Dieta karmiącej matki

04.06.05, 17:08
Moje dziecko ma osiem dni i nie bardzo wiem co tak naprawde moge jeść,żeby mu
nie zaszkodzić. W jednej gazecie piszą, że należy jeść np. jajka, a w innej,
że nie. Jaką dietę stosowałyście, drogie mamy? Od czego zaczynałyście?
    • amelia_s Re: Dieta karmiącej matki 04.06.05, 19:50
      Wysłałam ci na adres:ladyjustas@gazeta.pl.
      Chociaż ja od początku powoli wprowadzam róże jedzonka i jak narazie jest OK.
      Pozdrowionka.
    • nangaparbat3 Re: Dieta karmiącej matki 04.06.05, 21:03
      Cześć, LAdy,
      mozesz jeść naprawdę wszystko, byle wszystkiego po troszeczkę. Nie daj się
      zwariować. Jak zaczęłam karmić, złapałam kilka poradników - w każdym byla długa
      lista, czego nie wolno mi jeść, Zorientowałam się, że gdyby te listy połączyć,
      powinnam zywic sie światłem słonecznym, choć pewnie gdzieś tez piszą, że
      szkodzi.
      Więc jadłam wszystko, czosnek też, karmiłam przez rok z wielkim powodzeniem i
      radością, przez pierwsze 4 miesiące nawet nie dopajałam, za to trzeba było
      dawac cyca co 10 minut, bo były upały.
      Acha, przypomniałam sobie - jest jedna genialna ksiażka na ten temat, autorka
      sie chyba nazywa Sheila Kitzinger (tytuł "Karmienie piersią")- dzięki tej
      książce karmiłam, bo przepowiadali lekarze, ze nie mam szans (dwukrotna
      kroplówka na wywołanie i cesarskie cięcie).
      PS
      Jestem alergiczką, jadłam wszystko od pierwszego dnia, dziecko żadnej alergii
      nie ma (teraz ma 13).
      • paula.l Re: Dieta karmiącej matki 04.06.05, 21:19
        Na pewno nie pij duzo mleka ,a najlepiej wcale.Jogurty i serki ok.Unikaj
        bananow.Na poczatku mieso tylko gotowane,najlepiej indyk kurczak.Duzo gotowanej
        lub surowej marchewki.No i pij mineralna.Soki raczej nie z owocow
        tropikalnych.Malo pieprzu i ostrych przypraw.Cebule i czosnek moze lepiej nie
        teraz tylko za kilka tygodni jak musisz.No i niestety nie mozna truskawek,ale
        da sie wytrzymac.
        • aka10 Re: Dieta karmiącej matki 04.06.05, 21:46
          Ja jadlam normalnie,tak samo,jak w ciazy,czyli bez zadnych jakosciowych
          ograniczen.Truskawki,banany,owoce pestkowe tez jadlam,mleko pilam jak
          zwykle,mieso w kazdej postaci.Nie dajmy sie zwariowac.Pozdrawiam.
    • e_magnolia Re: Dieta karmiącej matki 04.06.05, 21:47
      musisz kierować się jedynie zdrowym rozsądkiem, ja mam na ten temat dosyć
      niepopularne (w porównaniu z poradnikami) zdanie, karmię juz rok, gdzie przez
      pierwsze 6 miesięcy nie dokarmiałam stasia i niedopajałam, początkowo bardzo
      ściśle przestrzegałam diety, bardzo mnie marwiły zielone kupki synka, az doszło
      do tego, że jadłam tylko chleb z masłem i piłam wodę n/gaz. a kupki jak były
      zielone tak były, aż z tej całej rozpaczy usmażyłam sobie boczku z cebulą,
      upitrasiłam leczo, a wszystkie stasia brzuszkowe kłopoty jak ręką odjął, od
      tego czasu jem to na co mam ochotę, a tak w ogóle to moja babcia mówi, że nie
      można dziecka, żadnymi dietami od maleńkości zarzucać i nalezy jeśc to co w
      ciąży, u mnie się to sprawdziło, może coś w tym jest?
    • amaranta11 Re: Dieta karmiącej matki 05.06.05, 15:08
      witam serdecznie!jesli chodzi o moją diete podczas karmienia piersią,to
      niestety nie bylo wesolo.przez pierwsze tygodnie generalnie uważalam na to co
      jem,ograniczylam mleko i przetwory mleczne,nie jadlam jajek,czekolada i inne
      slodycze byly takze wykluczone.jednak po 6 tygodniach u malego zaczela pojawiac
      sie wysypka,poczatkowo na twarzy,w zgieciach łokciowych,na szyjce,a potem na
      calym ciele.a potem...zaczela zmieniac sie w rany,z ktorych sączył sie plyn
      surowiczy!maly wygladal makabrycznie!podejrzewalam,ze to jest uczulenie na
      pokarm,ale nie bardzo wiedzialam co robic.znalazlam lekarke alergologa,ktora
      pomogla mi ustalic diete,ktorej trzymalam sie potem przez poltora roku !i
      pomogla!po paru tygodniach skóra u dziecka wygladala lepiej,i unormowały sie
      kupki,a byly wczesniej wodniste i zielone.a wiec napisze ci,jakie produkty są
      na pewno bezpieczne:indyk,dynia,ziemniaki,marchewka(chociaz tez roznie z tym
      bywa,ale raczej jest bezpieczna),raczej brokuły tez nie
      szkodzą,gruszki,jablka,banany tez nie powinny uczulac,ale trzeba
      sprobowac,wieprzowina,ryz,makaron,smalec.ale musisz wziąc pod uwage,ze
      nasz "przypadek " byl skrajny,w wiekszosci przypadkow w czasie karmienia nalezy
      przez pierwsze pare miesiecy po prostu nie jesc przetworow
      mlecznych,jajek,pomidorow,truskawek,czekolady.i zazwyczaj jest dobrze.a po paru
      miesiacach mozna probowac włączac do diety jogurt czy serek i obserwowac ,czy u
      dziecka w ciągu kilku dni nie pojawią sie np zmiany na skórze.jesli nie,to
      raczej mozna jesc.troche jestem przewrazliwiona na punkcie diety podczas
      karmienia,bo pamietam,jak strasznie wygladal moj synek po zjedzeniu przeze mnie
      np kefirku...ale moje kolezanki karmiły spokojnie i dlugo wykluczając tylko
      nabiał i to,co wczesniej napisałam.życze powodzenia i karm tak dlugo ,jak tylko
      dasz rade.opłaca sie!
      • paula.l Re: Dieta karmiącej matki 05.06.05, 21:00
        Pamietam ze polozna powiedziala mi ze raz na tydzien moge zjasc cos
        smazonego.Zjadlam kotleta i coreczka plakala wieczorem jak nigdy wczesniej a w
        nocy budzila sie czesto z placzem.Poprostu dzieci maja nie rozwiniete zoladki i
        nie wolno ich takim jedzeniem meczyc.Ktoras mama napisala ze nic sie nie
        dzialo.Moja corka po kotlecie nie miala wysypki ale wiedzialam ze jest on dla
        niej zly bo placz to dowiodl.Moze Wasze dzieci czesto plakaly a wy nie
        wiedzialyscie ze to przez zla diete?Bo moja wcale nie placze a jak juz to wiem
        ze ja cos zjadlam niedobrego.Kolezanka zle sie odzywia.Jej dziecko jest ciagle
        placzace a ona mowi ze mosi sobie poplakac,i nie wiaze tego ze zla
        dieta.Dlatego uwazam ze przynajmniej na poczatku powinnas dobrze sie odzywiac a
        potem stopiowo zwiekszac swoj jadlospis.
        • nangaparbat3 Re: Dieta karmiącej matki 05.06.05, 22:09
          Jadłam co chciałam i nie płakała. Poza okresem kiedy miała jakieś 3 miesiące,
          ryczała dzień w dzień od 18, najpierw myslałam, ze to kolka, ale po
          uważniejszym przyjrzeniu się sobie zrozumialam, ze o tej porze ja jestem
          zmęczona, mam dosyć jej i wszystkiego, i to na nia tak źle wpływa. Uprosiłam
          meża, zeby sie nia wtedy troche zajął, a ja sobie np. robiłam kapiel - "kolki"
          przeszły jak ręką odjął.
          W ogole w Polsce wszelkie przypadlości niemowlat tłumaczy sie złym pokarmem, to
          jakaś paranoja. A na przykład nie mówi sie o tym, że chemikalia, jakimi sie
          matki namaszczają, wchłaniaja sie przez skórę i przenikaja do pokarmu - Anglicy
          robili takie badania. I chyba naprawde bardziej chemia szkodzi niż mleko i
          kotlet smazony, naprawdę, nie dajcie sie zwariować.
          • margin1 Re: Dieta karmiącej matki 05.06.05, 23:48
            Jem wszystko, od początku, mała ma teraz 4 miesiace. Pamietam, ze jak wrócilam
            do domu ze szpitala zjadłam taką długą, całą czekoladę. Dziecko nigdy nie
            plakało i nie płacze. :)
    • jola_ep Re: Dieta karmiącej matki 06.06.05, 14:21
      Proponuję jeść w sposób jak najbardziej urozmaicony i w maksymalnym stopniu
      unikać chemii oraz tzw. żywności przetworzonej (chipsy itp.). Najlepiej chyba
      zaufać swojemu instynktowi i jeść tak, jak się jadło w ciąży :) Bardzo dokładnie
      czytać etykietyki. Nowe, "niepewne" pokarmy (np. bigos) wprowadzać na początku w
      niewielkich ilościach i obserwować dziecko. Im starsze, tym jego układ pokarmowy
      będzie lepiej działał. Więc po pewnym czasie warto ponownie spróbować.

      Jeśli chodzi o alergię, to tu zdania są podzielone. Jedni uważają, że można z
      pożywienia wyeliminować alergeny i jeść tylko to co dozwolone. Wtedy dziecko się
      nie uczuli. Drudzy - że trzeba jeść wszystko, ale po trochu i nie za często.
      Dziecko zetknie się poprzez pokarm matki z różnymi składnikami i to pomoże
      uniknąć alergii (oczywiście mowa o sytuacji, gdy dziecko jeszcze ma alergii).

      Ja karmiąc nie piłam mleka (alergia u dzieci), ale jadłam jogurty i sery. Jadłam
      też truskawki i inne owoce. Ograniczałam cytrusy - bałam się chemii, którą są
      pryskane, a poza tym to nie są owoce "tutejsze". Nie jadłam też warzyw i owoców
      poza sezonem (np. pomidory w zimie tylko z puszki). Unikałam konserwantów,
      barwników i innych dodatków. A synek był (na szczęście przejściowo) uczulony na
      jabłka...

      Pozdrawiam
      Jola
Pełna wersja