od 3 dni brak kupy!!! Martwić się???

20.04.06, 17:45
karmię piersią na ządanie i wcześniej wszystko było ok 3-4 kupki dziennie a
teraz sama nie wiem ale Mała spokojna nie marudzi chętnie je, może
odziedziczyła po mamie skłonności do zaparć
poradzcie coś bo zaczynam świrować
iwona
    • mirudka Re: od 3 dni brak kupy!!! Martwić się??? 20.04.06, 20:38
      ja zaczynam się martwić jak mały nie robi tydzień. najcześciej robi kupę co 5-6 dni więc moim zdaniem nie masz się co martwić.
    • asia.sitek Re: od 3 dni brak kupy!!! Martwić się??? 20.04.06, 22:19
      Pokarm matki jest doskonale przyswajalny przez dziecko, więc jeśli maluch nie
      ma wzdętego brzuszka i oddaje gazy to raczej wszystko jest ok.Zawsze jednak
      dobrze porozmawiać z lekarzem. Pozdrawiam.
    • marki0 Re: od 3 dni brak kupy!!! Martwić się??? 21.04.06, 00:13
      moja miała przeskok z 4-5 kup na dobe na taki, ze na kupke czekałam 6 dni.
      Zdziwiło mnie to bo pirworodny tak mnie nie zaskoczył kupną sprawą. a stało sie
      to jak miała chyba ok 2-3 m-ca/jesli dobrze pamietam/.Stasznie śmierdząco
      wówczas prykała a kupy tez cuchły i to nieżle. Ale nie miała kolek, bolesci,
      brzunio był miekki, samopoczucie wspaniałe, wiec aż tak się tym nie
      przejmowałam. Koleżanke pediatra przez coś takiego przegonił po specjalistach.
      jak sie okazało niepotrzebnie. Dziecko po prostu w fazie swojego zwiekszonego
      wzrostu potrafi trawić pokarm matki bez resztek i po prostu nie ma co wydalać!
      Teraz ma 6 m-cu i tak od dwóch unormowała sobie kupkanie co 2-3 dni. Juz też tak
      nie pryka. Dostaje codziennie lacidofil ze wzgledu na alergię. Nie martw sie na
      pewno jest ok jesli mała jest spokojna ty też śpij spokojnie, a jesli się bardzo
      boisz idż do pediatry.
    • saskiaplus1 Re: od 3 dni brak kupy!!! Martwić się??? 21.04.06, 09:11
      Młody zacząć rosnąć szybko ok. 5 miesiąca i wtedy trawił tak sprawnie, że robił
      kupę raz na tydzień. Był tylko na piersi i czuł się świetnie, więc nie było
      paniki.
Pełna wersja