Ratunku, złość i wściekłość przy piersi...

18.10.05, 10:16
Witam, mam córcie 5 tyg i od wczoraj jak przystawiam ją do piersi to się
wścieka, napręża, robi purpurowa ze złości, wypluwa pierś i nie chce
ssać.....nie wiem co się dzieje, bo jest głodna wkłada sobie piąstki do buzi
ale ssac nie chce. Mleko jest w piersi bo leci więc nie wiem o co chodzi???
Czy ktoś też tak miał???jaki jest powod i jak temu zaradzić??
pozdrawiam
Dorota i Kornelka
    • martaglowacka Re: Ratunku, złość i wściekłość przy piersi... 18.10.05, 10:21
      Wkładanie rączek do buzi nie musi świadczyć o głodzie. Moja córcia zwykle w
      tym "wieku" rączkami w buzi sygnalizowała pragnienie i piła chętnie ale jeść
      nie chciała.
      Jadła co ok. 3 godziny, jesli chciałam dać częściej właśnie taka była reakcja.
      Pozdrawiam
      Marta
    • kicia031 Re: Ratunku, złość i wściekłość przy piersi... 18.10.05, 10:22
      My tez tak mielismy, i to mniej wiecej w tym samym wieku. Okazalo sie, ze
      Groszek chcial ssac - w tym wieku potrzeba ssania jest silna - ale nie chcial
      jesc - kiedy dalismy mu smoczek, zrobilo sie lepiej. Najpierw przystawialam go
      do piersi, a kiedy po chwili ssania wypluwal mleko i piers wiedzialam, ze
      chodzi mu o possanie i z czystym sumieniem dawalam smoczek. Musisz tylko
      uwazac, by nie traktowac smoczka jako zapychacza, jak tylko dziecko zaplacze.
      Ale mysle, ze uzywany rozsadnie pomaga malenstwu.
      kicia
    • mj77 Re: Ratunku, złość i wściekłość przy piersi... 18.10.05, 11:15
      czy Twoja corka ma refluks? ulewa? pytalam w poradni laktacyjnej, moze to byc
      zachowanie charakterystyczne u dzieci z refluksem
    • malta25 Re: Ratunku, złość i wściekłość przy piersi... 18.10.05, 14:59
      podciągam
      u mnie to samo
      • wake Re: Ratunku, złość i wściekłość przy piersi... 18.10.05, 15:15
        Mój Mikołajek miał to samo. Okazało się, że za bardzo posmakwało mu jedzenie z
        butelki mojego odciągniętego mleka. Po prostu jest to dużo łatwiejsze i niunio
        się wycwanił:))
        Nie miałam siły z nim walczyć i teraz w dzień je moje odciągnięte mleko z
        butli, a w nocy ciągnie z cyca.
        • blizniaczka1 Re: Ratunku, złość i wściekłość przy piersi... 18.10.05, 17:44
          Z tym problemem zmagamy się już od 4 tygodni, czyli zaczęło się u nas w wieku 4
          tygodni właśnie. Po ilości wątków na forum na ten temat myślę, że nie ma
          jednoznacznej diagnozy sytuacji - u jednego dziecka to jest spodowane bólami
          brzuszka, u innego problemami z układem moczowym czy uszkiem.
          Wczoraj byłam u pediatry z moim dzieckiem, bo okazało się, że nakarmienie go w
          niedzielę wieczorem przerosło moje możliwości. Pani pediatra jest osobą z dużym
          doświadczeniem i stażem, niejedno dziecko badała itd. Po bardzo dokładnym
          wywiadzie, obserwacji dziecka przy karmieniu etc. doszła do wniosku, że u nas
          spowodowane jest to nieprawidłowym karmieniem z obydwu piersi podczas jednego
          karmienia, skutkiem czego nie nadążąją one z produkcją mleka na następne
          karmienie za ok. 2 h lub częściej... Dziecko się nie może najeść i stąd
          awantury. Dodatkowo musiałam też zrobić na wszelki wypadek morfologię sobie i
          dziecka z powodu niskiej hemoglobiny po porodzie 0 widać ilość żelaza w
          organizmie też ma znaczenie. Poza tym Malutki miał obrzęk noska i małą zmianę w
          gardełku, a to też wpływało na jakość ssania...
          Tak więc od wczoraj podajemy po piersi butelkę, dziecko jest spokojniejsze,
          najada się... Mam nadzieję, że jak zapowiedziała pani doktor, będę w stanie
          wrócić do karmienia wyłącznie piersią po :"uporządkowaniu" laktacji... Jeśli
          nie, to chciałabym zostać przy dokarmianiu po piersi, byle dziecko było
          spokojne i najedzone. Ja tez jestem przez to spokojniejsza, a karmienia nie są
          gehenną.
          Na wadze przybiera prawidłowo, mimo tych nasilających się kłopotów.
          Życzę Ci, abyś trafiła na dobrego lekarza, który będzie umiał dopatrzeć się
          przyczyny, a nie stwierdzał, że tak po prostu jest (tak nam powiedział lekarz,
          z którym kiedyś to konsultowałam), albo, że nie wolno podawać przy karmieniu
          piersią smoka i butelki, jak to mówią doradcy laktacyjni...
          Powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja