nie karmienie

24.11.05, 22:34
A ja nie karmię od początku i jestem z tego faktu bardzo zadowolona. Nie
przemakają mi bluzki, chudnę, ładnie wyglądam, chodzę na basen itd itd.
Jestem zadowoloną z życia mamą, a dzieciom niczego nie brakuje. Żałuję, że
tak się męczyłam przy poprzednim dziecku - mam na myśli karmienie piersią.
    • driadea Re: nie karmienie 24.11.05, 23:08
      Super.
      A teraz powiedz o co ci chodzi? Po co tutaj o tym piszesz? Potrzebujesz
      wsparcia? Nie sądzę... :)
      Jeśli chodzi o rzekome plusy, jakie wymieniłaś, to ja też je zaliczyłam, a
      karmiłam piersią dwa lata. Na szczęście dla mnie to nie byla męczarnia, ot, po
      prostu karmienie, Bez dorabiania ideaologii, ale też bez przekory.
      Poszukaj miejsca dla siebie, bo tutaj chyba niebardzo... Nie myśl, że Cię
      wyganiam, to przecież forum dla wszystcj, ale ewidentnie prowokujesz. Tylko,
      pytam, po co..?
      Pozdrawiam i życzę spokoju ducha.
    • jakw Re: nie karmienie 25.11.05, 10:25
      A ja karmię od początku i też jestem zadowolona. I dziecko zadowolone, i mąż
      też. I starszą też karmiłam. I dzieciom niczego nie brakowało. I wcale się nie
      męczyłam i nie męczę. I ładnie wyglądam itd. I jeszcze mogę sobie po necie
      polatać. I wcale nie żałuję, że karmię piersią.
      Masz jakieś problemy? Chcesz o tym porozmawiać?
    • emiliah Re: nie karmienie 25.11.05, 10:50
      Też nie wiem po co to piszesz, ja jestem z dłużej karmiących i jakoś mi to nie
      przeszkadza. Też jestem błyskawicznie szczupła po porodzie, nie przemakają mi
      bluzki, ładnie wyglądam, jeżdżę na studia, nawet czasem robię wypady na
      imprezki i takie tam. Też jestem zadowoloną z życia mamą i moim dzieciom
      niczego nie brakuje. Więc o co chodzi?
    • aga2008 Re: nie karmienie 25.11.05, 11:41
      jestem bardzo zadowolona z karmienia, wychodzę często bluzki mi nie przemakaja
      i też chodze na basen a ponadto jeżdże na uczelnię i mam dla siebaie dużo czasu
      karmienie nie jest dla mnie męką lecz przyjemnością. Nie wiem dlaczego o tym
      tutaj piszesz . Ciekawe czy też bedziesz tak szczęśliwa jak twoje dziecko
      będzie tracic odporność przez Twój egoizm i pozorne wygodnictwo.Dochodzę do
      wniosku że oddychanie chyba też cię męczy skoro przypierwszym dziecku tak
      strasznie sie meczyłaś. Pozdrawiam i zyczę szczęscia.
    • juletta1 Re: nie karmienie 27.11.05, 22:55
      Nie rozumiem jak można być z takiego faktu zadowolonym.Nie chodzi tu o żadną
      ideologię tylko o naturę.Po to kobieta ma piersi.Można się tylko cieszyć,że
      obecnie produkuje się tak zmodyfikowane mleka dla dzieci, których mamy nie mogą
      karmić piersią.Ale żeby być z tego dumną...
      A pozatym nazywanie karmienia męczarnią to nieporozumienie.
      Ja karmię piersią,bluzki mi nie przemakają,chudnę itd.Możę to zależy od
      podejścia do sprawy.
    • karolina10000 Re: nie karmienie 28.11.05, 12:04
      Ja też karmiłam 3 tygodnie- z wyboru. I też się męczyłam, a dziecko było głodne
      i nerwowe. Instynkt mi podpowiedział, żeby zrezygnować z karmienia i tak też
      zrobiła, I...jest suuuper. Asia ma juz prawie rok,od 3 mca przesypiamy całe
      noce, a w pierwszych 3 wstawałam tylko raz. Wagę ma idealną, jest spokojna i
      wesoła.Obecne mieszanki sa tak dobre i mam tak dobre doświdczenia, ze drugie
      dziecko też od razu będzie na butli.
      A co do odporności, ona zalezy od genów i dbania o dziecko, nie od rodzaju
      mleka. Moja córka (oby tak dalej!!)nie miała nawet katarku.
      Nieodpowiedzialność i wąskie horyzonty połoznych w szpitalu (Warszawa)które
      widząc,że dziecko wyje z głodu nie chciały dac mleka są porażające.Mój mąż
      musiał się wykłócac o mleko, które Asia wypiła w 1 chwili.
      Myślę, że autorce wątku chodziło o to, ze jest dumna, ze wyrwała się z tej
      całej nagonki, że olała potepiające spojrzenia lekarzy i położnych, ze nie dała
      się sterroryzować.
      Pozdrawiam
      • agasz41 Re: nie karmienie 28.11.05, 12:24
        muszę coś napisać,bo aż mi ciśnienie podskoczyło.karmię już 7 miesięcy i jestem
        bardzo szczęśliwa.różnie było,ale mój upór pomógł mi przezwyciężyć
        trudności.pierwszą córkę karmiłam tylko 2 miesiące,bo mało mleka,mała płakała i
        nie miałam wsparcia.teraz się zawzięłam,chodzę do pracy,do dziś odciągam.mała w
        ogóle nie choruje,a starsza córka chodzi do przedszkola i przynosi często
        choroby.na basen też chodzę,ćwiczę w domu.teraz już mniej karmię,bo mała je
        deserki,zupki i mogę trochę ograniczać jedzenie.za rok lub dwa będę się
        odchudzać.
      • mruwa9 Kobiety,pomylilyscie fora n/txt 28.11.05, 13:43
Pełna wersja