Czy ktoś mi to wyjaśni ?

22.05.15, 21:26
Koleżanka urodziła dziecko w czwartek 14 maja na Żelaznej. Jej córeczka jest drobinką, przy porodzie ważyła 2950. Potem pojawiła się żółtaczka i mało sporo spadła, bo do 2700. Dziewczyny wyszły we wtorek ze szpitala (wraz z żółtaczką i lampami), a dziś były na kontroli. Okazało się, że średni dobowy przyrost to tylko 11 i trzeba włączyć dokarmianie, na razie własnym mlekiem. To rozumiem. Ale lekarka zapowiedziała, że ma przyrastac minimum po 30, inaczej wejdzie mm. Tego nie rozumiem. Oczywiście naświetliłam koleżance wszystko odnośnie przyrostów i dokarmiania, koleżanka na razie w ogóle się nie przejmuje, jej mąż niestety tak i myśli o mm. Ja sama nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony nie podejrzewam pediatry z Żelaznej o ignorancję czy niewiedzę, ale jednak wszędzie WHO podaje, że tygodniowy minimalny przyrost to 120. Jak to jest ? Czy rzeczywiście takie drobinki muszą nabierać wiecej ?
    • Gość: Yumemi Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? IP: *.9-3.cable.virginm.net 23.05.15, 00:13
      Prawie 3kg to nie drobinka :-) Jakby było 2kg to owszem.
      30g dziennie to duzo - nie ma takiej potrzeby ważne zeby było wiecej niż 20g dziennie na początku. Jak po paru tygodniach wszystko sie ulozy przyrosty powinny byc wyzsze.
    • vinca Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 23.05.15, 02:51
      3 kg dziewczynka to drobinka??
      • yumemi Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 23.05.15, 10:28
        To samo pomyslalam:)) 95% dzieci rodzi sie z waga 2.5-4.5 kg i nie jest w tym nic dziwnego :)

        Waga urodzeniowa 2900 u dziewczynki to 25 centyl, czyli zupelna norma.
        Przyrosty srednie przy takiej wadze sa 100g w pierwszych 1-2 tyg, potem srednio 200g ale moze byc mniej lub wiecej.
    • panizalewska Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 23.05.15, 10:48
      Ja mam wrażenie, że Żelazna się mocno popsuła pod względem promocji kp od 2012 roku, czyli mojego pierwszego porodu. Moja siostra rodziła w 2013 i już jakieś rady od śmigła były, że butelką, żeby odciągać i butelką, że tygodniowy maluch ma zjadać chyba z 60 ml albo i 100 ml? Ja nie wiem co się z personelem stało :/
      • ona1983.10 Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 23.05.15, 11:30
        Ja rodzilam na zelaznej rok temu i nikt takic rzeczy nie opowiadal - jak dokarmianie to bezsmoczkowo, a jak corka zrobila 40 g w 1 dzien to raczej podziw ze mega duzo ;) ja bylam mega zadowolona z kp u nich co innego w 1 szpital gdzie syn sie urodzil. Dostal smoka i butle bez mojej wiedzy ( lezal w inkubatorze)
      • betka1984 Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 26.05.15, 13:15
        To fakt. W 2012 koleżanka się wręcz wykłócała o mm, a i tak nie dostała. A niedawno jak byłam to dzieci dostawały mm nawet bez prośby-żeby Pani odpoczęła, a może pokarmu nie ma? I inne tego typu.
    • nothing.at.all Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 26.05.15, 09:52
      Moja miał 3 kg to nie była wcale taka drobna. Taki standard raczej dla dziewczynki. No ale jeśli chodzi o przyrost ro może pomyłka może 110 ? Zabierze niech Przystawiaj i dokarmiać swoim.
    • nothing.at.all Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 26.05.15, 12:03
      Ela można na gazetowego maila cos skrobnac? :)
      • ela.dzi Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 27.05.15, 09:45
        Nie posiadam gazetowego, ale napisz do mnie wiadomość na gazecie lub ela_sak@o2.pl.
        • nothing.at.all Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 27.05.15, 10:19
          Dzięki jak dziećmi pozwoli to skrobnę.
        • nothing.at.all Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 30.05.15, 11:06
          Otrzymałas mojego maila Ela? :)
          • ela.dzi Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 31.05.15, 23:04
            Si, w końcu odpisałam. Sorty, tak to jest, gdy bąbel chory.
    • melory_nox Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 27.05.15, 12:00
      Mi na Żelaznej mówili, że między 20-30 na dobę.
      Trochę na marginesie. Jeśli chodzi o Żelazną to byłam w szoku. Urodziłam niedawno bliźniaki. Jeśli chodzi o patologię ciąży to muszę bardzo pochwalić szpital za profesjonalizm i świetnych lekarzy. Nawet położne pracujące a tym oddziale były miłe i uczynne. Inaczej rzecz się miała po porodzie. Po 3 dniach spadków wagi (fizjologicznych przecież) pediatra bardzo chciała już mnie wypisać (miejsca a wagę złota!) i wierciła mi dziurę w brzuchu dlaczego te dzieci nie tyją - wina matki - źle karmi!). Czwartego dnia miała już wyraźną pretensję i po rannym obchodzie kazała nakarmić dzieci porządnie (tak jakbym je głodziła) i zważyć za 3 godziny, tak jakby to miało spowodować przytycie. Spadek wagi po 3 godzinach (kupa;-) spowodował, że całkiem przestała być miła i napuściła na mnie położne, które budziły mnie potem w nocy, robiły mi naloty i tylko jedno pytanie "czy nakarmiłam?!). To znęcanie było bardzo dotkliwe, bo pozbawiały mnie snu, którego do kupy wychodziło ze 4 h a dobę. Dzieci karmiłam piersią, budziły się na jedzenie i moim zdaniem było ok. Laktacja rozkręcała się naturalnie. Niestety budziło to niezadowolenie lekarza pediatry i napuszczonych na mnie położnych, bo zajmowałam miejsce. Oczekiwano, że dam butelkę (co nawet radziła mi doradca laktacyjny, mówiąc, że to w zasadzie nie szkodzi). W końcu pediatra KAZAŁA karmić mieszanką, ale się nie zgodziłam. Zaczęłam trochę robić raban, że jestem zmuszana i poddawana presji i nagle zmieniły front, że jakoby ja źle je zrozumiałam .... bo one tylko chciały mi pomagać i służyć radą. W piątym dniu dzieci odbiły z wagą i teraz jest ok. Mają te przyrosty jak należy.
      Nikt po cc, pomimo próśb, nie przestawił mi dzieci do piersi przez 15 h. Wymówki były takie, że na pooperacyjnej Pani nie miała czasu, bo dużo pacjentek, potem już na oddziale była zmiana położnych i też mnie zbywano, że kolejna zmiana mi przystawi ... ehh. Przez pierwszych 10 h sama nie byłam w stanie, a potem zabrali dzieci pod lampy. Nikt mi nawet nie mówił, żebym odciągnęła siarę. Wiedziałam to sama, bo to moje kolejne dzieci. Generalnie zauważyłam, że szpital strasznie się skomercjalizował i stawiają na maxa na ilość porodów, bo z tego jest kasa. Po cc wypisują nawet po 2 dniach, kiedy jeszcze nie wiadomo, czy będzie żółtaczka. Z fajnego szpitala w którym byłam 8 lat temu, zrobiła się fabryka.
      • nothing.at.all Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 27.05.15, 15:33
        Przykro mi ze mas z takie doświadczenia. Ale prawda jest taka ze na żelaznej rodzi się 30% wszystkich dzieci w Warszawie Wiwc jest to fabryka.
        Ja byłam zadowolona a rodziłam rok temu.
        • bieniewicka Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 30.05.15, 13:47
          No ja też po info że prawie 3kg to drobinka się trochę zdziwiłam :D Przecież to przeciętna waga jest! I mówię to jako mama bobasa o wadze urodzeniowej 4100 :)

          Ojej dziewczyny, to smutne jest co piszecie. Ja też rodziłam w Zośce, maj 2014. I wiem że to był już moment ogromnego przepełnienia, odsyłali rodzące kobiety do innych szpitali. Ja doświadczyłam w tym szpitalu z rąk lekarki krzywdy, bez akcji porodowej zrobiła mi masaż szyjki macicy, a potem na samej końcówce okazało się że jest jej dyżur i podjęłą decyzję o nacięciu, powiedziała że jak sama za chwilę nie urodzę to będzie vaccuum a potem wypychała mi dziecko z brzucha. Całe szczęście bez szwanku dla małej i macicy. Następny raz tylko w Domu Narodzin.

          Co do pomocy położnych i pushowania mm - nic takiego nie miało miejsca, wręcz przeciwnie. Na bloku porodowym na którym leżałam 2 dni po porodzie ze względu na brak miejsc na oddziale była doskonała opieka. Ale na zwykłym oddziale było nieprzyjemnie, prawie zerowe wsparcie. Więc coś w tym jest. Zośka sie psuje.
          • Gość: Yumemi Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? IP: 178.110.8.* 30.05.15, 13:57
            Bieniewicka- ja bym tego tak nie zostawiła. Wypychanie dziecka z brzucha to juz dawno zabroniona koszmarna i szkodliwa praktyka - a nacinanie to cos czego tez juz sie nie stosuje poza super wyjątkowymi sytuacjami.
            • bieniewicka Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 30.05.15, 14:18
              Wiem yumemi... Napisałam list do tej lekarki, który również prześlę dyrektorowi szpitala. Nie wiem dlaczego dopiero rok po porodzie to zrobiłam. Może dopiero teraz byłam gotowa. Muszę go jeszcze tylko wysłać.... ;)

              To był trudny poród. Przez ten "masaż" miałam 8 godzi godzin regularnych skurczy, ktore dały 0cm rozwarcia. Po kolejnych 10 dopiero 2cm. Mała w ogóle nie chciała zejść do kanału rodnego. Położne próbowały z chustą, może kojarzycie - trzeba wisieć na drabinkach i przeć a położne chustą próbują zepchnąć dziecko do dołu. Podczas moejgo porodu 2 razy zastanawiali się czy robić cesarkę. Faza parcia trwała ponad 2 godziny. Pojawiła się ta lekarka i podjęła takie decyzje jak wyżej opisałam. Niby dla dobra dziecka. Jak usłyszałam o vaccummie to postanowiłam zrobić wszystko żeby wyszła jednak "naturalnie". Nie zastanawiałam się nad tym czy pozwalam czy nie rzucać mi się na brzuch. Moja położna oczywiście była stale przy mnie, to ona na polecenie lekarki mnie nacięła, zresztta godzinami majstrowała mi przy szyjce i chyba właśnie dzięki niej nic mi nie pękło. Co zresztą ze zdziwienieem zostało skomentowane przez tę lekarkę gdy mnie szyła.

              Piszę to wszystko, bo mam w sobie dużo żalu do tej lekarki. I pewnie do siebie, że jakoś "nas" nie obroniłam. Chociaż wiem, że to jest irracjonalne. Dlatego obiecałam sobie, że następny poród będzie wyglądał zupełnie inaczej. Wiem, że mam na to dość mały wpływ :P bo to maluszek ma najwięcej do powiedzenia, ale wiecie o co chodzi.

              Drugi powód tego wywodu jest taki, że rzeczywiście o Zośce krążę piękne opowieści. I wiem, że są prawdziwe. Ale zdarzają się też takie historie jak moje. Nie wiem jak można im zapobiegać, zwłaszcza jak jest się świeżakiem, rodzisz pierwszy raz, nie wiem czego się spodziewać, co jest ok, a co nie jest ok, zwłaszcza jeśli rodzisz już ponad dobę...

              Ech.
              • nothing.at.all Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 30.05.15, 16:01
                Przykre to co cie spotkało. .tule mocno.
              • dor1s Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 30.05.15, 23:44
                Współczuję takiego porodu :(
                Ale o tym naciskaniu na brzuch to nie miałam pojęcia, że może nieśc takie konsekwencje. Ja rodziłam 11 dni po terminie, że tak powiem było lekko i przyjemnie (nawet moja położna mówiła, zebym w końcu sie przestała smiac tylko zaczela rodzic;) ale i tak przy koncowce mnie naciela, a starsza lekarka nacisnela na brzuch. Nawet nie mialam czasu o tym pomyslec, zreszta co czlowiek wie rodzac po raz pierwszy...ale jak czytam artykul zalinkowany przez Yumemi to....echhh... :(
                • bieniewicka Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 30.05.15, 23:50
                  Dokladnie, co czlowiek wie rodzac pierwszy raz.
                  Hm, moja lekarka nie nacisnela na brzuch. Wielokrotnie całym ciężarem swojego ciała i z całej siły kiedy parlam przy kolejnych skurczach ona jakby chwytala za mój brzuch i ciągnęła w dol. Jakby zawieszala się na tym brzuchu. A krzepe miała jak chłop.
                  • Gość: Yumemi Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? IP: *.skybroadband.com 31.05.15, 09:05
                    Bieniewicka, to niestety jedna z wersji tego chwytu - . Współczuje :-(

                    medical-dictionary.thefreedictionary.com/Kristeller’s+manoeuvre
                    • Gość: Ona Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? IP: *.warszawa.vectranet.pl 31.05.15, 15:42
                      Na kogo kurna Ty trafilas … mnie przy 1 dziecku ( w innym warszawskim szpitalu) lekarz chcial cos podobnego zrobic - raz mnie dotknal w okolicy brzucha i dostal po lapach. Niestety takimporid to trauma - ja swojego nigdy nie zapomne. Skonczylo sie praktycznie kleszczami, a i sie nasluchalam ze dziecka nie umiem urodzic, a zebym juz urodzila bo ich nogi bola itp po porodzie tez nie bylo lepiej. Dzieciak w inkubatorze bez mojej wiedzy ze smokiem i butelka - mimo, ze mialam nawal mleka ehhh . Dla mnie lezenie i porod 2 dziecka w zosce pokazal, ze moze byc inaczej :)
                      • bieniewicka Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 31.05.15, 17:54
                        Na kogo? Pani doktor nazywa się Magdalena Jarczak. Z tego co zauważyłam nie poważa położnych, nie liczy się z ich zdaniem, a uważam, że położne w tym szpitalu są świetne. Moja drugą ciążę mam zamiar zresztą prowadzić u położnej.

                        Ona, bardzo współczuję pierwszego porodu, że też ludzie mają takie rzeczy czelność mówić rodzącej i tak się zachowywać.

                        Nie jestem w stanie teraz ocenić czy w moim przypadku była to ostateczność, do której ta pani sie posunęła. Yumemi wcześniej napisała, że taki vaccuum jest dużo bezpieczniejszy niż ten cały chwyt.

                        Rodziłam już ponad dobę, to była sama końcówka, położne (bo w pewnym momencie były 3 jednocześnie, przyszły na odsiecz) cudowały wcześniej, żeby jakoś zepchnać mała do kanału rodnego, usłyszałam, że dziecku spada tętno i że muszę ją natychmiast urodzić. No i było jak było.

                        Na pewno to, że karmię piersią zawdzięczam pomocy i wiedzy położnych Zośki. Nie spieszyli się z dokarmianiem, jak niestety już trzeba było mm to minimalne ilości wenflon/strzykawka przy piersi, żeby pracować nad pokarmem, na miejscu w szpitalu są laktatory, które można wypożyczyć, doraźnie doradzono mi też nakładki dzięki którym mała wreszcie zaczęła mnie ssać (tabuny położnych przeszło przez nasz pokój, żadnej się nie udało zmotywować małej do uchwycenia poprawnie brodawki).

                        Na pewno w Zośce polecam poporodowe "jedynki", tylko trzeba słono płacić. Ale stale jest położna pod telefonem, kręci się pomoc non stop jeśli potrzebujesz, ma się spokój i intymność. Pamięam że były upały, więc bez przypału na golasa, mogłam sobie stale wietrzyć sławetne "krocze" ;) No i tatuś dziecka ma spanie też zapewnione.
                        • amiralka Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 31.05.15, 20:35
                          Kochana Bieniewicka, ja też tulę, czytam ze łzami w oczach. Ileż my kobiety mamy takich historii, ciągle i ciągle, mimo zmian... Napiszę Ci, że, o ironio, moja mama do tej pory jest wdzięczna jednemu ginekologowi, który w głębokich latach 70 też jej tak "pomagał" przy porodzie. Nawet jej nie mówię, że dziś to zakazane, bo ten lekarz to była jedyna osoba, która się nią zajęła w tamtym szpitalu, mama podpadła głównej położnej więc ją wszyscy solidarnie olali, ech...
                          Ja rodziłam w takiej paryskiej Żelaznej, można powiedzieć. Niby idealnie, jak chciałam - bez znieczulenia, w wodzie, z miłymi położnymi. Z drugiej strony - mimo moich sprzeciwów, dostałam prostaglandyny na wywołanie porodu, wenflon mimo próśb, a na parcie miałam tylko 30 minut. Inaczej kleszcze. Bo we Francji tylko tyle się prze, haha. Widać fizjonomia ssaków zmienia się w zależności od kąta Europy, w którym rodzą. Siłą woli urodziłam. I też teraz planuję - tylko dom narodzin (w FR jest.... jeden! słownie jeden), już nie musi być w wodzie, ale z jedną, nieprzypadkową położną (w publicznym szpitalu nie ma takiej możliwości, jak w Polsce). Albo kurczę, zupełnie samej, nawet w lesie, czy coś,, byleby już nie "pomagali".
                        • vinca Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 31.05.15, 20:59
                          Jak u nas dziecku zaczęło spadać tętno było szybkie pytanie lekarze czy zgadzam się na vacuum, moja szybka odpowiedz ze zgadzam się na wszystko co pomoże małej wyjść bezpiecznie na świat. Nie uważam, że vacuum to bezwzględne zlo- nam pomogło i urodziłam zdrowe dziecko. Słysząc ze spada tętno miałam gdzieś to w jaki sposób urodze.
                          • yumemi Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 31.05.15, 23:43
                            Vacuum czy nawet kleszcze sa przyjeta i bezpieczna praktyka z niewielkim ryzykiem dla matki i dziecka dopoki lekarz wie jak sie z tym obchodzic i ma doswiadczenie (inaczej by mu na to nie pozwolili)
                            Lekarz ktory stosuje zabronione i niebezpieczne praktyki i mowi ze nie bedzie vacuum bo ma byc naturalnie - jak dla mnie zwyczajnie kryje sie za brakiem wiedzy i doswiadczenia.
                            Mozna sobie tutaj o ryzykach vacuum czy forceps poczytac:
                            www.rcog.org.uk/en/patients/patient-leaflets/assisted-vaginal-birth-ventouse-or-forceps/
                          • cricetus Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 05.06.15, 20:13
                            Ja też miałam vacuum przy pierwszym porodzie z tego samego powodu (tętno zleciało do 50) i też w sumie w tym momencie zgodziłabym się na wszystko, byle tylko uratowano dziecko. Na szczęście trafiłam na sensownego lekarza, który wybrał odpowiednią metodę i córkę dzięki vacuum urodziłam błyskawicznie. Rodziłam w poznańskiej "fabryce" czyli na Polnej. Niestety moim zdaniem tam jest koszmarnie jeśli chodzi o promocję KP. Pierwsze dziecko mi dokarmiono "bo musimy teraz zbadać cukier", a jeszcze nie zassało (oczywiście nikt nie uświadomił żeby przystawiać od razu, a o pomoc w prawidłowym przystawieniu musiałam długo prosić). Po drugim porodzie byłam już świadoma i przystawiłam synka od razu. Natomiast spotkałam się również z powszechnym wciskaniem mm i sugerowaniem dania smoczka. Przy czym mały od razu zassał pięknie, ssał dużo z apetytem, a ja cała szczęśliwa go karmiłam absolutnie nie narzekając na to, że na mnie wisi. Raz był zatankowany i nie odbeknięty i ulał położnym przy kąpieli, to oddając mi dziecko zasugerowały smoczek "bo on tyle ssie i ssie, ma za silny odruch ssania i potem ulewa". A jak poleciałam w nocy do dyżurki po pieluszki, bo mi się akurat skończyły, to położne na mój widok same przywitały mnie radosnym pytaniem "po mleko?". No masakra.
          • ela.dzi Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 01.06.15, 20:06
            To może ja coś jeszcze powiem. Dla mnie te niecałe 3 kilo to było mało, bo mój syn był większy i nabierał sensownie. A poza tym upominał się o jedzenie :)Ta dziewczynka w końcu też wychodzi na prostą :)

            A odnośnie Żelaznej - bardzo chciałam tam urodzić. Chodziłam tam na szkołę rodzenia, miałam niedługo potem rezerwować położną. Miałam termin na koniec listopada, a we wrześniu okazało się, że będę mieć CC. Zadzwoniłam, żeby się umówić na konsultację, a usłyszałam, że do końca roku nie mają miejsc na planowe cięcia. Jak się potem okazało miejsca były, ale dla pacjentek lekarzy ze szpitala. Smutne to, że bez kasy dostać się tam bardzo ciężko. Chciałabym, żeby drugie się tam urodziło, ale jeśli znów jedyną drogą będzie chodzenie prywatnie do tamtejszego lekarza, to sobie odpuszczę. Nie powiem, żeby Inflancka była super, na pewno nie umywa się do Żelaznej, ale przynajmniej dostać się można po ludzku i za darmo.

            A odnośnie wypychania dziecka z brzucha - ja się tak urodziłam. Dobrze, że skończyło się 'tylko' na połamanych żebrach. Za to jak mi mama powiedziała o swojej rekonwalescencji po porodzie, to się naprawdę dziwię, że mam rodzeństwo.

            • melancho_lia Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 04.06.15, 18:36
              Kurde, nie straszcie ze Żelazna się popsuła. Planuje tam urodzić trzecie dziecko w grudniu. Urodziłam tam drugie dziecko 7 lat temu i było fantastycznie- mimo ze córcia z problemami zdrowotnymi i spędziłam tam 2 tygodnie- nikt mnie nie wyrzucał...
              Na Inflancka nie wrócę, rodziłam tam syna i opieka byla wtedy koszmarna praktycznie pod każdym względem...
              No to teraz znowu mam o czym myśleć....
              • nothing.at.all Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 05.06.15, 09:32
                Wiesz wszytsko zależy od wielu rzeczy. Ja byłam zadowolona a rodziłam rok temu. Bieniewicka miała fatalne doświadczenia. Co kobieta to inna opinia.
                To jest taka mala fabryka bo wiele kobiet chce tam rodziców. Czasami nie ma miejsc to odsyłają do innych szpitali.
                Inflanckiej się mocno poprawiła. Koleżanek kilka tam rodziła j była zadowolona. I remont był też Wiwc warunki lepsze. O Madalińskiego tez dobre opinie słyszałam od znajomych rodzących. Do grudnia to jeszcze dużo czasu ;).
                • melancho_lia Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 05.06.15, 10:22
                  Wiem, ze dużo czasu, ale miałam już decyzję podjętą. Na madalińskiego z różnych względów nie chcę.
                  Na Inflancką nie wrócę- remont remontem, ale pytanie czy personel się jakkolwiek zmienił (a czytałam, ze nie bardzo). Niewielki wybór pozostaje- chyba Solec jako alternatywa ew. Orłowski.
                  Ja nie potrzebuję luksusów (na Inflanckiej nie przeszkadzał mi nawet grzyb na ścianie- za to bardzo bolał brak informacji nawet jak się pytałam i złośliwe komentarze personelu każdego szczebla zarówno w trakcie porodu jak i na położnictwie), nie przeszkadza mi łazienka na korytarzu, stare łóżko czy stare kafle. Na Żelaznej traktowano mnie jak człowieka, wszystko tłumaczono, opieka była na każde zawołanie.
                  • nothing.at.all Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 05.06.15, 15:41
                    To masz jeszcze bielanski i MSW szpital. Jest w czym wybierać.
                    • melancho_lia Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 05.06.15, 19:56
                      Bielański mam po drugiej stronie miasta, ale faktycznie zapomniałam o Wołoskiej. Poczytam sobie, moze jakas alternatywa.
                  • doromka Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 05.06.15, 16:38
                    Ja dwa razy rodziłam na Wołoskiej, w 2009r. i 2014r. i mam tylko dobre wspomnienia. Opieka położnych wspaniała. O Żelaznej słyszałam tylko fatalne opinie niestety...
                    • Gość: Ona Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.06.15, 07:46
                      Zelazna mega polecam, solec to porazka pod wzgledem personelu.
                      • bieniewicka Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 06.06.15, 21:03
                        To ja jeszcze dorzucę swoje 5 groszy, skoro mój przypadek zasiał ziarnko niepewności.

                        Zacznę od plusów.

                        Mimo tego co mnie spotkało (i mówię tutaj przede wszystkim o masażu szyjki zanim zaczęłam mieć skurcze, a nie chwycie, który najprawdopodobnie był konieczny) ja wrócę na Żelazną. Miałam dobre doświadczenia gdy pojawiłam się 2 razy podczas ciąży zaniepokojona na ostrym dyżurze. Od razu sprawdzane jest tętno dziecko za pomocą takiego mini ktg, potem rzeczywiście czeka się swoje na twardym krzesełku (kto wymyślił takie warunki dla ciężarnych kobiet!!) od godziny do nawet 4. Miałam takie doświadczenia.

                        Wszystkie lekarki i lekarze (pan Prokop bardzo fajny!), które spotkałam na swojej drodze na plus. Z wyjatkiem Pani, która mi zrobiła masaż szyjki macicy. Po prostu.

                        Ja za swoją położną zapłaciłam, zrobiłabym to drugi raz. Ale moje znajome nie płaciły i otrzymały doskonałą opiekę, rodziły w atmosferze spokoju, szacunku. Z tego co wiem każda z położnych na Żelanej stawia na zawierzenie naturze, na wsłuchanie się rodzącej w siebie. Jeśli tylko jest to możliwe rodząca rodzi aktywnie, nie jest kładziona. Nikt nie robił mi problemów ze znieczuleniem, to dla wielu kobiet jest bardzo ważne. Sale do rodzenia są świetne. Sale po porodowe są ok, zwłaszcza że jest w każdej łazienka. Jak usłyszałam jak to wygląda np na Madalińskiego bodajże, że jedna łazienka na korytarzu wspólna dla kilku pokoi. O dżizas. Ja akurat na to zwracam uwagę. Zwłaszcza jak teraz wiem co się dzieje z kobietą po porodzie i po co są podkłady poporodowe i takie tam :P

                        Mała po urodzeniu była od razu przystawiona do piersi, kontakt skóra do skóry trwał na pewno przynajmniej godzinę. Nikt mi jej nie zabierał, tylko na momencik po ssaniu pierwszym żeby ubrać. Potem dostałam bardzo dużo wsparcia laktacyjnego.

                        Do tej pory pamiętam (choć jak przez mgłę ;)) jak jestem na fotelu i rodzę już nie wiadomo ile godzin, moja położna kuca i trzyma mi szyjkę też niewiadomo którą godzinę a obok niej jak taka sikoreczka kuca lekarka z przekrzywioną głową i obserwuję, patrzy czy na coś się przyda, zastanawia się czy może jednak cc. Zresztą tą samą lekarkę spotkałam jak wychodziłam ze szpitala 5 dni później i fajne było to, że mnie pamiętała i była bardzo ciepła i sympatyczna.
                        Widziłam wokół bardzo dużo zaangażowania, troski.

                        Do tej pory pamiętam jaki był spokój i dobra atmosfera jak mała wreszcie urodziłam, ale nie była zbyt, hm, jak to nazwać, żywotna. Była bardzo spokojna, nie płakała, powoli mrugała ślepkami. I położne po prostu mówiły dajmy jej chwile, wszystko jest w porządku.

                        I to jest bardzo ważne - nie bałam się. Cały czas czułam, że jestem pod dobrą opieką. Przede wszystkm mojej położnej. Wiedziałam też, że stale gdzieś tam jednak jest lekarz w razie czego.

                        Do tej pory też pamiętam jak zajęły się mną 3 położne po tym jak urodziłam. Posadziły mnie na wózek (mimo że się zapierałam że przeciez ja wstanę i pójdę ;D), podwiozły 3m do wanny, przetransportowały do wanny i najdelikatniej jak mogły po prostu mnie umyły. Czułam się zaopiekowana od stóp do głów. Jak juz byłam w prywatnym pokoju w Domu Narodzin z mężem to praktycznie co 2 godziny przychodziła do nas położna sama z siebie żeby sprawdzić czy wszystko ok. Mimo że się nie skarżyłam przynosila mi oklady na opuchniete krocze po reakcji alergicznej i środki przeciwbolowe. A jak podzieliłam się z nią obawami pojscia pierwszy raz do toalety na 2 (ten strach ;D) to przyniosła mi czopki i syropek. I kazała do siebie zadzwonić na dyżurkę i zdać relację LOL

                        Minusa dostaje Żelazna za:

                        -masaż szyjki macicy
                        -nacięcie krocza
                        - ogromne przepełnienie, kobiety leżą po porodzie na sala porodowych przeksztalconych na sale popoporodowe a przez ścianę rodzą inne. I ich przerażających krzyków muszą wysłuchiwać też te, które jeszcze na świeżo mają w pamięci swoje cierpienie. Moja koleżanka przez to płakała w nocy słuchając tych wrzasków.
                        - położne na zwykłym bloku poporodowym wykazały się w moim przypadku obojętnością, rutyniary jak dla mnie
                        - za pokój w domu narodzin gdzie mozna nocowac z tatą dziecka trzeba zapłacić 500zł za dobę.

                        Co do przepełnienia - Żelazna znowu napisała na swoim profilu FB, że padł kolejny rekord. W jedną noc urodzonych zostało 20 dzieci. Przypuszczam że 7 lat temu rodziło się jednak trochę mniej na dobę. A "poziom obsługi" zawsze będzie niższy gdy pracowników jest za mało, a Ci którzy są, są po prostu przemęczeni. Może to jest dylemat przed którym stoi obecnie Zośka.
                        • melancho_lia Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 06.06.15, 22:20
                          Dzięki za tego posta, jakiś tak kojąco zadziałał. To co opisałaś (pomijając minusy) otrzymałam na Żelaznej przy drugim porodzie. Córka miala problemy w drugiej dobie, zajęto sie nią fantastycznie, mną i moimi nerwami takze. Przepelnienia jako takiego sie nie boje, po drugim porodzie leżałam tam jeden dzien na korytarzu i traumy nie ma.
                          W tej ciąży tez zaliczyłam spanikowana izbę przyjec- nikt mnie nie wygnal, nie dal w najmniejszym stopniu odczuć, ze zawracam głowę bez sensu (bo oczywiscie wszystko bylo w porządku)- zbadali i uspokoili.
                          Moze w takim razie zastanowię się nad własną położną? Poprzednio rodziłam z dyzurnymi i bylo ok.
                          Dzięki raz jeszcze za ten wpis.
                        • kremka2014 Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 08.06.15, 08:26
                          Ja tu widzę jeszcze jeden minus- dziecko mnie wstawiało się w kanał, a oni trzymali Cię na fotelu. A pozycji porodowych jest tak wiele i są bardziej naturalne niż na plecach
                          • bieniewicka Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 08.06.15, 13:14
                            Wiesz co kremko, nie wiem dlaczego akurat rodziłam w tej pozycji, bo wszystkiem moje koleżanki rodzące w Zofii rodziła a to w kuckach, a to na kolanach, a to wieszając się na mężu, no zupełny freestyle ;) Wierze w moją położną i w to, że było to podytkowane moim stanem. Zwłaszcza, że to jedna z promotorek i założycielek Domu Narodzin, miejsca gdzie rodzi się jak w domu, ale jednak w budynku szpitala ;) i dlatego ją "wybrałam" Może też tym, że ja na tamtym etapie miałam skurcze już prawie dobę, podawali mi też tlen. Probowałyśmy wieszania się na drabinkach czyli działania grawitacją, proboaliśmy spychania dziecka do kanału chustami. A rodziłam na takim wiecie fotelu do rodzenia, nie leżałam na płasko. Tak czy siak wiem o co chodzi, nie jest to fizjologiczna pozycja ułatwiająca wydanie dziecka na świat, to znaczy są lepsze.
                  • ela.dzi Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 07.06.15, 22:26
                    Na Inflanckiej jak w każdym innym szpitalu zależy na kogo się trafi. Jedyne co mnie wkurzało to brak spójnych informacji ze strony położnych. Ale ja akurat trafiałam na takie położne i lekarzy, którzy promowali kp i raczej pomagali. Sąsiadce położyli kp od piczątku, a rodziła 2 dni przede mną. Poza tym co mnie naprawdę pozytywnie zaskoczyło chociaź powinno być standardem - WSZYSCY od samego początku traktowali mnie z szacunkiem.
                    • melancho_lia Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 08.06.15, 06:05
                      To widac się zmienilo przez te lata i dobrze. Jak ja rodziłam to teksty w stylu "no przecież to nie boli" podczas badania (nosz kurna chyba ja wiem lepiej), odpowiedz na pytanie o stan dziecka w inkubatorze "a co to pani da jak pani powiem", tekst do kobiety nie radzącej sobie z karmieniem dziecka "do szkoły rodzenia chodzila a dziecka nie potrafi nakarmić", odpowiedz na pytanie co to jest przy podłączaniu kroplówki "kroplowka" (sama bym na to nie wpadła).
                      To tylko niektóre przykłady. Ja sie cieszę jesli sie zmieniło, naprawdę. Ale na Inflancka nie wrócę. Moje dziecko ma pewne problemy, których dopatruje sie właśnie w sposobie prowadzenia porodu.
                      • ela.dzi Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 08.06.15, 22:43
                        A jeszcze odnośnie Żelaznej. Koleżanka o której mowa w 1 poście trafiła oczywiście na nawał rodzących. Lekarz, który ją badał, powiedział, że nie ma miejsca na porodówce, więc urodzi w gabinecie. Jak się dowiedział, że wynajęła położną, to nagle stwierdził, że ponieważ to jej pierwszy poród, to niech ma miłe wspomnienia i znalazła się sala. Znaczy się jakaś inna kobieta nie trafiła na tę wspomnianą salę.
                        • doromka Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 09.06.15, 08:58
                          To jest przerażające. Fabryka i szpital dla tych, których stac na wynajęcie połoznej. Tam liczy się tylko pieniądz.
                          Mnie tez odesłali przy pierwszej ciązy, miałam gwałtowne skoki ciśnienia, groziło mi odklejenie łożyska. Pytali oczywiście czy mam wykupiona położną. A oni w Sochaczewie szukali nawet dla mnie miejsca, żałosne. Na szczęście Wołoska mnie przyjęła i dziękuję za to opatrzności, bo z dwóch porodów mam tylko dobre wspomnienia.
                          • leni6 Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 09.06.15, 09:28
                            Moja sytuacja z kwietnia tego roku przeczy zupełnie temu, że na żelaznej liczy się tylko kasa. Miałam podpisana umowę z polozna. Mój lekarz prowadzący (nie z zelaznej) wyraził na dwa tygodnie przed terminem obawy, że może mi się nie udać urodzić naturalnie - bez twardych danych, dziecko nie bardzo duże, ale jednak być może za duże w moim przypadku. Skontaktowałam się z "moją" położną, ta mnie zbadała i umówiła na wizytę do lekarza na żelaznej (wizyta na nfz). Skończyło się planowana cesarka, która automatycznie rozwiązała umowę z położną. Położna mogła mnie po prostu olać, nie umówić do lekarza, zaczekać do rozpoczęcia akcji porodowej i otrzymac kasę, ale tego nie zrobiła, za co jestem jej bardzo wdzięczna.
                            • ela.dzi Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 09.06.15, 13:53
                              Ale bez tej położnej i potem lekarza z Żelaznej wpisaliby Cię na planowane CC ? Mi się nie udało, za szybko wyszło, że będę mieć CC i nie zdążyłam umówić się z położną, a przez przychodnię mnie olali. Znajomą, która w 3 trymestrze chodziła na wizytę prywatnie do lekarza z Żelaznej wpisali na CC od razu. Mimo, że wtedy ponoć nie było miejsc, miała taki sam termin jak ja.
                              • leni6 Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 09.06.15, 15:27
                                Nie wiem, ale nie dziwi mnie to, że do najbardziej oblegane go szpitala w Warszawie nie każdy się dostanie. W moim terminie też nie było miejsc, ale potrzebowałam cesarki pilnie, więc dodano mnie ponad plan. Jeszcze raz powtórzę: nic mnie to nie kosztowało, więc chyba nie tylko o kasę chodzi.
                        • nothing.at.all Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 09.06.15, 09:39
                          To straszne jest. Spotkałam się z tym ze odsyłają bo nie ma miejsc a chyba nikt nie chce rodzic a korytarzu czy w ggabinecie.
    • bieniewicka Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 30.05.15, 23:14
      Tak, list już napisałam, teraz tylko jeszcze muszę go wysłać ;)
      Znam tragiczne skutki wypychania dziecka z brzucha , znam historie opisane w tym artykule. Zresztą do tej pory pamiętam jak to bolało. Zresztą tak samo pamięam ból masażu szyjki macicy.

      Lekarka nie wiem czy niedokształcona, na pewno młoda bo koło 30stki, styl prezentowała "wojskowy", no jakby sie normalnie z choinki urwała, zupełnie inna niż wszystkie inne z którymi miałam doczynienia w Zośce, ciąża przenoszona 10 dni więc tam naspotykałam na kontrolach różne lekarki.

      Co do nacinania, widziałam że moja położna była przeciwna, ale wykonała polecenie. Całe szczęście bardzo ładnie mnie ta lekarka zszyła. Zresztą szycie miałam po dwóch stronach jakby, chyba też po prostu popękałam. Różnie babeczki gojenie nacięcia znoszą, generalnie chyba całkiem dobrze, jak przez prawie miesiąc chodziłam jak pokraka, nie mogłam nosić małej dłużej, nie mogłam chodzić na dłuższe spacery. Na szczęscie po około pół roku szew przestał się odzywać, bo rwał mnie.

      Dzięki nothing. Może ten list mi jakoś pomoże zamknąc ten rozdział. Bo bardzo bym chciała.
      • nothing.at.all Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 31.05.15, 09:46
        Miałaś chociaż znieczulenie?
        Mnie nie z nacieli i nawet nie zapytali. Ale chyba widzieli ze było wykończona Wiwc aby szybciej poszło fo tak zrobili.
        • bieniewicka Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 31.05.15, 10:44
          A Ty tez nothing na żelaznej rodziłaś? Niby powinni pytać a ja nie wiem czy ktoś tego pilnuje. U mnie spodziewali się też "większego" dziecka po wyglądzie brzucha. Może to też zaważyło, chociaż bardziej fakt, że miałam bardzo krótkie skurcze parte i musiałam praktycznie przeć "na sucho" a poród trwał już bardzo długo. Rzeczywiście najczęściej niby robią to po to, żeby ułatwić dziecku przyjście na świat. Zwłaszcza gdy kobieta nie ma już siły przeć.

          Gdyby decyzja należała do mojej położnej, na pewno by mnie nie nacięła. A jest babką z ogromnym doświadczeniem, przyjmuje tez porody domowe.

          Co do znieczulenia, po tych kilkunastu godzinach skurczów jak pojawiło się jakieś rozwarcie to moja położna mnie namawiała sama, mimo że to nie jest typowe dla Zośki, mówiła że muszę odpocząć i zebrać siły. Wzięłam. Najpiękniejsze 2 godziny w moim życiu :D Błogość.... No i zniknęły skurcze :P Po prostu cisza, ani jednego skurczu. Więc oksy... I znieczulenie przestało działać. Więc miałam, ale jakby nie miałam. Potem dali mi jeszcze jedną dawkę ale zadziałała na jakieś 45min. Trochę inaczej to sobie wyobrażałam :P A miałam przez cały ten czas bóle krzyżowe, jakby młotem mi ktoś na****lał w plecy.

          Ale moje koleżanki, które miały znieczuelenie miały kompletnie inne doświadczenia. Akcja porodowa się nie zatrzymała a skutki znieczulenia czuły do końca porodu. Ja miałam zupełnie inaczej. No nie przewidzisz jak zachowa się Twój organizm, jak zachowa się dziecko.

          Więc następnym razem w domu narodzin i bez znieczulenia. W wodzie mi się marzy :)
          Chyba każda z nas planująca kiedys tam drugie dziecko ma już w głowie wymyślone, jak będzie, jak NIE będzie... ;)
          • nothing.at.all Re: Czy ktoś mi to wyjaśni ? 31.05.15, 15:01
            Tak na żelaznej rodziłam. Bez znieczulenia i bez swojej położnej. Też dosyć długo al takich złych doświadczeń nie mam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja