ziele77
03.02.05, 11:28
Moja sytuacja jest dość nietypowa,karmienie piersią stało się problemem bo
mam za dużo mleka.Moja historia wygląda tak,od razu po porodzie miałam
mleczko i karmiłam,w 3 dobie miałam nawał mleka ale łagodny i minął bez
rzadnych zabiegów z mojej strony po prostu często przystawiałam.Potem było
okej choć mleka było bardzo dużo i ustawicznie ciekło mi z piersi.No i
zaczęły się kłopoty z kolkami synka,bardzo silnymi które uniemożliwiały mu
ssanie.Tak się wił przy karmieniu i machał głową,że się ksztusił a mleko
wylewało się nosem.Trwało to z miesiąc,po czym na skutek coraz rzadszego
przystawiania,bo mały miał kolki i kiepsko jadł i stresu straciłam mleko na
dwa dni.Piersi były puste a mleko nienapływalo.Musiałam przejść na mieszankę
choć ciągle przystawiałam małego do piersi by przywrócić laktację.Mały ssał
mnie godzinami co było koszmarem bo nic nie leciało a on ciągnął coraz
mocniej i mocniej aż przechodził mnie prąd.W końcu laktacja zaczeła wracać.No
i teraz znów mam za dużo mleka!Nie wiem co robić.Teraz już wiem że to wicie
się,kolki,ksztuszenie się i zalewanie noska to wina zbyt dużej ilości mleka i
silnego wypływu.Gdy w trakcie ssania wyjęłam mu pierś mleko leciało silnym
strumieniem jeszcze przez kilka sekund.Odciąganie przed karmieniem nic nie
daje,gdyż dodatkowo zawsze po minucie ssania,czuję gwałtowny napływ mleka tak
że aż mnie bolą piersi i jest go mnóstwo.Karmienie w pozycji na brzuchu
odpada,bo mały nieznosi leżenia na brzuchu i nie chce tak ssać.Co ja mam
zrobić,proszę o radę!Czy jedynym wyjściem jest odciąganie i przejście na
butelkę?