Pani Moniko, jestem żywym smoczkiem

14.09.05, 18:50
Pogubiłam się całkiem. Jestem mamą Lenki, która właśnie dziś kończy 10 dni.
To bardzo trudny czas dla mnie choć wydawało mi się, że jestem na to
przygotowana. Mała ciągle chce ssać, tylko tak potrafię ją uspokoić.
Potrafi wisieć mi przy piersi nawet 2-3 godziny, przysypia, ale gdy tylko
próbuję ją delikatnie odessać budzi się i protestuje i zasysa się z wielką
siłą ponownie. Jestem wyczerpana, boję się gdziekolwiek wyjść. Nie mamy
żadnego rytmu dnia, bo ona ciągle na mnie wisi. Czasami udaje mi się ją taką
zaspaną ulokować w łóżeczku, ale to naprawdę sporadycznie.
Dwa dni temu skapitulowałam i mała śpi z nami w łóżku, więc jak się sama
odessie to czuje moją obecność i jest w miarę ok.
CZy to minie samo, czy jak tak ją przyzwyczaję to koniec?
CZy to normalne, że taki maleńki noworodek chce być cały czas przy mnie?
Czy powinnamją od tego odzwyczajać?
Jak powinien wyglądać rytm dnia i czy coś takiego jest w ogóle możliwe z
noworodkiem?
Proszę o radę co ja mam robić, bo zwariuję. Proszę. MAła właśnie się
obudziła...
    • mika_p Re: Pani Moniko, jestem żywym smoczkiem 14.09.05, 20:48
      Takie życie matki noworodka.

      Nie wyjmuj dziecku brodawki z dzioba, to strata czasu, dopóki ją trzyma, to nie
      spi az tak głęboko, żeby nie wyczuć braku w ciągu kilku chwil - i wrzeszczy.
      Ciężkow to uwierzyć, ale jak zaczekasz odpowiednio długo, to zobaczysz, ze w
      koncu dziecko jest syte i tak głęboko uśpione, ze samo wypuszcza brodawkę.
      Akceptacja tego faktu znacznie ułatwia życie - co prawda spędzasz na karmieniu
      tyle samo czasu, ale słyszysz mniej wrzasków i mniej się stresujesz, bo wiesz,
      ze tak musi być, to absolutnie normalne i dziecku potrzebne.

      Przy pierwszym dziecku psotępowałam tak jak ty, przy drugim tak jak opisałam
      powyżej - więc wiem co mówię :)

      MOja córka śpi ze mną w łozku od początku - ale już coraz mniej. Zasypia przy
      jedzeniu, ale odkładam ją do łóżeczka i budzi się o takiej porze, ze prawie juz
      można powiedziec, ze nad ranem. Zabieram ją jak sie wtedy budzi i dalej spimy
      razem.

      Normalne, że malutki noworodek chce byc cały czas przy tobie, ma w sobie
      dziedzictwo milionów lat, kiedy pozwolic sie opuścic matce znaczyło być
      zjedzonym lub coś równie niemiłego - bliskosc matki to opieka, jedzenie,
      ciepło, obrona. Sama się od tego odzwyczai. A potem zda maturę, wyjedzie na
      studia i wyjdzie za mąż :-))

      Rytm dnia - cóż.... ma prawo być kazdego dnia inny :) Stabilizuje sie w drugim
      miesiącu.

      Rób to, co do tej pory - karm prawie bez przerwy, przewijaj, przytulaj. Samo
      się ureguluje. Zobaczysz, za kilka tygodni będziesz pisac posty o
      treści "dziecko ssie 10 minut raz na 2 godziny, czy to jej wystarcza?!".

      Nie bez powodu okres noworodkowy wyróżnia się z całego niemowlęctwa, to trudny
      czas dla dziecka. Nigdy więcej nie przezyje takiej rewolucji. W porównaniu z
      nim, matka to ma naprawde lekko :) NIe martw się, przetrwasz.
      • smoczek5 Mika, pięknie to napisałaś 21.09.05, 13:07
        Naprawdę pięknie to napisałś, baaaadzo dziękuję. Już mi trochę lepiej i
        akceptuję potrzeby tego mojego prywatnego ssaczka. Niech żyją cyce już nie
        całkiem moje.
    • kasialu Re: Pani Moniko, jestem żywym smoczkiem 14.09.05, 21:17
      Mika nic dodać nic ująć! Wyjęłaś mi to z ust!
      Maluszek potrzebuje Mamuni! Mój Szymuś ma już 3,5 mies, a ja z lubością
      wspominam czasy kiedy był noworodkiem i wisiał na mnie non stop. Wszycy dawali
      dobre rady w stylu: pewnie mleko masz za chude daj mu butelkę itp itd! Nie
      trzeba tego słuchać tylko poświecać max czasu maluchowi. Zobaczysz jak urosnie
      zatęsknisz za tymi czasami... ;o)
      Dla pociechy powiem, że ja np szłam do pobliskiego baru z mężem i córką na
      piwko /ja bezalk/ i jak siedzieliśmy 2 godz to Mały cały czas był przyssany.
      Dobrze, ze to bar dla rodzin i w ogródku mogłam karmić do woli.
      To wszystko się ustabilizuje i wtedy można wprowadzać plan dnia.
      • amoszyn Re: Pani Moniko, jestem żywym smoczkiem 21.09.05, 13:54
        O Boże, jak sie cieszę, że trafiłam na ten wątek. Mam podobny problem. dzis mój synek kończy 3 tyg. i też najchetniej by tylko jadł. Potrafi tak kilka godzin (z krótkimi przerwami na drzemkę). Jak powiedziałam lekarzowi, że boje się że mam za "chudy" pokarm bo mały wygląda jakby się nie najadał, to ten poradził mi dokarmianie. Faktycznie wydłużyły się przerwy między posiłkami, ale mnie sie wydawało, że nie jest to najlepszy sposób. Poszłam do innego pediatry i ten kategorycznie zabronił mi dokarmiania. Zwłaszcza że mały przybiera ładnie na wadze.
        Będe wycofywac się z mleka sztucznego i będę przystawiać go do piersi tak często jak będzie chciał. Czasem się tylko boję że on jest może na prawdę głodny...
      • moyyra Re: Pani Moniko, jestem żywym smoczkiem 22.09.05, 20:39
        A jak długo byłas za żywego smoczka ???
        Kiedy ustabilizowało się ?

    • smoczek5 Baaardzo dziękuję 15.09.05, 13:03
      Dziewczyny jesteście kochane. Ja nie jestem złą matką tylko miałam wczoraj
      kryzys pewnie z wyczerpania. Dziś mi troszke lepiej.
      Jak to miło usłyszeć, że to normalne i że nie popełaniam jakiegoś błędu. Ja
      mogę ją tak mieć przy sobie cały czas tylko mądre głowy mówią - jak
      przyzwyczaisz to koniec, nie daj jej zasypiać przy cycu, ma to kojarzyć tylko z
      jedzeniem. Ale ona przecież tego nie rozumie i nie mogę słuchać jej płaczu, po
      prostu nie mogę...
      Jeszcze raz dziękuję
      Marzy mi się piwko.
    • monika_staszewska Re: Pani Moniko, jestem żywym smoczkiem 16.09.05, 14:56
      Jak zwykle współforumowiczki nie zawiodły :)))
      Mi pozostało tylko dodać, że chęć urzędowania przy mamie jest dla dziecka dużo
      bardziej oczywista niż leżenie w łóżeczku. Wszak do tej pory całe życie
      spędzało non stop z mamą.
      pozdrawiam i życzę wytrwałości :)
      monika staszewska
Pełna wersja