isadora82
26.04.15, 11:00
Zwracam się do Was w takiej sprawie. Mam 6,5 M synka. Tak się ułożyło, że nie dałam rady karmić tylko piersią. Przez trzy m-ce walczyłam o kp: certyfikowane doradczynie laktacyjne, herbatki i inne wspomagacze, godziny spędzane na laktatorze itp. Na to forum trafiłam niedawno - zbyt późno. Może gdybym je znała wcześniej, sprawy potoczyłyby się inaczej. Ale do rzeczy: obecnie synek wypija 400-500ml mm, ale przed każdym karmieniem przystawiam go do piersi, usypiam na drzemki i na noc też przy piersi. Dodatkowo wieczorem i raz w nocy po 30 min ściągam laktatorem - średnio łącznie 50ml mleka, ale czasem tylko 30ml, a czasem 80ml. Mleko to dostaje synek przed następną nocą. Diety jeszcze nie rozszerzamy, bo chcę stosować blw, a jeszcze mały nie siedzi stabilnie na moich kolanach. Ostatnio na spotkaniu rodzinnym, gdy wzięłam synka na kp, a potem dałam mm, nasłuchałam się, że robię bez sensu, mącę dziecku w głowie, a mojego mleka i tak prawie wcale nie wypija. I zwątpiłam - może faktycznie postępuję bez sensu, niepotrzebnie męczę się z laktatorem i tracę czas na kp, skoro synek wysysa pewnie tyle mleka co nic (przecież dopija nawet 0,5l mm)? Jakie jest Wasze zdanie - warto robić tak, jak robiłam, czy szkoda zachodu, bo to moje "kp" nie ma żadnego znaczenia i tylko się oszukuję?