Czy jestem wyrodną matką?

31.05.05, 18:55
Czy jestem wyrodną matką?
karmię piersią i palę papierosy próbowałam zerwać z nałogiem ale się nie
powiodło ograniczyłam się palę do 3-4 papierosów dziennie ale jednak palę
co robić?
czy mam przestać karmić piersią?
czy dziecku nic nie będzie tz czy niezrobię z małej kaleki?

bardzo ją kocham i niechcę zrobić jej krzywdy


    • mmk9 Re: Czy jestem wyrodną matką? 01.06.05, 09:04
      Będziesz wyrodną matką, jeśli będziesz palić przy małej. Rownież jeżeli
      rzucając palenie na siłę bedziesz ciągle wściekła. Jeśli poprzestaniesz na tych
      3 fajkach, nie sądze, zeby to mogło zaszkodzić bardziej niż porzucenie
      karmienia piersią. POzdrowienia.
    • mmk9 Re: Czy jestem wyrodną matką? 01.06.05, 09:04
      Będziesz wyrodną matką, jeśli będziesz palić przy małej. Rownież jeżeli
      rzucając palenie na siłę bedziesz ciągle wściekła. Jeśli poprzestaniesz na tych
      3 fajkach, nie sądze, zeby to mogło zaszkodzić bardziej niż porzucenie
      karmienia piersią. POzdrowienia.
    • ulapod Re: Czy jestem wyrodną matką? 02.06.05, 09:41

      >
      > bardzo ją kocham i niechcę zrobić jej krzywdy

      ale robisz...
    • mmk9 Re: Czy jestem wyrodną matką? 02.06.05, 14:03
      O luuudzie, ciężko być idealna matką. Aż strach się za to brać. Bo ktoż jest
      bez grzechu ?
    • dziubulek111 Re: Czy jestem wyrodną matką? 03.06.05, 00:19
      Gdzieś przeczytałam, że lepiej jest w tej sytuacji karmić niż nie karmić. Nie
      palisz pewnie przy maleństwie. A może kiedy maluszek podrośnie, uda się dalsza
      redukcja palenia? Spróbuj zapytać lekarza o różne specyfiki, które pomagają.
      Stres po urodzeniu maluszka to trudny czas. A bycie idealną mamą jest niemożliwe!!!

      Nie obrazisz się, jeśli zapytam, co Ci palenie daje? Tzn. jakie korzyści
      emocjonalne z niego wyciągasz (no bo straty emocjonalne są oczywiste).

      Jeśli na to pytanie odpowiesz, to może dowiesz się, czego Ci brakuje i jak
      możesz papierocha skuteczniej zastąpić. Może ktoś musi Cię wyprzytulać albo
      maluszka na jakiś czas zabrać, żeby pomóc? Może na miasto wyskoczyć, w góry
      pojechać, ze znajomymi na kawkę - pogoda sprzyja siedzeniu w ogródkach
      kawiarni... Bo przecież nie o fizyczny głód tu chodzi (nie tylko, bo ten wygasa
      szybko).

      Papierochy muszą zaspokajać jakąś potrzebę, która powinna być zaspokojona
      inaczej. Może dają (albo dawały) okazję do spotkań, może koją nerwy (pozornie,
      bo potem masz wyrzuty)? Jeśli chcesz je odstawić albo jeszcze zredukować, to
      popijaj melisę (uspokaja) i jedz zdrowo, żeby nie przytyć i w depresję nie popaść.

      Ooooch, a co ja się tak wymądrzam... Cokolwiek zrobisz, nie będzie źle!
    • andziek Re: Czy jestem wyrodną matką? 03.06.05, 09:37
      Wiem, że to nie jest takie proste, bo sama to przechodziłam. Kiedy zaszłam w
      ciążę z synkiem paliłam przez cały okres około 3-4 papierosów dziennie. Po
      porodzie odrzuciłam palenie na 3 miesiące, ale zmarła mam babcia, która z nami
      mieszkała, a ja w tym dniu zaczęłam na nowo palić. Może to był tylko pretekst.
      Starałam się nie palić dużo. Karmiłam go do 10mż, potem dosłam zapalenia płuc-
      zastrzyki i koniec karmienia. Kiedy zaszłam w drugą ciążę to mnie samo
      odrzuciło i za to Bogu dziękuję. Ale cyrki się zaczęły kiedy urodziłam. O mało
      nie zbzikowałam, taki miałam pociąg do papierosów jakbym wczoraj dopiero
      przestała palić. Mój chłopek siedzi za granicą, kiedy przyjechał po raz drugi-
      wykończona fizycznie i psychicznie zapaliłam- co prawda tylko 2x się zaciągłam.
      Przyjechał kolejny raz i pojechaliśmy do teściowej, w ciągu 2 dni wypaliłam
      kilka papierosów. Źle się z tym czułam, ale naprawdę mi "smakowały"- o tym
      smaku może wiedzieć ten, który kiedykolwiek palił. Mój dziadek śp. niepalił już
      chyba 30 lat, ale gdy wchodził do mnie do pokoju przesiąkniętego dymem z
      papierosów zawsze powtarzał "Ale bym sobie zakurzył" i wdychał ten dym mocno w
      płuca. To typowe dla palacza, ale też nie twierdzę, że tak mają wszyscy. Kiedy
      mężuś pojechał tydzień walczyłam o to, żeby sobie nie kupić paczki i udało się.
      Ale też wiem, że kiedy przyjedzie znów sobie zapalę. Decyzja o paleniu, bądź
      też niepaleniu zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Żeby rzucić trzeba ogromnego
      wysiłku. Życzę powodzenia, pozdrawiam, Ania.
Pełna wersja