mama.olgi
26.05.15, 21:44
Dziewczyny, powiedzcie, jak to jest z tym kp. Moja córeczka ma 9,5 miesiąca. Od początku karmię ją piersią, chwilę przed 6tym miesiącem zaczęłam rozszerzanie diety. Innego jedzenia zjada raczej mało, kaszki czy obiadku po ok 5 łyżeczek, owoce i chleb je chętnie. Oczywiście do tego pierś. Cyc zawsze jej służyl tylko do najadania się, nigdy mi nie wisiała na cycu, wiecie o co kaman. Ale do rzeczy. Otóż zewsząd słyszę, że POWINNAM, MUSZĘ wręcz odzwyczajać ją już od piersi. W sensie przechodzić na butelkę. Czy sztuczne, czy moje odciągnięte, nieważne, byle butelka. Bo już czas, bo już duża, bo już dużo rozumie i jest cwana (nie chce za chiny tej nieszczęsnej butelki), bo jest za bardzo do mnie przywiązana a ja przecież wracam do pracy (dokładnie za 4 miesiące, czyli kupa czasu). I co ja mam robić? W głębi serca, chciałabym aby więcej jadła np obiadu i sama się powoli odstawiała, a tak w okolicy roczku pierś całkiem out, ale po co mam jej dawać teraz to sztuczne mleko, skoro mam swoje? Ciągle czuję taką presję i to "musisz ją od siebie odzwyczajać" "będzie ci coraz trudniej", "musisz wychodzić z domu na kilka godzin żeby się odzwyczajała" nie wspomnę o radach typu przetrzymywanie z głodem, to wtedy z głodu wypije tą butelkę...