katica1
17.01.15, 21:43
Na razie nie będę przedstawiać wszystkich problemów, ale córka przybiera zdaniem lekarza w dolnych granicach normy (ma 14 tygodni), od 15 grudnia do 12 stycznia z 4900 na 5660, (od ur. 08.10. 3800, najniższa waga 3530, do 5740 dziś) natomiast stolec - prawidłowy - oddaje bardzo rzadko, ostatnio po 14 dniach dałam w końcu czopek. Źle zrobiłam, bo stolec był prawidłowy, konsystencja musztardy, kolor też ( może lekko zielonkawa ta musztarda). Córcia się męczyła, ale raczej były to gazy. Wcześniej czekałyśmy na ten moment i po 10, 11 dni. Lekarz kazała zacząć ważyć młodą przed i po jedzeniu, bo jej zdaniem najprawdopodobniej dziecko się nie najada, stąd te wyjątkowo rzadkie kupki. No i faktycznie okazało się, że mała je mało. Osiem karmień dziennie i tylko około 500-600 ml mleka. Karmię w nocy, ale cztery karmienia od 7 wieczorem do 5, 6 rano to tylko około 200 ml. Ale mimo że przy jedzeniu w dzień zdarzają się cyrki, wymachiwanie rączkami, płacze, rozglądanie, po wszystkim się uspokaja. Generalnie jest dość aktywna. Na pewno nie można jej nazwać apatyczną.
Zaczęłam się jednak mocno przejmować ilościami wypijanego mleka. Na wagę patrzę jak na wroga. Ważę na pewno poprawnie, ale po mnóstwie przejść mam już dość tej kolejnej trudności i zachodzę w głowę, dlaczego mała je tak mało i żyje. No i mimo wszystko rośnie. Czy te nieczęste kupki to aż taki problem? Może je mało, bo dobrze przyswaja? Co robić?