Wyrodna matka potrzebuje wsparcia...

IP: *.* 19.06.02, 18:10
Ta wyrodna matka to ja. I do tego glupia.Dlaczego? Bo przez ostatnie tygodnie glodzilam swoje malenkie dziecko. A zaczelo sie od tego, ze maly rzucal sie na moja piers jak na kotlet, zul dziaslami i dorobilam sie peknietej brodawki. A potem - zapalenia piersi, klasycznego, z 39 st. goraczki, skonczylo sie na antybiotyku. Brodawka sie nie goila, nie pomagal bepanthen, wlasne mleko, jodyna, woda utleniona... Ale twardo karmilam, chociiaz bolalo jak ****. Wreszcie wpadlam na pomysl uzycia kapturka Aventu. Niby rewelacja, przestalo bolec przy karmieniu, zaczelo sie goic. Tylko ze nikt mi nie powiedzial, ze maly jest na to za maly... (pytalam w przychodni, czy to nie zaburzy laktacji - odpowiedz: NIE). Potem zaczely sie problemy z kupka - jedna na 5 dni - znow telefon do przychodni - "nic nie szkodzi, tak moze byc". Wreszcie wizyta na wazenie (czemu nie wpadlam na to, zeby umowic sie wczesniej???!!!) - i szok: malemu przybylo 440 gramow, z tego od ostatniego wazenia (w 10 dniu zycia) - tylko 200! Jest zdrowy, tylko sie nie najada. W poradni laktacyjnej w IMID wszystko sie wyjasnilo: przez kapturek ma zla technike ssania, spija tylko to, co samo albo prawie samo splywa, a nie to tlusciejsze, przy ktorym musi troche popracowac ssac. I od trzech dni walczymy: ja, zeby maly dal sie prawidlowo przystawic i dobrze ssal - on, zeby mu nie zmieniac nawykow, bo ma juz 6 tygodni i chce, zeby bylo jak dotad (chce glodowac???). Pilni e potrzebuje teraz wsparcia psychicznego... Ze sie uda, ze w poniedzialek (nastepne wazenie) okaze sie, ze utyl... Ze mam dosyc pokarmu... (pozyczylam laktator, zeby miedzy karmieniami sciagac mleko do dokarmiania lyzeczka - ale to sciaganie idzie mi gorzej niz reczne... a w ogole popadam w obsesje, ze mi ten pokarm zanika - stres, wiadomo, zle wplywa, wiec bledne kolo...).Maly nadal nie robi kupki, siusia tez moim zdaniem za malo, a moze nie czekac do poniedzialku, zaczac juz dokarmiac?A dotego przesladuja mnie wyrzuty sumienia za wlasna glupote: myslalam, ze skoro to drugie dziecko, to nie bedzie zadnych problemow z karmieniem (pierwsze karmilam do 11 miesiaca, w tym do 6 - tylko piersia, i to jedna, bo po dawno przebytej operacji druga mam "niepracujaca"). Wiec niby znam i teorie, i praktyke...Pocieszcie m
    • Gość edziecko: w Re: Wyrodna matka potrzebuje wsparcia... IP: *.* 19.06.02, 18:22
      Po pierwsze wyluzuj sie i nie mysl tak intensywnie o dokarmianiu lub wazeniu dziecka. Najwazniejsze, ze wiesz w czym problem. Przez najblizsze dni staraj sie jak najwiecej czasu spedzac z dzieckiem przy piersi a zobaczysz, ze wszystko wroci do normy. A odciagac pokarmu nie musisz. I pokarm na pewno nie zanika, z tego co pamietam u 6-cio tygodniowego maluszka wzrasta zapotrzebowanie na wieksza ilosc mleczka i Twoje piersi musza sie przystosowac do wiekszej produkcji, a to osiagniesz tylko czesto przystawiajac dziecko. Zobaczysz za pare dni wszystko bedzie dobrze.Pozdrowienia
    • Gość edziecko: Patelka Re: Wyrodna matka potrzebuje wsparcia... IP: *.* 19.06.02, 18:56
      Wcale nie jesteś wyrodna Matką! Sama mam 7-letnią córkę, którą karmiłam prawie 12-miesięcy i to TYLKO przez kapturek Aventu!!! stało się tak ponieważ miałam nie wykształcone brodawki. Na początku było mi bardzo trudno. Córka cały czas była przy piersi,jadłam,spałam i robiłam wszystko z nią przy cycku. Aż w końcu po miesącu takiej udręki pediatra (zagorzały zwolennik karmienia naturalnego)kazał mi podać jej Humanę na noc. Zrobiłam to niechętnie mając takie same obawy jak Ty.Nic takiego jednak się nie stało.Julia zaczęła coraz lepiej ssać, ja odpoczełam przez kilka godzin, bo zasypiała po butelce twardo. Postąpiłam tak zaledwie kilka razy ponieważ częściej nie było potrzeby.Co prawda moja córeczka nadal lubiła spać z cycuszkiem w buzi,ale przybierała na wadze prawidłowo, byla zdrowa i szczęśliwa.Także nie załamuj się. Jeżeli uważasz że dzieciątko zamało przybiera, myślę że możesz dokarmić i nic się nie stanie. Jeżeli będziesz przystawiać regularnie i cierpliwie wszystko sie unormuje.Powodzenia!!!!
    • Gość edziecko: KasiaL Re: Wyrodna matka potrzebuje wsparcia... IP: *.* 19.06.02, 20:38
      Ja też zaczęłam karmić przez kapturek Aventu - Karolinka miała wtedy 2 tygodnie (karmiłam tak 2 tygodnie aż do zagojenia brodawki). I nie zepsuło jej to techniki ssania. Za to długo uczyła się przystawiania do piersi w ogóle - rzucała się, szarpała, łapała i puszczała. W końcu załapała. Teraz znowu zaczyna źle ssać, bo się wycwaniła i zrozumiała, że jak słabiej ciagnie, to mniej leci - a u mnie prawie leci samo i ją zalewa. Jak już spije trochę, to znowu zaczyna dobrze ssać, bo musi popracować, żeby leciało.Nie martw się, wytrwałość się opłaca. Ja też pisałam załamana kilka tygodni temu, a teraz jest już prawie OK. I już LUBIĘ karmić :-) I patrzeć na ten mały pyszczek, który najedzony jak bąk puszcza brodawkę, potem patrzy na cycusia i się uśmiecha do niego. Przecież każdy wie, że CYCUŚ NAJLEPSZYM PRZYJACIELEM CZŁOWIEKA :-)
      • Gość edziecko: mamula Re: Wyrodna matka potrzebuje wsparcia... IP: *.* 19.06.02, 23:43
        Z tego co pzreczytalam, to raczej jestes BARDZO TROSKLIWA mamą.Niejedna mama juz by sie załmała i odpuscila.A Ty walczysz z godnym podziwu uporem.Ja tez byłam "wyrodna" przez dwie doby w szpitalu, ale to z powodu zaniedban personelu. I tez walczylam. I karmie do dzisiaj (2,3)A teraz mysle jak przestac.....;)pozdrawiam jestem z Tobą
    • Gość edziecko: Magdzi Re: Wyrodna matka potrzebuje wsparcia... IP: *.* 20.06.02, 19:50
      Hej,Miałam dokładnie taki sam problem, no kropka w kropkę. Też używałam kapturków. A moja córcia przez pierwsze 3 tygodnie życia przybrała na wadze ok. 250g! (od wagi urodzeniowej). Kiedy tylko mogłam, odstawiłam kapturki, ściągałam też czasem mleczko, żeby zawsze mieć w zapasie kilka porcyjek "na czarną godzinę". Ten zapasik mnie trochę wyluzował, a już zupełnie się odstresowałam, jak zobaczyłam, jak podczas ściągania leci mleczko.Nigdy nie dokarmiałam córeczki mlekiem modyfikowanym. A, zapomniałam dodać, że moja "zagłodzona" córcia od ok. 3 m-ca jest stale w górnych centylach wagi :).
      • Gość edziecko: gutki Re: Dziekuje! IP: *.* 23.06.02, 09:04
        Troszke mi lepiej, kiedy czytam wasze posty... Z niecierpliwoscia czekam na poniedzialkowe wazenie - czy przybylo nam tyle, ile trzeba? Na raziez technika ssania jest coraz lepiej, ale paradoksalnie z najadaniem sie - chyba jakby coraz gorzej. Do czwartku bylo wzglednie spokojnie, potem czestsze ssanie przypisywalam upalom, ale wczoraj maly ssak plakal coraz czesciej i w ogole nie chcial dac sie odczepic od piersi, przysypial przy niej, ale odlozony budzil sie najdalej po 20 minutach i chcial znowu ssac (nic innego nie bylo w stanie ukoic placzu...). Ssal piastke, i nawet na spacerze budzil sie po 40 minutach z placzem pt. "JESC!!!" No i wieczorem zlamalam sie, maz pojechal do apteki i maly po pol godzinie obsysania mnie dostal jeszcze mleko modyfikowane. (Lyzeczka, zeby nie zaburzyc swiezo opanowanej techniki ssania... bo ciagle mam nadzieje, ze obejdzie sie bez butli...). Wypil 40 ml, usmiechnal sie promiennie i poszedl spac. W nocy znow tylko piers, rano piers i 20 ml z lyzczki (wiecej nie chcial, wypluwal) - i znow nie bylo placzu ani ssania lapek, poogladal sobie swiat, a teraz znow spi. Wiec brakowalo mu doszczescia tak malych ilosci? Juz nic z tego nie rozumiem... No coz, moze lekarka z poradni laktacyjnej mnie oswieci po poniedzialkowej wizycie...A na razie bardzo, bardzo wam dziekuje za cieple slowa, nie macie pojecia, jakie to dla mnie wazne
        • Gość edziecko: gutki Juz jest lepiej :) IP: *.* 04.07.02, 11:13
          Nie pisalam wczesniej, bo mialam klopoty z komputerem. Za to mam juz znacznie lepsze wiadomosci: po pierwszym tygodniu maly przytul 180g, po drugim (dokarmiany troche nutramigenem - niezbyt wielkimi ilosciami i nie po wszystkich posilkach ) - 330! Oby tak dalej :) Pracuje nad zwiekszeniem laktacji i mam nadzieje, ze za jakis czas nutramigen nie bedzie nam juz potrzebny . Swoja droga, maly musial byc mocno wyglodzony, zeby z takim apetytem spijac to swinstwo, ktore dla mnie ma zapach suchego pokarmu dla rybek, a smak - lepiej nie mowic!... Jeszcze raz dziekuje (dziekujemy) Wam za wsparc
Pełna wersja