obyoby10
05.11.06, 22:29
Moja córcia kończy w tym tygodniu dwa lata i do czwartku była cycomaniaczką.
O jakiegos czasu myślałam, że pora na odstawienie, ale nie wiedziałam, jak
sie do tego zabrać. Stopniowo oczywiście lepiej - ograniczyć liczbę karmień,
a w konsekwencji zmniejszyć laktację, ale to było u nas nierealne. Mała
ssała ... ciągle.Wracałam z pracy i zaczynała się jazda - co 20 minut do
cycusia. Noce to był koszmar- spała ze mną, bo łóżeczko nie wchodziło w grę,
skoro budziła się co godzinę, usypiała wieczorem przy cycu - baaardzo długo.
W czwartek po prostu miałam dosyć. Zakleiłam piersi"opatrunkami" i
wytłumaczyłam, ze cycusie zachorowały. Pierwsza doba to były napady
wściekłości, nienawiści do mnie.W nocy pobudki - rozpaczliwe płacze i
noszenie godzinę.A moje piersi pękały. Druga doba - już lepiej, trzecia -
dziecko całkowicie zaakceptowało sytuację, a ból w piersiach ustąpił. Dziś po
raz pierwszy Mała zasnęła w dzień bez cycusia, a wieczorem w ciągu 20 minut
we własnym łóżeczku, trzymając mnie za ręce. A myślałam, że to się nigdy nie
uda. Przy odstawianiu od piersi polecam metodę radykalną - skutkuje u
największego ssaka.