bruksia
30.11.05, 15:03
Odtawiłam małą (19 m-cy)od piersi. Poszło nam super, szybko i efektownie. A
tak się tego bałam. Odkąd ją urodziłam jedynej rzeczy "rozwojowej" której się
bałam było właśnie odstawianie. Dlatego tak się cieszę!! I jestem z niej
(córki) taka dumna. A było to tak: we wrześniu odstawiłam ją od piersi w
dzień (poszło idealnie). W tą niedzielę nie dałam jej piersi w nocy. Była
jazda. Mała ciągle się budziła, rozpaczała, bała się itd. Ja zasnęłam dopiero
o 4 rano! potem znowu płacz. Ja też płakałam. Tej nocy woziłam ją w wózku ja
lub moja mama. Drugiej nocy mała budziła się w tych godzinach co zazwyczaj na
cycusia i szukała, ale już nie rozpaczała. Jedynie wołała mnie lub lalę (od
chwili odstawienia śpiąć tuli lalkę, czego wcześniej nie robiła). Ja
głaskałam ją po pleckach i zasypiała. A trzeciej nocy (czyli dziś).
Rewelacja! Mała przespała od 22 do 6 rano, przebudziła sie rozejżała,
przytuliła lalę, ja ją pogłaskałam i zasneła do 9!! Sukces. Tak się cieszę że
nie musiałam jej zostawiać (wychodzenie mamy na noc) i że tak nie cierpiała.
Powiem jeszcze, że nie zostawiło to na niej "traumatycznych" przeżyć. Nawet
po tej pierwszej strasznej nocy (myślałam ze w dzień będzie rozbita itp)
obudziłą się jakby nigdy nic, wesoła i "nie miała mi zazłe". Mam nadzieję, że
was nie zanudziłam. Życzę innym mamą też takiej łatwej i szybkiej
końcówki. :))))