bei
29.12.04, 14:10
Zaczęłam dokarmiać maluszka...wpierw zjadał z jedenj piersi przez 30
min...odbijal powietrze...później z drugiej przez 30 min...odbijał...i płakal
żałosnie- ssał piąstki...i denerwowal sie przy piersi....więc podawalam mu
butlę...w pierwsze dni wypijał na kazde dokarmianie po 120 ml....ale dłuzej
odpoczywaismy pomiędzy karmieniami- co nam sie przydało- on zacząl pogodnie
bez wrzasków czuwać...ja zaczęłam produkować wiecej- także już dokarmiam go w
ciągu doby tylko 2 razy i to po 60 ml...
ale nie mogę uwolnić sie od butli...jakbym nie układała dnia- to zawsze
kiedys mi brakuje jedzonka dla malucha- i muszę te butlę podać...najczęściej
wieczorem- gdy jestem juz padnięta po dniu...i w południe- maluch po nocnych
krótszych karmieniach nadrabia wypełnianie brzuszka i ssie jak smok...
Mam ciagły problem z zasypianiem malucha przy piersi- pewnie ma malutką
pojemnosć i szybko ma uczucie sytosci - więc gdy liczę czas karmienia- to
tylko ten czas efektywnego ssania a nie "bycia " przy piersi...
Maluszek po dokarmianiu- to inne dziecko- stał sie pogodniejszy- wcześniej
tak był skupiony na domaganiu sie pokarmu- że placzu nie mógl ukoić nikt...i
nic- gdy piers była już odessana:)- był najnormalniej zmęczony- i głodny...
co teraz zrobić...by przejsć zaklętą barierę...chce być samowystarczalna dla
Dziecka:)..nie chce mu podawac tej butli!
Pozdrawiam....
ooo i jeszcze pochwale sie- że walczyłam o czynna laktacje w chorobie- zmogło
mnie przeziebienie- ale dzielnie karmiłam:)