Dodaj do ulubionych

Przyrosty, przyrosty, przyrosty po raz n-ty

IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.17, 17:27
Dzień dobry,
przyszłam zdesperowana po radę, bo zaraz chyba stracę pokarm z nerwów...
A było tak: Synek urodził się w połowie września, ważył 4400. Przez pierwsze półtora miesiąca przybierał wzorcowo, dobiliśmy 5700. Później wyhamował, okazało się, że gronkowiec (wyszedł w posiewie kału, ale ostatnio nie wychodzi), następnie, że uczulenie na orzechy, które jadłam... I przez miesiąc przyrosty były słabe, ale w połowie grudnia udało nam się dobić do 6kg.
Ostatnio byliśmy na badaniach i okazało się, że jest ledwo, ledwo 6260... Pediatra od razu zawyrokowała, że mam za mało pokarmu i trzeba dokarmiać. Wybłagałam mimo to badania i wyszło nam za niskie żelazo. Próbowałam po karmieniu dać małemu odciągnięte mleko, ale nie był w ogóle zainteresowany, a co w niego wmusiłam to ulał. Dodam, że zna butlę, bo kilka razy wychodziłam i zostawiałam odciągnięty pokarm Mężowi, mały jadł.
Od dwóch tygodni podajemy Actiferol 2x7mg. Niestety Synek był przeziębiony i nie znowu nie ma przyrostów...

A teraz pytanie: czemu od połowy grudnia do końca stycznia NIC nie robiliśmy? Już odpowiadam: bo Synek jest wzorcowym dzieckiem. Prawie nie płacze (nawet babcie są zdziwione, że dziecko jest takie spokojne), rozdaje wszystkim uśmiechy, bawi się, ssie swoje stópki, ma miękki brzuszek, uwielbia leżeć na brzuszku, dzisiaj zaczął się podciągać do siadania... Słowem: najzdrowsze dziecko pod słońcem. I tylko ta waga nie daje mi spokoju. Czytam, że około 5 miesiąca waga urodzeniowa powinna się podwoić, a u nas pod tym względem jakaś porażka.

Jak karmię? Staram się przystawiać nawet co godzinę, żeby zjadł cokolwiek. W nocy Mały budzi się około godziny 2-3 i 5-6, wstaje około 8 rano, zasypia około 21-22. W ciągu dnia czasem poje przy przystawieniu, a czasem się pobawi.
Niedługo czeka nas kolejna wizyta u pediatry i temat na pewno znowu wypłynie, na 99% będę zachęcana do przejścia na mm, a przynajmniej do dokarmiania. Czy to dobry pomysł? Może podrzucicie jakieś tropy dla mnie? Alergia? Nietolerancja? Zbadać kaloryczność mleka?
Bardzo proszę o radę, bo jestem lekko podłamana.
Z góry dziękuję
Obserwuj wątek
    • ela.dzi Re: Przyrosty, przyrosty, przyrosty po raz n-ty 05.02.17, 17:43
      Napisz dokładne przyrosty i daty, wagę spadkową - policzmy dokładnie :) Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że niskie żelazo sprawia, że dziecko nie ma apetytu i nie przybiera w normie (tylko ja to przerabiałam w drugim półroczu). Po drugie czy ktoś sprawdzał wędzidełko ? Jeśli pierwsze 6 tygodni było ok, to by wskazywało, że coś jest nie tak z techniką ssania (przez pierwsze 6 tygodni przeważnie jest nadprodukcja i dziecko musi nauczyć się prawidłowo ssać, żeby potem stymulować samo piersi do produkcji mleka).
        • Gość: Mama Olafa Re: Przyrosty, przyrosty, przyrosty po raz n-ty IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.17, 18:12
          Podaję wagi z książeczki: poród 15 09 4400g
          18 09 4040
          22 09 4340
          26 09 4420
          30 09 4620
          7 10 4900
          13 10 5120
          20 10 5400
          I tutaj zaczynają się jazdy:
          9 11 5440
          16 11 5600
          22 11 5780
          1 12 5820
          8 12 5840
          14 12 6020
          19 1 6260
          Co do porodu: miałam dodatni gbs, niestety wdalo się zakażenie, były bakterie w moczu i podwyższone crp. Przez pierwszy tydzień Synek miał 2 antybiotyki. Dwa razy był dokarmiony butla w szpitalu, ale później tylko pierś. Na gronkowca nie dostaliśmy antybiotyku, zresztą już nie wychodzi na posiewach, a najpewniej zarazil się ode mnie, bo jestem nosicielem. Wedzidelka nikt nie sprawdzał, bo stwierdziłam że skoro na początku przybieral ładnie to problem leży gdzie indziej...
          • ela.dzi Re: Przyrosty, przyrosty, przyrosty po raz n-ty 05.02.17, 21:43
            Na papierze wygląda to niepokojąco i ja bym nie wzbraniała się przed dokarmianiem (ale bezsmoczkowo). Chociaż z drugiej strony gdyby syn nie dojadał, to zapewne dałby Ci dobitnie o tym znać, a jego zachowanie na to nie wskazuje. Do żelaza warto też zbadać poziom ferrytyny, ona więcej mówi. Podasz wartość żelaza, hemoglobiny i normy ? Jutro porównam z wynikami syna.

            Ja karmiłam przez nakładki, bo syn nie mógł złapać piersi. Po 4 miesiącach udało się je odstawić, po 5 pediatra zdiagnozowała krótkie wędzidełko (po drodze syna widziało mnóstwo lekarzy, o położnych w szpitalu nie wspomnę). Chirurg stwierdziła, że jest do podcięcia i zdziwiła się w ogóle, że karmię. Gdyby nie to, że miałam dużą nadprodukcję (bardzo długo), to zapewne byłaby taka sama sytuacja jak u Was. Masz szansę pójść do doradcy laktacyjnego go ? Przez neta możemy tylko podsuwać pomysły.

            Z innej beczki - syn urodził się bardzo duży. Czy Wy też rodziliście się duzi ? Jakiej teraz jesteście postury ? Czasem się zdarza, że duże dzieci nie nabierają zbyt dużo.

            Może to też wskazywać na alergię czy nietolerancję, ale tutaj nie mam zupełnie wiedzy. Może to też być refluks ukryty, ale chyba dziecko byłoby niespokojne. Dość dziwna sytuacja i myślę, że same nie znajdziemy przyczyny niskich przyrostów. Myślę, że wizyta u gastrologa/gastroenterologa byłaby też dobrym pomysłem.

            Na dzień dzisiejszy przystawiałabym dziecko często, odstawiłabym smoczek i butelki, dokarmiałabym bezsmoczkowo i zobaczyła po tygodniu czy to coś da. Życzę powodzenia :)
            • Gość: Mama Olafa Re: Przyrosty, przyrosty, przyrosty po raz n-ty IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.17, 22:23
              Dziękuję :)
              Hemoglobina 11,5 normy 10-13
              Żelazo 40 normy 59-158
              My urodziliśmy się "normalni" :D ja 3600, Mąż 3000, jesteśmy raczej niscy, dziadkowie (nasi rodzice) również. Nie sądziłam, że Synek będzie taki duży, bo u nas w rodzinie się takie dzieci nie zdarzały, ale cukier był w normie. Też sobie pomyślałam, że po prostu duży się urodził i będzie mniej przybierał, ale kilka dni temu dorwałam siatki centylowe i Mały jest na granicy normy :(
              Do doradcy mam zamiar się umówić, w szpitalu gdzie rodziłam jest poradnia laktacyjna, ale mam pewne obawy. Szpital niby nastawiony na kp, ale od początku panie bardzo ochoczo dawały mm, sama usłyszałam, że "dokarmiać to żaden wstyd" i "takiego dużego dziecka pierś nie wykarmi". A kiedy się okazało, że jednak wykarmi to panie sobie śmichy-chichy robiły że dziecko mi cały czas wisi u piersi. Dlatego byłam z siebie taka dumna, że nam się udało, a tu taki klops...
              No to się wyżaliłam, a od jutra działamy z mm i poradnią :)
              Jeszcze raz dziękuję
              • indjanek Re: Przyrosty, przyrosty, przyrosty po raz n-ty 05.02.17, 23:30
                Ja bym poczekała z mm, wywaliła smoczki i próbowała przystawiać za każdym razem zamiast dawać mm. No i wędzidełko koniecznie.
                Mój syn urodził się 3950 a teraz prawie 15 miesięcy 9kg. Teoretycznie niby miał już potroić. No ale mówią, że te duże noworodki nie mają takiego obowiązku;)
              • 2mamabartka Re: Przyrosty, przyrosty, przyrosty po raz n-ty 07.02.17, 19:07
                Moim zdaniem macie za małą dawkę żelaza. Dawkę ustala się do wagi, nie pamiętam wzoru, ale ja na ok. 5kg dawałam actiferol start 7mg + actiferol 15mg dawki dziennej, córka miała 6tyg. Potem zwiekszalam wg wzoru od pediatry. I na efekt i badania kontrolne kazali czekać min. 1,5 miesiąca.
                Jak dajesz samo żelazo to dodaj jakąś wit c- poprawia wchłanianie żelaza (actiferol start ma w składzie )
                A ferrytyna jest miarodajna w drugim półroczu, wcześniej nie polecają.
    • Gość: Mama Olafa Rozwiązanie IP: *.dynamic.chello.pl 12.02.17, 22:10
      Piszę, bo może na przyszłość ktoś będzie miał podobny problem i skorzysta :)
      Po pierwsze: jak pisałam, zwiększamy stopniowo żelazo, teraz jest 1x7 i 1x15, będzie 2x15 od jutra (to zalecenia lekarza, żeby od razu nie dawać dużej dawki, bo żelazo obciąża).
      Po drugie: byliśmy u gastrologa, usłyszałam to, co wszędzie: czego pani chce od zdrowego dziecka!?
      Po trzecie (last but not least!): umówiłam się z doradczynią laktacyjną, potwierdziła, że mam pokarm, dziecko je poprawnie i aktywnie. Kazała mi też karmić dziecko w ciągu dnia "na cztery piersi", a w nocy "na dwie" (wcześniej były dwie lub jedna w ciągu dnia i jedna w nocy). Po pierwszym razie synek ulał tak, że trzeba go było przebrać ;) ale z każdym karmieniem ulewał coraz mniej, chociaż jadł o wiele więcej niż dotychczas. Teraz faktycznie przybiera z dnia na dzień.
      Nie powiem czy to żelazo czy przystawianie "na cztery" dało efekt jednak mam wrażenie, że taka metoda karmienia leży dziecku, nie sprawia większych problemów, a jednocześnie była dla mnie nowością.
      Smoka się nie pozbyliśmy. Uznałam, że wyrzucenie go z dnia na dzień zrobi więcej szkody niż pożytku. Nie jestem dumna, że go używamy, ale nie będę dziecku fundować traumy.
      Dziękuję wszystkim za pomoc :)
      • rulsanka Re: Rozwiązanie 13.02.17, 09:59
        Dobrze, że jest lepiej. Niemniej skoro był problem z przyrostami, to byłabym czujna w kwestii smoczka. Traumy nie będzie, czemu miałaby być? Zamiast dać smoczka dajesz pierś...
      • yuwena Re: Rozwiązanie 15.02.17, 19:31
        Pisała Pani na samym poczatku, ze próbowała podać więcej mleka po karmieniu w butelce, a synek odmawiał. Teraz czytam, że karmi Pani na cztery piersi w dzień a synek je. Stawiałabym chyba na to żelazo skoro wcześniej odmawiał większej ilości a teraz się zajada ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka