KP publicznie czyli na oddziele polozniczym:D

14.06.15, 13:43
Kochane.. sytuacja sprzed kilku miesiecy, jeden ze szpitali w Trojmiescie. Kolezanka urodzila dziecko, oczywiscie kp. Przyszedl odwiedzic ja maz. I jako ze w polskich szpitalach nie mozna normalnie wejsc do poloznicydo sali, siedzieli na korytarzu. W pewnym momencie dziecko zaczyna plakac, kolezanka dyskretnie chce przystawic je do piersi. Na widok jej przygotowan, podbiega polozna wymahujac konczynami.. i pyta 'Co pani robi????'... kolezanka jej odpowiada, ze dziecko glodne, polozna od razu proponuje, ze wezmie dziecko i je dokarmi mm. Kolezanka na to, ze nie ma potrzeby , ona po prostu malenstwo nakarmi.. Na co polozna, rewelacyjne wsparcie laktacyjne.. z ogromnym zdziwieniem w oczach tudziez z oburzeniem pyta cyt: ' I co to pani tak na korytarzu wywali cyce i karmic bedzie???'

Jak dla mnie masakra.
    • doromka Re: KP publicznie czyli na oddziele polozniczym:D 14.06.15, 15:41
      Masakra to mało powiedziane. Nie wiedziałam, że są jeszcze szpitale, w których na sale nie wpuszcza się ojców. Ja rodziłam w polskim szpitalu w 2009r. i 2014 i o takich zwyczajach nie słyszałam....
    • bufo.bufo Re: KP publicznie czyli na oddziele polozniczym:D 14.06.15, 16:44
      Jakaś bzdura z tymi "polskimi szpitalami". Rodziłam w takowym parę tygodni temu, promocja KP, doradczyni laktacyjna codziennie pon-pt i oczywiście że rodzina mogła wejść do położnicy do sali, nie tylko mąż, u mnie był mąż codziennie, rodzice, a raz tez teściowe przyjechali. Karmiłyśmy wszystkie "przy ludziach", a co ktoś przychodził z pielęgniarek, położnych to się wszyscy cieszyli jak to widzieli.
    • anagat1 Re: KP publicznie czyli na oddziele polozniczym:D 14.06.15, 20:04
      Bardzo sie ciesze, ze takie szpitale to juz wyjatek...Skoro tak piszecie to pewnie tak jest. Ja znam takie w ktorych nie mozna wchodzic, nie ma znieczulen na zadanie, nie ma partnera przy cesarce. Wszystko to jest norma tam, gdzie ja mieszkam.

      Ta historia jednak miala miejsce i to zaledwie kilka miesiecy temu.
      • kora2376 Re: KP publicznie czyli na oddziele polozniczym:D 15.06.15, 15:12
        Mam podobne zdanie jak bufo.Mąż ze szpitala wychodził ok.21-22 a ok.9 już był.Doradca laktacyjny świetny,od pn.do pt.("-" ze w weekend nie było.Szok to ja przeżyłam na pediatrii. Syn miał wtedy 2,5 miesiąca.Pielęgniarki obrażone,ze nie przyszłam na ważenie dziecka.Co z tego,ze syn przy piersi jadł,potem zasnął,zaraz wstanie,ale ważyć trzeba już.Podpinanie kroplówki w zabiegowym ,a potem jedną ręką trzymasz dziecko,jedną pchasz kroplówkę,tylko 3 ci brak,żeby drzwi otworzyć.Leki podają rodzice.Tylko zastrzyków i podłączania kroplówek nie robią.No i obraza,ze maja pytania."Ja tu przecież 50 pacjentów mam" ...no cóż ja tylko jednego syna.Ech szkoda gadać.
        • nothing.at.all Re: KP publicznie czyli na oddziele polozniczym:D 20.06.15, 21:51
          Też mam złe wspomnienia z pobytu na oddziale pediatrycznym z córką. Podobnie jak Ty...łaska na wszytsko.
          A co do porodu w wątku głównym to masakra. Przykre ze takie miejsca jeszcze są.
          • kremka2014 Re: KP publicznie czyli na oddziele polozniczym:D 22.06.15, 01:08
            Ja rodzilam w 2010 i 2014. Cc. Mąż mógl kangurować, do piersi od razu po przyjeździe z sali operacyjnej. Drugie to mi nawet półnagie na szyi na operacyjnej położyli . Mąż od rana do wieczora u mnie. Wiec nie jest tak źle....
            • sweethour83 Re: KP publicznie czyli na oddziele polozniczym:D 29.06.15, 22:31
              Ja również na oddział położniczy nie mogę narzekać: wpieranie karmienia, możliwość odwiedzin (w wyznaczonych godzinach), minus: jedna położna nie chciała wpisać dziecku nazwiska ojca, mimo że mieliśmy akt uznania dziecka poczętego.
              Na oddziale pediatrycznym było gorzej: dziecko histeryczne, bo - z dusznościami - płakało przy wbijaniu wenflonu:/. "Taki duży i jeszcze na piersi" (miał niecałe 18 miesięcy:) itp.
Pełna wersja