k_linka
27.09.15, 17:49
Ratunku.
Moj osmiomiesieczny syn karmiony piersia i wypluwajacy wszystko inne (oprocz flipsow :() zlapal katar. Najgorzej jest w nocy, w dzien nosek jakos mniej wydzieliny wydziela, wczoraj jakos jadl normalnie - ostatnio o 22, a potem juz kazda proba przystawienia konczyla sie dzikim rykiem. Przystawiony lapal piers a nastepnie odskakiwal z histerycznym wrzaskiem. Poniewaz w nocy mial nos zatkany uspilam na rekach, ale rano juz byl drozny, a maly dalej tak reagowal. Dopiero po czopku nurofen zjadl (oproznil 1 przepelniona piers). Potem nie chcial jesc, dopiero do drzemki sie udalo przystawic ale po zakrztuszeniu sie obrazil i juz wiecej pic nie chcial, spal, bawil sie spokojnie, o 14 dostal paracetamol w syropie, proby przystawienia to wrzask wiec uspilam, spal na rekach 40 min i po obudzeniu oproznil druga przepelniona piers (a tu juz z pierszej cieklo). Pediatra z opieki calodobowej wykluczyla stan zapalny ucha i gardla, buzia czysta, oskrzela czyste. Dziecko nie ma goraczki ale jest mniej pogodne niz zazwyczaj. Pediatra mowila ze idzie mu 5 zebow (dolne dwojki to juz dlugo sie kluja, nastepne pewnie czworkiale ja nic nie widze) ale sa jeszcze daleko do przebicia i to nie one tak bola (choc mlody sie slini i pcha wszystko do buzi ale on tak zawsze).
Co robic, jak zyc? On nie je, nie pije, ciezko go uspic.
Co robic zeby nie bylo zastoju? Recznie osciagac nie umiem!!