kasik-wroc
14.08.15, 14:57
Przy okazji innego mojego wątku pojawiła się dyskusja czy przyzwyczajać dziecko kp do butelki na 'wszelki wypadek', żeby mama mogła gdzieś wyjść. No właśnie, jak to robicie. Zakładam że raz na jakiś czas ( powiedzmy raz na 2 tygodnie) będę musiała/chciała gdzieś wyjść. Trochę szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie przywiązania do dziecka przez 6 miesięcy i wychodzenia tylko z dzieckiem, bo przecież karmione na żądanie w każdej chwili może zawołać o jedzenie. Czyli tak naprawdę odpada nawet zejście do kiosku po gazetę. Co więc robicie?
- nie rozstajecie się z dzieckiem przez min 6 miesięcy (wtedy już jedzą też inne rzeczy)
- przyzwyczajacie dziecko do butelki? - mam na myśli taka w miarę bezpieczną dla kp (np. Calma) i epizody typu max 1 karmienie w tygodniu i oczywiście 'testowanie' na dziecku kiedy już laktacja i umiejętność ssania są w pełni opanowane;
- przyzwyczajacie dziecko do kubka, łyżeczki - tutaj potencjalni opiekunowie (tato, babcia) ostro protestują, że w życiu, bo się boją;
Z pierwszym nie miałam takich problemów. Przez 2 miesiące był kp+moje odciągnięte mleko z butelki (wcześniak) więc z butelką był za pan brat. Gdy przeszliśmy tylko na kp to go jakoś nigdy nie zostawiałam na dłużej. Tyle tylko, że ze względu na rytm karmienie, ściąganie i fakt, że to ja go budziłam na posiłki, on nigdy nie jadł 'na żądanie' tylko wg ustalonego harmonogramu więc wiedziałam kiedy mogę się wymknąć na chwilę. Jak chciałam wyjść jak miał 6mc to się okazało, że totalnie nie umie butelki. Udało się wtedy z bidonem. Co ciekawe, karmiony do prawie 3r.ż teraz ma 3l4m i do tej pory nie umie się napić z butelki ze smoczkiem, choć wszystkie inne sposoby picia ma opanowane do perfekcji.