Gość: Milia
IP: *.adsl.inetia.pl
09.04.15, 19:13
Od tygodnia z kawalkiem,wlascowie od kiedy corka skonczyla 3mies. nasze karmienia to walka. Czasem jest tak,ze je i nagle sie odrywa z placzem (czasem po 5czasem po 10minutach),czasem jest tak,ze awantura jest juz przy probie przystawienia do piersi.Jesli uda mi sie ja uspokoic i przysypia to je spokojnie,spokojnie jest tez w nocy (choc dzis sie udarla).
Nie mam pojecia o co jej chodzi,wszystko jest jak zazwyczaj,nie jadlam nic innego,nie ma zadnych fizjologicznych powodow (typu ucho czy plesniawki). Zmiana pozycji nie pomaga (wczoraj ja wzielam z zaskoczenia na lezaco i oo 5min byl ryk).
Mleko mam,czasem az za szybko plynie ale wtedy sie przechylam w tyl,zreszta Mala sie nie krztusi raczej.
Karmimy na zadanie,choc jakby mniej zada ostatnio,ale co 3godz mniej wiecej ja przystawiam.
Nie ma butelek ani smoczka.
O co chodzi?co moge zrobic?co sie stalo?
Drze sie jakbym ja trula :(
Pomocy