Gość: inka
IP: *.ssp.dialog.net.pl
20.04.15, 17:21
Drogie
Pisalam juz wątku " walka o KP mimo bólu i zastojow".
W skrócie to długo nie mogłam się przekonać do kp- deprecha poporodowa, krwawienie brodawek, bol, zastoje itp. Jak mój synek spadł na wadze w drugim tygodniu to postraszyli mnie szpitalem i wlaczylam mm.Od tego czasu byłam przekonana ze mam malo pokarmu i nie jestem w stanie go wykarmic wiec po konsultacjach laktacyjnych wlaczylam laktator po każdym karmieniu. Meczylam się i karmiąc i odciągając. Wytrzymała dwa tyg i jak mi się zrobił mega zastój to odstawilam małego na tydzień. Tylko sciagalam i karmilam butla moim i mm. Po tygodniu i wpisie na tym forum i kolejnej konsultacji postanowiłam wrócic na piers. Poprawiłam technikę i ustalilam plan dokarmiania i nawet się przekonała do KP, cieszyłam się ze synek juz mnie nie gryzie, ale zaczęłam bardziej obserwować go jak je ( wczesniej modlilam sie zebybszybciej skończył) i zauważyłam ze mi smoczkuje ta piers i przysypia. Pracowałm nad nim tydzien tj pobudzalam, zmieniała pozycję ale bez większych rezultatów. Efektywnego karmienia mam na 40 ssania, jakieś 10 min .Potem oczywiście mm. I tak myślę czy to kontynuować, czy jest szansa ze on zmieni swój styl ssania\ jedzenia. Czy zachce mu się jeszcze więcej wysysać? Dodam ze butle tez je tak od niechcenia. Generalnie jest niejadkiem wiec czy ta mała ilość która wysysa mi za każdym karmieniem da mu jakieś wsci odżywcze? Czy organizm będzie raczej tylko " ciągnął" z s karmienia mm, które teraz jest na poziomie ok 80 %.? Czy w ogóle możliwe byłoby wrócił c teraz na KP? To ostatnie pytanie jest czysto teoretyczne, bo ja juz mam małą wiarę w to.