bieniewicka
13.07.15, 13:53
Hej drogie karmicielki :) Ostatnio trafiłam na ciekawy artykuł i postanowiłam się podzielić. Niby nic odkrywczego, ale na moment się zatrzymałam.
Teza postawiona w artykule jest taka, że instyktowne i najłatwiejsze dla noworodka jest ssanie piersi gdy leży na swoim brzuszku. Wtedy jest mu najłatwiej i najbardziej poprawnie zassać pierś - autorka odwołuje się do tzw breast crawl czyli stopniowej wędrówce nowonarodzenego dzieciaczka, ktory połozony na mamie będzie instynktownie "pełzał" do piersi by zacząć ssać.
W artykule można przeczytać, że być może częste problemy z poranionymi piersiami z bolesnym karmienie nie tylko są spowodowane problemami z wędzidełkiem dziecka:
*ale przede wszystkim tym, że kobiety przez tysiące lat zanim urodziły i same zaczęły karmić to przez całe swoje życie miały w swoim otoczeniu karmiące piersią kobiety, widziały dzieci przy piersi, widziały jak te mamy karmią swoje dzieci. Więc mimo że to karmienie było nowością gdy same miały maluszka, to nie musiały się go "uczyć" tak jak ma to teraz miejsce
*świeżoupieczone mamusie są obecnie uczone złych pozycji - tzn pozycja kołyskowa, klasyczna czy spod pachy niekoniecznie musi być najlepszą pozycją, zwłaszcza na sam początek. Na początek najlepsza jest właśnie pozycja "pod górkę". Dlaczego?
Ponieważ w pozycji pod górkę noworodek i mama nie muszą się zmagać z GRAWITACJĄ (grawitacja Twój wróg ;)) Autorka opisuje jak ważne jest by dziecko dotykało swoim ciałem ciało mamo, aby czuło nacisk w takich miejscach jak żebra, nadgarstki, stopy, dłonie. Dzięki temu stabilizuje się kregoslup dziecka dzieki czemu mimo ze teoretycznie zupelnie bezbronne i nieruchome jest w stanie lepiej kontrolowac swoje ciałko. A więc jest też w stanie efektywniej ssać.
Zdaniem autorki wszystkie inne pozycje sprawiają, że dziecko może być zdezorientowane, mama i bobas muszą zmagać się z działaniem grawitacji, która to uniemożliwia noworodkom poleganie na instynktownych zachowaniach. Zamiast razem współdziałać to na mamie spoczywa cały "cieżar", to mama się poci, poprawia, nasadza, często denerwuje i stresuje, przygarbia etc.
Co ciekawe, przy użyciu klasycznej pozycji kołyskowej w pozycji siedzącej, te instynktowne ruchy, które pomogłyby dziecku w znalezieniu piersi i ssaniu stają się przeszkadzajkami. Ruchy głowy, nóżek i rączek które miałyby na celu wspinaczke i stabilizaje na ciele mamy, tutaj oznaczaja kopanie, drapanie, machanie. Grawitacja jest najtrudniejsza dla ruchów główki noworodka. Już po 4-6tygodniach bobas radzi sobie o niebo lepiej. Zdaniem autorki właśnie po takim czasie ból sutków mija nie dlatego, że się zahartowały ;) ale dlatego, że maluch potrafi lepiej trzymać i kontrolować główkę gdy mamy karmi na siedząco. Grawitacja już tak nie przeszkadza.
To tak na szybko, jeśli macie ochotę przeczytać tutaj pełny artykuł po angielsku ze zdjęciami:
www.mothering.com/articles/natural-breastfeeding/
Od siebie dodam, że dlatego zatrzymałam się nad tym artykułem, ponieważ moja córcia, którą karmię teraz 14 miesiąc zaraz po porodzie gdy wylądowała na moim brzuchu momentalnie się pięknie zassała, właśnie w pozycji którą widać na zdjęciach. Później gdy próbowałam karmić na leżąco a potem w pozycji kołyskowej no jakby po prostu mała poszła na strajk - nie nie nie. W ogóle nie potrafiła chwycić sutka. W sumie nikt mi wtedy nie poradził - wróćcie do pozycji pod górkę. A może byłoby łatwiej? Kto wie.
Co myślicie o tezach przedstawionych w artykule?