Gość edziecko: Gohaha
IP: *.*
21.06.02, 21:46
Dziewczyny proszę poradźcie, co zrobić!Urodziłam Amelkę 11.06.02 (o! właśnie ma 10 dni!) i od początku mam problemy z karmieniem. A wszystko przez jakieś takie beznadziejne brodawki. Tzn piersi mam naprawdę duże, otoczki również, ale brodawki takie jakieś miękkie i płytkie "nie stawiające się". A raczej stawiające się, ale w innych sytuacjach niż karmienie

(np na zimnie). W szpitalu pani z Poradni Laktacyjnej na siłę próbowała naciągać i wpychać małej brodawki. Nic nie wychodziło. Położne natomiast poleciły kapturki. No i tylko dzięki nim karmię małą (kapturki Aventu). Męczą mnie jednak wątpliwości, czy napewno dobrze robię podając jej pierś przez kapturek. No bo miałam (a raczej mam) nadzieję, że jak będzie większa to może uda jej się jakoś zassać te moje piersi. A jednocześnie obawiam się, czy te kapturki nie spowodują, że zatraci już w ogóle odruch prawidłowego ssania i do końca będziemy skazane na ten silikon...Dodam jeszcze, że czasami, gdy nie jest jeszcze bardzo zdenerwowana, to udaje jej się chwilę possać bez kapturka. Ale rzadko to się zdarza. Na dodatek czasami się krztusi podcza ssania, gdy w kapturku zbierze jej się za dużo mleczka i za bardzo zassie - jak temu zaradzić??? Powiedzcie, czy jest szansa na karmienie bez wspomagania? Jak to zrobić? A może macie cudowny przepis na wyciągnięcie i "usztywnienie" brodawek? Proszę poratujcie dobrymi radami...Pozdrawiam, Goha