Czytam Was i ...załamuje się!

08.12.15, 23:19
Podczytuje forum i niestety załamuje się 😂.Mlody 5,5 m,moje drugie dziecko,córka 7 lat,na piersi 18 m-cy. Jakoś mi z nim nie idzie...Ryki ciągłe,są chwile usmiechu,zabawy ale większość to niestety wycie. Co najgorsze nie jest lepiej, właściwie to się pogarsza. Po porodzie pięknie,ssal jak marzenia,spał nawet po 6 h. Do 2 miesiąca 2 pobudki w nocy,w dzień tez ok. Po 3 miesiącu do teraz hardcor. Jest tak źle, że wczoraj kupiłam mm i butelkę i czekają w szafce - liczę, że to coś pomoże. Mlody spi max godzinę w dzień,w nocy krzyki i pobudki co 2h. Dziś usypiany 1,5h(bieguny przy łóżeczku od 4 miesiaca) w tym czasie dwa razy jadł z obu piersi. Po 2h ryk przestraszne, po piersi spokój. Nie mam już siły, zaczynam wierzyć wszystkim wokół,że się nie najada. Zycie rodzinne w rozsypce,mąż zły, córka zaniedbana😯 Co robię nie tak?albo co Wy robicie,że Wasze dzieci śpią, bawią się, nie marudzą? Co jest nie tak,skoro przez 2 miesiące był względny spokój a ja nic nie zmieniłam?
    • tymciowamama Re: Czytam Was i ...załamuje się! 09.12.15, 00:50
      Ale w czym konkretnie jest problem? Piszesz, że sobie nie radzisz - ale nic konkretnego. Ze budzi się w nocy co 2 godziny? Mój synek skończył rok i też tak potrafi. Widocznie tak potrzebuje/ To nie tak, ze wszyskie mamy tutaj na forum mają wiecznie uśmiechnięte i przesypiające cała noc dzieci. Jak wygląda wasz dzień? Jak często karmisz, ze jest to takie straszne? Po co mm prawie 6 miesieczniakowi, któremu za kilka tygodni zaczniesz rozszerzać dietę?
    • Gość: Yumemi Re: Czytam Was i ...załamuje się! IP: 194.176.221.* 09.12.15, 07:54
      Ale co sie konkretnie dzieje? Jak dziecko przybiera? Czy ssie smoczki czy dostaje cokolwiek poza piersia? Kupy ok? Szczepienia ostatnio?
      Maz zły? To moze Ty badz zła dla odmiany a maz niech zajmie sie dzieckiem ktore byc moze akurat ma taki etap.
    • leni6 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 09.12.15, 10:11
      Żeby moje dziecko bylo pogodne dbam by było najedzone i wyspane. Jeśli twoje przybiera na wadze to najedzone jest prawdopodobnie. Za to spiac godzinę dziennie pewnie jest przemęczone. W tym wieku typowo dzieci mają 3 drzemki i czasy czuwania między nimi 2-2.5h. Dziecko przemęczone trudniej uśpić i śpi gorzej (krócej, budzi się z placzem).
    • sfornarina Re: Czytam Was i ...załamuje się! 09.12.15, 16:53
      Pierwszy egzemplarz miałaś po prostu promocyjny, a drugi jest taki... jak większość dzieci :)
    • Gość: niuniek3 Re: Czytam Was i ...załamuje się! IP: *.dynamic.chello.pl 09.12.15, 18:18
      Przesadzasz mówiąc ze wszystkie dzieci poza twoim są cacy. Ja polecam 1. Chustę 2. Chustę 3. Babcia, ciocia, koleżanka, niania, tata - ktoś musi przejąć od ciebie dziecko na 2h dziennie.
      W chuście pośpi w dzień więcej. Pośpi w dzień będzie spokojniejszy- MOŻE. .. I pośpi lepiej w nocy - MOŻE.
      Wywal te bieguny. Może one go rozpraszaja- no chyba ze naprawdę bardzo delikatnie bujasz. Wprowadź spokój (na początku będzie chciał lulania- prztrwaj). 2h usypiania to bez sensu. A gdybyś się z nim położyła?
      No i pogodzić się musisz. I znaleźć pomoc. I trzymać się myśli ze minie;)
    • tola2014 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 09.12.15, 20:26
      A ja się załamuje, jak czytam teksty w stylu "mąż zły". Wnioskując po twoim wpisie prawdopodobnie wszystko jest na Twojej głowie, wszystko co jest źle lub nie wychodzi tez przypisujesz swojej rzekomej nieudolności. Może czas przypomnieć sobie że dzieci są wspólne. Dla odmiany może Ty bądź zła na męża, i niech pokombinuje jak sprawić byś odpoczela psychicznie, a potem sukcesywnie zacznie angażować się w życie rodzinne, a przede wszystkim dzielić z Tobą trudy rodzicielstwa.
      Jeśli natomiast chodzi o maluszka, to dobrą radą jest postarajcie się o odpowiednią ilość snu w ciągu dnia. Wtedy pozytywnie odbije się to też na nocy. Wejdź sobie na niemowlaka, tam sporo wątków o spaniu. Fajnie dziewczyny doradzają i wymieniają się doświadczeniami.
      Trzymam kciuki :-)
      • yumemi Re: Czytam Was i ...załamuje się! 09.12.15, 21:54
        tola2014 napisała:

        > A ja się załamuje, jak czytam teksty w stylu "mąż zły". Wnioskując po twoim wpi
        > sie prawdopodobnie wszystko jest na Twojej głowie, wszystko co jest źle lub ni
        > e wychodzi tez przypisujesz swojej rzekomej nieudolności.

        O tym samym zawsze trabie tutaj samotnie na forum :))) niestety ogolnie panuje przekonanie ze kobieta-matka to musi a pan maz musi sie wyspac, tudziez jest zly, tudziez sie musi biedny wyprowadzic do pokoju obok bo sie biedny nie wysypia :)
        -----------------------------------------
        • panizalewska Re: Czytam Was i ...załamuje się! 09.12.15, 22:31
          Tu podpisuję się obama cyckama. Mnie od samego początku nie ruszały ryki młodzieży, że to akurat JA mam być, a nie tata. Bezpieczny? Nie umiera? Nie zjadajo go tygrysy? To niech nie pitoli i idzie spać z tatą. Matka też człowiek i ma prawo choćby śmieszne koty pooglądać wieczorem, cokolwiek.
          Mój młodszy miał okres, że budził się po 13-14 razy w nocy. Nie, to nie wypada co 2 godziny, tylko pewnie co pół. I to ja o 6 rano wsiadałam w samochód i gnałam na budowę, a małżonek zostawał w domu (pracować, ale jednak nie gnał autostradą). Oburzenie mojej matki, że śmiem angażować małżona do nocnych pobudek - bezcenne. Do dzisiaj mam załamkę jak przypomnę sobie jej reakcję.

          Kobieto, oddaj to dziecię tacie, bez względu na wszystko. Oboje nie umrą, tylko zahartują się w boju.
          • marcik844 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 09.12.15, 22:49
            Kiedy on uparcie twierdzi,że wszystkie nasze rykowo-niespaniowe problemy,to właśnie przez cycki?? ze z corka to przerabialismy i jak miała ok 2 lat,to stwierdziliśmy,że non stop chce am i musiała za niemowla być zwyczajnie głodna. Szwagierka ma niespełna roczne dziecko,od początku na mm,spi samo w swoim pokoju,butla na noc i spokojny sen całą noc. Ja sama już glupieje...
            • Gość: Yumemi Re: Czytam Was i ...załamuje się! IP: *.9-3.cable.virginm.net 09.12.15, 23:52
              Zapytaj się z czego w takim razie dziecko rośnie? Z powietrza urosło? Twoj organizm wykarmil dziecko od małej komórki i nadal moze długo karmic.
              A na takie zachowania dziecka powiedz mężowi najlepsze jest noszenie przez tatę i zeby tata sie maluchem zajmował jak najwiecej :-) Wraca z pracy i przejmuje dziecko - proste. A Ty masz czas dla starszego dziecka.
            • ela.dzi Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 07:32
              Uświadomcie sobie z mężem, że Wasze dzieci (i dzieci szwagierki) to całkiem inni ludzie o innych potrzebach. Nie tędy droga jak tata nie jest na równi z mamą, jeśli chodzi o zajęcie się własnym dzieckiem.
            • leni6 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 10:27
              Marcik844, to jest prawda, że statystycznie dzieci na mm śpią lepiej. Tylko ze to nie ma zbyt wiele wspólnego z głodem. Z moich prywatnych obserwacji otoczenia wychodzi ze lepiej śpią dzieci nie usypianie piersią i nie śpiące z matką, a to jak karmione jest drugorzędne.

              Co do udziału ojca w nocnej opiece to ja mam inne zdanie niż wiekszosc tutaj. Oboje z mężem mamy odpowiedzialna prace. Ja nie wyobrażam sobie wykonywania moich obowiązków będąc wiecznie niewyspana i nie oczekuje tego od męża. Mogą się zdarzyć jakieś sporadyczne sytuacje, są weekendy, ale na codzień nie oczekuje od meza udziału w nocnej opiece.
              • tymciowamama Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 10:53
                a ja - a właściwie moje dzieci są dowodem na to, ze to nieprawda, że dziecko na butli śpi lepiej. Moja córka była karmiona mm od 4 miesiąca - NICZEGO to nie zmieniło. Zarówno w dzień jak i wnocy problemy ze snem były bardzo długo. To nie kwestia głódu. Nie wiem czego - ALE NIE GŁODU. Nie patrz na dziecko szwagierki, sąsiadki czy dziecko z rekalmy, patrz na swoje dziecko. Takie jest i już. Problemy ze snem miną. Tata niech sie zaangażuje. Niech pomoze - oczywiście jesli jest taka możliwość. Bo z tą możliwością zaangażowania naprawdę różnie bywa - niestety nie zawsze mąż wraca z pracy o 16.00 ... mojego męża nie ma np już 4 tygodnie - bo aktualnie pracuje na drugim koncu Polski..
                • leni6 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 14:03
                  Ale ja nie mówię że wszystkie dzieci karmione mm śpią super, tylko ze statystycznie śpią lepiej niż te karmione piersią.
              • tola2014 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 12:42
                Leni, szanuję Twoje zdanie, jednak wybacz, tu nie chodzi o wstawanie do dziecka w nocy raz czy dwa razy na 10 minut. Sytuacja jest dla autorki zarówno męcząca jak i frustrująca. Nie ma wsparcia w partnerze, ale za to ogromne pokłady krytyki i wymadrzania się.
                Dla mnie nieporozumieniem jest rozgraniczanie pracy zawodowej z opieką nad dziećmi w domu. Po nieprzespanej nocy, kiedy jeszcze nie ma jak odespac w dzień naprawdę trudno działać przy dziecku na pełnych obrotach. To chyba odpowiedzialność większa od każdej pracy zawodowej. Bierzesz odpowiedzialność za Wasze dziecko.
                Kobieta decydująca się na pełnienie tej funkcji powinna być wspierana, doceniana przez partnera. To on powinien dbać o jej zdrowie psychiczne, kondycję emocjonalną, formę.
                Ciekawa jestem czy ten "mąż zły " spytał kiedyś autorkę, jak sobie radzi po takiej nocy w ciągu dnia? Czy podziękował kiedykolwiek za to, jak uparcie, mimo problemów karmi piersią? Czy zapytał co może zrobić, żeby poczuła się lepiej? Wątpię.
                • leni6 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 14:14
                  Ja wiem jak wyglądają wielokrotne pobudki. Nigdy też nie znosiłam tak dobrze zarwanych nocy jak mając małego niemowlaka, uważam że to kwestia hormonów, które dają nam te siłę (oczywiście tylko przez jakiś czas).

                  Nie zgadzamy się zupełnie co do pracy zawodowej. Jak ja idę do lekarza to oczekuje ze jest on wyspany dostatecznie by dobrze wykonywać swoją pracę. Opieka nad dzieckiem to zajęcie odpowiedzialne, ale moim zdaniem nie wymagające dużej koncentracji. A moja praca zawodowa jej wymaga, błędy mogą mieć poważne konsekwencje i nie wyobrażam sobie jej dobrze wykonywać po nieprzespanej nocy.
                  • sfornarina Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 14:23
                    > Nie zgadzamy się zupełnie co do pracy zawodowej. Jak ja idę do lekarza to oczekuje ze jest on wyspany dostatecznie by dobrze wykonywać swoją pracę. Opieka nad dzieckiem to zajęcie odpowiedzialne, ale moim zdaniem nie wymagające dużej koncentracji. A moja praca zawodowa jej wymaga, błędy mogą mieć poważne konsekwencje i nie wyobrażam sobie jej dobrze wykonywać po nieprzespanej nocy.

                    Leni, jestem z Tobą.
                    Mój mąż pomaga ile wlezie, bo po pracy natychmiast przejmuje dziecko (o ile uda mu się w ogóle z dzieckiem zobaczyć, bo wychodzi jak śpimy i wraca często, jak dziecko śpi), ale nocek nie dam mu odbębniać. Jest lekarzem, pracuje w szpitalu i jak popełni błąd, to jest po pacjencie.
                    Na głowę nie upadłam, żeby oprócz pracy po 14 godzin na dobę, nocek i weekendów jeszcze w nocy mu kazać do dziecka wstawać.

                    Jak ja chcę mieć wolne (lub odespać), to oddaję dziecko niani lub do żłobka.

                    Jak mąż odbębnia pracę przy biurku, to może sobie pozwolić na niewyspanie. Co najwyżej wyląduje na stołku przed managerem za źle wykonane zadanie. Ale w przypadku niektórych zawodów wymaganie od męża wstawania w nocy jest idiotyczne, więc dziewczyny, nie mierzcie wszystkich swoją miarą.
                    • babybump Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 22:41
                      Mam takie samo zdanie jak Leni I Sfornalina. Mój mąż bardzo dużo pomaga, gotuje, robi zakupy, sprząta, płaci wszystkie rachunki na czas (ja do tego głowy obecnie nie mam), zajmuje się dziećmi z samego rana, pomaga wieczorem położyć je spać, wychodzi z nimi w weekend, abym miała czas dla siebie. Uważam, że naprawdę robi BARDZO dużo. Jednak pracę ma bardzo odpowiedzialną, jak popełni błąd, to mogą zginąć ludzie. Tak więc wypoczęty musi być. Więc ja biorę noce na siebie. Ale jak były mega problemy w nocy, to owszem wstawał I pomagał, brał dziecko na klatę na pare godzin, abym ja mogła się troche przespać. Jednak do była jego decyzja, a nie jakieś moje wymaganie czy żądanie.
                      • babybump Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 22:45
                        Mój mąż też czasami mi wyskoczył z ?On chce jeść?, to mu po prostu mówiłam ?Nie chce, jadł przed chwilą? i wychodziłam do innego pokoju. Cycek naprawdę nie jest lekarstwem na każdy płacz dziecka i trzeba to też tatusiom uświadomić.
                • Gość: mal go Re: Czytam Was i ...załamuje się! IP: 178.155.244.* 11.12.15, 00:03
                  nie pomagasz w ten sposob ani tyle
              • Gość: Yumemi Re: Czytam Was i ...załamuje się! IP: 194.176.221.* 10.12.15, 13:03
                Leni, widzisz, ja mam zupełnie inne zdanie. Bo widzę jakie sa konsekwencje tego ze tata nie jest we wszysko zaangażowany. Albo jego praca jest ważniejsza.
                Dla mnie partner musi moc całkowicie mnie zastąpić i tyle - i nocne pobudki dzieliliśmy razem bo oboje mamy bardzo odpowiedzialne prace plus długie dojazdy.
                W temacie dzieci - nie ma ze jeden rodzic bierze na siebie wiecej bo drugi jest biedny i musi sie wyspać. Musi byc równowaga i jakis podzial.
              • jak-kania-dzdzu Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 13:47
                Mam w swoim otoczeniu sporo dzieci i z obserwacji moich wynika, że tam, gdzie dziecko jest karmione butelką nie ma żadnego problemu z podziałem ról, ojcowie karmią, kąpią, przewijają, nierzadko robią więcej niż matki.
                Każdy ojciec dziecka karmionego mm (które znam oczywiście) wstawał w nocy, mimo pracy zawodowej. I to było normalne! A przy kp zawsze słyszę, że jak to ojciec ma wstawać?! Jasne, że czasami łatwiej i szybciej jak matka ogarnie dziecko w nocy, ale jak dziecko już większe, albo jak matka ewidentnie się meczy, to się w pierwszej kolejności angażuje ojca, a nie zmienia kp na mm, bo się 'mąż złości'.
                W wielu rodzinach, w których kobieta karmi piersią pan mąż czuje się nagle zwolniony z wszelkich obowiązków, ani nie wykąpie, ani nie przewinie, ani nie znajdzie swojego sposobu na uspokojenie dziecka żaby matka mogła chwilę odetchnąć. I stąd się potem rodzą jakieś dziwne nieuzasadnione pretensje, bo jak ojciec sam karmi, nosi, tuli, uspokaja, to wie, że często dzieci płaczą z niczyjej winy. A jak tatuś nie robi nic albo niewiele, a matka ogarnia cały bajzel to wtedy baaardzo łatwo zrzucić 'winę' za 'złe zachowanie' dziecka na matkę i na kp, bo kp to zawsze taki chłopiec do bicia. Bo jest alternatywa w postaci mm.
                Przy mm już nie ma takiego łatwego i prostego alternatywnego sposobu karmienia, więc nikt 'winy' na mm nie zrzuca.
                • anagat1 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 14:46
                  hah.. to sie tez wypowiem:D Dopoki bylam w domu z dzieckiem, po prostu NIE POTRZEBOWALAM wyreczenia. Maz zabawial dziecko w dzien( o ile byl, bo wyjezdzal na 2-3 tyg do pracy i wracal na weekend), a nocne oblucje przejmowalam JA. I bylo ok. Absolutnie zgadzam sie z tym, ze dziecko nie wymaga takiej koncentracji , jak wymagajaca praca. Pisze jako lekarka.

                  Po powrocie do pracy potrzebuje sie wysypiac i koniec kropka. Maz przejmuje opieke. Niestety karmien nie przejmie, dlatego wlasnie eliminuje nocne karmienia. Zeby nie bylo , obecnie moj maz jest panem domu na pelen etat. Jesli pojdzie do pracy, bedziemy musieli podzielic sie po rowno. I dorobic sie niani.

                  Z pierwszym synem, gdy oboje pracowalismy, umawialismy nianie np. na niedziele rano na kilka godzin, zeby mogla przejac dziecko, a my sie wysypialismy.

                  Szkoda tylko, ze autorka tekstu nie ma psychicznego wsparcia w mezu. Bo tego chyba najbardziej jej potrzeba, Wcale nie wyspania sie, tylko akceptacji i szacunku, za to co robi. Nie siania watpliwosci.
                • marcik844 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 17:04
                  Trafiłaś w sedno - jest tylko jeden problem, jak moje dziecko "wstaje" w nocy, to uspokaja je pierś i tu raczej pomocy ze strony męża oczekiwać nie można. W związku z tym ja wstaję po raz enty, przeklinam pod nosem(choć powinnam się cieszyć, bo to jednak wymuszone brzuszki od ciągłego podnoszenia się), z niewyspania rzucę czasem jakiś krzywy tekst pod adresem męża i w odpowiedzi mam komentarz-dałem Ci rozwiązanie(mm), ty go nie chcesz wykorzystać.
                  Z naszych obserwacji, być może błędnych, wynika, że nasze dziecko krzyczy, bo chce pierś. A że smoczka uzywa, to chodzi tylko o jedzenie :(
                  Wszystkie znane nam dzieci karmione mm są grzeczne, aż za bardzo..
                  To nie tak, że maż mi nie pomaga - po prostu jest przeciwny piersi, twierdzi, że nie jest warta całego zachodu i niestety nie mam w nim wsparcia. Uważa, że gdyby było mm, to i on miałby większe pole do popisu - bo jednak ostatecznie większość krzyków, marudzeń kończy się przy piersi.
                  Chciałabym karmić jak najdłużej(w tym przypadku max rok,mam pewne problemy zdrowotne, którymi musze się zająć) ale autentycznie nie mam już pomysłu na lepsze nocki, mniej marudzenia i bardziej pogodne dziecko, jak tylko podać mm :(
                  • jak-kania-dzdzu Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 17:41
                    Wiesz, że nie masz żadnej gwarancji, że będzie lepiej spało po mm to raz, dwa, że nie koniecznie mm piersiowemu dziecku posmakuje, trzy, że jak za bardzo zaprzyjaźni się z butelką, to odrzuci pierś przed rokiem, tym bardziej że ma smoczek, a cztery, to przecież za 2-3 tygodnie będziesz rozszerzała dietę, to nie lepiej skupić się na tym niż na mm?
                    Możliwe, że macie teraz taki upierdliwy czas przełomu półrocza. Dzieciom intensywnie rozwija się teraz mózg, rozwijają się ruchowo, ćwiczą w nocy nowe umiejętności i stąd to nagłe zapotrzebowanie na nocne karmienie, bo nocne mleko ma więcej tłuszczu i jest bardziej 'odżywcze' dla mózgu. Np mój syn w 6 miesiącu życia budził się co godzinę! I w dzień i w nocy, przeszło samo.
                    A męża zapytaj czy on wolałby żywić się gotowymi obiadami z puszki lub słoika zamiast domowych, świeżych obiadów? Albo wolał kupować owoce i warzywa w markecie, mając we własnym ogródku eko uprawy? Bo taka jest mniej więcej różnica między mm a Twoim mlekiem.
                    MM nie jest trucizną, ale w porównaniu do kobiecego mleka wybada naprawdę blado.
                    Podeślij mężowi link do poczytania
                    dziecisawazne.pl/magda-karpienia-rozmowa-o-mleku-mamy-i-mleku-modyfikowanym/

                    I rozmawiajcie, dużo rozmawiajcie na spokojnie, o Twoim emocjach. O tym, że rozumiesz że on się wkurza, ale Ty też masz prawo się wkurzać, być zmęczona, chcieć pomocy. Nie stawiajcie siebie po przeciwnych stronach barykady, że jedno ma lepiej, a drugie gorzej albo że odnośnie dziecka Ty podjęłaś jakąś decyzję, a nie on.
                    Mój mąż też ma czasami tendencje do zrzucania na mnie całej opieki nad dzieckiem. I tylko spokojna rozmowa pomaga. My np od początku wypracowaliśmy taki 'model', że w soboty odsypia tata (bo często w piątki w nocy wraca z delegacji), a dziecko jest na mojej głowie, ale za to niedziela jest moja. Odsypiałam rano w niedzielę czasami i do 11, a potem miałam kawę i śniadanie na stole jeszcze do tego :)
                    Może warto tak spróbować na początek.
                  • tola2014 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 18:55
                    Czyli jak wprowadzisz mm to będzie mąż załatwiał sprawę nocnych pobudek? Tzn. Ty przestajesz karmić piersią równa się zaczynasz się wysypiac, bo mąż lata w nocy z butla. Jak tak to korzystaj puki się nie rozmyśli.
                    Gorzej, jak to tylko jego pomysł, a realizacja i skutki znów spadną na Ciebie.
                  • ela.dzi Re: Czytam Was i ...załamuje się! 11.12.15, 07:23
                    Tata też by sobie dał radę bez butli i piersi. Tylko trzeba niestety chcieć.

                    Nie wiem skąd to przekonanie, że mm załatwia wszelkie problemy. WSZYSTKIE znane mi dzieci na butli miały (mają) gorsze momenty związane ze spaniem.
                  • a_buuuu Re: Czytam Was i ...załamuje się! 15.12.15, 22:45
                    A spanie z dzieckiem nie wchodzi w grę? Jeśli po piersi się uspokaja?
                • yumemi Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 19:54
                  > W wielu rodzinach, w których kobieta karmi piersią pan mąż czuje się nagle zwol
                  > niony z wszelkich obowiązków, ani nie wykąpie, ani nie przewinie, ani nie znajd
                  > zie swojego sposobu na uspokojenie dziecka żaby matka mogła chwilę odetchnąć. I

                  Tu gdzie mieszkam, wiekszosc moich kolezanek karmila piersia i zaden z ojcow tak sie nie zachowywal. Zaden.
                  Moim zdaniem to po prostu wina matek - na tym forum to widac, po tym jak zajadle bronia snu meza, podczas gdy same ledwo chodza.
                  Kp nie ma znaczenia - po prostu matki niestety czesto przejmuja kontrole nad wszystkim i tyle.
                  Moj maz kapal, ja nie, od pierwszego dnia miedzy karmieniami nosil dzieci, w nocy spaly u niego na klacie - ja tylko karmilam, i przekladalam na jego strone :) Od poczatku od momentu kiedy wracal z pracy, myl rece i do dzieci od razu, zajmowac sie nimi. I nie jest zadnym wyjatkiem.
                  Dzieki temu nigdy nie bylo problemu z zasypianiem przy tacie bo tata od poczatku usypial i lula.

                  Po prostu sa nadal rodziny gdzie kroluje patriarchat i tyle, praca pana meza i jego odpoczynek sa najwazniejsze :)))
                  • sfornarina Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 20:16
                    Yumemi, sorry, ale klepiesz bez sensu jak zacięta płyta. Nie każdy ma ten luksus, że pan mąż jest wieczorami w domu.

                    Mój mąż jest z gatunku tych, którzy sami ugotują, sami posprzątają, wyprasują, dziecia wykąpią i du.pę talkiem zasypią. Ale pracuje strasznie dużo.
                    Przestań dzielić ojców na białych i czarnych, bo o pewnych sytuacjach nie masz zielonego pojęcia. Opierasz się na swoich doświadczeniach, gdzie mąż wychodził rano do pracy i wracał późnym popołudniem - wieczorem i na tej podstawie klasyfikujesz wszystkich tatusiów.

                    Nie masz zielonego pojęcia jak wygląda praca zmianowa i na dyżury. Mój mąż nie wraca do domu, by przejąć dziecko, bo najczęściej wraca do domu o 20, gdy dzieć już śpi. I pada na pysk, bo do pracy wychodzi przed szóstą rano. Oczywiście jak dzieć śpi.

                    Mam tłumaczyć, ile nocek jest pod telefonem? I że nawet jak w weekend jest w domu, to mogą go do szpitala wezwać w każdej chwili, więc zajęcie się dzieckiem polega wyłącznie na wyjściu z nim przed dom lub na plac zabaw kilka kroków obok? A ja wyjść nie mogę, bo jak męża wezwą, to musi pędzić do szpitala na zbity pysk, a dziecko oddać mi?

                    I jeśli mąż jest w pracy po 12-14 godzin od poniedziałku do piątku, a w sobotę rano zaczyna 48-godzinny dyżur na telefon, to wybacz, ale będę broniła jego snu, choćbym sama się z niewyspania po ścianach obijała. Bo jak męża wezwą, to nie na trzy godziny, ale często na 12 pod rząd. Do tego nie ma gwarancji, że po skończonej operacji nie zacznie się następna dwunastogodzinna. Mąż pracuje na dyżurach przy przeszczepach wątroby. To są jedne z najtrudniejszych możliwych operacji, a stawka jest olbrzymia. Pacjent raczej na drugą pasującą mu wątrobę szans nie ma i może dziękować niebiosom, że mu się ta jedna trafiła. Tam nie ma miejsca na zmęczenie albo błędy.

                    > Moj maz kapal, ja nie, od pierwszego dnia miedzy karmieniami nosil dzieci, w nocy spaly u niego na klacie - ja tylko karmilam, i przekladalam na jego strone :) Od poczatku od momentu kiedy wracal z pracy, myl rece i do dzieci od razu, zajmowac sie nimi. I nie jest zadnym wyjatkiem.
                    Dzieki temu nigdy nie bylo problemu z zasypianiem przy tacie bo tata od poczatku usypial i lula.

                    > Po prostu sa nadal rodziny gdzie kroluje patriarchat i tyle, praca pana meza i jego odpoczynek sa najwazniejsze :)))

                    Wybacz, ale zejdź na ziemię. Nie każdy ma męża, który 1/3 życia spędza w domu.
                    • jak-kania-dzdzu Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 20:39
                      Sfornarina, ale nikt nie pisze o Twoim mężu i o Twojej sytuacji. Naprawdę rozumiem jaką pracę ma Twój mąż.
                      Yumemi odniosła się do mojego wpisu, w którym zauważyłam, że matki kp często same niepotrzebnie biorą na siebie cały ciężar związany z dzieckiem, podczas gdy przy mm najczęściej nie ma problemu z angażowaniem ojca do pomocy i podziałem obowiązków. Taką sytuację zauważyłam JA w SWOIM otoczeniu, wśród rodziny i znajomych.
                      I jasne, że nie każdy mąż pracuje od 8 do 16, ale jednak większość.
                      Mój mąż np ma pracę biurową przeplataną z delegacjami. I jak ma delegację, to w ciągu tygodnia musi samochodem objechać trasę Rzeszów - Olsztyn - Gdańsk - Bydgoszcz -Poznań -Katowice. I przed takim wyjazdem też go w nocy nie budzę żeby dla zasady wstał do dziecka, bo mi się zabije w drodze, albo kogoś zabije samochodem. I jak wraca w piątek w środku nocy po przejechaniu 700km non stop, to też w sobotę odsypia.
                      Po 3 latach lektury tego forum też widzę tu sporo wątków o tym, że matki padają na twarz ze zmęczenia i niestety pierwsze o czym myślą, to rezygnacja z kp na rzecz mm, a nie większe angażowanie partnera. Co kilka dni pojawia się nowy wątek świeżo upieczonej matki, która pisze, że nie może sobie pozwolić na leżenie w połogu i karmienie po kilka h noworodka, bo kto dom ogarnie, obiad ugotuje?
                      • sfornarina Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 20:53
                        Może faktycznie zbyt osobiście to odbieram, ale od 11 miesięcy czytam: weź dziecko do łóżka, daj dziecko tacie, tata ma lewe rączki, taty nie ma w weekend? A to wcale nie zawsze jest tak.

                        Osobiście tylko dwie pary znam, gdzie tatuś odmówił pomocy, a cała reszta ojców się przykładnie angażuje. Może dlatego, że za granicą jestem?

                        Mój też się angażuje, jak już mu się wolne trafi. Kąpie dziecko, przebiera, kupy podciera, karmi, nosi w nosidle, zabiera do muzeum, na spacery, na zakupy, świat pokazuje. Niestety na obecnym kontrakcie angaż polega głównie na przynoszeniu czeków do domu, z których ja mogę opłacić nianię, żłobek i panią do sprzątania i się w taki sposób od dziecka odciążyć.

                        Sytuacji, że pan mąż nie pomaga sobie nie wyobrażam - rozwiodłabym się z miejsca. Ale trochę wyrozumiałości dla tych, którzy chcieliby pomóc, ale realistycznie nie bardzo się da.
                        • marcik844 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 21:23
                          Nie rozumiem bicia piany - przecież jak karmie piersia,to mąż mnie w tym nie zastąpi! !spi w tym samym łóżku,wiec siła rzeczy tez nie spi jak dziec placze. Przecież to oczywiste,że przy karmieniu piersia tej jednej rzeczy mąż nie jest w stanie przejac. No więc co ma jeszcze zrobić? ? U mnie podanie piersi załatwia sprawę, jednak jest to kłopotliwe,bo to MOJA pierś. Mąż twierdzi, że przy mm będzie przespać noc-tylko wtedy mm ma sens. ..
                          • mama-nat Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 22:13
                            mam tak samo, mąż jest chętny do pomocy,często nosi małą, próbuje usypiać ale kiedy dziecko domaga się piersi nic nie może zrobić.
                            Zawsze chciałam karmić piersią, mialam podobne problemy z marudzeniem dziecka.teraz jakby ustały bo 9m maluch nie potrzebuje już tak często ssać no i śpi 2x w dzien regularnie.wczesniej żeby spać musiała ssać , wiec spała krótko bo mając starsze dzieci nie mogłam byc stale do dyspozycji i była niespokojna przez cały dzień, spanie dla dziecka jest bardzo ważne.
                            Przyznam sie że starsze dzieci karmiłam krótko,szybko podałam butelkę i było mi rzeczywiście duzo łatwiej.Noce od 5m były całe przespane, w dzień długie spacery...itdNie wiem dlaczego tak jest, może dzieci bardzo lubią ssać pierś, a kiedy podasz butelkę nie będą jej znały i polubią smoczek. Zależy od nas co wybierzemy, karmienie piersią jest uciążliwe dla matki ale przyjemne dla dziecka.
                          • yumemi Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 23:47
                            Jak to co ma zrobic? Niby czemu mialby nie moc uspac bez piersi :)
                            Mi usypianie przy piersi nigdy nie przeszkadzalo, ale owszem mialam czasem ochote gdzies wyjsc, a dzieki temu ze maz umial od poczatku usypiac, nie bylo problemu. Plus nie raz bylam zmeczona, mialam dosc, przejmowal wtedy dziecko i tyle.
                          • ela.dzi Re: Czytam Was i ...załamuje się! 11.12.15, 07:32
                            Dziecku niekoniecznie może chodzić o pierś, ale nie przekonasz się o tym póki nie spróbujecie. A jak wymiękałam nocnymi pobudkami, to ściągałam mleko i mąż ogarniał jedno karmienie, żebym pospała ciurkiem.
                          • nunia01 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 11.12.15, 23:12
                            "Mąż twierdzi, że przy mm będzie przespać noc-tylko wtedy mm ma sens. .. "
                            A jak nie będzie? Gwarancji nie ma. Dzieci na mm śpią lepiej statystycznie, Twój maluch niekoniecznie musiał te statystyki czytać.
                            Czy mąż będzie wstawał do dziecka w nocy, szykował mm, karmił i usypiał. A może Tobie do wstania, nakarmienia i uśpienia dojdzie jeszcze szykowanie mm i mycie butelek?
                            U nas jeśli pobudka występuje bardzo szybko po karmieniu nocnym (szczególnie nad ranem) to małą przejmuje mąż. Niekoniecznie skutecznie, ale próbujemy i czasem się udaje. Tyle, że ja mam póki co dość promocyjny egzemplarz, który niezgodnie ze statystyką śpi ładnie po KP.
                      • ela.dzi Re: Czytam Was i ...załamuje się! 11.12.15, 07:30
                        No właśnie, ja też uważam, że są pewne wyjątki, ale jednak do tej pory sporo panów miga się od opieki nad własnym dzieckiem. Przeważnie nie potrzebowałam pomocy męża w nocy, ale jak syn skończył 3 miesiące i zaczął się budzić co godzinę, a mi się na nałożył okres bezsenności, to się nie zastanawiałam czy mąż się wysypia czy nie. To ja zostawałam z dzieckiem cały dzień, ja byłam za nie odpowiedzialna. Po którejś bezsennej nocy zasnęłam na ławce w parku w zimie. Nawet nie chce myśleć co mogłoby się wtedy stać gdyby mały w pewnym momencie nie zaczął płakać.
                    • yumemi Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 23:43
                      Sfonarina- zamiast reagowac emocjonalnie zupelnie niepotrzebnie, czytaj co pisze :) Nie pisze o ilosci czasu w godzinach tylko o tym ze kiedy ten ojciec jest w domu - to sie dziecmi zajmuje.
                      Skad wiesz ile czasu moj maz jest w domu - napisalam gdzies o tym? Tak sie sklada ze wraca i wracal pozno - i nie ma to wiekszego znaczenia, tez ma bardzo odpowiedzialna prace, i ja tez, ale nie bede sie o tym rozpisywac.

                      Zamiast usilowac udowodnic cos o czym w ogole ten watek nie jest - doczytaj o co chodzi:)))
                      Nie wiem czemu poczulas potrzebe udowodnienia co robi Twoj maz - czy to oznacza ze sie rodzina w ogole nie zajmuje i nie ma kontaktu z dziecmi?
                      Czy po prostu uznalas ze ktos tutaj liczy godziny?:)
      • hermenegilda_zenia Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 22:40
        Święte słowa - tatuś naburmuszony niech się cieszy, że nie musi piersi dziecku podawać i zajmie się starszą córką, żeby nie czuła, że straciła na zainteresowaniu rodziców wraz z narodzinami malucha. Nie kapuję tego, co druga pisze to samo. Ona wykończona z niemowlakiem, starszakiem i jeszcze własnym perfekcjonizmem, żeby dom lśnił, było wysprzątane, ugotowane i podane pod nos, a pan przychodzi i strzela fochy. Strasznie niedojrzałe te wasze egzemplarze. A co do samego dziecka - zachowanie całkowicie normalne, ciesz się, że śpi chociaż 2 godziny, może to już zęby zaczynają dokuczać. Miałaś szczęście, że pierwsze dziecko było mało reprezentatywne, bo niewymagające, teraz masz normalnego, zdrowego niemowlaka.
    • anagat1 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 14:52
      aaa.. no i jeszcze dodam, ze mimo ze sama mam w mezu wsparcie, to i tak zalamki przezywam( co widac nawet w tytule mojego watku), wiec nawet sobie nie wyobrazam, co czuje ktos, kto tego wsparcia w karmieniu nie ma.

      Moj maz nadal jest nadal bardzo pro karmieniu, mimo krzykow nocnych i niewyspania.
      • jak-kania-dzdzu Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 15:07
        Zalamki to chyba nieodłączna część macierzyństwa, juz na zawsze :D Dla odmiany napisze, ze mąż mi wyjechał w delegację i moje nadal karmione piersią, niemal 2 letnie dziecko, już mi na piersi nie chce zasypiac ;) Przez weekend usypial tata i teraz mam od poniedziałku fochy na pierś i rzucanie się po łóżku w poszukiwaniu taty :D dobrze, ze jutro `powrót taty` ;)
        • anagat1 Re: Czytam Was i ...załamuje się! 10.12.15, 15:29
          haha:) Dobre!!! Niech tata wraca predko:)
    • Gość: anastasjja Re: Czytam Was i ...załamuje się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.15, 10:54
      To podaj mm przez tydzien a sama odciagaj laktatorem zeby utrzymac laktacje i mroź zapasy. Zobaczysz czy przesypia noce. U mnie bylo podobnie - dziecko w ogole nie spalo po mm bo dostalo mega kolek, maż sam prosil o powrot do kp to mu powiedzialam ze juz mi zanika. W nocy latal robic mm i blagal zebym przywrocila laktacje.
      • Gość: anastasjja Re: Czytam Was i ...załamuje się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.15, 11:06
        No i zapytaj meża czy jak dziecko nie bedzie jednak przesypiac nocy na mm to czy on bedzie latal w nocy wyparzał butelki smoczki i robil mm.... bo ty stracisz laktacje i jeszcze w nocy sama bedziesz musiala przygotowywac mm a wiadomo ze piers w nocy jest wygodniejsza. Ja mąz by mi obiecal ze tak bedzie tzn on bedzie karmil mm w nocy to ja bym od razu zrezygnowala z piersi w koncu karmisz juz prawie pol roku.... a gwarantuje ci ze nie bedzie przesypiac nocy po mm skoro ma juz 5.5 miesiaca. Teraz rodzaj pokarmu juz nie jest przyczyna. Powod pobudek nocnych jest inny i moze byc to cokolwiek np zabkowanie.
Pełna wersja