2mamabartka
08.09.15, 00:21
Witajcie, proszę o radę i wsparcie, jestem bliska rezygnacji z kp...
Córka ma 4mc, to moje drugie dziecko, pierwsze wykarmione 1,5 roku kp.
Karmienie szło nam świetnie przez 2 miesiące, a potem najpierw długi kryzys laktacyjny wywołany chyba brakiem apetytu małej, a troche ponad tydzien temu przedszkolak przywlókł jakiegoś zjadliwego wirusa i córka dostała kataru.
Ku mojemu zaskoczeniu mimo kataru mała przez 2 pierwsze dni infekcji była w trybie turbo ssania, piersi i pieluchy super ciężkie :). 3go dnia nagle wyhamowała - tzn. jadła, ale ssała krócej, rzadziej, albo zasypiała po chwili jedzenia. Chciałam odciągać - ale okazało się, że wypływ nagle się zastopował, i laktator nie odciaga nic, albo bardzo mało. Wieczorem zauważyłam duży zator, obejmujący 1/3 prawej piersi. Przeszłam ich dziesiątki przy pierwszym synu, więc całą noc akrobatyczne karmienie, okłady, kapucha i rano udało mi się wydłubać spory kawałek "kredy" z ujścia kanalika. W ciągu dnia jeszcze kilka razy wypływały i klinowały się mniejsze kawałki, ale jakoś mi szło i pierś wydawała się opróżniać. W nocy znów duży zator, pierś niemal eksplodowała a mała nie chciała jej ssać, laktator nic. Na szczęście mąż też ma już wprawę, pociągnął i zeszło rano - największy czop, jaki dotąd widziałam.
Niestety, pierś po opróżnieniu zastoinowego mleka (laktatorem, małej nie smakowało) była miękka ale bolesna, jakbym to ją, a nie kapustę potraktowała tłuczkiem - tak nigdy jeszcze nie miałam. W ciągu dnia kontynuowałam okłady i wzięłam ibuprom. Mleko z odetkanego kanalika nadal było żółte i już dość wolno płynęło, mimo, że ujście kanalika było jakby rozdęte i otwarte - gołym okiem widziałam dziurkę (po tym, jak przepchnął się nim czop?), ale dziecko jadło.
Wieczorem na dokładkę zaczęło mną telepać, 38C a na drugiej piersi zauważyłam zaczerwienienie i wymacałam maleńkie zgrubienie - do rana zgrubienie zaczęło pobolewać przy dotyku. I tak dorobiłam się pierwszego w życiu zapalenia.
Teraz juz 4ty dzień przyjmuje Duomox i jest poprawa, ale zaczynam się niepokoić rozwojem sytuacji w obu piersiach, zwłaszcza, że mleka jest mniej i wypływ nadal jest osłabiony.
> pierś po zastoju - nie boli, ale część obszaru objętego zastojem jest twardsza, niebolesna - i nie pracuje przy karmieniach (tzn nie mieknie, ani sie nie napelnia bardziej). Z kanalika, ktory juz nie jest otwarty, prawie nie leci - czy to mozliwe, ze zrobiła się blizna i częściowo zarósł, lub zarosło ujście, a ten fragment gruczołu przestał pracować? Czy moze nadal został jakiś korek...? Reszta piersi pracuje, ale kanaliki sie czasem zatykaja (prawdopodobnie przez ucisk od tego twardszego miejsca) - na szczescie lekko i szybko udaje sie je odblokowac; Niestety, to zawsze byla gorsza piers i teraz widze, ze praktycznie corcia tylko chwile ssie i zasypia albo krzyczy, wiec mleka coraz mniej; Czy piers sie sama zregeneruje i ten fragment zacznie pracowac, czy juz tak zostanie?
> pierś z zapaleniem - prawie nie boli, zaczerwienienie zbladło i pociemniało, wczoraj przy karmieniu poczulam ukłucie i zgrubienie jakby sie troche przesunelo i zmniejszylo - ale nadal jest. Czy wchłonie się, czy powinno się odblokować i wypłynąć? Czy cos powinnam robic szczegolnego? To jest piers, ktora praktycznie zywi dziecko w tej chwili, wiec podwojnie sie martwie.
Maluch przybiera marnie przez ostatni tydzien - być moze nie dojada, ale w powyzszej sytuacji laktator moglby chyba tylko zaszkodzic, wiec karmie czesto i długo - ale mala glownie spi, albo - zwlaszcza gorsza piers - ssie jak smoczka (którego nie dostaje). Tydzien jej nie zaszkodzi, wazy dobrze, ale boje sie, ze piersi nie wroca do formy, a przy ciaglych zastojach mala bedzie niedojedzona permanentnie.
Bardzo chce karmic piersia, zwlaszcza, ze syn pewnie niejedna infekcje jeszcze przywlecze, ale ból, stres i uziemienie przy ciągłym karmieniu powodują u mnie już napady paniki, serio. Walczę już 2 miesiące chyba tylko dlatego, że mała nie chce dać się nakarmić butelką, czyli nie mam wyjscia.
Widze, ze wyszedl tasiemiec, dziekuję tym, co przeczytali. W poradni jestem umówiona dopiero za kilka dni, ale moze p. Malwina albo ktoras z Mam spotkała sie z takimi przypadkami i moze coś poradzic?