Karmię sztucznym mlekiem

IP: *.* 19.03.01, 15:49
Nie udało mi się karmienie piersią.Przeżyłam straszne chwile, bo myślałam, że to takie naturalne jednak w moim przypadku - nie.\nNie chcę już do tego wracać.Moją córeczkę karmię sztucznym mlekiem od początku czyli od 3 miesięcy.Jest zdrowa, pogodna i kochana.Chcę się dowiedzieć czy to tylko ja karmię butelką ,czy są wśród WAS takie jak ja ????????\nANIA mama GLORII.
    • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 19.03.01, 16:05
      Są, żyją i mają się nieźle. Ich dzieci też. Ja miałam ambicje karmienia naturalnego, udało się AŻ 5 tygodni, kiedy pani pediatra kazała dokarmiać, bo młody miał znaczną niedowagę. Nie wierzyłam-jak to, przecież wisi na cycu cały niemal czas. Niestety, drugi pediatra potwierdził. Zaczęło się od dokarmiania, skończyło na butli. Jest silnym facetem, nie choruje. Fakt-jest alergikiem, ale równie dobrze mógłby nim być karmiony piersią, bo tak się składa, że rodziców ma alergików. Nie miej wyrzutów-nie każda teoria się sprawdza, ta o karmieniu piersią jak widać też nie zawsze. Przecież kochasz swoje dziecko, a to najważniejsze.
    • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 19.03.01, 18:12
      Mnie także karmienie piersią przerosło.Po prostu zabrakło mi cierpliwości. Karmiłam syna do 3 m-cy, czasami dokarmiając butelką.Ale i tak uważam to za mój wielki sukces. Nikt mnie nie uczył jak przystawiać dziecko do piersi i nie mogłam skorzystać z doświadczeń mamy (od 6 dnia karmiła mnie butelką). Cała moja wiedza opierała się więc tylko na książkach i gazetach.\nKiedy laktacja ustała ja odżyłam. Zrzuciłam dodatkowe kilogramy, mogłam pozwolić sobie na wypad do miasta i co najważniejsze spię spokojnie 9 godzin. Zaczęliśmy z synem prowadzić unormowany tryb życia i oboje jesteśmy do tej pory bardzo szczęśliwi ( dziś mija dokładnie pół roku). \nA pozatym przeczytaj sobie np. w Dziecku jakie problemy z piersiami Cię ominęły. \n\nPozdrawiam\n\nAla
    • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 19.03.01, 18:13
      Dlaczego Ci si nie udalo, co sie takiego stalo??? W klinice lekarze mowili ze kobieta, ktora nie moze wykarmic swojego diecka to przypaqdek kliniczny, czy myslisz ze kobiety, ktore nie ulegly butelce nie maja problemow z karmieniem???????????????????????????????????????????!!!!!!!!!!!!!
    • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 19.03.01, 19:20
      Aniu! Kliniczną głupotą jest, moim zdaniem, wpędzanie matki w poczucie winy i stwarzanie sytuacji, w której czuje się gorszą matką, bo jej dziecko nie wisi przy piersi. Powodów takiej sytuacji może być wiele, czasem wystarczy zmęczenie i stres, obawa o dziecko, a o to nietrudno. Mam wrażenie, że sprawdzono opinię "każda matka może wykarmić swoje dziecko" w warunkach idealnych. Życie jest mniej różowe.
    • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 19.03.01, 21:32
      DROGA ANIU PO PIERSZE NIE DAJ SIĘ. WIEM ŻE TO SIĘ ŁATWO MÓWI ALE SAMA PRZEŻYŁAM TO CO TY Z TYM WYJĄTKIEM ŻE JA ANI RAZ NIE NAKARMIŁAM SWOJEGO SYNKA- TAK TO PRAWDA CO PRAWDA KILKANAŚCIE RAZY BYŁ PRZYSTAWIANY DO PIERSI ALE BEZ ŻADNYCH REZULTATÓW, PO PROSTU TAK ZADECYDOWAŁ LOS ( WYWOŁYWANY PORÓD,MAŁY W INKUBATORZE, PROBLEMY Z JEDZENIEM-SONDA, JA NA ANTYBIOTYKACH-SALA SEPTYCZNA)OJ KOCHANA CO MYSMY PRZESZLI, ALE WIEM JEDNO MIMO ŻE NIE BYŁ KARMIONY PIERSIĄ BARDZO MOCNO GO KOCHAM A MLEKO MODYFIKOWANE NIE JEST WCALE TAKIE ZŁE SKORO KRZYŚ NIE CHORUJE I ROŚNIE JAK NA DROŻDŻACH. MIMO ŻE CZASAMI GŁUPIO SIĘ CZUJĘ GDY WIDZĘ MOJE KOLEŻANKI Z DZIDZIUSIAMI PRZY CYCU TO CIESZĘ SIĘ ŻE MY SPALIŚMY CAŁE NOCE I NIE KONIECZNIE JA BYŁAM STOŁÓWKĄ-TO JEST PLUS GDY NP. SIĘ UCZYSZ CZY PRACUJESZ. PAMIĘTAJ NIE WAŻNE CO JE WAŻNE ŻEBY WIEDZIAŁA ŻE KOCHASZ JĄ NAJBARDZIEJ NA CAŁYM ŚWIECIE-TO TWOJA MIŁOŚĆ A NIE MLEKO DAJĄ JEJ RADOŚĆ I POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA. POZDRAWIAM AGA MAMA KRZYSIA-POZDRÓW CÓRE!!!
    • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 20.03.01, 09:49
      Mam 9 tygodniowego synka Baartoszka, tylko przez 3 tygodnie karmilam go piersia, bo stracilam wszelki mozliwy pokarm. Gdy bylam w szpitalu zaraz na drugi dzien kazano mi go dostawic do piersi, ale nie mialam jeszcze pokarmu, w wyniku czego strasznie poranil moje brodawki. Ale naciskano na mnie (bylam w szpitalu tydzien , bo maly mial zoltaczke fizjologiczna), wrocilam do domu - tutaj to samo, wiec karmilam i wylam z bolu. W koncu calkowicie stracilam pokarm, moze dlatego, ze podswiadomie nie chcialam karmic... I teraz Bartus dostaje Bebilon pepti, bo jak sie okazalo nie trawi bialka...
    • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 20.03.01, 10:36
      mam 11 miesięcznego Szymka. Kiedy miał 3,5 tygodnia został po raz pierwszy po porodzie zważony i okazało się, że przybrał od swojej wagi wyjściowej (tej najniższej) tylko 6 dekagramów. W szpitalu, gdzie rodziłam, od razu wyposażono mnie w gotowe butelki mieszanki NAN 1. Poszliśmy jeszcze do poradni laktacyjnej, ale tam też zalecili dokarmianie. Z tą różnicą, że nie przez butelkę, a za pomocą malutkiej sondy i strzykawki (sonda w kąciku ust, dziecko ssie pierś i pobiera mleko ze strzykawki). Takim sposobem karmiłam malucha do końca 5 miesiąca nie zaprzestając karmienia piersią. Potem dawałam mu już mleko butelką Avent, nie odzwyczaił się od piersi, więc jadł i to i to. Jest mi przykro, że moje dziecko nie rosło jak trzeba na moim pokarmie. Czuję sie trochę niespełnioną mamą. Na dodatek sam się odstawił od piersi, gdy poszłam do pracy (miał 9 miesięcy). Nie byłam gotowa na to jeszcze jedno rozstanie, ale on zadecydował. Wiem, że karmienie jest trudne. Tak wiele dzieje się w naszej głowie, szaleją hormony, staramy się myśleć pozutywnie, ale to nie zawsze wychodzi. dziecko bywa zniecierpliwione, kiedy mleczko leci za słabo albo wcale. Różne mogą być przyczyny niepowodzenia. Jestem po prostu oburzona postem Ani (drugiej), która wykazała się zerowym brakiem taktu i zrozumienia. Aniu, jeśli karmiłaś swoje dziecko piersią ciesz się z tego i bądź dumna. My, mamy "butelkowe", staramy się jakoś uporać z naszym poczuciem winy (bo chyba każda z nas je miała w jakimś stopniu). Twoje komentarze nam nie pomagają, na pewno nie.
    • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 20.03.01, 11:13
      chcialam jeszcze dodac, ze nie tylko wplyw srodowiska mial mial znaczenie na karmienie piersia. Sama bylam przekonana, ze to najlepsze co moge dac swojemu dziecku... ale sie nie udalo... mimo to, daje mu i tak wszelkie zasoby ciepla i milosci, ktore mam... wiec naprawde mysle, ze przy karmieniu butelka nasze dzieci otrzymuja taka sama porcje naszej milosci, co przy karmieniu piersia... najwazniejsze, ze chcemy i staramy sie dawac naszym malenstwom wszystko co najlepsze...
    • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 21.03.01, 14:37
      Cześć,\nTo chyba ja jestem tym przypadkiem klinicznym? Denerwują mnie te opinie mam, które nie wiedzą, że są pewne sytuacje które uniemożliwiają karmienie piersią. Ale to chyba nie ich wina bo i moi lekarze niczego się nie domyślili a moje dziecko cierpiało przez prawie tydzień tracąc na wadze w tempie zastraszającym w najlepszym (?) szpitalu położniczym Warszawy. Nocą panie położne, aby było cicho na oddziale, dokarmiały mojego synka ... glukozą! W tajemnicy przed lekarzem i przede mną!!!!!! Odkryłam to zauważywszy ślad w kąciku ust mego dziecka. A lekarze powtarzali (nawet 6 dnia po porodzie bez pokarmu) : "nie jest pani jeszcze najbardziej skrajnym przypadkiem z jakim mieliśmy do czynienia" - powiedziane z uśmiechem na twarzy - a ja w rozpaczy! Moje dziecko po porodzie naturalnym, od pierwszych sekund życia przystawione do piersi ssało jak zawodowiec. Moje brodawki "stworzone do karmienia dzieci". Wszystko idealne tylko... nie było laktacji. Pretensja do mnie: niech pani się wyluzuje, to wszystko za sprawą przysadki mózgowej, jak chcesz to możesz. A ja - o Boże jak chciałam!!!!! 2 doba po porodzie: mąż o 24:00 w nocy w szpitalu z dostawą ziół na laktację bo jakaś lekarka poradziła. 4 doba: mąż o 23:00 w szpitalu z dostawą piwa karmelowego (bezalkoholowego!) bo też jakaś lekarka poradziła. Miał być mlekotok, a tu nadal nic. No to ćwiczenia z laktatorem aby pobudzać nawet wtedy kiedy dziecko śpi. W końcu (6 doba) jakaś młodziuteńka lekarka z poradni laktacyjnej obejrzała moje piersi i mówi: wygląda, że brakuje pani tkanki gruczołowej. Pierś nie ma znamion piersi laktacyjnej. USG piersi i potwierdzenie diagnozy: minimalna laktacja. Nigdy, nawet przy 10 dziecku nie będę mogła karmić swego dziecka piersią i nic tego nie zmieni!!!! Potworne rozczarowanie. Świadomość, że jest się tak rzadkim przypadkiem, że nawet w książkach (i to tylko niektórych) opisują go połową zdania (nawet nie całym). \nNie wolno oceniać kogoś nie znając wszystkich aspektów sprawy. U nas to nie był wybór - szczęście, że w naszych czasach jest mleko modyfikowane (nie sztuczne!!!!! tylko modyfikowane).\nEWA
    • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 23.03.01, 11:38
      Witam\nMoj synek byl karmiony tylko i wylacznie piersia pierwsze 3 tygodnie swojego zycia. Po tych 3 tygodniach okazalo sie ze nic nie przybral na wadze. Lekarz podejrzewal ze moj pokarm jest malo wartosciowy z róznych wzgledów i bynajmiej nie nie uznal tego za patologię. Zaczelo sie karmienie butelką. Mleko modyfikowane nie jest wcale takie zle o czym swiadczy fakt\nze w tej chwili moj synek majac ponad 7 miesiecy, rozwija sie idealnie (wazy 10 kg !), jest silnym i pogodnym facetem. Nie uważam zeby matka nie mogaca karmic swojego malenstwa piersia bbyla patologią i przypadkiem klinicznym tym bardziej że w wiekszości przypadków nie ma na to żadnego wpływu.\n\nPozdrawiam wszystkie mamy i ich dzidziusie\n\nKassia
      • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 11.05.01, 20:56
        Moja wlasna mama karmila mnie tylko 3 miesiace i to nie dlatego, ze nie mogla... Chciala poprostu normalnie zyc, bawic sie, jesc wszystko na co ma ochote, wyszczuplec, kontynuowac swoja kariere. Ja dzisiaj moge tylko jej podziekowac za te AZ 3 miesiace! Nigdy nie mialam najmniejszej alergi, nigdy nie chorowalam jestem osoba tryskajaca energia. Najwazniejsza rzecza po porodzie dla kazdej kobiety jest jej osobiste szczescie. Troche logiki moje drogie i egoizmu !!!Nie jestesmy ani mleczarnia, ani kolebka ciemnoty wpajanej nam przez kosciol katolicki czy nasze spoleczenstwo.Polskie kobiety powinny wiecej sie cenic, znac swoja wartosc, byc bardziej pewne siebie, bic sie o swoje prawa...Uwiezcie, ze w pelni macie prawo do indywidualnosci, a przede wszystkim do bycia w pelni szczesliwa i korzystania maxymalnie z zycia... a dziecko to tylko przystawka, ktora jeszcze powiekszy wasze szczescie!
    • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 14.05.01, 11:31
      Może narażę się osobom, zajmującym się poradnictwem laktacyjnym, ale naprawdę uważam, że niektóre kobiety mogą mieć zbyt rzadkie, lub mało tłuste, mleko! Ja po prostu wychowałam się na wsi i wiem, że są krowy bardziej lub mniej "zbiorne" - czyli dające mleko, z którego można szybko uzyskać większą lub mniejszą ilość śmietany. Skoro jest tak u zwierząt, to czemu nie u ludzi, przecież to dokładnie ten sam proces. Inaczej, skąd brałyby się takie przypadki, jak opisane wyżej, kiedy dziecko nie przybiera , lub słabo przybiera na wadze i musi być dokarmiane? Musi być jakiś powód, dla którego jedne dzieci żywią się wyłącznie mlekiem matki przez 9 miesięcy (znam taki przypadek!), a inne muszą być dokarmiane już w szpitalu, lub w początkowych tygodniach życia?
      • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 14.05.01, 12:40
        Mój synek zasypiał po kilku minutach ssania. Nie najadał się i po miesiącu przybrał na wadze tylko 6 dekagramów. Myślę, że raczej lenistwo mojego synka i skłonność do zasypiania przy jedzeniu (na początku naprawdę ciężko było go dobudzić) spowodowała, że laktacja się nie ustawiła na wystarczającym poziomie. Potem, kiedy był już poważnie wygłodzony szybko się denerwował i płakał wniebogłosy, że mleko słabo leci. I tak się kółeczko zamyka. Ważna jest też postawa matki - jeśli matka jest spięta, zdenerwowana, mleko trudniej wypływa. Mnie wydaje się, że raczej matki zawsze mają dobre mleko dla swoich dzieci, a problemy z laktacją to raczej problemy z jego "dystrybucją" a nie z "produkcją", jak to żartobliwie nazwano w którejś z mamusiowych gazet.Nie wiem, czy Twoje argumenty są słuszne, nie znam się na zwierzętach gospodarskich. Być może masz rację, a moje zdanie jest wynikiem wszechobecnej promocji karmienia piersią. Tego nie wykluczam.
        • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 26.05.01, 12:37
          Dziewczyny, jak fajnie przeczytać, że nie jestem sama. Ja też nie karmiłam piersią. 2 tygodnie mi się to udało, synek ciągle był głodny, płakał, nie spał i ssał długo, nie mogłam nawet wyjść do ubikacji, jadłam, jak mi mąż przyniósł do łóżka jedzenie. Po 2 tygodniach dostałam zapalenia i się poddałam. Nie żałuję. Chłopak rozwija się cudownie, dobrze śpi i jest zdrowy jak ryba. Ma 11 miesięcy i nawet kataru nie miał. Dzieci karmione piersią chorują czasem częściej niż dzieci niekarmione. Mam kilka znajomych karmiących, dzieci są alergikami, łapią wszystkie możliwe wirusy. Może to po prostu kwestia genów. Czy spotkałyście się z pogardą od matek karmiących? Bo ja niejednokrotnie to odczułam, że matki te uważają się za lepsze. Pa pa
          • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 26.05.01, 13:42
            Ja swoją córcię karmiłam 9 m-cy ( a chciałam przynajmniej 1 rok). Sama zrezygnowała z piersi, ale jest jeszcze na tyle malutka, że mleko jest jej potrzebne (jeszcze nie je jogurtów ani serków). Od ok. 3 tyg. dostaje sztuczne mleko i ma się dobrze.
            • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 26.05.01, 18:36
              Jestem swierzo po lekurze tematu obok i tak sie zastanawiam, moze to nie mamy karmiace wami pogardzaja, moze to wy, niekarmiace mamy poswiadomie tlumaczycie sie za kazdym razem gdy do chodzi do konfrontacji? Bo ja z kolei wielokrotnie spotkalam sie z pogarda, ze jeszcze karmie, az w koncu zdalam sobie sprawe, ze to nie pogarda, tylko moze ciekawosc, moze litosc. I pierwszym odruchem jak widze mame karmiaca malucha piersia to sobie mysle, ale szkoda ze jej sie nie udalo..... bynajmniej nie czuje pogardy.....
        • Gość edziecko: guest Re: Karmię sztucznym mlekiem IP: *.* 28.05.01, 10:09
          Gdy leżałam w szpitalu po cesarskim cięciu, wydawało mi się, że jestem tam chyba jedyną, która po tym nie ma specjalnych problemów z karmieniem. Naprawdę widziałam, jak dziewczyny się męczyły. Z jednej strony lekarze, którzy codziennie spadek wagi kwitują "trzeba dokarmiać, bo za bardzo dziecko chudnie", z drugiej panie z poradni, straszące, że dokarmianie zaburzy laktację...A na początku mleko nie leci, bo się nie "uruchomiło" podczas porodu, a co zrobić jak dziecko głodne? I nie dość, że piersi bolą aż pod pachą, jak się ten mały smok w nie wgryza, to jeszcze rana pooperacyjna, jak macica się zwija, to aż łzy w oczach stają, a i podnieść dziecko i ułożyć do karmienia trudno, rzadko kiedy ktoś pomoże.Wiele chyba po prostu nie mogło się doczekać, aż będą mogły wrócić do domu i spokojnie dać butelkę. I się nie ma co dziwić. Osobiście nie wymagam od nikogo masochizmu, który mnie kazał 2 tygodnie po cesarce dźwigać po schodach wózek, żeby mały wyszedł na świeże powietrze.
Pełna wersja