kasiap0585
05.01.16, 16:00
Witam, mam do Was pytanie. 3 lata temu urodziłam córeczkę sn, poród wywoływany 2 dni przed terminem. W ciąży z piersi nie leciało mi mleko, ale doczytałam, że nie ma się co martwić bo po porodzie wszystko ruszy. Tylko, że u mnie nie ruszyło :( Dokładnie 5 dni od porodu nie widziałam kropli mleka, nie umiałam wycisnąć. Próbowałam wyciskać tylko dlatego, że córka leciała z wagi mimo karmienia na żądanie i to mnie niepokoiło. W 4 dobie wróciła do szpitala z powodu odwodnienia i żółtaczki. Z wagi urodzeniowej 4420g spadła ok 12% i nie moczyła pieluszek. W dobie trzeciej już mówiłam położnej, że coś mi nie gra, za mało sika, ale położna stwierdzila, że gdyby nie jadła to spadłaby z wagi więcej (w trzeciej dobie było to ok 400g).
Gdy już zawieźliśmy córkę do szpitala i wróciliśmy do domu to moja teściowa (która dopiero przyleciała i dawno temu pracowała na oddziale noworodkowym) ścisnęła mi sutek bardzo mocno (aż do bólu) i dopiero wtedy wyciekła kropla mleka. A za nią kolejne, i kolejne, zaczęłam ręcznie odciągać i zebrałam z 20 ml. W międzyczasie i z drugiej piersi zaczęło kapać mleko, a nawet jej nie dotykałam (tzn też raz a porządnie została ściśnięta potem samo kapało, bez dotykania). Ogólnie to i tak nie udało mi się karmić, ale nie będę wszystkiego opisywać.
Moje pytanie brzmi co było powodem tak późnej laktacji? Czy rzeczywiście moje kanaliki byly zatkane, a córka nie miała siły ich przetkać, czy po prostu bardzo opóźniona laktacja? Jest coś takiego jak zatkane kanaliki? Podejrzewam kanaliki bo miedzy 2 i 3 dobą piersi miałam jak balony i gorące były, przystawiałam malą calą noc, ale nic nie wyciągała :(
Strasznie się zestresowałam tym wszystkim i pewnie dlatego skończyło się na butli :(
Teraz jestem w drugiej ciąży i dokształcam się jak mogę żeby błędów nie powtórzyć...
Pozdrawiam