Gość: Inenika
IP: *.centertel.pl
24.07.15, 00:42
Drogie Dziewczyny,
Jestem mamą 10-miesięcznego chłopczyka karmionego piersią. Za ok. 3m-ce wracam do pracy, a on zostanie z nianią na ok. 8 godz dziennie. Wcześniej będą się ze sobą oswajać. Planuję karmić nadal jak będę w domu czyli rano, popołudniami i pewnie w nocy.
Młody jest zdrowy, wesoły. Przyrosty wagowe raczej ok, choć na początku były problemy ( urodzeniowa 3390, spadkowa 3130, 7 tyg 4260, 3 m-ce 5350, 5 m-cy 6700, 7 m-cy 7620, 9 m-cy 8580).
Mleko tylko z piersi, karmiony na żądanie, smoka nie ma. Pije często, tak ma od urodzenia. Co 1,5-2h. Czasami co 3-4 h. Czasami co 30 min. Nie liczę, nie wnikam.
Dieta rozszerzana BLW w 7 m-cu, bo wcześniej nie był zainteresowany. Teraz jemy 3 posiłki - śniadanie 10.00 ( godz po pobudce), II śniadanie/zupa - 13.00/14.00 , obiad po powrocie męża z pracy - 17.00/18.00.Zasypia ok.21.00.Trochę przeorganizowałam gotowanie i teraz wszyscy jemy to samo. Dzieć próbuje wszystkiego chętnie, ale w ilościach niewielkich. Nie liczę, nie wnikam.
Śpi ze mną i mężem w jednym łóżku, bo nam to pasuje. Mąż w ogóle nie słyszy naszych pobudek. Ja się wysypiam nawet jak się dziedzic budzi co godzinę. Pobudek nocnych też nie liczę.
Zapytacie w czym problem? W tym, czego się nasłucham od innych. Wiem, wiem - nie słuchać, dorosła jestem, to moje dziecko... Ale...
Mówią, że powinien jeść więcej/łyżeczką/nie bawić się jedzeniem, bo co to będzie jak wrócę do pracy/ jak mu to nie minie ( to co - wpychać na siłę? łyżeczką nie pozwala się karmić - zmuszać? tak, bawi się jedzeniem, lubi pory posiłków, śmieje się jak je , paćka, rozrzuca, pluje i to dla niego frajda - ale to przecież niemowlak; zostaje z nianią i liczę na jego instynkt przetrwania)
Mówią,że powinien spać we własnym łóżeczku i nie zasypiać przy piersi, bo jak go niania uśpi na drzemkę ( mężowi zasypia na rękach nawet jak ja jestem obok, nie zawsze, ale ta opcja działa; rodzicom moim też, ale może faktycznie go przyzwyczajać do drzemek w łóżeczku?)
Pytają czy karmię nadal w dzień ( a co-w dzień ma chodzić na baterie słoneczne?), czy przesypia noce (ta...) albo chociaż rzadziej się budzi. Sugerują, że w dzień mniej piersi , to będzie więcej jadł stałego jedzenia. A na wieczór gęsta kasza, żeby spał. No i bardzo chcą wiedzieć jak jeszcze długo będą karmić.
Aha, no i że jeszcze sam nie siedzi, bo go za dużo nosimy ( neurolog na konsultacji powiedział, że wszystko jest w absolutnym porządku, młody idzie własnym tempem i usiądzie jak będzie gotowy, najważniejsze, że cały czas się rozwija).
Post przydługawy, ale chciałam w miarę obrazowo nakreślić sytuację.Mój instynkt mi podpowiada, że to co robię jest ok. Ale dobrze by było to jeszcze od kogoś usłyszeć...
Powiedzcie, że nie jesteście wytworem internetu, ale kobietami z krwi i kości. I że też śpicie z dziećmi, karmicie na żądanie, nie liczycie ile gramów/mililitrów jedzą na obiad i takie dzieci po powrocie mamy do pracy mają się dobrze?
Powiedzcie, że nie jesteście