Nie rozumiem waszych problemów...

17.10.05, 23:26
Przepraszam jeśli kogoś urażę, ale mam na celu pokazanie że można inaczej, bez
stresu podchodzić do karmienia piesią.
Zuzia ma 9 miesięcy, jest karmiona piersią, nigdy jej nie dokarmiałam
mieszankami, nigdy nie kontaktowałam się z "doradcami laktacyjnymi", nikt
mnie nie uczył przystawiania dziecka do cycusia. Nie stosowałam ŻADNEJ
specjalnej diety. Zrezygnowałam jedynie z żółtego sera, bo mała dostała kolki,
ale po miesiącu kuracji Esputiconem było w porządku. Generalnie rzecz ujmując
jem wszystko! Moje dziecko nie ma alergii na gluten, cytrusy czy białko mleka
krowiego. Myślę, że nie ma sensu ograniczać spożycia tych rzeczy tylko
dlatego, że maluch może dostac uczulenia... Jeśli czegoś nie zjem to się nie
przekonam czy jest uczulony czy nie, prawda?
Problemów z piersiami również nie doświadczyłam.
Nie wiem naprawdę z czego wynikają te wasze problemy, może współczesne mamy są
przewrażliwione???
Ja mam 19 lat, Zuzia jest moim pierwszym dzieckiem. Dawałam jej skórkę od
chleba do pogryzienia, latem próbowała truskawek i żyje.
Pomyślcie co było wcześniej... Moja babcia wychowywała się na obierkach od
ziemniaków, w czasie wojny, w partyzantce. Prababka dziadka karmiła mlekiem
prosto od krowy...
Kochane kobiety, błagam, zaufajcie sobie samym, swoim instynktom. Kto inny
może znać wasze dziecko lepiej od was? Ja zawsze wierzyłam, że uda mi się
wykarmić córkę i karmię do tej pory. To jest dar, cud natury. Nie marnujcie
go, bo "nie wiecie jak to się robi".

    • mika_p Re: Nie rozumiem waszych problemów... 18.10.05, 00:00
      Wiesz co... jak miałam 20 lat, to też bez stresu podchodziłam do karmienia
      piersią, o diecie matki karmiącej nie miałam zielonego pojęcia, ale dziecko
      zywiłam starannie według schematu. I wszystko było pięknie przez pierwszy rok,
      a w drugim zaczeły się problemy z alergiami, do tego stopnia, ze dziecku robiła
      się paskudna skóra już po jednym herbatniku, a niby niewinne ciacho. Smutne
      oczy dziecka, kiedy wszyscy wkoło jedli mandarynki, bo Boże Narodzenie, a jemu
      nie było wolno. Smutno w przedszkolu i czasami głodnawo, bo często na
      podwieczorek było jakieś ciastko z czekoladą, które dostawałam do reki gdy
      przychodziłam po Juniora, i urodzinowe cukierki dzieci tez ja zjadałam za
      niego, i piękny długi weekend majowy spędzony w czterech scianach domu, bo to
      było 2 tygodnie przed wyczekaną wizyta u alergologa i dziecko musiało miec
      oczyszczony organizm z leków przeciwhistaminowych.

      Może coś przeoczyłam, jak był malutki ? MOze za wczesnie wprowadziłam jakies
      produkty ? Nie dowiem się.
      Przy Małej uważam.
      Zaobserwowałam u niej objawy nietolerancji mleka krowiego, które piłam, objawy
      o jakich wczesniej niggdzie nie czytałam, nie było to ani brzydkie kupy, ani
      wysypka czy zmiany skórne. Cytrusów nie jem więc profilaktycznie. Bo już wiem,
      że są rzeczy, na które Mała jest za delikatna. A nie mam ochoty na powtórkę z
      życia z małym alergikiem.

      Ale mając dziewięciomiesięczne pierwsze dziecko, mogłabym napisac prawie taki
      post jak twój - róznica byłaby taka, że ja nie dawałam dziecku truskawek (pół
      roku tylko na piersi, w sezonie truskawkowym miał 2 miesiące), ale za to obyło
      się bez Esputiconu.

      Kłopoty zaczęły się później.
      Zdrowia wam życzę.
    • kuba1206 jesteś po prostu szczęsliwa mama 18.10.05, 07:46
      ja tez jem prawie wszystko,
      kolki, tez były - nawet jak jadłam prawie nic,
      ale z karmieniem piersią nie zawsze jest kolorowo, nie zawsze dzidzia chce
      ssać, czasem dobrze jest sie kogos poradzić by nie powielać błędów.

      a co do starszego pokolenia to nasi przodkowie wychowali się na witaminach a
      nie tak jak my na konserwantach i innych ciężkich pierwiastkach bedących w
      każdym prawie produkcie.
      nie bede się rozpisywać ale wiecie o co chodzi, jak wyglada teraz jedzenie ,ze
      z kilograma mięsa robi sie 2,5kg szynki - pozostawiam to bez komentarza.
    • mama_kotula Re: Nie rozumiem waszych problemów... 18.10.05, 10:56
      mama_zuzanki napisała:

      > Pomyślcie co było wcześniej... Moja babcia wychowywała się na obierkach od
      > ziemniaków, w czasie wojny, w partyzantce. Prababka dziadka karmiła mlekiem
      > prosto od krowy...

      Tak, poza tym rodziło się na posadzce w jaskini. Dzisiejsze problemy z
      alergiami biorą się głównie z zanieczyszczeń środowiska i coraz lepszych
      warunków, w jakich trzymamy dzieci.
      Cieszę się, że Twoje dziecko nie ma problemów z alergią i że nie musiałaś
      trzymać diety. Ale wydaje mi się, że Twój post był troszkę nie na miejscu. Co
      jest przesadą, to jest. Ale jak się mówi: lepiej dmuchać na zimne, niż potem
      się sparzyć.
      Pozdrawiam ciepło
      Marta + Ich Dwoje
    • wiktorek1 Re: Nie rozumiem waszych problemów... 18.10.05, 15:37
      Nie wiem dziewczyno po co tu wchodzisz na to forum skoro nie masz zadnych
      problemow...
      • radomcha Re: Nie rozumiem waszych problemów... 18.10.05, 17:37
        Nareszcie! Czekałam na takie informacje, ja tez jadłam wszystko i nie miałam
        żadnych problemów, moje dziewczyny są okazami zdrowia!
        • justin301 Re: Nie rozumiem waszych problemów... 18.10.05, 19:01
          No coż, ja jak miałam 19 lat to zdawałam mature i dostałam się na moje
          wymarzone studia. A jakieś karmienie, dzieci? Teraz mam 30 lat i jestem pewnie
          przewrażliwioną matką. Ale tak to już chyba jest czasem. Grstuluję, ze nie
          mialaś żadnych problemów. Ja tez chiałabym nie mieć cholestazy w ciąży,
          zastrzyków ze sterydów i tego horroru z piersiami. Ale może jak miałabym 20 lat
          i zdecydowalabym się wtedy na dziecko to nie miałabym tych wszystkich
          problemów - tego już się nie dowiem.

          A Tobie gratuluję. W szczególności tego, że jesteś taka młoda i beztroska i
          wszystko ci tak gładko idzie. Ja mam nadzieje, ze moje problemy są już na
          końcówce. to jeszcze tylko co najmniej 20 lat wychowywania pociechy.
    • ewamariaj Re: Nie rozumiem waszych problemów... 18.10.05, 20:09
      Cóż... Jeśli jesteś, dziewczyno, wierząca, to dziękuj Bogu że nie wiesz co to
      ból piersi... a co do zdrowia Twojego dzieciątka to oby było zawsze tak zdrowe
      jak teraz. Spróbuj żyć jak prababcia, nie zaglądaj do komputera i nie czytaj o
      cudzych problemach, jeśli sama takowych nie masz. pozdrawiam
    • mariejo Re: Nie rozumiem waszych problemów... 19.10.05, 14:11
      Kazdy inaczej podchodzi do karmienia. Na poczatku przezywalam koszmar, nie
      mialam mleka, zle brodawki, posiniaczone piersi ale udalo sie na poczatku
      uzywalam nakladek sylikonowych a od wyjscia z kliniki mala jest przy piersi nie
      mam zadnych problemow ale caly czas pamietam o trudnych poczatkach i robie
      wszystko by miec duzo mleka. Zamiast lekow stosuje tylko ziolka laktacyjne i
      moja corka nigdy nie miala kolki teraz ma 16 i pol tyg i jest spokojnycm i malo
      placzacym dzieckiem.
      • maff1 Re: Nie rozumiem waszych problemów... 19.10.05, 14:28
        syty nigdy nie zrozumie głodnego.
        Tak jest z tym postem. To forum głównie słuzy tym które maja problemy. Niestety
        jakaś część populacji kobiet karmiących ma takowe (i nic na to nie mozna
        poradzić) - a wymiana doświadczeń pozwala ocenić skalę problemu który nas
        nurtuje. Natomiast niektóre problemy sa bardzo powazne: stany zapalne,
        pogryzione krwiawiące brodawki, brak przyrostu wagi u maleństwa - i wtedy
        zachodzi potrzeba konsultowania sie z fachowcami. Od tego są konsultantki
        laktacyjne.
Pełna wersja