Przygotowanie do karmienia czy możliwe?

29.01.15, 08:44
Witam, poszukuję podpowiedzi jak i czy w ogóle mogę przygotować się do karmienia piersią? Moja historia w skrócie: w marcu 2014, po ciąży prawidłowej, urodziłam pierwsze dziecko przez cięcie cesarskie. Praktycznie od wyjścia ze szpitala problemy z karmieniem - mały wybudzany na karmienie przeze mnie, w pierwszym tygodniu życia potrafił bez jedzenia przespać noc, po tygodniu od porodu wyraźna, nasilająca się żółtaczka, dziecko w "letargu", spadające na masie. Po konsultacji z doradcą laktacyjnym włączone karmienie mieszane i intensywna praca z laktatorem. Tu kolejne problemy - medela mini electric nie dawał rady w ogóle, medela lactina lepiej, ale konieczne było dokupienie lejka S, co i tak nie wyeliminowało do końca problemu wciągania brodawki do lejka. Dziecko na karmieniu mieszanym odżyło, ja niestety nie. Walka o laktację trwała 6 tygodni, cały czas pod kontrolą doradcy laktacyjnego, ale bez specjalnych rezultatów. W tym czasie próby dostawiania do piersi przy każdym karmieniu, z różnym skutkiem, ale raczej gorzej niż lepiej (maluszek miał cofniętą żuchwę i wysoko wysklepione podniebienie, co też nam nie pomagało w karmieniu), po pewnym czasie odmówił współpracy i pozostało karmienie mieszane 1:1 z butelki. Po 6 tygodniach wizyta u endokrynologa (ch. Hashimoto) i przy okazji rozmowa o karmieniu zakończona badaniami hormonów przysadki i w efekcie podejrzeniem zespołu sheehana (poporodowa niedoczynność przysadki, wszystkie hormony przysadki poniżej normy). Stężenie prolaktyny niskie, w normie dla kobiety nie karmiącej i nie w ciąży, no ale ja teoretycznie karmiłam. Wg endokrynologa, żeby karmić efektywnie prolaktyna powinna być 10x wyższa. Dwie hospitalizacje podejrzenia niedoczynności przysadki nie potwierdziły, ale skutecznie zakończyły laktację. Dziecko na mm rozwija się super, nie mam już z tym problemu, chociaż dużo kosztowało mnie zaakceptowanie porażki. Teraz natomiast jestem w kolejnej ciąży (18 tydzień) i powoli zaczynam myśleć czy da się zrobić cokolwiek, żeby z sukcesem karmić piersią? Z istotnych jeszcze spraw, zarówno w pierwszej, jak i obecnej ciąży piersi nie zmieniają się kompletnie - nie rosną, nie powiększają się brodawki, nie stają się bardziej wrażliwe (a generalnie uważam, że są niewrażliwe). Nie ukrywam, walka o karmienie piersią była najgorszym okresem w historii mojego macierzyństwa i bardzo nie chciałabym tego powtarzać. Co nie zmienia faktu, że znam wartość karmienia piersią i nie chciałabym z góry skazywać się na porażkę. Jakieś pomysły?
    • mad_die Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 29.01.15, 10:08
      agbi2 napisała:

      > Witam, poszukuję podpowiedzi jak i czy w ogóle mogę przygotować się do karmieni
      > a piersią?
      Da się.
      Poprzez poznanie fizjologii laktacji, poznanie potrzeb noworodka, zapoznanie się z technikami karmienia, pozycjami, prawidłowym dostawianiem do piersi, i problemami, które można spotkać po drodze.
      Polecam Kwartalnik Laktacyjny, jest w necie i na facebooku.
      Polecam to forum.
      Polecam stronę kellymom.com i nbci.ca
      Oraz tę książkę:
      www.mamania.pl/ksiazki/ksiega-rodzicielstwa-bliskosci,40
      i książeczki z tej serii, tu akurat o porodzie, ale jest też o kp:
      www.mamania.pl/ksiazki/porod-bez-granic,6
      Moja historia w skrócie: w marcu 2014, po ciąży prawidłowej, urodził
      > am pierwsze dziecko przez cięcie cesarskie. Praktycznie od wyjścia ze szpitala
      > problemy z karmieniem - mały wybudzany na karmienie przeze mnie, w pierwszym ty
      > godniu życia potrafił bez jedzenia przespać noc, po tygodniu od porodu wyraźna,
      > nasilająca się żółtaczka, dziecko w "letargu", spadające na masie.
      Dziwne, że dawałaś spać całą noc i czekałaś tydzień.
      Zwykle masz jakieś 2-3 dni na ocenę sytuacji po porodzie. Jeśli dziecko w tym czasie słabo ssie, mało sika i spada z wagi, to włącza się dokarmianie bezsmoczkowe i intensyfikuje karmienie piersią (ciało do ciała od początku) dodatkowo sprawdzając wędzidełko, chwyt piersi, dostawianie. Wtedy nie ma dramatu później.


      Po konsulta
      > cji z doradcą laktacyjnym włączone karmienie mieszane i intensywna praca z lakt
      > atorem. Tu kolejne problemy - medela mini electric nie dawał rady w ogóle, mede
      > la lactina lepiej, ale konieczne było dokupienie lejka S, co i tak nie wyelimin
      > owało do końca problemu wciągania brodawki do lejka. Dziecko na karmieniu miesz
      > anym odżyło, ja niestety nie. Walka o laktację trwała 6 tygodni, cały czas pod
      > kontrolą doradcy laktacyjnego, ale bez specjalnych rezultatów.
      Bez rezultatów, bo była butelka.
      A wędzidełko było sprawdzone? Językowe i wargowe?


      W tym czasie pró
      > by dostawiania do piersi przy każdym karmieniu, z różnym skutkiem, ale raczej g
      > orzej niż lepiej (maluszek miał cofniętą żuchwę i wysoko wysklepione podniebien
      > ie, co też nam nie pomagało w karmieniu), po pewnym czasie odmówił współpracy i
      > pozostało karmienie mieszane 1:1 z butelki.
      Ani żuchwa ani podniebienie nie mają wpływu na kp.
      Ma za to butelka, smoczek, wędzidełko, złe dostawianie do piersi, zbyt mało karmień na dobę (minimum dla noworodka to 10-12 razy na dobę).

      Po 6 tygodniach wizyta u endokryno
      > loga (ch. Hashimoto) i przy okazji rozmowa o karmieniu zakończona badaniami hor
      > monów przysadki i w efekcie podejrzeniem zespołu sheehana (poporodowa niedoczyn
      > ność przysadki, wszystkie hormony przysadki poniżej normy). Stężenie prolaktyny
      > niskie, w normie dla kobiety nie karmiącej i nie w ciąży, no ale ja teoretyczn
      > ie karmiłam. Wg endokrynologa, żeby karmić efektywnie prolaktyna powinna być 10
      > x wyższa. Dwie hospitalizacje podejrzenia niedoczynności przysadki nie potwierd
      > ziły, ale skutecznie zakończyły laktację.
      Czyli byłaś bez dziecka jakiś czas.
      Szkoda.
      Choroby się leczy, nawet podczas kp.


      Dziecko na mm rozwija się super, nie
      > mam już z tym problemu, chociaż dużo kosztowało mnie zaakceptowanie porażki. Te
      > raz natomiast jestem w kolejnej ciąży (18 tydzień) i powoli zaczynam myśleć czy
      > da się zrobić cokolwiek, żeby z sukcesem karmić piersią? Z istotnych jeszcze s
      > praw, zarówno w pierwszej, jak i obecnej ciąży piersi nie zmieniają się komplet
      > nie - nie rosną, nie powiększają się brodawki, nie stają się bardziej wrażliwe
      > (a generalnie uważam, że są niewrażliwe). Nie ukrywam, walka o karmienie piersi
      > ą była najgorszym okresem w historii mojego macierzyństwa i bardzo nie chciałab
      > ym tego powtarzać. Co nie zmienia faktu, że znam wartość karmienia piersią i ni
      > e chciałabym z góry skazywać się na porażkę. Jakieś pomysły?
      Pomysły podałam wyżej.
      Piersi nie muszą się zmieniać podczas ciąży.
      • agbi2 Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 29.01.15, 10:30
        Dzięki za uwagi. Teraz wiem, że pierwsze dni po porodzie najważniejsze. A u nas zostały zmarnowane, urodziłam w piątek, maluszek praktycznie cały czas spał, wiem, że to normalne u noworodka, ale nienormalne było, że nie wybudzał się sam do karmienia, nie płakał - jakby dziecka nie było po prostu. Martwiłam się tym już w szpitalu, położne pocieszały, że poród, że cięcie, że dziecko nie musi w pierwszej dobie dużo ssać, itd. Ubył na wadze niewiele, sikał normalnie, żółtaczka minimalna. Wypisani w 3 dobie, w domu podobnie i znowu od położnej i pediatry słyszałam, że dziecko ma malutki żołądek, że powinnam się cieszyć, że mało płacze, itd. Szkoda tych dni, no ale czasu już nie cofnę. Butelka była wprowadzona na wyraźne polecenie doradcy laktacyjnego, bo z dzieckiem było kiepsko - rosnąca żółtaczka, mało sikania, śpiące, nie reagujące na przystawianie, co tu dużo mówić, po tygodniu niejedzenia był już lekko odwodniony i trzeba było reagować szybko. A potem butelką mogłam podać to, co odciągnęłam, bo ssanie wychodziło różnie, a tak przynajmniej połowa pokarmu była moja. Wędzidełko w porządku, przystawianie do piersi, również pod kontrolą doradcy, prawie ok, bo nie wywijał warg i nigdy nie udało nam się tego osiągnąć. Oczywiście samo przystawianie też nie tak różowo, bo musiałam każdorazowo walczyć z dzieckiem, żeby dobrze złapało pierś. Po tym pierwszym tygodniu wybudzałam do karmienia co 2 godziny, potem już co 3 godziny. To był horror dla mnie - dostawianie do piersi, 40 minut usiłowania karmienia, potem dokarmianie butelką i ściąganie laktatorem - czasochłonne, a mało efektywne. Między jednym cyklem a drugim było może 30 minut przerwy i znowu to samo, chciałabym tego uniknąć.
        Na piersi zwracała uwagę i doradca laktacyjny i endokrynolog. W czasie karmienia też się nie zmieniły, czasem były lekko nabrzmiałe, nawału nie było nigdy, większość czasu takie nędzne flaczkowate.
        • ela.dzi Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 29.01.15, 11:16
          Ech, doradcja laktacyjny poleca butelkę ? Co za ludzie.

          A następnym razem - żeby było mleko musi być ssanie. Laktator ssie inaczej, mniej efektywnie, można go traktować jako dodatkowe ssanie. To prawda, że w pierwszej dobie dziecko nie musi jeść, ale musi ssać pierś, żeby pobudzić laktację. A w następnych to max co 3 h (w nocy też) powinien być przy piersi. I musi koniecznie przybierać, sikać i robić kupę.
        • mad_die Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 29.01.15, 11:23
          Wypisani w 3 dobie, w domu podobnie i znowu od położnej i pediat
          > ry słyszałam, że dziecko ma malutki żołądek, że powinnam się cieszyć, że mało p
          > łacze, itd. Szkoda tych dni, no ale czasu już nie cofnę.

          Jasne, że czasu nie cofniesz, ale możesz uniknąć takich sytuacji teraz.
          Czyli od początku, nawet jak dziecko śpi, obudzić, podać pierś, co te 2-3h. Żeby piersi dostały sygnał, że mleko ma być. Zeby siary maluch zjadł.
          I kontrola waga od początku, żeby już po tych kilku dniach reagować, a nie dopiero po tygodniu i to butelką - są alternatywne sposoby na podanie mleka.

          Butelka była wprowadzo
          > na na wyraźne polecenie doradcy laktacyjnego, bo z dzieckiem było kiepsko - ros
          > nąca żółtaczka, mało sikania, śpiące, nie reagujące na przystawianie, co tu duż
          > o mówić, po tygodniu niejedzenia był już lekko odwodniony i trzeba było reagowa
          > ć szybko.
          Czy to był dobry doradca? Można się sprzeczać. Każdy, kto zna się na kp nie zaleci maluchowi butelki tylko inny sposób podania mleka. Równie szybki.

          A potem butelką mogłam podać to, co odciągnęłam, bo ssanie wychodziło
          > różnie, a tak przynajmniej połowa pokarmu była moja. Wędzidełko w porządku, pr
          > zystawianie do piersi, również pod kontrolą doradcy, prawie ok, bo nie wywijał
          > warg i nigdy nie udało nam się tego osiągnąć.
          Widzisz, gdyby wędziełko (i podjęzykowe i wargowe) było ok, to by mały załapał ssanie. Gdyby nie było butelki - również by lepiej mu szło. A skoro słabo ssał, znaczy, że źle łapał. No i butelka nie pomagała.
          Odciągnięte mleko można podać kubeczkiem/strzykawką/pipetą.

          Po tym pierwszym tygodniu wybudzałam do karmienia co 2 godziny, potem
          > już co 3 godziny. To był horror dla mnie - dostawianie do piersi, 40 minut usi
          > łowania karmienia, potem dokarmianie butelką i ściąganie laktatorem - czasochło
          > nne, a mało efektywne. Między jednym cyklem a drugim było może 30 minut przerwy
          > i znowu to samo, chciałabym tego uniknąć.
          No rzeczywiście, brzmi strasznie...
          Co 3h to za mało dla malucha, co nie umie ssać. Karmień w tym wieku powinno być 10-12 na dobę plus ewentualne dokarmienie (ilością 20-30ml) bez smoczka. Do momentu aż waga zacznie rosnąć. I potem już sama pierś tylko.
          Jednocześnie uczysz się dostawiać, dziecko uczy się ssać - tylko tak jesteś w stanie nauczyć się karmić.

          Na piersi zwracała uwagę i doradca laktacyjny i endokrynolog. W czasie karmieni
          > a też się nie zmieniły, czasem były lekko nabrzmiałe, nawału nie było nigdy, wi
          > ększość czasu takie nędzne flaczkowate.
          To nie ma żadnego znaczenia. Liczą się tylko przyrosty wagi malucha. Jak waga rośnie (minimum 120g tygodniowo) to piersi mogą być nawet jak rodzynki ;)
          • agbi2 Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 29.01.15, 12:11
            Czyli co? Myślicie, że te hormonalne przeboje i niska prolaktyna nie miały znaczenia? Bo ja się tego boję, że znowu się okaże, że staję na głowie, żeby się udało karmić, a hormony to uniemożliwią....
            Waga malucha spadała, nie rosła. Zaczęła rosnąć dopiero po włączeniu karmienia mieszanego. Teraz już wiem, że są inne sposoby niż butelka, zresztą też po odkarmieniu dziecka pokazał mi je doradca laktacyjny. Były próby przejścia z butelki na karmienie z sondy podklejonej do piersi, ale bezskutecznie... za późno chyba, bo już nie bardzo chciał w ogóle się dostawić do piersi. Doradca chyba dobry, z certyfikatem IBCLC.
            I jeszcze powiedzcie mi, co jeśli noworodek nie chce ssać piersi (wypluwa, zasypia), a laktator nie ściąga mleka prawidłowo?
    • malwina.okrzesik Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 29.01.15, 21:10
      Zespół Sheehana jest poważnym zaburzeniem przysadki, jej niedokrwienie w okresie okołoporodowym może wpływać na przebieg laktacji. i powodować hipoprolaktynemię łącznie z całkowitym brakiem pokarmu. Obserwuje się jednak często, że czynności przysadki powracają spontanicznie
      Jak wygląda leczenie w takiej sytuacji? Stosuje się donosowo oksytocynę w sprayu przez ok 2 tygodnie przed każdym karmieniem. Zwykle zwiększa się wtedy ilość produkowanego mleka, ale na pełną laktacje trzeba czasem czekać nawet kilka miesięcy.Jednocześnie trzeba zadbać o uwrażliwienie receptorów prolaktynowych brodawki poprzez przystawanie do piersi i odciąganie pokarmu, warto stosować tez Femaltiker. Dokarmianie - w sposób alternatywny, drenem przy piersi.Stosuje się też metoklopramid, aby wesprzeć laktację farmakologicznie.

      Brak odczuwalnych zmian w piersiach w czasie ciąży jest ważnym sygnałem, który trzeba obserwować. Pytanie czy w organizmie zachodzą fizjologiczne procesy konieczne do prawidłowego rozpoczęcia laktacji? Ale są to kwestie , na które nie ma Pani już wpływu, pozostaje czekać do porodu, zadbać o to co zależy od Pani- częste przystawianie, kontakt skóra do skóry .

      • agbi2 Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 29.01.15, 22:57
        Bardzo dziękuję Pani za odpowiedź! Zespół Sheehana ostatecznie nie został potwierdzony, a sądząc po tym, że szczęśliwie jestem w drugiej ciąży, to chyba czynność przysadki się unormowała. Pytanie teraz, czy może być izolowana hipoprolaktynemia? Czy warto już teraz, w ciąży, zmierzyć poziom prolaktyny, żeby być przygotowanym na ewentualne problemy? Odnośnie leczenia - Femaltiker stosowałam, ze wszystkich preparatów miał najlepsze działanie. Metoklopramidu nie odważyłam się wziąć ze względu na swój kiepski stan psychiczny, ale teraz zamierzam przy nieefektywnej lakatacji skorzystać z tej opcji. Skąd ew. wziąć oksytocynę donosową w sprayu? Gotowego preparatu chyba nie ma?
        Dokarmianie drenem miało być stosowane, ale już za późno było, bo synek przyzwyczaił się do butelki, a zaraz po pierwszych próbach trafiłam do szpitala. Teraz na pewno będę o tym pamiętać.
        Odnośnie piersi, tak jak pisałam wcześniej, oprócz braku zmian w czasie ciąży, problem był też po porodzie. Jedna sprawa utrudniająca bardzo przystawianie, czyli mała, wiotka brodawka, taki flaczek - dziecku łatwiej było złapać choćby przez nakładkę, niż samą pierś, której nie umiał zassać, wysuwała się, itd. Druga sprawa to problem z korzystaniem z laktatora - czy jest na rynku jakiś model, który ma lejki jeszcze mniejsze niż rozmiar S medeli?
        • mad_die Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 30.01.15, 09:27


          Metoklopramidu nie odważyłam s
          > ię wziąć ze względu na swój kiepski stan psychiczny, ale teraz zamierzam przy n
          > ieefektywnej lakatacji skorzystać z tej opcji.
          Zamiast metoklopramidu stosuje się teraz domperidone. Ale to tylko w przypadku, gdy mama ma za mało tkanki gruczołowej.

          Skąd ew. wziąć oksytocynę donoso
          > wą w sprayu? Gotowego preparatu chyba nie ma?
          Są. W aptece. Doradca laktacyjny powinna Ci go przepisać.


          > Odnośnie piersi, tak jak pisałam wcześniej, oprócz braku zmian w czasie ciąży,
          > problem był też po porodzie. Jedna sprawa utrudniająca bardzo przystawianie, cz
          > yli mała, wiotka brodawka, taki flaczek - dziecku łatwiej było złapać choćby pr
          > zez nakładkę, niż samą pierś, której nie umiał zassać, wysuwała się, itd. Druga
          > sprawa to problem z korzystaniem z laktatora - czy jest na rynku jakiś model,
          > który ma lejki jeszcze mniejsze niż rozmiar S medeli?
          Dziecko po porodzie nie zna innej brodawi niż Twoja. Dopóki nie pozna smoczka i butelki czy nakładki - nauczy się ssać z tego, co mu mama proponuje.
          Zresztą, brodawka to tylko transporter, ma wylądować głeboko w buzi, na podniebieniu miękkim. A mleko z piesi wydostaje się podczas masowania otoczki językiem.
          Podobnie laktator - nie ma nic lepszego niż ssace dziecko, więc tym sobie nie zaprzątaj głowy.
          Przypilnuj, żeby maluch od razu był na Tobie po wyjściu z brzucha, żeby była conajmniej godzina kontaktu skóra do skóry. żeby miał możłiwość ssania lub choć polizania piersi. Niech go nie odśluzowują - to potem utrudnia start. Nie wycierają, nie myją. NIC. W buzi nie grzebią.
          I laktacja ruszy.
          Być może nie w 3 dniu, ale w 6 ale ruszy. W sumie to mleko właściwe pojawia się od 3-4 do 5-6 dnia po porodzie, zależy od kobiety. Więc do tego czasu jesteś z dzieckiem, leżycie koło siebie, skóra do skóry możliwie jak najwiecej, pierś na każde kwęknięcie i poruszenie, ewentualne dokarmianie najlpiej wychodzi pipetą, strzykawką lub kubeczkiem/kieliszkiem do leków. W ilościach 10-20ml, bo dziecko w pierwszych dniach więcej nie potrzebuje, zobacz jaki ma żołądek:
          https://babiesfirstlactation.files.wordpress.com/2013/08/size-of-a-newborns-stomach-v2-5x7-print.jpg?w=4200&h=2800
          • nini6 Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 30.01.15, 09:34
            mad_die w Polsce doradca laktacyjny, który nie jest lekarzem, niczego nie może przepisać.
            • mad_die Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 30.01.15, 09:46
              Na szczęście certyfikowani doradcy IBCLC są (powinni być) lekarzami więc recepty mogą wypisywać :)
              • anagat1 Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 30.01.15, 10:18
                Maddie.. tu mnie zabilas... To doradcy w PL sa lekarzami? Bo w Irlandii zadna z doradcow IBCLC nie jest lekarzem. Niektore sa poloznymi, niektore pielegniarkami, a i to nie wszystkie. No ale swoje leki moga przepisywac
                • mad_die Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 30.01.15, 11:50
                  No dobra, nie wszystkie są lekarzami ;) ale niektóre są:
                  www.laktacja.org.pl/viewpage.php?page_id=10
              • nini6 Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 30.01.15, 11:08
                No myslę, że w tym wypadku to nie był doradca IBCLC.
                • agbi2 Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 30.01.15, 18:00
                  To była konsultantka IBCLC, jest na tej liście, którą wkleiła mad_die. Nie mam do niej zastrzeżeń, gdyby nie zalecenie dokarmiania butelką, następnego dnia wylądowałabym w szpitalu z noworodkiem odwodnionym i nasilającą się żółtaczką. Po odkarmieniu dziecka próbowała ze mną różnych innych metod karmienia i bardzo mi pomogła.
          • agbi2 Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 30.01.15, 18:03
            Będę rodziła przez cięcie cesarskie, to trochę utrudni bliskość w pierwszych momentach po porodzie, ale jak tylko będzie to możliwe, to oczywiście o ten kontakt zadbam (pierwsze dziecko dostawiono do piersi ok 2 godzin po porodzie).
            Czy możesz podać mi nazwę preparatu oksytocyny? Wolę wiedzieć wcześniej, niż szukać na gwałt po porodzie.
        • yumemi Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 30.01.15, 10:30
          Odnośnie piersi, tak jak pisałam wcześniej, oprócz braku zmian w czasie ciąży,
          > problem był też po porodzie. Jedna sprawa utrudniająca bardzo przystawianie, cz
          > yli mała, wiotka brodawka, taki flaczek - dziecku łatwiej było złapać choćby pr
          > zez nakładkę, niż samą pierś, której nie umiał zassać, wysuwała się, it

          Jak nie bedziesz zaczynac z nakladkami i smoczkami - dziecko nauczy sie ssac piers taka jaka jest.
          Mialam dokladnie to samo - zero nawalu, zmian, etc nigdy mi nic nie przeciekalo, piersi zawsze miekkie. Dzieci ssaly bardzo czesto, i przybieraly swietnie.
    • agbi2 Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 04.07.15, 19:01
      Powracam już po porodzie drugiego synka z masą pytań. Drugi poród też cc, ale tym razem szczęśliwie zaczęliśmy laktację i jakoś nam chyba idzie. Lista faktów: człowiek ma 4 dni, karmiony wyłącznie piersią na żądanie. W drugiej dobie wypisany, bilirubina 9,6mg%, spadek masy minimalny (z 4350 na 4270), ale na wadze, którą mamy w domu w 3 dobie było 4020, a dzisiaj, czyli w 4 dobie 4025. Przyjmuję do wiadomości, że wagi mogą trochę przekłamywać, no i nie wiem czy w szpitalu był ważony bez niczego czy np w pampersie. Mleko w piersiach jest, pozostaje kwestia czy w wystarczającej ilości. Na razie tak: pieluszki mokre, jeszcze ze śladem osadu ceglastego, kupki już musztardowe, w niewielkich ilościach, takie kleksy bardziej. Po karmieniu odbija, czasem ulewa minimalną ilością mleka. Ssie dużo i chętnie, zwłaszcza w nocy. ALE: dzisiaj w ciągu dnia cyrk, który lekko zbił mnie z tropu, bo przez kilka godzin przystawiany do piersi zasysał na chwilę, po czym wypluwał bądź odpychał się rączkami i zanosił od płaczu. I tak w kółko. Na mój gust nie mógł zasnąć i dodatkowo wymęczyły go upały (temperatura w domu niestety koło 26 stopni). Pytania:
      1) jak radzić sobie z takim zmęczonym dzieckiem? Nie chcę dawać smoczka, bo wiem, że to może zaburzyć karmienie, ale ssać on też nie chciał i byłam w duuużej kropce.
      2) Czy karmienie na żądanie oznacza, że jak tylko dziecko płacze i szuka piersi to natychmiast go dostawiam? Nawet jeśli nie robię nic innego od 4 godzin i nie przynosi to efektu?
      3) Od którego dnia powinny być przyrosty masy i w jakiej wysokości? Na razie cieszy mnie to, że waga od wczoraj już nie spadła.
      Dzięki za wszelką pomoc, mam nadzieję, że uda nam się tym razem na dobre rozkręcić karmienie.
      • Gość: Yumemi Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? IP: 213.205.194.* 04.07.15, 19:59
        Dla takiego malucha piers to lekarstwo na wszysko :-) Jesli chce wisieć to widac potrzebuje - niech wisi a Ty odpoczywaj w tym czasie.

        Dziecko na tym etapie spada na wadze średnio o 5% - do 10% jest ok wiec tym sie nie martw.
        Ważne zeby do 2-3 tyg odzyskał wage urodzeniowa - a potem min przybory 140g tygodniowo.
        Ze smoczkami nie zaczynaj bo po co - jak sie wszysko ulozy w ciagu pierwszych 6 tyg, dziecko sobie ustawi laktacje i bedzie ok.
        Nie zastanawiamy sie na żadnym etapie czy pokarm jest - po prostu dajemy dziecku ssac kiedy chce i tyle.
        Plus na pewno sie nie zastanawiamy ile pokarmu jest w piersiach bo tak jak by sie zastanawiać ile wody jest w kranie - bedzie tyle ile bedziesz chciała odkręcić - piersi działają tak samo.
        Jesli dziecko sie denerwuje, ponos chwile etc.

        Żółtaczka moze byc do 12 tyg - ważne zeby bilirubina spadała, nic wiecej.

        Karm dziecko w samej pieluszce , pomaga jesli sama sie rozbierzesz od pasa w gore.
    • agbi2 Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 14.07.15, 22:05
      Ciąg dalszy naszej historii karmieniowej - sporo się wydarzyło w międzyczasie: od 4 doby ssanie szło różnie, czasem lepiej, czasem gorzej. Mały przystawiał się dobrze do piersi, ładnie ssał, ale czas efektywnego ssania stopniowo był coraz mniejszy, szybciej zasypiał i aktywność w ciągu dnia też coraz mniejsza. Na wadze stopniowy spadek, zamiast oczekiwanego przeze mnie wzrostu i równoczesne nasilenie żółtaczki. A przecież cały czas siusiał ładnie (wymagane 6-7 mokrych pieluszek, bez ceglastego osadu) i kupki też były (4-5 na dobę). No ale.... matczyna i zawodowa intuicja nie dawały spokoju, plus doświadczenia z pierwszym dzieckiem (patrz pierwszy post) - w 8 dobie życia przy 10% spadku wagi kontrola bilirubiny - 17,99!!! Szybka decyzja o dokarmianiu mm, początkowo strzykawką, żeby nie zaburzyć ssania, ale ponieważ mały się krztusił i nie połykał, a nad nami wisiało widmo szpitala to w końcu dostał butelkę. Dokarmiany co 2 godziny przez całą dobę, następnego dnia bilirubina 15,6 i przejście z butelki na sns medeli. No i tak trwamy. Dzisiaj równe dwa tygodnie, bilirubina 8,6, więc temat uznaję za zamknięty. Waga pięknie w górę, dzisiaj już było 4290. I teraz pytanie:
      - mały dostaje 7 razy na dobę mm lub moje ściągnięte w ilości 50-60 ml przez SNS, na tym przyrosty wagi są po 50-90g/dobę, więc duże. Jak schodzić z tego dokarmiania? Zmniejszać ilość dodatkowego mleka czy dokarmiać 6 razy, potem 5 i tak coraz rzadziej? Pomiędzy karmieniami jak chce (a często chce) to go dodatkowo dostawiam do piersi, już bez wspomagania.
      - czy na tym etapie można zaryzykować smoczek w sytuacji, gdy nie mam wątpliwości, że dziecko jest najedzone a ssać chce, tylko po to żeby zasnąć? takie ssanie jest kompletnie nieefektywne, a mnie zajmuje cenny czas (w domu 16-miesięczny starszak, który bardzo potrzebuje mamy).
      • tully.makker Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 15.07.15, 09:54
        Z wlasnego doswiadczenia - wykarmilam 3 dzieci, z tego 2 bezspoczkowch, jedno smoczkowe - powiem jedno - pod zadnym pozorem nie wprowadzja smoczka. To zawsze rzutuje na jakosc karmienia i przybory, a wy macie i tak pod gorke, wiec po co ryzykowac?
      • ela.dzi Re: Przygotowanie do karmienia czy możliwe? 15.07.15, 11:53
        Przy takich przyrostach od razu zredukowałabym mm o połowę i dokarmiałabym po uprzednim nakarmieniu z piersi. Po tygodniu skontrolowałabym wagę. Na Twoim miejscu nie podawałabym smoczka póki dziecko nie będzie tylko na piersi i przyrastało w normie. Poczekaj z miesiąc aż wszystko się unormuje, jeśli koniecznie go chcesz wprowadzić. Zainwestuj w chustę i niech maluch karmi się sam, a Ty będziesz mieć wolne ręce dla starszego.
Pełna wersja