sabi35
16.01.06, 17:22
Miesiąc temu urodziłam córeczkę, długo przed czasem, bo w 30+1tc. Od początku
świetnie sobie radzi, sama oddycha, miała odruch ssania, dlatego od początku
dostawała moje mleko z butelki i przez sondę. Na moje obawy, że nie będzie
pić z piersi, opowiadano mi, że wszystko będzie dobrze.
Teraz mała ma skończony 35tc, waży 2200g i dostaje 6 posiłków dziennie. Od
prawie 10 dni przystawiam ją 3-4x dziennie do piersi na 20-30 minut przed
każdym posiłkiem butelkowym. Wydaje się być bardzo zaangażowana, szuka piersi
szeroką otwartą buzią, coś tam sobie possie, ale waga nic nie pokazuje. Mam
też wrażenie, że bardziej sobie tak ssie dla uspokojenie niż dla "zdobycia
jedzenia". Nie mam niestety szans, odejść od butelki, bo w nocy tylko tak
jest karmiona (nie ma już sondy)
Możliwe, że za jakieś 10 dni będziemy razem w domu, czy mam jeszcze wogóle
jakąś szansę że moje dziecko będzie ssało pierś? Jeżeli tak, to jak to
zrobić, przystawiać i czekać? Co w domu, położyć się do łóżka na 2 dni,
schować butelkę, czy córeczka ma szanse nauczyć się ssać z piersi?
Na poradę laktacyjną mam szansę dopiero po przyjściu do domu (wtedy przyjdzie
położna). Nie wiem, ile jeszcze dam rady, mój dzień to odciąganie, bieganie
do kliniki, karmienie, dawanie butelki i tak w kółko.
Z góry dziękuję!!!