nightdream
21.04.15, 10:35
Od kiedy synek się urodził mam problem - pojawiła się u mnie alergia. O ile jesienią i zimą było jeszcze jako tako to teraz, na wiosnę, jest dramat. Kicham, smarkam, oczy łzawią, nos swędzi, straciłam węch i smak od tego kataru, czasem pojawia się duszący kaszel.
Byłam u alergologa no i usłyszałam, że dopóki karmię piersią to niewiele da się zrobić - żadnych leków brać nie mogę (najłagodniejszy zyrtec mogę brać 20 h przed karmieniem czyli musiałabym karmić małego tylko raz dziennie), testów zrobić nie mogę, ogólnie kaszana. Werdykt - odstawić małego jak najszybciej, zrobić testy no i potem dalej jakoś ratować mój nos, zatoki i resztę.
Mam mieszane uczucia bo z jednej strony męczę się okropnie ale z drugiej nie za bardzo chcę odstawić małego od piersi. Zwłaszcza, że nie będzie to proste.
Synek ma 8,5 miesiąca, mleka modyfikowanego tknąć nie chce (wrzask, zaciskanie buzi, foch na maksa). Je ładnie zupki, kaszki ryżowo mleczne, owoce, warzywa, od wielkiego dzwonu zje kaszę mannę (nie jest fanem). Pierś w ciągu dnia je ok 3-4 razy ale bez spiny, w ciągu dnia nie byłoby raczej problemu z odstawieniem. Gorzej, że na noc zasypia najczęściej przy piersi, ale to też da się obejść. Najgorzej, że w nocy budzi się od 2 do 5 razy i bez piersi nie uśnie. Wody nie chce pić w nocy, próbowaliśmy kilka razy z mężem uśpić go bez piersi, dawaliśmy wodę, tuliliśmy, nosiliśmy, bujaliśmy i po godzinie dzikich wrzasków zazwyczaj wymiękałam i dawałam pierś. Nie jestem dobra w metodach radykalnego odstawiania dziecka :/
Co robić? Przemęczyć się jeszcze i trzymać karmienie ile się da? Zrezygnować? Ale wtedy - jak odstawić? Co zrobić z tym, ze mały nie chce mm? Pomocy...