melka_x
17.01.06, 15:55
Przejrzałam różne wątki, ale nie znalazłam wyczerpujących odpowiedzi. Jestem
mamą miesięcznego chłopca, wczoraj byliśmy u piediatry. I usłyszałam, że z
diety mam wyeliminować kawę, czekoladę, cytrusy, orzechy, większość przypraw,
rzeczy wzdymające i ciężkostrawne (czyli strączkowe i smażone), a także ryby,
jajka, masło, wołowinę, cielęcinę, surówki. Czyli odpada nawet zupa
pomidorowa (bo z odrobiną śmietany), kanapka z masłem, jajko na śniadanie,
wiele warzyw (brokuły, kalafior, groszek, fasolka szparagowa, brukselka -
wzdymające).
Właściwie więc zostają wyłącznie gotowany indyk, kurczak, biały ryż, białe
pieczywo, gotowana marchewka. To potwornie uboga dieta, jak dostarczyć
wszystkich witamin przy takich ograniczeniach? Kobietom ze starszego
pokolenia w mojej rodzinie włosy dęba stają jak o tym słyszą, twierdzą, że
one jadły niemal wszystko (poza rzeczami ciężkostrawnymi i pikatnymi). Ja
również nie rozumiem czemu z góry przechodzić na tak restrykcyjną dietę jeśli
nic złego się nie dzieje? W rodzinie nie ma alergików, juniorka (odpukać) na
razie nic nie uczuliło, czemu nie można (ponoć, bo wiem, że sporo mam nie
przestrzega tego) jeść nabiału? I o co chodzi z tą wołowiną?
Będę bardzo wdzięczna za wyjaśnienie.