Gość: mandragora
IP: *.dynamic.mm.pl
12.12.15, 23:05
Może jest tu ktoś, kto przerabiał podobną historię lub będzie w stanie poradzić - mam kłopot z karmieniem mojego 4,5 msc synka. Dokładnie rzecz biorąc problemem są moje piersi - w tej chwili brodawki mam mocno podrażnione, po ssaniu lekko zaczerwienione i ten stan utrzymuje się już od ok miesiąca. Byłam w poradni laktacyjnej, chyba u najsensowniejszej położnej w moim mieście i diagnoza następująca - dziecko płytko chwyta pierś, a język tak układa jakby nigdy piersi nie ssało...:( Totalna załamka, bo inaczej nie karmie. Najprawdopodobniej taka sytuacja jest wynikiem szybkiego wypływu mleka - dziecko parę razy się zakrztusiło i wyrobiło sobie technikę tak aby było wygodnie. Faktycznie, wiedziałam że chwyta płyciej niż to pokazane na stronach poświęconych laktacji, ale nie panikowałam, bo przyrosty były bardzo ok, żadnych zastojów, zapaleń piersi, grzybic etc nie było. Położna w poradni stwierdziła, że nie może mi pomóc, tak dużego dziecka ssać od nowa nie nauczymy, wędzidełko jest ok, mogę spróbować karmić przez osłonki żeby sytuacji nie pogarszać, ale generalnie - jak dotrwam w takim stanie do końca 6 msc to będzie dobrze... Kurcze, nastawiam się na karmienie rok, a tu taka sytuacja. Da się coś zrobić? Może jakiś sposób na podgojenie brodawek?