Sprawozdanie z 1 roku karmienia :)

01.12.15, 22:28
Cześć - być może komuś przyda się to co napiszę. Za 3 dni mój synek kończy rok. Nasza mleczna droga nie była najprostsza, ale mimo to wytrwaliśmy i nie zamierzamy na razie nic zmieniać - karmimy się nadal. Początki były trudne, po cc trudno było rozkręcić laktację, do tego jestem nerwus z natury - więc to też nie pomagało. Ale wytwałam. Na dodatek trafiło mi się dziecię nie mogące sie skupić na cycku, jeśli wokół ktoś rozmawia, lub robi coś ciekawego. Nie pozstało nic innego, jak tylko chować się do sypialni z karmieniem. I tak chowaliśmy się od 3 do...praiwe 12 miesiaca. Aż któregoś pięknego dnia, jakieś dwa tygodnie temu mój syn przyszedł, wdrapał mi się na kolana i wyraził chęć konsumpcji w salonie, przy włączonym tv, przy gadającym tacie i biegającej siostrze :) Jak widać - wszyscy dojrzewają i mądrzeją. Jestem dumna. Podsumowując tę naszą roczną przygodę stwierdzam, że w dzisiejszych czasach, my - mamy karmiące, często za dużo myślimy o karmieniu i często same wymyślamy sobie problemy, zamiast po prostu poddać się instynktowi ... karmić. Taki urok dzisiejszych czasów i wpływ cywilizacji, że coraz częsciej nie wierzymy w daną nam przez naturę moc wykarmienia potomstwa. Tak więc kochane: NIE MYŚLMY ZA DUŻO. Pozdrawiam
    • vinca Re: Sprawozdanie z 1 roku karmienia :) 02.12.15, 08:48
      Gratulacje:) Karmie 11 miesięcy i mam podobne przemyslenia-za dużo myślenia i niewiary w możliwość wykarmienia własnego dziecka. No ale na początku te cholerne hormony, rozchwianie, niepewność tego co się robi i ci wszyscy pozal-sie-Boze doradcy dokoła włączając niestety najbliższych (na pewno masz mleko? Ona płacze bo jest głodna, daj jej butelke).
      • tymciowamama Re: Sprawozdanie z 1 roku karmienia :) 02.12.15, 10:40
        ja niestety "dałam ciała" pod wpływem takich rad karmiąc pierwsze dziecko. Poddałam się po 3 miesiącach i byłam wtedy głęboko przekonana, że coś ze mną jest nie tak. Z perspektywy czasu wiem, ze wszystko było w jak najlepszym porządku i niestety niepotrzebnie poddałam się tym "dobrym' radom
Pełna wersja