fantomowy_bol_mozgu
16.07.15, 16:38
Witajcie,
wrocilam wlasnie od Pani Doktor (z zastepstwa, nie prowadzacej malego od poczatku) z zaleceniem ograniczania karmien i "odchudzania" synka.
Maly jest rzeczywiscie tlusciutki, na udach faldka na faldce - wazy 7,8 kg w polowie 4ego miesiaca (urodzeniowa 4,5 kg). Ja jestem otyla i generalnie nie chcialabym fundowac swojemu dziecko problemow z waga na starcie. Tyle tylko, ze wydawalo mi sie, ze karmienie piersia wlasnie zapobiega nadwadze, ze dziecko samo sobie reguluje, ile pokarmu potrzebuje...
Lekarka sugerowala, ze dziecko nie powinno jesc czesciej, niz co 3,5 h. Mi ciezko jest powiedziec, co ile maly je, bo oprocz "wlasciwych posilkow" mamy tez piers na czkawke, do usypiania czy na uspokojenie (zwlaszcza ostatnio, bo mam problemy z kregoslupem i nie jestem w stanie go zbytnio nosic). Wtedy najczesciej jest kilka lykow, nie jest to pelne oproznienie piersi. Moze powinnam mu to jakos uregulowac? Smoczkiem niestety pluje na odleglosc, ale moze warto by bylo go przyzwyczaic?
Namieszala mi ogolnie w glowie, myslalam, ze wystarczy pilnowac podczas rozszerzania, by nie bylo zadnych slodkich kaszek itd. a maluch zrzuci tluszczyk jak sie zacznie ruszac. A tu jeszcze dostalam sugestie, by w 5 msc wprowadzic zupki na miechu...
PS. przepraszam za brak polskich znakow, ale zepsul mi sie alt w klawiaturze :/