makuka76
17.04.15, 13:12
Witam, proszę pomóżcie mi ustalić co się dzieje. Nagle nie ma mleka. Wiem, że mleko tak nie znika. Traumy żadnej nie miałam. Krótko opiszę swój "przypadek". 28 tydz ciązy - leją się wody. Leżę plackiem na patologii 6 tyg. Niestety cesarka!!! 34 tydz - więc synek 4 tyg w inkubatorze. Ja - co 3 godz 77-55-33 laktatorem. I donoszę marne ilości mleka. Synek w domu rozhulał laktację do hiperlaktacji i nie dokarmiałam mm NIGDY. Pięknie przybierał. Kilka kryzysów zaliczyłam nabywając doświadczenia i wiedzę o kp. Styczeń i dramat - synek dostał wirus rsv. Szpital. Ja z nim. Oboje dostajemy norowirus (coś jak rota). Ja - odwodnienie, hipoglikemia i sor (myuślałam że umrę, odpływałam).... Koszmar załamania nerwowego bo synek się DUSIŁ i mógł umrzeć (dodam, że mam 38 lat i jedyne wyczekane dziecko aż z in vitro). Pokarm ZANIKŁ na ok tydz. Rozpacz - synek tylko na piersi, nic nie chciał, nawet wody z butelki. Walka była z pożyczonymi pompami do 2 piersi naraz, psychologiem w domu i jego ssaniem non stop do białości sutków. Pokarm wrócił ale bez hiperlaktacji. Synek ma rozszerzaną dietę po szpitalu. Nagle w Wielki Piątek zwymiotował zupką i przestał jeść wszystko poza piersią przez jakieś 10 dni. Dużo pokarmu, ładne przybieranie. Kilka dni temu zaczął malutko ssać piersi, krótko, tylko na śpiocha, i nie było mowy o zmuszeniu go do ukochanych dawniej nocnych sesji. Coraz mniej było pokarmu... Ale BYŁ. Przez jego zmniejszony apetyt przez tydz nie mogła skończyć się laktacja!!!! Od dwóch nocy nie ma po kąpieli na uśnięcie NIC. Nocą NIC. Płacze i nie chce ssać dłużej, żeby postymulować. Zawsze czułam wręcz bolesne wypływy pokarmu. Teraz NIC. Dziś budzik na co godz nocą i proszenie go o ssanie. I zero kaszki na noc... Ale o 5:00 złamałam się i dałam mu 40 ml mojego odmrożonego, bo płakał przy suchych piersiach. Rozpacz. On KOCHA karmienie piersią. Inaczej nie uśnie nawet w dzień. Ja zrobię wszystko żeby go karmić dotąd aż nie zrezygnuje. Co robić? Piję laktacyjne herb, femaltiker, piwo bez alk Bavaria, jem czarnuszkę na kanapkach i świeżą bazylię, piję wodę... STARAM się nie panikować. Czy masakrować się 77-55-33??? Mały ma skok rozwojowy w tych dniach. Czy ten zanik to dostosowywanie się pokarmu do nowych potrzeb? Gdzieś wyczytałam. Wyszukałam wszystkie wątki podobne tutaj i gdzie się dało. Próbuję często przystawiać o ile on chce ssać. Ile czekać zanim podam mm? Nie chcę go walką o mleko głodzić. A mojego malutko bo magazyn znikł w styczniu. Pomocy! Z góry dziękuję za cokolwiek, nawet za niemiłe słowa.... byle pomocne.