anagat1
05.12.15, 22:36
Dziewczyny, moj synek 11 mies. Coraz gorzej spi. Przez ostatnie dwa miesiace, coraz gorzej. 3 tygodnie temu wrocilam do pracy, wszystko sie uklada, ale noce sa wrecz tragiczne.
Zalozylam sobie, ze odstawie mlodego od piersi i nie bede go karmic miedzy 1 w nocy a 5 rano. Dziecko jest super najedzone na noc.. ok 18 jemy kolacje (mlody je duzo). potem piersi (obie). W ostatnim tygodniu wprowadzilam butle z kaszka (maly nie mial wczesniej butli, pije z kubka, ale butle chce zostawic i koniec).
Sytuacja wyglada nastepujaco.. Mlody zasypia przy piersi, lub uklepuje go w lozeczku ok 20. O 23 jest pierwsza pobudka. Jesli nie dam piersi to jest wrzask.. wiec daje, bo tez i zalozylam sobie, ze do pierwszej moge go karmic. niestety nastepna pobudka to 1 w nocy. I czy karmie czy nie karmie.. mlody wrzeszczy . Jesli biore i lulam nadal wrzeszczy, noszenie-wrzeszczy. Ogolnie nie dziala nic.. i jesli sie upre i nie dam piersi, to potrafi non stop krzyczec az do 5 rano . Jesli piers daje.. to mlody przysypia z piersia w buzi i przy jakiejkolwiek probie odcycowania momentalnie sie budzi i wrzeszczy.. I jest dokladnie tak jak wyzej napisalam.
Po takiej nocy budzi sie (jesli dac mu pospac w weekend o 8 rano i do 20 potrafi sie zdrzemnac po max 30 minut) i to tylko jesli ktos jest w poblizu. Czasem przysnie w aucie (ale tez na krotko).
Ja wymiekam.. nie umiem spac, gdy ktos memla mi cycki non stop. Nienawidze tego, chodze jak cien czlowieka, nie umiem sie skoncentrowac w pracy. W tej chwili maz jest w domu z dziecmi. Zadne z nas nie jest w stanie nic zrobic w domu, bo caly czas maly wymaga uwagi (no bo przeciez nie spi).
Nie mam zadnego zycia osobistego. Spoko.. pierwsze miesiace rozumiem- noworodek, ale teraz? Nie chcialam mlodego odstawiac od piersi, ale jesli sytuacja sie nei zmieni, to innego wyjscia nie widze.
Probowalismy juz wszystkiego. Wychodzilam z pokoju, noszenie, spiewanie, szuszanie, klepanie, zostawienie go w lozeczku. Wszystko jest do bani.. jedyna zatyczka (NIE MYLIC Z USYPIACZEM) to cycek.
Zaczynam miec dosc wlasnego dziecka. Bardzo zaluje, ze nie zalozeczkowalam go duzo wczesniej i ze nie wprowadzilam butelki na noc po 6 miesiacu ( po 5 zaczelo sypac nam sie spanie). Uwazam, ze maly nie potrafi zasypiac i jest to na ogromna dla niego niekorzysc. O reszcie rodziny nie wspominam. Mlody ma obecnie 8 zebow , daje mu paracetamol i ibuprofen na noc (bo juz wszystkiego probuje) oczywiscie efektu brak.
We wtorek nie bedzie mnie w domu od 16 do 9 rano, w sobote nie bedzie mnie 24 godziny (zaczynam dyzury). Nie mam pojecia jak moj maz da rade sluchac wrzaskow przez iles godzin z rzedu. Mam nadzieje, ze nie wyrzuci dziecka przez okno.
Nie wiem, moze ktos ma jakas rade? Mam dziecko uzaleznione od cycka, tak jak inne od smoczka. Smoczek bylby duzo lepszy!