Czy to sie uda?

IP: *.* 11.07.02, 03:36
Sama jeszcze mama karmiaca nie jestem ale mam zamiar przynajmniej sprobowac. Mam pytanie. Otoz 2 m-ce po narodzinach dziecka mam zamiar wrocic na studia a moje zajecia trwaja min. 6 godz. dziennie. Zastanawiam sie czy moge np. odciagac wiecej pokarmu rano do butelek a w poludnie maz karmil by dziecko. Tylko czy po jakims czasie moj organizm przestanie produkowac pokarm w godzinach popoludniowych? Bo ja nie moge wychodzic w czasie zajec, zreszta nie mam warunkow ani ochoty do sciagania w publicznym miejscu (ale cierpiec z bolu i "przeciekac" tez nie chce). Takie rozwiazanie: rano do butelek, a w poludnie nic wydaje mi sie idealne, tylko czy jest mozliwe? I jeszcze jedno pytanie: czy male brodawki moga stanowic problem przy karmieniu?Edyta
    • Gość edziecko: Zilka Re: Czy to sie uda? IP: *.* 11.07.02, 07:01
      Moim zdaniem nie dasz rady zrobić tego w ten sposób. Rano nie odciągniesz pokarmu do butelek bo rano musisz nakarmić dziecko. A nawet jeśli starczy Ci pokarmu na jedno i drugie to za parę godzin będziesz miała pełne piersi i ty sama nie wytrzymasz 6 h (+ dojazd). A jeśli wytrzymasz to wtedy będziesz hamowac laktację bo twój organizm będzie rozumiał, że skoro nikt nie "opróżnia" piersi przez ponad 6 h to jest potrzebne mniej mleka. Zdaje się, że bez ściagania pokarmu na uczelni się nie obędzie a może mąż by przejeżdżał z dzieckiem i po prostu byś je karmiła w połowie zajęć?Ale moja wiedza jest narazie czysto teoretyczna, sama to wszystko sprawdzę w praktyce na jakiś miesiąc, może wypowiedzą się emamy bardziej doświadczone :) :)
    • Gość edziecko: kowcia Re: Czy to sie uda? IP: *.* 11.07.02, 07:14
      hej ja wróciłam do pracy co prawda po 8 miesiącach, ale rano mniej więcej miesiąc przed końcem macieżyńskiego zaczęłąm rano śćiągać mleko, potem mój synek dostawał je na śnaidanko z kaszką (twoje maleństwo jeszcze za małe na kaszke). W pracy nie ściągałam i karmiłam małego po powrocie z pracy czyli ok. 14.30. Żadnych problemów nie miałam, robiliśmy tak ok 3 m-ce, potem Mati zaczął jeść kaszki mleczne, cyca dostaje po południu, wieczorem, w nocy. Też mam małe brodawki i muszę ci powiedzieć że bardzo się bałam czy będę mogła karmić. Mati nauczuł się obsługiwać cyca jeszcze w szpitalu i nie było problemów (w wyjątkiem nawału i pęknietej brodawki - ale nie przejmuj się, czytając mądre gazetki o początkach karmienia wydawać się może że to jakaś skomplikowana rzecz, nie prawda, sama będziesz wiedział co robić, a bolące brodawki to tzw pryszcz. Pozdrawiam i powodzenia
      • Gość edziecko: kubuś Re: Czy to sie uda? IP: *.* 11.07.02, 08:12
        musze cie zmartwic, ale niestety twoje plany nnie wypala, musialabys sciagac miedzy zajeciami, inaczej przeciekniesz kilka razy a potem piersi przestana produkowac, bedzie mniej mleka bo uznaja ze nie ma zapotrzebowania, z tym przeciekaniem moze byc naprawde niefajnie, zwlaszcza ze w 2 ms powoli laktacja sie dopiero normuje, taki scenariusz bylby realny ok 7ms zycia dziecka bo wtedy nie je tak czesto, rano na pewno nie dasz rady sciagnac na popoludnie bo bedziesz musiala rano tez dziecko nakarmic, to samo w nocy itd. owszem mozesz systematycznie w ciagu dnia probowac sciagac i w nocy, ale to u roznych kobiet roznie bywa, moze dasz rade naprodukowac duzo moze nie oby tak, zycze powodzeniajak masz pytania to piszpozdrawiam agata
    • Gość edziecko: Carmela Re: Czy to sie uda? IP: *.* 11.07.02, 08:31
      jas mialam maluszka ciagle kolo siebie wiec nie musialam odciagac ale male brodawki nie sa problemem ale jesli sie obawiasz maz moze ci pomoc "powyciagac " je troszke. moze ci sie wydac to zmieszne ale prawdziwe.w sumie to rada mojej babci do ktorej sie zastosowalam jescze przed porodem , po prostu popros meza aby co jakis czas possal brodawki co potem spowoduje ich "wyciagniecie" i maluszkowi bedzie latwiej ssac. Ponoc tez mezowie kiedys pomagali kobietom karmiacym podczas nawalu i wlasnoustnie odciagali nadmiar pokarmu czyli to co juz maluszek nie zdolal zjesc. troche dziwne ale prawdziwe.
    • Gość edziecko: AneczkaG Re: Czy to sie uda? IP: *.* 11.07.02, 17:27
      U nas na studiach chyba wszystkie dziewczyny, które miały dzieci odciągały pokarm. Może było nam o tyle łatwiej, że zawsze znalazła się jakaś wyrozumiała pielęgniarka lub lekarka, która udostępniała dyżurkę. Ja wróciłam na studia jak mała miała 4,5 miesiąca, karmiłam ją tylko piersią do końca 6 mies. w potem jeszcze do roku. Aha, po początkowym okresie nie musiałam odciągać na zajęciach. I pokarm do karmienia w południe odciągałam po przyjściu z uczelni, a nie rano, i zamrażałam. Zyczę powodzenia.Aneczka
Pełna wersja