oda100
29.04.06, 21:53
pani Moniko, mamy! moj syn ma 9,5 miesiaca, od poczatku swietnie nam szlo z
karmieniem piersia, maly ssal bez zastrzezen, ja bez problemu "produkuje"
pokarm (synek wazy 11,300). Je owoce, obiadki warzywno, miesne, kanapeczki -
wszystko w malych ilosciach i raczej bez entuzjazmu, bo maly i tak domaga sie
co 2-3 godziny piersi, rowniez w nocy. Mleka modyfikowanego nie chce, pare
razy po nim zwymiotowal (moze to wstret psychiczny), kaszek tez nie chce, nie
moge wyeliminowac nawet jednego karmienia, bo synek marudzi, kweka placze
dopoki nie przytuli sie do piersi i wtedy wydaje sie zadowolony. Nie
przeszkadza mi jego zachowanie, ale troche niepokoje sie, bo bylam pewna ze
synek powoli bedzie wyrastac i jakos wspolnie ograniczymy karmienie do 1 -2
dziennie. Na razie nie zapowoada sie na zmiany, ja nie jestem w stanie zniesc
zalu i zawodzenia malego przysysajacego sie do mojej reki czy szyi zarowno w
nocy czy w dzien. Wszyscy dookola powtarzaja, ze to moj awina i
niekonsekwencja i dziecko w jego wieku nie powinno jesc w nocy i musi zaczac
jesc normalne posiki kosztem rezygnacji z piersi. Moze za duzo dobrych
doradcow, kieruje sie intuicja, ale zaczynam powatpiweac czy dobrze robie.
Obawiam sie, ze moze to cycoholizm i ze bedzie coraz trudniej; nie wiem gdzie
lezy prawda; czy dzieci kilkunastomiesieczne latwiej jest odstawic od
piersi , nie chce przeprowadzac drastycznych metod, ale czy pozwalanie
synkowi w jego wieku na 4-5 karmien w dzien i 4 w nocy + czasem na zadanie (
zly humor, przeziebienie) to normalna sytuacja? czy jestem osamotniona? czy
moge jeszcze poczekac czy nauczyc dziecko regularnosci?