smoczek5
14.09.05, 18:50
Pogubiłam się całkiem. Jestem mamą Lenki, która właśnie dziś kończy 10 dni.
To bardzo trudny czas dla mnie choć wydawało mi się, że jestem na to
przygotowana. Mała ciągle chce ssać, tylko tak potrafię ją uspokoić.
Potrafi wisieć mi przy piersi nawet 2-3 godziny, przysypia, ale gdy tylko
próbuję ją delikatnie odessać budzi się i protestuje i zasysa się z wielką
siłą ponownie. Jestem wyczerpana, boję się gdziekolwiek wyjść. Nie mamy
żadnego rytmu dnia, bo ona ciągle na mnie wisi. Czasami udaje mi się ją taką
zaspaną ulokować w łóżeczku, ale to naprawdę sporadycznie.
Dwa dni temu skapitulowałam i mała śpi z nami w łóżku, więc jak się sama
odessie to czuje moją obecność i jest w miarę ok.
CZy to minie samo, czy jak tak ją przyzwyczaję to koniec?
CZy to normalne, że taki maleńki noworodek chce być cały czas przy mnie?
Czy powinnamją od tego odzwyczajać?
Jak powinien wyglądać rytm dnia i czy coś takiego jest w ogóle możliwe z
noworodkiem?
Proszę o radę co ja mam robić, bo zwariuję. Proszę. MAła właśnie się
obudziła...