makuffka
13.07.15, 17:07
By utrzymać karmienie.
Dziecię 2, pierwsze karmione do pół roku, potem dostałam antybiotyk i karnie odstawiłam, po czasie trochę żałuję.
Ale teraz jest jeszcze gorzej. Mały ma 6 tygodni. Słabo przybiera. Urodził się z wagą 4220, ze szpitala wyszedł z wagą 3880, spadł w domu do 3840, położna i pediatra poradziły by dokarmiać. Dokarmiany od 11 dż, z trudem dobił do 4 kg. Szukałam przyczyn i znalazłam - wędzidełko, zanim jednak diagnoza została potwierdzona minęło trochę czasu - korekta wędzidełka miała miejsce jak miał równo miesiąc. Parę dni po zabiegu odstawiłam mm i karmiłam tylko piersią, waga zatrzymała się niestety. Całościowo w 6 tyg życia waży 4400, nieznacznie przekroczył swoją wagę urodzeniową.
Dodatkowo - bo wędzidełko to nasz niejedyny problem - mocno poranił brodawki w pierwszych dniach życia, lewa się wygoiła, prawa nie. Przystawiany dobrze, po 3 tyg. pojawiła się ropa sącząca z rany. Sygnalizowałam problem z prawą pediatrze, położnej, interniście i wszyscy mieli taki sam pomysł, niech pani wietrzy i przemywa mlekiem. Guzik. Zrobiłam wreszcie posiew z antybiogramem, 4 szczepy bakterii, w tym e coli, jedna lekarka zapisała duomox, na który te bakterie są odporne, druga cipronex i kazała odstawić małego od piersi. Posłuchałam 3, dała miejscowo stosowany ciloxan. Małemu robię wyniki, choć wygląda na zdrowego - oprócz tych problemów z przyrostem.
Dodatkowo - lubi chorą pierś, na zdrową prawą się wścieka, nie zawsze udaje mi się nią nakarmić, choć zmieniam pozycje. Brodawka jest trochę nieregularna, nie mogę wpłynąć na jej kształt. Ostatnia, 3 z kolei doradczyni laktacyjna, stwierdziła, że mały ma podniebienie gotyckie. Ewidentnie - ze względu na najpierw na wędzidełko, teraz może także podniebienie - jest mu trudno ssać.
Ponadto ma pleśniawki, leczymy się nystatyną.
Ostatnia doradczyni laktacyjna przejęła się jego wagą (w zasadzie każdy się przejmuje, bo dziciątko wątłe) i kazała dokarmiać 240-250 mm lub odciąganego mleka na dobę, a potem, gdy przyrosty będą lepsze zmniejszać. Jestem podłamana, ale ponieważ moje 6 tyg dziecko wciąż wygląda jak większy noworodek, zależy mi na tych piekielnych przyrostach.
Reasumując, problemy anatomiczne plus choroba piersi utrudnia mu ssanie. Jesteśmy w trakcie badań moczu i morfologii, żeby ustalić czy nie ma dodatkowych przeszkód. Butelki ma sporo, co wiadomo, nie pomaga, no i zmniejsza też moją laktację. Technicznie, jeśli chodzi o przystawianie, raczej powinno być ok, oglądały mnie 3 doradczynie laktacyjne i położna. Problemem jest to, że mały lubi przysypiać, cięzko mu się ssie , budzę go i motywuję i tak w kółko.
Czy myślicie, że SNS mógłby nam pomóc? Czy są jakieś inne sposoby?
Poradźcie. Dziękuję z góry.