caysee
17.06.15, 22:02
Czuje sie troche jakbym wygrala szostke w lotka, ale z drugiej strony zastanawiam sie, czy to nie bedzie mialo jakichs negatywnych skutkow.
Moja corka odkad skonczyla 9 tygodni (1,5 tygodna temu) zaczela mi nagle przesypiac noce, ale to tak konkretnie. Idzie spac po karmieniu okolo 22:30-23:00, ja wtedy tez od razu sie klade. 1,5 tygodnia temu obudzilam sie o 4:00 z przesiaknietymi wkladkami laktacyjnymi, wlozylam nowe, ale po godzinie nie wytrzymalam i wstalam, bo mialam juz mocno nabrzmiale i lekko bolesne piersi. Sciagnelam po 60ml z obu piersi i obudzilam corke na karmienie okolo 5 rano, po czym spala dalej 3 godziny. Tak bylo kolejne 2 noce, ale potem dawalam jej dluzej pospac, nie sciagalam pokarmu i piersi nie sa juz takie twarde nad ranem (sa pelne, ale nie tak jak przy nawale i wkladki o 6 rano nie byly mokre). Dzisiaj i wczoraj mloda obudzila sie po 6 rano, wiec przerwa w karmieniu byla ponad 7 godzin. W ciagu tych ostatnich 10 dni mala tylko dwa razy obudzila sie na karmienie wg starego rytmu, tzn. co 3-4 godziny, poza tym robila wlasnie taka dluga przerwe po 5-7 godzin.
Oczywiscie jako mama, ktora od 6go miesiaca ciazy nie przespala ciurkiem wiecej niz 3 godziny ciesze sie niesamowicie z takiego obrotu akcji i zdaje sobie sprawe z tego, ze to luksusowy problem... ale zastnawiam sie, czy taka dluga przerwa nie odbije sie jakos negatywnie na laktacji? Czy dla 2 miesiecznego malucha dobrze jest codziennie miec taka dluga przerwe w karmieniu? Czy nie lepiej byloby mloda obudzic np. o 4:00 na jedzenie, zeby nie robic takiej dlugiej przerwy? W koncu i tak po tym karmieniu o 6 rano ide dalej spac, wiec tak naprawde to wszystko mi jedno czy wstane raz o 6 rano czy o 4 rano. Mam troche wrazenie, ze w dzien tez mam ogolnie jakos mniej pokarmu, jakby mala sie nie najadala, je troche czesciej i mniej.
Czy ktos ma albo mial podobna sytuacje - dziecko wylacznie na piersi i codziennie jedna taka wielka luka w karmieniu w nocy?