paula62
23.11.04, 20:00
Witam Pani Moniko,
Moja Oleńka od urodzenia jest karmiona piersią (dzisiaj kończy 2 miesiące).
Przyznam,że początki karmienia były dla nas bardzo trudne, ja po cesarce
długo nie miałam pokarmu a maleńka nie umiała ssać, w efekcie straszliwie
pogryzła mi brodawki - ale to były początki, które dzielnie przewalczyłyśmy.
Potem pięknie mi ssała, czasami mała sobie smoczek ze mnie robiła siedząc
przy cycusiu 1,5 godzinki. Ale radość karmienia nie trwała długo. Ja przez
ostatnie dwa tygodnie ze wzgledu na moje zdrowie musiałam biegać na
rehabilitacje, więc ładne pare godzin maluszka zostawiałam ze ściągniętym
pokarmem pod opieką mojej mamy. Na tę okazję kupiłam smoczki firmy Avent,
które ponoć "nie odzwyczajają od piersi". Maleńka, pod moją nieobecność też
ładnie piła z butelki (potrafiła wypić 2 całe butle 130 ml).
Efekt tego dokarmiania jest fatalny - przynajmniej dla nas. Ja już
nie biegam na rehabilitacje, cały dzień jestem z Oleńką, która nie chce już
mojego cycusia tylko woli butle ze smokiem. Od soboty potwornie sie męczymy,
malutka krzyczy, pręży sie jak tylko dostawiam ją do piersi a ja z pełnymi
piersiami siedze załamana. Uczymy sie od nowa karmienia, próbuje dostawiać ją
bardzo czesto, sama jej wkładam cycusia, possie nerwowo minutke może dwie i
koniec. Dzisiaj jest juz tragedia - w ogóle nie chce mojej piersi. Krzyczy
cały dzień, gryzie piąstki - domyślam się że z głodu. Jak tak dalej będzie
sie uczyła to boję się, że zagłodzę ją na śmierć. Naprawde bardzo bym
chciała, abyśmy znowu były blisko siebie, jest to wspaniałe przeżycie taka
bliskość z maluszkiem, no i zdrowe i wygodne.
Błagam Pani Moniko o pomoc - co mam dalej robić, jestem naprawdę już
wykończona. Czy dalej mam ją tak męczyć i jak długo, czy jest w stanie na
nowo nauczyć się ssać cycunia czy po prostu zrezygnować na rzecz butelki z
ciągłym odciąganiem pokarmu - czego bym nie chciała - będę bardzo wdzięczna
za radę.
Pozdrawiam
Załamana Paula z Oleńką