mierzyk
01.07.06, 16:38
Mój mały ma 6 miesięcy. Zawsze jadl częśto, ale którko, do tego, że karmię go
co 2 godziny, już się przyzwyczaiłam. najgorsze jednak, że w nocy je tak samo
- też co dwie godziny, czasem nawet co półtorej. A więc noc oznacza 4-5
karmień! Pracuję, więc jest to straszni emęczące. Po takiej nocy ledwo patrze
na oczy. A tu moje koleżanki z dziećmi w tym samym wieku opowiadają, jak to
ich maluchy przesypiają już całe noce... Bartek wcześniej jadł 2 razy w nocy i
do tego zdążyłam się przywzwyczaić. Wiem, że w drugim półórczu częśto dzieci
zwiększają liczbę karmień nocnych, przeczytałam o tym na forum, ale jako to
przetrwać?! Ja pracuję, więc powoli robię się coraz mniej przytomna, a
odpocząć naprawdę nie mam kiedy. Poza tym tyle słysze opinii, że dziecku
żółądek powinien odpocząć od ciągłego trawienia, a u Bartka najdłuższa przerwa
ostatnio to 3 godziny! A moze jednak robię coś źle? Może on się nie najada
moim pokarmem? Chociaż ciągle mam go dużó. W dzień bartek dostaje 3 posiłki
inne niż moje mleko, wtedy też robi przerwy po trzy godziny. Kaszka na noc nic
nie zmienia - i tak budzi się tam samo częśto. Co robić? I ile to może
trwać???!!! Czy mam mu nie dawać piersi w nocy, czy przyzwyczaiłam go do teog,
że isę budiz i dostaje jeść? Ale czasami budzi się tylko dwa razy i tyle samo
je. No nie wiem, zgłupiałam... POmóżcie, proszę. Pani Moniko, bardzo liczę na
Pani odpowiedź!!!