Gość edziecko: altro1
IP: *.*
12.08.02, 23:37
Chciałam sie podzielić swoim nieplanowanym sukcesem. Przyznam się, że wcale nie miałam zamiaru karmić piersią. Mały urodził się 3 tygodnie za wcześnie, miałam trudny i długi poród 21 godzin i czułam ulgę, że to już po wszystkim. Po porodzie trafił na salę ogólną ze względu na wcześniakowatość. Kiedy go mi dali, za namową położnych próbowałam przystawiać go do piersi, ale mi nie wychodziło. Nie chciał ssać, prawdopodobnie z powodu nasilonej żółtaczki. Mijały godziny i dni, a mi dalej nie szło, płakałam i wściekałam się, chciałam zrezygnować z prób. Wtedy podniósł mnie na duchu i natchnął wolą walki tatuś. Padł przede mną na kolana i prosił, że on taki malutki i żebym dała mu jeszcze jedną szansę. Zawzięłam się i w nocy udało mi się. Znalazłam sposób przystawienia go do piersi wygodny i dla niego i dla mnie. Gdy chwycił pierś i zaczął ssać bałam sie poruszyć, aby niczego nie zepsuć. Piszę o tym, bo muszę przyznać,że jestem dumna , że się udało. Mały rośnie zdrowo, waży 9 kg i właśnie skończył 6 miesiecy. Warto było.aga