karmienie piersią w miejscach publicznych

IP: *.* 08.11.01, 11:21
Parę tygodni temu byłam z moim maluszkiem we Francji nad morzem. Było wyjątkowo ciepło, więc mogłam karmić synka na plaży, w towarzystwie opalających się ludzi. I wiecie co? Reakcje były przedziwne... Wiedziałam co prawda że we Francji karmienie piersią nie jest zbyt popularne, ale że aż tak? Podeszła do mnie trzyletnia dziewczynka i zapytała co robię. Kiedy dowiedziała się że "dzidziuś je", zapytała od razu gdzie butelka i w ogóle stała tak przed nami jak zauroczona przez cały czas karmienia. Kobiety patrzyły na nas z rozrzewnieniem, taki obrazek zdarza się tam tylko w reklamach naturalnej wody mineralnej i naturalnych kosmetyków. Zakłopotani mężczyźni odwracali wzrok, pewnie woleli popatrzeć na opalające się bez staników kobiety - do tego widoku przynajmniej przywykli. To tyle. A jak wy radzicie sobie z karmieniem w kawiarni, restauracji, na ławce w parku (no może nie w taką pogodę...)
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 08.11.01, 11:34
      Ja często karmiłam moją malutką na spacerze w parku. U nas nikt się nie dziwił. Dziwię się z tą Francją przecież moda na karmienie przyszła do nas z Zachodu. PozdrawiamKruszynka
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 08.11.01, 11:35
      Jak tylko jest taka potrzeba to karie.Oczywiscie dyskretnie,bez specjalnego obnażania sie,ale i też bez wchoodzenia pod stolik w restauracji.Karmiłam w kawiarni,Mc Donaldzie,na ławce w parku,na basenie i w jeszcze paru miejscach.najczęściej jestem z kims-co barzdo mi pomaga.A mój 7letni syn ma juz tak wszystko opanowane,ze wie jak zasłonić,aby bylo jak najlepiej.Poza tym piekny jest widok w lecie na Plantach gdy mamusie tak sobie siedza i karmia.Pozdrowienia. ola
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 08.11.01, 13:20
      Ja tez kompletnie mie miałam żadnych zahamowań jeśli chodzi o karmienie piersią w miejscach publicznych, oczywiście w sposób dyskretny ale nie przesadnie ukrywany. Z tego co pamietam to karmiłam w banku, w supermarkecie na ławce w tłumie ludzi, w kawiarni, w rowie przydrożnym, w parkach, na przygodnych ławkach podczas spaceru, a że byłam tą szczęściarą, że mały urodził się na wiosnę, to nigdy nie miałam problemu z wyjściami gdziekolwiek z małym i o którejkolwiek porze. Jedzenie zawsze było pod ręka, a raczej pod bluzką. ;)ATA
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 08.11.01, 13:28
      Na początku było mi trochę nieswojo. Pamiętam, że pierwszy raz musiałam Młodą nakarmić w Smyku. Jakoś poszło. Teraz nie mam żadnych oporów. Uważam, że dziecko jest najważniejsze. Byliśmy na wakacjach to karmiłam w knajpie, restauracji, na plaży, na ławkach itp. A pierwszego listopada mimo zimna musiałam nakarmić Młodą na cmentarzu.Pozdrawiam,Ludek
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 08.11.01, 13:53
      Magdusi nie mialam okzaji karmic w miejscu publicznym bo ma dopiero 1 miesiąc ale Kubę (w grudniu 6 lat) zdarzalo mi się karmic w różnych miejscach (np. w Rynku we Wrocławiu)i nie spotkałam sie z jakims większym zainteresowaniem. Widać u nas jest to postrzegane jako cos naturalnego... no i bardzo dobrzeAga z Kubusiem i Magdusią:hap:
      • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 08.11.01, 18:57
        ja tez karmilam wszedzie. teraz jest juz zimno wiec unikam karmienia na powietrzu. reakcje byly zawsze serdeczne-usmiechy, rozczulanie, czasem zagadywanie. wrecz niektorym paniom robia sie mokre oczy. nawet kiedy jeden nietrzezy pan wyglosil peany na temat dobrych matek i oznajmil, ze wlasnie zostal dziadkiem i corka karmi. mam wiec bardzo pozytywne wrazenia. sama podeszlam do sprawy naturalnie. a zreszta czy ja mialam inne wyjscie?? jak sie malemu zachcialo to koniec, poploch i trzebadodam, ze takie rakcje widzialam w roznych czesciach kraju.moze nie na temat, ale dodam, ze nie przeklada sie to specjalnie na pomoc przy wnoszeniu wozka do tramwaju (choc oczywiscie zdarzaja sie chetni do pomocy-szczegolnie panowie wracajacy po wyplacie niezwykle wylewni, o tych saczacych tanie wina nie moge powiedziec tez nic zlego, gdyz tez rozpiera ich uczynnosc, na szczescie rzadko ich spotykam na swojej drodze)
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 08.11.01, 19:48
      Ja również karmiłam Pistacje wszędzie. Do miejsc wymienionych przez dziewczyny dodam, że karmiłam ją w tramwaju i w drodze do Morskiego Oka oraz w schroniskach w Morskim Oku i w Dolinie Kościeliskiej. I zawsze spotkałam się z pełnym zrozumieniem czego i Tobie życzę :)PozdrawiamSammy :)
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 08.11.01, 20:16
      CZeść. Ja karmie moją Olę wszędzie gdzie zajdzie taka potrzeba ,zupelnie nie zwracając uwagi na otoczenie. Karmię w partku na lawce, w sklepach w supermarkecie, jak się da to gdzieś w kąciku lub w przebieralni, żeby dziecko sie nie rozpraszało. Ale karmilam też siedząc na paletach z ubraniami w Geant, bo nie mialam gdzie usiąść. Nigdy nie spotkalam sie z jakąś dziwną reakcją lub uwagą, a kobiety patrząna mnie z przychylnością . Może jednak Polska jest całkiem cywilizowanym i tolerancyjnym krajem...Pozdrawiam, BeataW
      • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 08.11.01, 21:12
        dołączam się do "karmiących wszędzie".Moim najdziwniejszym wyczynem było chyba "zapychanie mordek" w czasie chrztu.Ksiądz patrzył z rozrzewnieniem a ja nie musiałam wychodzić z płaczącym niemowlęciem.Dużo nosiłam moje dzieci w nosidełku,więc czasem zdarzało im się ssać w drodze na zakupy.Generalnie-wszędzie,bez wstydu i oporu(a jak się wstydziłam całkiem niedawno ,kiedy miałam się do połowy rozebrać u lekarza w celu zrobienia masażu...)
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 09.11.01, 11:18
      Czy naprawde uwazacie, ze polskie spoleczenstwo jest takie tolerancyjne? Czy moze raczej dziala wedlug schematu: teraz jest wszedzie moda na karmienie piersia, wiec nie dam po sobie poznac, ze jestem zszokowany/zszokowana, bo jeszcze wyjde na osobe staroswiecka?Mam niecale 25 lat, ale przyznam szczerze, ze kiedy pierwszy raz zobaczylam zone kolegi, jak na pikniku firmowym siedzi sobie i w najlepsze karmi piersia synka, poczulam sie wlasnie lekko zszokowana. Nie bylo to bron Boze zadne uczucie oburzenia czy zgorszenia, to byla mysl w rodzaju: "Kurcze! Czy naprawde nie przeszkadza jej, ze dookola jest tyle ludzi i wszyscy sie na nia gapia? Ja bym chyba umarla ze wstydu!" Naprawde bylam lekko zaklopotana, ale nie dalam tego po sobie poznac.Mysle, ze tak naprawde reakcje Polakow nie roznia sie niczym od reakcji tych Francuzow na plazy. Tylko ze nasze spoleczenstwo nie jest tak otware i swoje reakcje ukrywa.Nie oszukujmy sie. Jezeli u nas wykraczajacym poza normy spoleczne zachowaniem jest opalanie sie topless na zwyklej plazy, to nagle jakim cudem widok nagiej piersi w zaltoczonym supermarkecie nie ma wywolywac szoku? Tylko ze nikt sie do tego nie przyznaje. pozdrawiam,hed
      • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 09.11.01, 12:17
        Wiem z doświadczenia, że karmiąc dziecko w miejscu publicznym niekoniecznie pokazuje się pierś na widok publiczny. Przy odrobinie pomysłowości i praktyki prawie nic nie widać.ATA
      • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 09.11.01, 14:05
        O potępianiu i niepotępianiu mam karmiących butelką było już do znudzenia.Ja karmilam w Kościele Mariackim przy dźwiękach hejnalu, gwoli przyzwoitości pod spódnicą na szyi. Co do Francji zaś, zdarzyło mi się niedawno oglądnąć instruktażowy film dla mlodych mamuś francuskich, z 1999 r.Otóż nie było tam WCALE, dosłownie ANI SŁOWA nt karmienia piersią tylko butla. Więc pewno nie z Francji przyszła moda na karmienie naturalne.
        • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 16.11.01, 23:22
          ...w samolocie, w samochodzie, w zoo, na parkingach, w sklepach, w kosciele, kto by zliczyl? I to bez epatowania nagoscia (dyskretnie, pod bluzka). Najbardziej wzruszylo mnie, podczas podrozy samolotem, gdy karmilam synka, a poprosilam stewarda o tonik do picia, gdy wspomniany steward targowal sie ze mna, ze nie powinnam pic tegoz trunku ze wzgledu na zawartosc chininy...
      • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 12.11.01, 13:39
        HEDO< jakiej nagiej piersi????? przeciez nie trzeba sie rozbierac przy karmieniu. chore jest to, ze piers kojarzy sie tylko z pornosami. A Matka Boska Karmiaca??? Przeciez wisi w kazdym kosciele. Nie sadze, zeby ludzie odbierali to tak jak mowisz. Karmienie jest aseksualne i bardziej estetyczne niz ci siorbiacy piwsko i kielbasy na pikniku.
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 09.11.01, 11:41
      Karmiłam!!!!!!!!!!!! Wszędzie-na uczelni, parku, w kościle, pod kościołem, w bibliotece, u znajomych, nawet w autobusie, w supermarketach, pokojach wykładowców, kawiarni... Jakadi-świetnie-pokazałaś tym ludziom, że piersi są nie tylko do pokazywania ich na plaży, ale właśnie po to stworzył je Bóg, żeby dzieci miały co jeść. A co do tej 3 letniej dzieczynki to wspaniale, że jej wytłumaczyłaś-ona dorośnie, pewnie to zapamięta i być może będzie kolejną mamą karmicielką. Ja raczej z przykrymi uwagami się nie spotykałam-wręcz przeciwnie. Tylko czasami starsze doświadczone kobiety pytały, czy nie zagłodzę maleństwa i dziwiły się że na piersi a taki duży. Najzabwniej było, gdy Jaś w kościele szarpał mnie za bluzkę i krzyczł"MNIAM_-MNIAM"-chyba nawet samego księdza zagłuszał. Propaguję karmienie piersią. W moim bloku wszystkie młode mamy karmią dzieciaki przynajmniej do roku. Aż miło popatrzeć , jak maluchy wiszą przy cysiach...A tym starszym dzieciom dziewczyny tłumaczą po co to i dlaczego. Karmienie piersią jst SUPER. Ale nie uważam, że mamy i dzieci, które nie mogły ( z senswnych powodów) sobie pozwolić na CYCOTERAPIĘ(nazwa męża) są gorsze. W końcu sama wychowałam się na butelce. Mama Karmicielka.
      • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 09.11.01, 12:19
        Wiesz to bardzo celna uwaga, że piersi Pan Bóg stworzył do karmienia a nie do pokazywania na plaży. Aż się u?miechnęłam gdy to przeczytałam. Ja też karmiłam wszędzie. Poczštkowo byłam trochę zawstydzona ale potem przywykłam. Moje dziecko jest najważniejsze. Nigdy nie spotkałam sie z jakš? kš?liwš uwagš. Kiedy? bulwersowało ludzi gołe kolano. A przecież ja nie "epatowałam" swoim biustem dla przyjemno?ci czy z chęci szokowania zachowaniem tylko aby dać swojemu dziecku to co najlepsze. Teraz znów jestem w cišży i też mam zamiar karmić także publicznie. Szczerze mówišc to ci, których to szokuje powinni sie zastanowić nad swoimi odczuciami a nie matki karmišce. Nie wstyd jest karmić. Wstyd sie tym bulwersować i niezdrowo podniecać.PozdrawiamMarta
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 09.11.01, 12:47
      Qurczę jak ja wam zazdroszczę!Założyłam sobie, że będę karmić i przez całą ciąże zastanawiałam się nad tym czy nie bedzie mnie ogarniał wstyd np. przy ojcu, przy teściu i w ogóle. Przyznaję, że jeszcze w szpitalu czułam zakłopotanie, gdy musiałam karmić przy odwiedzajacych, ale pomyślałam: mus to mus pewnie z czasem sie przyzwyczaję, dzidzia się liczy najbardziej.Niestety życie zweryfikowało moje plany, bo mimo - jak to mówili niektórzy - potencjału jaki noszę w staniku (przed ciążą DD, potem dwa namioty plus sznurek) z karmienia nic nie wyszło.I wiecie czego póżniej najbardziej się wstydziłam??? -Tego, że NIE karmię piersią. Od położnej opieprz, od pediatry opieprz, od lekarza rodzinnego opieprz, od alergologa opieprz itd... Wszyscy mówili: pewnie jest pani za wygodna i się pani nie chce! A ja tak bardzo chciałam. Co dwie godziny elektryczny laktator i po całym dniu uzbierało się może z 200ml i tak to trwało 1,5 miesiaca. Dzidzia głodna, ja obolała - powiedziałam dość. I do dziś mnie denerwuje ta totalna dezaprobata z jaką spotykają sie matki karmiące butelką! Włśnie dlatego, że Polska jest krajem skrajności! Jak już jakaś idea się u nas zadomowi to każda inna (stara) jest z gruntu potępiana!Sv
      • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 09.11.01, 13:58
        Sylwester dobrze Cie rozumiem i zazdroszcze tym wszystkim ktore karmia, szczeze zazdroszcze. Przez cala ciaze przygotowywalam sie na ten moment a matka natura zrobila sobie psikusa i nie pozwolila na karmienie malutkiej mamusinym mleczkiem.I tez mi wstyd i przykro ze nie karmie a przeciez tak bardzo chcialam i tak mocno sie staralam. Kiedy odstawialam mala plakalam dlugo plakalam i myslalam jaka ze mnie matka ze jestem do niczego szczegulnie gdy sie slyszalo od cioc i babc i mamus "Karm jak najdluzej piersia to najlepsze co moze byc dla dziecka". I wiecie co mnie naj bardziej wkurzalo to, to ze one same nie karmily swoich pociech a mnie potepialy.Dlatego prosze nie potepiajcie Mamus Butelkowych bo to czesto nie nasza wina poprostu tak mialo byc, a nie chcemy sie czuc zaszczute bo teraz nastala moda na naturalne karmienie.My tez jestesmy dobrymi mamami i tez chcemy jak najlepiej dla swoich dzieciatek.Ja potrzebowalam 2 miesiecy aby uwierzyc w to ze jestem dobra matka.Asia mama Natalie( 10 tyg. i 4 dni)
        • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 09.11.01, 14:48
          Dziewczyny, doskonale Was rozumiem. pierwszego syna też karmiłam butelkš ale to było 6 lat temu i wtedy jeszcze nie było aż takiej presji na karmienie piersiš. Zresztš za to, że z cycem nan nie wyszło winię szpital, który po urodzeniu się Maćka ze względu na moje przeziębienie odizolował nas od siebie na 6 dni. przez te 6 dni ja wylewałam mleko do zlewu a mój syn był karmiony mieszankš z butelki. Potem nawet położne nie byly w stanie zmienić jego przyzwyczajenia do butelki. Ja jednak wtedy z tego powodu nie rozpaczałam. Wytłumaczyłam sobie, że ja też jestem dobra matkš.Drugiego syna karmiłam przez 8 miesięcy, w tym 6 wyłšcznie piersiš. Obeszło sie bez żadnych problemów typu nawały, braki, kolki, uczulenia. Nawet wkładki do biustonosza okazały sie zbedne. Tylko raz miałam niewielki zastój. Wszystko to przy marnych warunkach - takie naciagane B. Tak wiec dziewczyny uszy do góry, jeste?cie wspaniałymi matkami. Być może następnym razem będzie tak jak chcecie.PozdrawiamMarta
    • Gość edziecko: Adzia Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 12.11.01, 07:41
      Ja tam karmiłam, gdzie popadło - pełny luz, niech się wstydzi ten kto widzi. Jakieś takie hipisowskie ciągoty mam? ;-) No bo jeśli dla kogoś tak naturalna rzecz jest gorsząca (albo podniecająca) to znaczy, że jest niedojrzały. owszem, zdaję sobie sprawę, że wiele osób ma niższy próg wrażliwości, i działa to na ich odczucia estetyczne, ale np. uśmiałam się do łez, kiedy znajoma wytknęła mi, że jak ja się nie wstydzę karmić przy jej mężu. No kurczę - on jest raczej dużym chłopczykiem i taki widok go chyba nie ekscytuje? Zresztą, praktyczki wiedzą - naprawdę nie ma potrzeby obnażania się w stylu Rejtan i można to zrobić z pełną dyskrecją.A, Hedonistko - społeczeństwo jest naprawdę raczej tolerancyjne (oczywiście poza pewnymi wyjątkami)i niczego nie udaje. Przynajmniej to społeczeństwo, które ja spotykam ;-) Pozdrowienia
      • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 12.11.01, 09:51
        Jeśli chodzi o Francję to zajmuje jedno z ostatnich miejsc pod względem długości karmienia piersią w Europie, a co za tym idzie i na świecie. Pewnie średnia wynosi tam ze dwa miesiące. Przypomnę, że właśnie w tym kraju wymyślono przed wiekami instytucję mamek i do dziś ich podejście niewiele się zmieniło.Natomiast jeśli chodzi o moje karmienie to zdarzało mi się nawet wychodzić z beczącą Julką za kościół i karmić na trawie w czasie mszy. Na szlakach w górach też bywało, na plaży nad jeziorkiem, wprawdzie raczej pustawej, a w ZOO w upalny dzień okazało się to prawdziwym szczęściem, bo nie można było kupić soczku. W parkach to nie miałam okazji, bo ze świeżego powietrza najczęściej korzystałyśmy we własnym podwórku (i to raczej mój mąż upominał mnie, żebym sie choć układała tyłem do sąsiadów). U "cioci na imieninach" czyli na wszystkich spotkaniach rodzinnych karmienie było całkowicie naturalne zwłaszcza, że mamy w rodzinie więcej małych dzieci i nie byłam jedyną akurat karmiącą bobaska. Ale kiedy Julka naprawdę wyrosła i widać już było po niej te półtora roku, to już odmawiałam jej karmienia piersią w miejscach publicznych, bo przecież takie dziecko może się już wtedy napić i najeść wszystkich innych rzeczy. Tak naprawdę zgorszyłam się kiedyś okropnie widokiem pary młodych ludzi z noworodkiem w supermarkecie wśród tego zakichanego tłumu. Karmili go właśnie butelką, ale najistotniejsze było dla mnie to, co oni robią w hałaśliwym i brudnym markecie z ledwie co urodzonym dzieckiem!!!
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 13.11.01, 13:58
      Swoją Zuzię również karmiłam piersią zawsze, gdy tego chciała bez względu na miejsce i ilość ludzi przebywających wokół. Z podobną do opisywanej sytuacją spotkałam się w Czechach nad Stebskim Plesem. Siedzący obok chłopiec,Niemiec, nie odrywał od nas wzroku, jakby pierwszy raz coś takiego widział. Trochę mnie to denerwowało, ale co tam Zuzia była głodna, a mały dostał lekcję poglądową z życia.
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 13.11.01, 23:18
      Dziewczyny, nie przebijecie mnie! karmiłam trzymiesieczną Mariankę ponad 300 metrów pod ziemią, w kopalni soli w Wieliczce, w czasie zwiedzania, a więc idąc szybkim krokiem. A poza tym obie dziewczynki oczywiscie we wszystkich wyżej wymienionych miejscach. Nie wiem czy karmienie piersią jest modą, jest przecież naturalne... A z Francją to rzeczywiście prawda... Emma Bovary też oddawała swoje dzieci na wieś. Ostatnio zaszokował mnie w TV fragment programu dokumentalnego o francuskojęzycznych Afrykankach - tematu programu zresztą nie pamiętam - młoda Murzynka opowiada o czymś i karmi swoje dziecko butelką...To trochę jak wódz Indian w okularach. Podobno w Grecji też nie wypada karmić publicznie.
    • Gość edziecko: guest Re: karmienie piersią w miejscach publicznych IP: *.* 16.11.01, 16:54
      Karmić, karmić jak najdłużej. Jestem mamą 11,5-letniego Piotrka i 3,5-letniej Igi. Kiedy urodził się Piotrek, słuszne wydawały mi sie wtedy (był rok 1990 i o karmieniu piersią nie mówiło się tak wiele jak teraz) rady mamy. Twierdziła, że dziecko powinno jeść raz na trzy godziny i między posiłkami spać. Przecież ona mnie tak wychowała. Piotrek ryczał, bo był głodny, i ja głupia dałam się w końcu namówić mamie na dokarmianie go butelką. Miał wtedy około 2 tygodni. Złego dopełniła jego choroba. Co prawda jeździłam go karmić do szpitala, ale "usłużne" pielęgniarki na dziecięcym dokarmiały go, gdy płakał, a mnie nie było. W ten sposób przestałam go karmić. Kiedy urodziła się Iga miałam siłę, by przeciwstawić się mamie, która nie mogła zrozumieć, że nie denerwuje mnie Mała wiecznie "wisząca przy cycu". Nie denerwowała, karmiłam ją dosłownie wszędzie (a propos odkrywania piersi, to ja podciągałam koszulkę do góry i prawie nic nie było widać), wychodząc z założenia, że najważniejsza jest Iguśka i niech się wstydzi ten, kto widzi. Karmiłam ją do 1,5 roku i pewnie byłoby dłużej, ale sama zrezygnowała przy hurtowym wyżynaniu się zębów (5 naraz). Efekt: Piotrek jest alergikiem, a Młodej prawie żadne choróbsko nie bierze.
Pełna wersja