bieniewicka
11.04.15, 12:06
Ostatnio na jednym z blogów spotkałam się ze zdjęciami ukazującymi karmiące mamy in the process :) Zdjęcia te zebrały dużo tzw. hejtu. Że śmierdzi erotyzmem. Że niepokojące. Że niesmaczne.
www.facebook.com/IvetteIvensPhotography/photos_stream
Ja miałam zupełnie inne odczucia i byłam w zdecydowanej mniejszości. Mój komentarz poniżej, jestem ciekawa czy Wy również macie do tych zdjęć negatywny stosunek. Czy myślałyście o takiej profesjonalnej sesji czy wystarczą domowe, a może w ogóle nie macie potrzeby fotografowania tych chwil z bobasem?
Komentarz:
Nie widzę w tych zdjęciach nic niestosownego, a już dostrzeżenie w nich erotyzmu...? Tylko dlatego, że kobieta jest umalowana, generalnie zrobiona i patrzy bez kompleksów w obiektyw? Że pokazuje nagie ciało? Przypomniało mi się jak kiedyś przeczytałam dość obrzydliwą rzecz, że tatusiowie nie powinni kąpać swoich córeczek, a już w ogóle wspólna kąpiel zakrawa o zboczenie. Smutne jest to, że nadal w wielu ludziach cielesność, zwykła ludzka cielesność jest źródłem takich paskudnych emocji. Ja też się zgadzam, że każdy inaczej postrzega intymność i pewnie ja sama takie zdjęcia pokazałabym tylko mężowi. Ale drogie panie, erotyzm jest pokrewny z podniecem seksualnym. No come on.
Dodam jeszcze, że tam gdzie niektóre z pań komentujących zobaczyły erotykę ja zarówno na zdjęciach jak i w oczach sfotografowanych kobiet widziałam ogromną miłość, siłę i moc - która pojawia się kobiecie właśnie gdy zostaje mamą. To jest trochę jakby wejście na wyższy poziom samoświadomości i zdanie sobie sprawy, że moje ciało jest magiczne - nosiło życie, wydało to życie na świat a teraz jeszcze karmię je swoim ciałem. No magia. Więc czy te zdjęcia są niepokojące? Może i tak, w końcu pokazują najprawdziwsze na świecie... czarownice :)