Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli

IP: *.* 12.12.02, 11:42
No to powiedzcie mi moje drogie skad w mym jestestwie wykwitlo przekonanie ze karmienie piersia jest czyms normalnym na calym swiecie, a już na pewno w europie (dopiero kontakty z emamami zaczely mi oczy otwierac), i ze Polska jest gdzieś w końcówce karmienia piersią stąd należy promować karmienie naturalne, żeby nie odstawać od reszty światłego społeczeństwa...No bo przezcież w takeij Francji też są znane wytyczne pediatryczne chyba, które mówią że najlepsza pierś, do 6 miesiąca wyłącznie, itd., same wiecie. A tu patrzy na to że to my w czołówce. Oczywiście ktoś pisał o deklarowanym i rzeczywistym stanie rzeczy, czyli w szpitalu chcą karmic wszystkie, w 6 miesiącu karmi połowa, ale to i tak chyba więcej niż gdzie indziej.
    • Gość edziecko: bachula Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - GRECJA IP: *.* 12.12.02, 15:44
      Zdecydowanie stawiam na Polske w konkurencji karmienia piersia ;-) W Polsce wszystkie moje dzieciate kolezanki dzielnie karmia naturalnie a tutaj ja uchodze niemal za dziwolaga! Ze do szostego miesiaca no to jeszcze mozna bylo zrozumiec (cytat z sasiedztwa) ale potem? To chyba dlatego, ze jestem Polka a tam (czyli nie w Unii) pewnie nie maja mleka, mieszanek etc....Greczynki zdecydowanie sie "nie kwapia", narzekaja, ze to takie uciazliwe (?!), pracochlonne (?!) a poza tym nie moglyby kupowac tych wszystkich gadzetow butelkowych etc a to jest tutaj punkt honoru :-) :-) :-)Pozdrawiam wszystkich "dziwolagow" z kompletnie zasniezonej Grecji,Bacha i 8,5 miesieczna Zocha-bezbutelkowiec
    • Gość edziecko: Aluc Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 12.12.02, 16:19
      Reszka, jestem jak najbardziej niezagraniczna, ale garstka spostrzeżeń wakacyjno-koleżeńskich :):) moja przyjaciółka urodziła synka we Francji właśnie, w szpitalu dziwili się, że w ogóle chce karmić piersią, bo przecież butlą wygodniej :crazy:, podobnie było z inną przyjaciółką, która mieszka w Stanach (tam to się w ogóle dziwili strasznie, bo rodziła bez znieczulenia, Matka Polka jedna :lol:) i nie chodzi mi o brak nagończej ;) propagandy cyckania, ale wręcz zdziwienie, że w ogóle:) na wakacjach we Włoszech w tym roku widziałam całą masę Włoszek z niemowlakami w wózkach i żadnej mamy karmiącej piersią (a wiele karmiących bardzo małe bobasy z butli), pomijam kwestie mojego bezwstydu w tym zakresie :lol: ale kiedy zasiadaliśmy z Grubiarzem do konsumowania obiadku ;), mijające nas kobiety w wieku młodym do średniego patrzyły na nas ze zdumieniem albo wręcz niesmakiem, a babcie staruszki bardzo miło się uśmiechały :Djedynie Skandynawia pod tym względem wydawała mi się krainą mlekiem z piersi płynącą :lol:niech mnie mamy zagraniczne poprawią, ale coś mi się wydaje, że gonimy czołówkę :D:hello:
      • Gość edziecko: Ewunia Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - w Anglii krucho! IP: *.* 12.12.02, 17:01
        Polskie mamy zdecydowanie lepiej sobie radza z karmieniem piersia, przynajmniej wnioskujac z Forum, bo obydwoje swoich dzieci wychowalam w Anglii, wiec raczej nie mam doswiadczen z Polski.W Anglii bardzo niewiele kobiet karmi piersia, nawet nie probuja przez pierwsze miesiace. Po prostu od razu od urodzenia jest butelka. Angielska sluzba zdrowia bardzo nad tym ubolewa, ale nie robi sie nagonki na mamy karmiace sztucznie, raczej sie radzi i zacheca. Ale jak mama sie zdecyduje karmic butelka, to sie szanuje jej wybor.Az przykro, ze karmienie piersia jest tu tak malo popularne, bo wsparcie i pomoc dla mam jest naprawde wspaniala: bedac w ciazy dostalam zaproszenie na “warsztaty karmienia”, nawet przy drugim dziecku, a po powrocie ze szpitala polozna przychodzi prawie codziennie i pomaga, odpowiada na pytania, rozwiewa watpliwosci. We wszystkich wiekszych sklepach i budynkach publicznych sa specjalne pokoiki, gdzie mozna dziecko przewinac i w spokoju nakarmic, a dla mam karmiacych sa syfony z woda itp. Widzialam tez w niektorych restauracjach itp wywieszki “Breastfeeding welcome here” (jestesmy przychylni dla karmienia piersia). Dlaczego ta polityka nie przynosi zamierzonych skutkow, nie wiem. Nie we wszystkich wysoko rozwinietych krajach jest tak kiepsko, bo np w Skandynawii karmi o wiele wiecej mam.Co ciekawe, czytalam niedawno wyniki badan w Anglii, ze im nizsze wyksztalcenie i poziom zycia mamy, tym mniej prawdopodobne, ze bedzie karmic piersia.
        • Gość edziecko: Edyś Re: Karmienie piersia w Polsce i na świecie. IP: *.* 12.12.02, 21:12
          Jak jest we Francji wiem od mojej sąsiadki jej mąż jest Francuzem, a ona pracownikiem ambasady francuskiej. Ona też nie karmi swojego synka, bo "mieszanki są już teraz tak dobre". Opowiada często, że jej koleżanki które rodziły we Francji dostawały zaraz po porodzie lek, :what: aby nie miały mleka... Nie umiała powiedzieć dlaczego jej koleżanki nie chciały karmić swoich dzieci... Nie tak dawno byli u nas w gościach Węgrzy znajomi mężą i dziwili się, że jeszcze karmię pónad 6 miesięczne dziecko. :D, bo to się przecież podczas karmienia nie można piwa, wina i innych trunków się napić, no i papieroska nie można zapalić... Strasznie to karmienie było w ich oczach uciążliwe i patrzyli na mnie jak na męczennicę. : sarcastic: . Powodem niekarmienia europejek może być fakt, że mają krótki urolop macierzyński ( franuzki zaledwie 10 tygodni) i nie mają ochoty bawić się w odciąganie. A jak jest naprawdę może niech napisze jakaś mama spacerująća czasem po polach Elizejskich pozdrawiam Edyta.
    • Gość edziecko: Zilka Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 12.12.02, 21:47
      Wiecie co a ja w Holandii i Belgii jak mówiłam, że mam zamiar karmić Florkę pół roku tylko piersią to wszyscy robili wielkie oczy - TAK DŁUGO? ale za to karmiłam ją piersią wszędzie, knajpy, lotniska, miejsca publiczne i nikt nigdy nic nie powiedział. Hm... zresztą to nawet nie chodzi o mówienie ale w Polsce też ją karmię wszędzie i widzę, że niektórzy mają z tym problem, nie wiedzą gdzie się patrzeć albo jak ze mną rozmawiać a wbrew pozorom nie macham im gołym cycem przed nosem. A tam nie było problemu, w środku imprezy siadałam i ją karmiłam i traktowano to tak jakbym zapaliła papierosa.Muszę przyznac, ze tutaj już sama zaczęłam się oddalać w ustronne miejsca bo mam dosyć tworzenia krępujących sytuacji - dla innych, nie dla mnie. Nie mogli by się Ci ludzie wyluzować? ;) :)zilka :) (wyluzowana w kwestii karmienia ;) )
      • Gość edziecko: zela Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 13.12.02, 15:37
        Moze i dobrze ze w Polsce jest wielki szum na temat karmienia piersia.Ale pomyslcie jak sie czuja te matki ktore nie chca karmic.Ja nie karmilam , nie wiem dlaczego poprostu nie chcialam.Maly od urodzenia byl na butelce.Kazdy robil wielkie oczy jak sie o tym dowiedzial.W przychodni jedna lekarka zwyzywala mnie nawet od wyrodnych matek i prawie wyrzucila z gabinetu.Jeszcze w szpitalu bylam wrecz ponizana przez polozneBardzo mnie to drazni ze jak nie karmilam piersia jestem uwazana za gorsza matke .Nie mam nic przeciwko promowania karmienia piersia ale we wszystkim trzeba zachowac umiar.To ma byc zachecanie do karmienia a nie przymuszanie karmienia.(wiem ze niektore dziewczyny karmily pod presja rodziny ,lekarzy)Takie sa moje odczuciaprzepraszam ze wyszlo to nieco chaotycznie ale ten temat wzbudza we mnie wiele emocji.PS. Spojrzcie na to od tej drugiej strony .Kaska
        • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 17.12.02, 04:34
          Podpinam sie pod post Zeli, bo tu chyba jest pies pogrzebany :)Napisze o Kanadzie... Dla chcacego karmic lepszej opieki sie nie znajdzie, zaczyna sie od pogadanek w gabinecie w czasie ciazy, dodatkowo dla chetnych szkoly rodzenia, dziecko na brzuch i do cyca najszybciej po porodzie jak sie da. Pielegniarki nigdy nie dokarmia czy napoja dziecka na wlasna reke, bez konsultacji z mama, oprocz tego ze na kazdym oddziale sa konsultantki laktacyjne, to same pielegniarki sa przeszkolone, maja duza wiedze i sa podpora dla karmiacych mam. Przy kazdym szpitalu jest poradnia laktacyjna do ktorej mozna zadzwonic lub przyjechac w razie problemow, poza tym istnieje siec liderow i grup wsparcia Le Leche League, wystarczy zadzwonic. Jednak roznica jest taka - decyzja nalezy do matki i tej decyzji sie nie podwaza. Lekarze, pielegniarki ( czy panie w aptece ) swoje osady i przekonania maja zostawic dla siebie i nie wywierac zadnej presji na kobiete ( podobnie jak np. pacjent moze odmowic leku, zabiegu, itp .)Jezeli mama, po wysluchaniu za i przeciw, podejmuje decyzje o butelce, pielegniarka, ( czy lekarz ) ma obowiazek uszanowac jej wybor i pomoc. Statystyk nie znam, wiem ze duzo mam wychodzi ze szpitala do domu karmiac piersia, ale jak dlugo kontynuuja, tego nie wiem. Nawalu karmiacych piersia na placach zabaw, czy w duzych centrach handlowych raczej nie widac, ale jezeli juz, to karmiaca piersia nie wzbudza zadnej sensacji czy komentarzy ( zdaje sie ze jest to nawet zabronione, np. w restauracji, czy innym publicznym miejscu nie mozna dyskryminowac kobiety za to ze karmi piersia ). Duze sklepy maja pokoje do karmienia, z bujanymi fotelami, i za kazdym razem kiedy mnie zdarzylo sie z niego skorzystac, ktos tam byl :)Na pewno bardzo malo kobiet karmi powyzej roku. Byc moze przyczyna tego jest tez fakt ze w Kanadzie nie ma urlopow wychowawczych, jezeli ( teraz po roku ) trzeba wracac do pracy, raczej do tego czasu dzieci beda "odstawione" od piersi.Poza jedna firma, dwie najwieksze kompanie produkujace mieszanki maja ( dobrowolny ) zakaz reklamowania sie i rozdawania bezplatnych probek w szpitalach ( co np. bylo noramlne np. 30 lat temu ). To tyle ode mnie :)Agnieszka :hello:
    • Gość edziecko: janeczka Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 15.12.02, 17:29
      Zgłasza się kolejna matka Polka. My - mamy mieszkające na naszym osiedlu-spotykamy się na placu zabaw. Jest nas kilkanaście -niekóre mają kilkoro dzieci. Żadne z naszych dzieci nie było karmione sztucznie. Ale były takie przypadki, że przychodziła jakaś "nowa" mama, zaczynałyćmy rozmawiać o karmieniu i nagle mama opowiadała o tym,że chyba brakuje jej pokarmu(mama albo teściowa tak jej tłumaczyła) etc. Cała reszta zaraz tłumaczyła "nowicjuszce", że to jest niemożliwe. I żadna nowicjuszka nie przeszła na karmienie sztuczne. Latem to był taki miły obrazek, kiedy kilkanaście dziewczyn siedziało na ławeczce ze swoimi małymi ssaczkami przy piersi.Bardzo niewiele kobiet-z moim bliższych i dalszych znajomych karmi sztucznie. Zauważyłam, że po prostu nastąpiły pewne lata, kiedy coś się przełamało i kobiety zaczęły mieć odwagę karmić piersią i walczyć o to- tak mi się wydaje, że to były lata 1995-96. Właściwie nie wiem, dlaczego nastąpił ten przełom...Co do mnie, to mija 10 miesięcy od kiedy już nie karmię i często marzę o tym, że kiedyś będę miała drugiego dzidziusia, którego też będę karmiła własnym mleczkiem.
      • Gość edziecko: bebejot Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 16.12.02, 23:31
        No dobrze Janeczko, to może mnie oświecisz jak inne "nowicjuszki". Od trzech miesięcy walczę o pokarm. Ze szpitala po cesarce wyszłam z nawałem i zastojem w jednym. Przez dwa dni kropelkowałam pokarm do butli i oczywiście dokarmiałam Bebikiem. Mały za diabła nie chciał ssać - płaskie brodawki. Kapturki Avent też nie pomagały. Kiedy udało mi się "rozruszać" piersi laktatorem, mały zassał. Nadal jednak sie nie najadał. Kiedy wreszcie ograniczyłam Bebiko do 1 butli na noc, okazało się,że synek przez 2 tygodnie przybrał zaledwie 100 gram ( normalnie przybierał 400 na 2 tyg). Powiem Ci co robiłam: piłam herbatki Hipa, Fito Mix, bawarki, czerwone winko, ciemne piwko, hektoltry mineralki no i oczywiście przystawiałam. Od strony psychicznej - starałam się nie wpadać w laktacyjny kanał i tłumaczyłam sobie, że ja też byłam chowana na miesznym sposobie karmienia i jakoś żyję. Dzisiaj mąż kupił mi granulki homeopatyczne - ostatnia deska ratunku???Nadal kontynuuję karmienie cycem i 1 butle na noc, a w środę będzie chwila prawdy czyli ważenie Chłopa. Najlepsze jest to,że on sprawiał wrażenie najedzonego, żyłam więc iluzją, że wszystko jest OK. Wciąż mam nadzieję, że się uda, ale środowe ważenie zadecyduje o dokarmianiu mieszanką. Tak to juz jest, że chce się dziecku dać to co najlepsze i cholernie ciężko jest zaakceptować fakt, że nie zawsze się to udaje.Pozdrawiam i proszę o komentarz.Beciek
        • Gość edziecko: wbk Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 17.12.02, 09:16
          Może za dużo pijesz? Lekarz w szpitalu zalecał 3 litry, ale jak za dużo to też źle (może wstrzymać laktację).Też karmię pirsią teraz już 8 m-czne dziecko, ale wiem, że czasami mimo najlepszych chęci nie można i trzeba dopajać mlekiem sztucznym.Nie martw się, zdażają się gorsze rzeczy!Pozdrawiam.
          • Gość edziecko: bebejot Re: agness wbk Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 17.12.02, 12:23
            No, oczywiście przesadziłam z tymi hektolitrami. Myślę, że to są właśnie te trzy litry. Pragnienie zresztą pojawiało sie naturalnie i spontanicznie, a szczególnie podczas karmienia. Butelka Żywca była przy karmieniu równie niezbędna jak sam główny zainteresowany.Dzięki za słowa otuchy - chyba właśnie tak już jest, że czasem bez butli się nie da. Ważne, że mały jest zdrowy i pogodny.Pozdrawiam i dziękuję z odpowiedź.Beciek z 3 miesięcznym Ludkiem
        • Gość edziecko: janeczka Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 17.12.02, 20:39
          Bećku-z całego serca życzę Ci, żeby ten twój Maluszek wzorowo przybrał na wadze!Niektóre dzieci mają to do siebie, że po prostu mniej przybierają na wadze. Czytałam też, że te wszystkie normy wag(te centyle) są opracowane dla niemowlat karmionych sztucznie. Sama miałam bardzo duże i ciężkie dziecko, ale uważam, że w Polsce panuje jakiś mit, że tłusty bobas jest zdrowy i najważniejsze jest to tuczenie.Jeśli dziecko ma dobre wyniki, Tobie samej wydawało się, że jest najedzone-to chyba właśnie tak jest. Jeśli okaże się, że dziecko za mało przybrało-porozmawiaj z dobrym pediatrą-zadzwoń może do doktora Albrechta z "Dziecka"(nie wiem, czy nie pokręciłam nazwiska).Paiętam, jak mojej znajomej każdy zwracał uwagę, że jej córunia nie przybiera na wadze. Mała rzeczywiście prawie nie rosła, w dodatku miała anemię(jak wszytskie dzieci w tej rodzinie w ciągu pierwszego roku). Znajoma podawała żelazo i nie wiem, jak miała siłę słuchać tych uwag i po prostu karmić.Ta Malutka dzisiaj ma 5 lat. Ciagle jest mała i słabo przybiera na wadze-i już taka będzie, bo taką ma zwyczajnie urodę.Jest szczupłą, niską i śliczną dziewczynką. Co się dziwić jak mama jest kruszyneczką, tatuś też raczej kolosem nie jest. Najważniejsze, że Marysia, która urodziła się chora na płucka i serduszko jest zdrowa. W końcu ludzie są różni-jedni szcupli inni troszkę grubsi, są mniejsi i więksi...Podziwiam w Tobię Twoją siłę.Musi być dobrze i już!Po ważeniu napisz o wynikach-bardzo jestem ciekawa.I pamiętaj, że czasami dzieci za mało rosną przez różne infekcje, często bezobjawowe kłopoty z nerkami, alergie, robaczyce.Żadnych chorób Wam nie życzę.Pozdrawiam. Trzymam kciuki i czekam na post.
        • Gość edziecko: Megann_ Re: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 18.12.02, 16:50
          Jak byłam w szpitalu leżała ze mną mama która pierwsze dziecko karmiła na zmianę jeden posiłek z butli jeden z piersi przez cztery miesiące. A potem udało się jej odstawić butlę i mały zdrowo rósł dalej. Nie rezygnuj z piersi - przecież każda kropla się liczy :) Radzę ci jak będziesz dokarmiać (a mam nadzieję, że to nie będzie konieczne ) nie podawaj butelki zaraz po piersi, żeby "dojadło" - moja przyjaciółka pozbyła się w ten sposób pokarmu w ciągu miesiąca. A dokarmiała małego bo zaczęła ważyć go przed i po jedzeniu i wychodziło że za mało jadł. A męczyła biedaka przy piersi godzinę za każdym razem...Nie pisałaś jak często karmisz więc moze to rada na wyrost ale ja z Bartoszkiem wręcz leżałam razem w łóżku - bo wciąż był głodny. Żartowałam nawet że przeszedł na tryb ciągły.Nie daj się zakrzyczeć liczbom, wagom, tabelkom i specjalistom! ty najlepiej znasz swojego maluszka i jak wydaje ci się najedzony to pewnie dlatego że tak jest!!Trzymam za was kciuki!!!! :D
          • Gość edziecko: bebejot do janeczki i megannRe: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 18.12.02, 23:25
            Hurra! Mały przybrał 280 g w ciągu tygodnia!Jest dobrze, ale nie "zarzucę" ważenia co 2 tygodnie. Nie jestem zwolenniczkę ważenia przed i po jedzeniu, ale jak widać Mały ma skoki i moje matczyne serducho mi podpowieda, żeby go troche pilnować. Tym bardziej, że jest dość drobny (po tacie). Co do mojego karmienia - karmię go czasem co godzinę, czasem co trzy, w sumie 9-12 razy na dobę. Zauważam dziwną rzecz - im bliżej wieczora, tym mniej mam pokarmu i mały mniej się najada. Stąd "wieczorna butla Bebika". Inna sprawa, że Chłop jest raczej długodystansowcem, czasem karmię go godzinę, ssie powoli, czasem przysypia, a kiedy go pionizuję, a potem kładę, po 2 minutach oczywiście budzi się niezadowolony z przerwanego jedzenia. O dziwo najsprawniej idzie nam w nocy - pół godzinki, słodkie beknięcie i do łózia. A-ha - jeszcze jedna rzecz, która najprawdopodobniej hamuje obfitość mleka - kapturek silikonowy. Mimo, że brodawki "wyciągnęły się", Mały nie chwyta, a jak mu wepchnę pierś do buźki przestaje ssać.Kiedy wieczorem odciągam pokarm, a mijają 3 godziny od ostatniego karmienia, zwykle miałam 100 ml, a przez ostatni tydzień ledwie 60 ml. Czy mam to traktować jako zanikanie pokarmu?Jeszzcze raz dzięki za pomoc i słowa otuchy.Pozdrawiam Beciek
            • Gość edziecko: Hermiona Re: do janeczki i megannRe: Karmienie piersia w Polsce i gdzie indziej - na marginesie postu Meli IP: *.* 19.12.02, 09:27
              Bebejot!1. Jeśli tata jest drobny, to dlaczego spodziewasz się po synku, że będzie wielkoludem? Nie wierz w to, że Twój mąż "nie urósł", bo za mało jadł! Po prostu staraj się pogodzić z tym, że w Waszej rodzinie jest kolejny drobny mężczyzna. ;)2. Pokarmu nie ubywa wieczorem, po prostu Twój synek "tak ma", że większy apetyt ma pod wieczór (jak wiele dzieci), więc jedyne, co musisz robić, to przystawiać go do piersi.3. Ilość ściągniętego pokarmu nie ma nic wspólnego z tym, czy masz go dużo, czy mało. To, że teraz ściagasz go mniej oznacza, że laktacja Ci się normuje i nic nie będzie "zalegać". Mleko produkuje się w trakcie ssania - na bieżąco. Gdybyś ciągle miała pełne, bolące piersi oznaczałoby to, że ciągle nie możesz "zgrać się" z potrzebami dziecka. 4. Jeśli mały się budzi po przerwaniu karmienia, to spróbuj go karmić na leżąco; wtedy zamiast pionizowania weź go na swój brzuch - ucisk sprawi, że też "beknie", a Tobie będzie łatwiej go "przekulnąć" na miejsce obok, żeby spał - a jak już porządnie zaśnie, to do łóżeczka (chyba, że może spać na Twoim łóżku)5.A z tymi kapturkami - hm... może spróbuj zdejmować je, kiedy synek jest b. głodny, może wtedy nie zauważy, ze ich nie ma?....:hello: Monika
              • Gość edziecko: Megann_ Re: do janeczki i megann IP: *.* 22.12.02, 12:32
                Bebejot, strasznie się cieszę :) :) :) :) :) życzę tobie i maluszkowi wielu miłych chwil spędzonych na "cycusianiu"mój eż wieczorem ma zwiększony apetycik, a czasami potrzebuje bliskości i mimo, że ma już 5 miesięcy w nocy go karmię co dwie godziny :) chyba nikt lepiej niż ja nie wie co to karmienie "na żądanie"...Pozdrawiam serdecznie :D :D :D
                • Gość edziecko: janeczka Re: do janeczki i megann IP: *.* 25.12.02, 22:37
                  Ja też bardzo, bardzo się cieszę :) :) :)Co do tego odciągania, to miałam mnóstwo pokarmu, a jak już przyszło mi odciągać to z wielkim kłopotem zakrywało mleczko dno małego kubeczka. Denerwowało mnie to i starałam się nie odciągać tylko zabierać dziecko ze sobą dosłownie wszędzie-w nagłych przypadkach wracać do domu "na czas".
Pełna wersja