Dodaj do ulubionych

Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia.

IP: *.* 01.03.03, 18:41
Dziecko wraca szczuple do domu. Waga 2.700. Karmie piersia, ciagle placze.Po drugim tygodniu zycia waga 2.700. Kontakt z przychodnia laktacyjna:werdykt: przechodzicie wlasnie charakterystyczny dla drugiegotygodnia kryzys laktacyjny. Duzo karmic. Bron boze nie dokarmiac.Zaczynam karmic ok. 16 godzin na dobe. Po 4 godzinach sciagajacpokarm odciagaczem mam po 20 z kazdej piersi.Koniec trzeciego tygodnia. Dziecko wychudzone, placze przed, w czasiei po karmieniu. Waga 2780. Prosze o porade w poradni laktacyjnej.Tlumacze mi, ze przeciez w trzecim tygodniu zycia dzieckamatka i dziecko przechodza zupelnie typowy kryzys laktacyjny.Jedyne wyjscie: karmic jak najwiecej. W zadnym razie nie dokarmiac.Dokarmianie to koniec karmienia piersia. Zalety karmienia piersia: dziecko karmione tylko piersia malo choruje, a jesli juz to slabo. A co najwazniejsze,nie lapie infekcji od matki, a jesli juz, to minimalnie.Wiec karmie prawie na okraglo. Z przemeczenia nie mam sily nawetzrobic sobie herbaty.Koniec czwartego tygodnia. Waga 2870. Dostaje zapalenia gardla.Ale nic, karmie, przeciez mala ode mnie nie zlapie! Dziecko rozpaczana okraglo. Postanawiam zasiegnac porady w poradni laktacyjnej.Specyfika czwartego tygodnia, jak sie dowiaduje, jest kryzys laktacyjny.Po prostu: nalezy wiecej karmic. Absolutnie nie dokarmiac: pokarm zaniknie, dziecko nie bedzie chcialo piersi, bo mu sie pomyla technikissania. Koniec piatego tygodnia. Waga 2900. Dziecko dostaje zapalenia pluc.Wzywamy pediatre neonatologa. Dziecko dostaje bardzo silne antybiotyki.Ja tez. Zlapalo ode mnie. Wychudzenie bardzo pogorszylo sprawe.Mam dokarmiac. Najpierw dwie piersi, potem butelka.Koniec szostego tygodnia: z dzieckiem lepiej. Waga 3200. Karmie dwie piersiplus butelka (60-tka) siedem razy dziennie. Ssie chetnie zarowno piers, jak i butle.Koniec trzynastego tygodnia. Waga 5400. Sliczne dziecko. Karmie dwie piersiplus butelka 120 szesc razy dziennie. Ssie chetnie i piersi i butelke.Jest zdrowe i silne. Ja odzyskalam sily. Nie przechodze juz kryzysow laktacyjnychcharakterystycznych dla tygonia pierwszego, drugiego, trzeciego, czwartego, piatego,szostego i nastepnych.Mika i coreczka 13 tyg.
Obserwuj wątek
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 01.03.03, 20:07
        odciąganie piersi (15 minut kazda w systemie 7-7,5-5,3-3) to standardowa porada udzielana przez doradców laktacyjnych, mająca na celu pobudzenie laktacjiwiesz, miko...My-Polacy jesteśmy naródem fanatyków. Nietolerancyjnych fanatyków.Jak nawrócilismy sie na karmienie piersią, to robimy to z zapałem neofity, niestety. Po trupach prawie.Pisze to dlatego, ze rozumiem Twą gorycz świetnie. I też się dziwię, że zamiast racjonalnie myśleć i zasugerować choćby dokarmianie dziecka przez sondę (medelowski SNS) czy łyżeczką, czy kubeczkiem, czy jakkolwiek inaczej (!), postanowiono tak brutalnie, kosztem zdrowia Twego i dziecka, zawalczyc o laktację. Po trupach prawie :(I wiesz, przypomina mi się post jednej dziewczyny, opublikowany tu chyba z rok temu, na temat karmienia piersią. Jej mama uparła się na karmienie naturalne i dziecko (czyli ona) w końcu wylądowało w szpitalu na... rocznym leczeniu, co bardzo mocno odbiło się na jej psychice. Pokarm i miłość - jak mawiają... ale kochać też trzeba umieć mądrze ;)Szkoda, że po prostu brak doradcom laktacyjnym zwykłego, takiego ludzkiego rozsądku.Dobrze, że Tobie go nie zabrakło :)A tak w ogole gratuluję dzidziusia :)Niech się zdrowo chowa :)Pozdrawiam serdecznieYennaM, mama Michała (2 lata i 1 miesiąc) i Wojtka (5 miesięcy)
        • Gość edziecko: Adzia Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 03.03.03, 08:37
          YennaM napisała/ł:> odciąganie piersi (15 minut kazda w systemie 7-7,5-5,3-3) to standardowa porada udzielana przez doradców laktacyjnych, mająca na celu pobudzenie laktacjiA to mnie zastanowiło...Z doświadczenia wiem, że tak naprawdę produkcja rusza po paru sekundach ssania przez dziecko - wiesz, takie swędzenie w obu piersiach, nie da się tego pomylić z niczym innym. To jest najlepszy sposób na pobudzenie laktacji, żadna maszynka tego nie zapewni. Chyba że nie wiem wszystkiego - to w takim razie lepiej nie wiedzieć ;-)
          • Gość edziecko: mama2002 Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 16:02
            witam, chciałam tylko - w odpowiedzi na zdziwienie Adzi - powiedziec, że jak najbardziej system odciagania (pobudzania lakatcji) 3-5-7 min z każdej piersi jest prmowany przez WHO jako wspomaganie laktacji np. po cesarce, kiedy to jest ona (laktacja) opóźniona. Sama przeszłam trudne początki z karmieniem - jeszczew szpitalu, kiedy mój synuś owszem ssał, ale równie szybko się zniechęcał, bo nic nie leciało i musiałam ciężko pracowac laktatorem ,kiedy mały w nocy smacznie spał. Dzięki temu - nie był dokarmiany przez 5,5 miesiąca swojego życia ( potem wprowadziliśmy pokarmy stałe i soczki, a pierwsze mleczko z maminej piersi (odciągnięte w pocie czoła)dostał przez sondę "medela" ssąc w tym samym czasie pierś i tak udało nam się rozpocząc laktacje. Może dodam, że moja wspóltowarzyszka na sali - z identyczną sytuacja, jak ja -tzn. 17 h bez pokarmu po cesarce, pomimo ciągłego przystawiania dziecka do piersi - o mało nie nabawiła się depresji. Jej wizytująca teściowa zniechęciła ja do zakupienia laktatora wchodząc jej na ambicję: "no tak - jesteś słaba psychicznie - nie dasz rady bez dokarmiania- naturalne karmienie jest tylko dla bardzo silnie skonstruowanych psychicznie matek..."(o zgrozo!!!)Może tylko dodam, że ta dziewczyna niestety - po wyjściu ze szpitala już nigdy nie nakarmiła swojedgo dzidziusia piersią- próbowała karmić tylko w szpitalu, bo promuje się tam naturalne karmienie piersia i - kiedy jest to potrzebne - doradza pomoc laktatora(szpital ma nawet swoje elektryczne "wspomagacze" medeli, a mamy musza tylko dokupić tę część, która zapewnia higienę i pozwala równiez ręcznie ściągać pokarm.ufff - było długo, ale myślę, że na tematpozdrawiam wszystkie mamy karmiące piersią i nie piersią oraz ich dzieciaczkimama2002
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 01.03.03, 20:29
      Moja Anka miala silna zoltaczke fizjologiczna, synek z reszta tez, ale u niego jakos nikt nic nie robil i minelo. U Anki poziom bilirubiny wachal sie ok 20! powiedieli, ze trzeba polozyc na obserwacji i przejsc na sztuczne. Ja-lzy w oczach, przeciez w domu 19 mies. robaczek, a ja mam w szpitalu siedziec i z butla w reku.Zaparlam sie, nie dam i juz, jeszcze jakiegos syfu sie nabawi Na szczescie trafilam na madrzejsza lekarke: kazala pokarm odciagac i podgrzewac. Ale jakie zdziwienie i oburzenie, ze nigdy jeszcze nie odciagalam "No przeciez to obowiazkowe po kazdym karmieniu, trzeba piersi oproznic!" Lol Jakas zacofana jestem, 18 mies. karmilam malego i nie wiedzialam!No ale kupilam laktator i do dziela: Anka placze z glodu, ja tez razem z nia, pokarmu nawe kropli w butli, nie chce leciec cholerstwo. Piersi przypominaja dwie czerwone truskawki, brodawki popekane juz od odciagania, a mleka nie ma. Placze z bolu, zmeczenia, rezygnacji, maz nosi wrzeszczaca Anie po domu, Damianek chlipie w kaciku. W koncu odciagnelam-10 mll...Podgrzewam jak kazali, w kapieli wodnej i...zrobil sie twarozek. Usiadlam na podlodze i rozbeczalam sie...W koncu przystawilam mala do piersi, poplynelo mleko, ona zasnela, ja tez.Po tygodniu bilubiryna doszla do 9, po dwoch do 3 i jest ok.A lekarka ze szpitala byla dumna i blada, ze uratowala dziecko od szpitala...;)))BEATASCzasami trzeba zawierzyc intuicji, u mnie dziala...
    • Gość edziecko: asia.w Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 01.03.03, 20:31
      Cześć, jak czytałam Twój post to tak jakbym sama go napisała.Gdy urodziłam córcię, bardzo ale to bardzo chciałam karmić piersią lecz moje dziecko miało inną koncepcję. Robiłam tak jak Ty, karmiłam godzinami w ciągu dnia i potem dokarmiałam butlą. Dziecko rowija się prawidłowo (3,5 roku)i miałam porównanie z dzieckiem koleżanki, która karmiła wyłącznie piersią a ma synka w tym samym wieku nie było różnicy w rozwoju dziecka, chorób czy kontaktu z otoczeniem.Ja tylko musiałam się wszędzie tłumaczyć, dlaczego nie karmię piersią. Dobrze, że mój mąż mnie podtrzymywał na duchu bo pewnie z wyrzutów sumienia załamałabym się. Uważam, że najważniejsze jest dobro dziecka i spokój jego mamy a przesada w niczym nie jest dobra.asia.w
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 01.03.03, 22:07
        Cześć!Wojtek urodził się zdrowy - 10 apgar, no więc od razu do piersi - prawie żadnych problemów. Jaka ja byłam szczęśliwa!!!!! Następnego dnia zjawiła się lekarka z widomością, że mały w nocy zsiniał i podejrzewają wadę serca.....O Boże.... No nic mają go przewieść na badanie do innego szpitala. Idę do mojej kruszyny - na salę noworodków , i co widzę? Pilęgniarka karmi synka butlą - bo czeka karetka i trzeba szybko, bo mają inne zlecenia.... Byłam wtedy tak zdruzgotana, że nawet nie zareagowałam....Na szczęscie był to fałszywy alarm, serducho jak dzwon :) Potem żółtaczka (17,8 bilirubina) - konieczne karmienie sztuczne, odstawić od piersi :( Teraz pewnie byłabym mądrzejsza, ale wtedy tak się bałam ,bezgranicznie ufałam lekarzom (skoro mleko matki szkodzi, to szkodzi już).Dwa dni odciągania...W końcu w domu - silne postanowienie - karmię tylko piersią - przecież dokarmianie to początek końca żywienia naturalnego.....Pierwsza wizyta położnej. mały chlipiePołożna: Proszę pani on jest głodny! mówię,ze nie bo własnie skończył ssać i nie chcePołożna: ależ on NA PEWNO jest głodny - trzeba dokarmiać - no i ja młoda, niedoświadczona (i w dodatku zapatrzona wtedy ślepo w autorytet medyczny) zaczęłam dokarmiać.Nigdy nie przestałam :(Walczyłam pół roku o pokarm (odciąganie, ziółka, kawa zbożowa itd.). W końcu sobie pomyślałam - ok. pół roku minęlo mogę odpuścic ( choć nie chciałam - bo uwielbiam małego przy cycku :))Odkąd przestałam się starać, mleko płynie wartkim strumieniem aż do dziś :)) (mały ma 9,5 m-ca)Nie mówię, że to dobra recepta dla każdej mamy, ale ja wiem że ustawiczne myslenie - będzie mleko czy nie będzie, starcza czy nie - powodowało u mnie problemy z laktacją. I zła jestem trochę na siebie że tak slepo słuchałam lekarzy - cóz doświadczenie...... Wiem teraz, że każda matka intuicyjnie wie, czego jej dziecku potrzeba. Jestem oczywiście za dokarmianiem w sytuacji, gdy na prawdę nie starcza - ale o tym powinna zadecydować mama, która uważnie słuchając malca na pewno będzie wiedziała, czego mu potrzebaPozdrawiamAlfa
    • Gość edziecko: lili Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 02.03.03, 08:46
      Mój Kacper pierwszy miesiąc życia spędził w szpitalu (zapalenie płuc) :( . Bardzo chciałam karmić go piersią, ale miałam mało pokarmu, ściągałam co 2 godziny (w dzień i w nocy) po 20-30 ml z obu piersi, moje dziecko jadło wówczas 60-100 :( więc nie było innej możliwości jak nie podać mieszanki. Kupiliśmy butelik aventa i Kacperek ssał zarówno pierś gdy byłam z nim jak i butelkę :)Ja piłam różne świństwa na laktację herbatki hippa i innych firm, łykałam granulki homeopatyczne i mlaka w piersiach przybywało :)Dziś Kacpercio ma prawie 20 miesięcy i nadal ssie pierś, to jego ulubione jedzonko :love:pozdrawiamDorota
      • Gość edziecko: Reszka Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 02.03.03, 21:04
        Co do mitów- ja takoż padłam ofiarą mitu że noworodek najada się łyżeczką siary która sobie wyssie z piersi ( i o mało to nie stało się powodem mojej klęski w karmieniu piersią bo się przejęłam). Ha ha, akurat, moje Pierwsze i Drugie od początku cieszyło się doskonałym apetytem, siarę zjadło, chwilę possało dla przyjemności, a potem jak nie wrzaśnie. Z głodu, oczywiście. Czy ktoś z poradni laktacyjnej próbował przystawić rozdrażnionego, głodnego noworodka do pustej piersi? Zarówno Michałek jak i Madzia byli dokarmiani na początku z butelki (no bo jak w szpitalu, kto by się tam bawił z zakraplaczem czy kieliszkiem), a ssali sobie pierś swoją drogą, po trzech dniach następowało „Matki Boskiej Mlecznej” (bardzo mi się podoba ta ludowa nazwa nawału) i tak misiek cykał sobie do 13 miesiąca a Madzia cyka już 4 i pół. Byle nie dać się zwariować. Pseudoporadnię laktacyjną rozstrzelać.
    • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 04.03.03, 04:04
      Wiesz, zdaje sie ze pare lat temu ( ok. 10 ) bylo pare tragicznych w skutkach przypadkow niedozywienia/odwodnienia noworodkow spowodowanych przez rady konsultantow laktacyjnych, ktorzy tez kazali przystawiac do piersi i nie ruszac butelki nie radzac nic w zamian. Nawet w jednym przypadku konsultantka podwazyla opinie lekarza ( ktory zalecil dokarmic ) jako przedwczesna i nieodpowiednia.Mnie osobisce zawsze doprowadza do szalu twierdzenie ze "kazda kbieta jest w stanie ..." itp. Moze nie jest to zbyt powszechny problem, ale jednak prawdopodobnie ok. 5% kobiet nie jest w stanie zaspokoic potrzeb dziecka nawet jezeli nie ma problemow ze ssaniem, i wszystkie warunki do karmienia piersia sa spelnione. A odciaganie to juz zupelnie inna para kaloszy. Ja np. nie bylam w stanie wydoic sie ;) tak zeby syn dostal tyle ile mu sie nalezalo. Moj syn byla najlepsza pompka, tyle ze nie chcial ssac :(Przykro ze trafilas na niedouczone fanatyczki. Najwazniejsze jednak ze coreczka i Ty czujecie sie dobrze i jestescie szczesliwe :)Agnieszka :hello:
      • Gość edziecko: dziubulek1 Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 04.03.03, 12:17
        Też mnie szlag trafił. Szkoda, że nie słyszeli o systemie SNS (maluch je mieszankę i pobudza pierś mamy równocześnie). Dzięki Bogu, że dobrze się skończyło. To prawda, co piszą dziewczyny o intuicji - że trzeba jej zaufać. Prawda też, że butla szkodzi na ssanie (chociaż akurat u Ciebie tak nie było), ale przecież można dokarmiać kubeczkiem (tak dokarmiono mojego Brzdąca i do dziś ssie pierś). Moja wspaniała teściowa właśnie kubeczkiem karmiła Wojtka, gdy nie było mnie przy nim - odciągałam mleczko i było OK. Odciąganie nie jest proste, trzeba trafić na własny styl. Ja tak naprawdę do dziś się tego uczę.Zdrowie Malucha najważniejsze. I MIŁOŚĆ.Niech rośnie jak na drożdżach!:)T.PS. Ja też kiedyś byłam fanatyczką i teraz leczę się z tego na forum. Dzięki za naukę tolerancji. :)
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 04.03.03, 12:12
      Ja też mam co nieco do opowiedzenia na temat doradców w poradni latacyjnej. U mnie było tak, że muszę koniecznie karmić dziecko "nagą" piersią. Mała miała strasznie silny odruch ssania i efekt był taki, że miałam poranione brodawki. Ból, jak ból, daje się wytrzymać, ale Mała zaczęła ulewać z krwią i było podejrzenie, że jest to poważana choroba (zostałyśmy nawet zatrzymane na pół godziny przed wyjściem ze szpitala już z wypisem w ręku i spędziłyśmy dodatkową dobę w szpitalu). Potem się okazało, że jest wina pękniętych brodawek, a nie żadna choroba. I tu najlepsze w szpitalu odciągałam pokarm laktatorem a Mała była karmiona strzykawką po palcu przez położne! I tak miało być w domu! W panice w domu zaczęłam ściągać pokarm i podawać butelką (wyklętą w szpitalu). Czułam się winna i zmęczona całonocnym wstawaniem i ściąganiem pokarmu (godzina snu, poł godziny ściągania pokarmu, karmienie i od początku). I wtedy stał się cud :-) Przyszła położna, której będę wdzięczna do końca życia i poradziła, żeby stosować osłonki na piersi (w szpitalu ani słowa o takiej możliwości). Zaczęłam normalnie karmić, osłonki nie zaburzały latacji (podobno jednak mogą) i karmiłam w nich przez 6 miesięcy. Potem przestały być potrzebne. I w ten sposób nadal karmię i nie wyję z bólu kiedy Mała ssie. Piszę o tym jednak głównie nie po to, żeby "nastawiać" karmiące mamy przeciwko temu co mówią w poradni latacyjnej, ale żeby wiedziały, że są takie poradnie, w których TEORIA JEST WAŻNIEJSZA NIŻ CZŁOWIEK i zamiast stosować teorię do indywidualnego przypadku, narzucają swoje przekonania niezależnie od wszystkiego. Jednym słowem - akceptujmy rady specjalistów, ale nie oznacza to, że nie możemy mieć swojego zdania. Ostatecznie (najczęściej) to my wiemy najlepiej czego potrzebuje nasze dziecko.balbina11
      • Gość edziecko: dziubulek1 Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 04.03.03, 12:24
        Przeczytałam Twój post, Balbino, już po napisaniu poprzedniego. Ja też uczyłam się w Szkole Rodzenia o kapturkach na piersi, że zaburzają laktację. Też cierpiałam na poranione brodawki (ten sam powód), ale znosiłam to spokojnie, bo nie było podejrzeń o chorobę Wojtka. Pewnie, że smarowałam pokarmem, maściami itd., ale to nie zawsze pomaga. Może po prostu trzeba kontrolować technikę karmienia (otoczka w buzi, język na dziąsłach) i przybieranie na wadze, a reszta to intuicja?Sama znam dziecko karmione pokarmem mamy za pomocą butli, gdy ta była w pracy, a cycem, jak mama była w domu. Przyssało się na 4 lata!T.
        • Gość edziecko: kasia.s Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 04.03.03, 14:43
          |A ja jak moja Rybka miała prawie 2 miesiące zaczęłam dokarmiać(za radą |Pani pediatry oczywiście!!!)i co?po miesiącu Rybka znienawidziła cyca :cry: !!! A ja się strasznie załamałam bo barrrrdzo chciałam jak najdłuźej ją karmić.Mala zaczęła dostawać maleko modyfikowane-to miał być KONIEC karmienia!!!!Przez dwa tygodnie Rybka jadla tylko mieszankę,aż pewnego dnia wyrzuty sumienia nakłoniły mnie do tego żeby zacząć jeszcze ściągać.W piersiach miałam wtedy dosłownie parę kropel mlczka ale ściągałam te krople systematycznie i z czasem mleczka zaczęło być więcej.A |Pani pedjarta jak się dowiedziała,że Zuzia już nie chce piersi stwierdziła,że pewnie za duża dziurka była w smoczku!!!!!!!!(może i miala rację :what: )Tylko dlaczego wcześniej nie uczulila mnie na to????Dziś Rybka ma 6 i pół miesiąca i nadal pije moje mleczko a w nocy mieszankę-jest zdrowym,dobrze rozwijającym się,wiecznie śmiejącym się dzieciem.A ja jestem szczęśliwa,że daję dziecku mój pokarm(choć wiele mne to kosztuje) :)Kasia z Zuzią-Rybką
    • Gość edziecko: madzia22 Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 04.03.03, 17:58
      Bardzo smutne są niektóre opisywane przez was historie. Moja była podobna - chłopcy w inkubatorach, ściąganie mleka 24 godziny na dobę. Rany na piersiach, bo nikt mi nie powiedział, jak to się robi. Ściągałam po kilka mililitrów zabarwionej na biało wody. Kuba wyszedł z inkubatora i próbowałam go karmić piersią, mały nie chciał jeść, w tym czasie jeszcze miałam ściągać pokarm dla Adasia.To był horror.A pielęgniarki oddziałowe napisały w swoim dziennikczu - MATKA SIĘ NIE PRZYKŁADA DO OPIEKI NAD DZIEĆMI.Skończyło się tak, że mój lekarz ginekolog zrobił aferę, że doprowadzają mnie do wykończenia fizycznego i psychicznego.Zapadła decyzja, że chłopcy będą jeść mleko sztuczne. A ja wreszcie odetchnęłam.Ale i tak dostałam depresji poporodowej. A w między czasie musiałam się tłumaczyć niektórym ludziom, dlaczego nie karmię piersią. Na moje argumenty, odpowiadali, że zabrakło mi dobrych chęci. Super, prawda?PozdrawiamMadzia
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 05.03.03, 09:04
        Przeżylam podobną historię. w poradni laktacyjnej zostawilam sporo pieniędzy. Dziecko mialo za male przyrosty wagowe. Na szczęście w porę wkroczyl nasz pediatra, który namówil mnie na odciaganie pokarmu i podawanie butelką. Tak też uczynilam. Skonczylo się dokarmianie sztucznym mlekiem bo poplynęla rzeka mojego mleka, a dziecko ssalo zarówno pierś, jak i butelkę. Ja się uspokoilam, że moje dziecko dostaje to co najlepsze. Odciąganie trwalo rok kosztowalo trochę wysilku, ale mam spokojne sumienie, że zrobilam wszystko co moglam. Na marginesie dodam, że moje dziecko bylo trudno nakarmić nawet butelką, bo jest strasznym niejadkiem !!Pozdrawiam.
    • Gość edziecko: Kasia_G Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 05.03.03, 17:56
      Ah, gdybym tylko przeczytała Wasze posty wcześniej... Może bym się tak nie załamała. U mnie było tak: Zanim zaszłam w ciążę dowiedziałam się, że mam hBS+ , tzn jestem nosicielem żółtaczki typu b. Lekarz powiedział: pani się nie martwi, nic się takiego nie dzieje. - A jak będę chciała zajść w ciążę? Co wtedy? - Wtedy będzie pani rodzić na specjalnej sali i nie będzie pani karmić piersią....Czas mijał a ja nie mogłam zajść w ciążę. Zmieniłam lekarza. Dostałam leki, zaszłam w ciążę. Kilka tygodni przed porodem postanowiłam dowiedzieć się jak to będzie z tym karmieniem. Pytam się ginekologa, odpowiedź : Uważam, że nie ma żadnych przeciwwskazań, ale najlepiej będzie, jeżeli Pani się zapyta pediatry, on najepiej Pani doradzi. Postanowiłam się upewnić, dzwonię do poradni laktacyjnej, odpowiedź: No w zasadzie to my Pani nie bardzo możemy powiedzieć co Pani ma robić, bo to wszystko zależy od lekarzy pediatrów na porodówce. :what: !!!Poród, pielęgniarka nie podaje dziecka do karmienia. Czekamy na decyzję pediatry... Przyszła pediatra: No, to od Pani zależy, ale karmiąc piersią może pani zakazić dziecko, więc ma pani dwa wyjścia: albo mleko modyfikowane, albo odciąga pani pokarm i podaje pani dziecku. Wybrałam drugą możliwość i szczęśliwa wysłałam męża po laktator Aventu. Ale jak na złość przez trzy dni mimo prób odciągania pokarmu nie było. Gabunia na sztucznym. Dzień czwarty: pojawiło się coś pomarańczowego, na wszelki wypadek wylałam, bo bałam się podać dziecku. Dopiero położna z następnej zmiany widząc, że płaczę wytłumaczyła mi, że to tak właśnie ma być, że to jest już pokarm i co więcej bardzo wartościowy. Szczęśliwa podałam małej, która wypiła mleczko z ogromnym apetytem. Odciągałam pokarm, którego może nie było dużo ale wystarczyło, by co 2 godziny podawać dziecku. Wracamy do domu. Mała przybiera na wadze. Razem z mężem jesteśmy szczęśliwi. Niestety złapałam jakis stan zapalny dróg moczowych. Dostaję antybiotyk. Mogę podawać dziecku mleko, ale Gabusia po każdym karmieniu okropnie płacze. Boli ją brzuszek. Mam radzi małą poić. Po pojeniu wszystko jest ok, po mleku płacz... Pediatra doradza dać małej mleko modyfikowane na czas mojego leczenia. Pokarm odciągam, żeby nie zanikł... Jest go jednak coraz mniej. Kończę leczenie. Daję małej mleko. Przyssała się do butli, aż miło. Ale po paru dniach pokarm zmienia kolor i gęstość. Wygląda jak szara woda. Dziecko odmawia jedzenia... Gdy tylko poczuje smak mojego mleka wypluwa smoczek i płacze. Załamałam się. Myślałam, że jestem najgorszą matką pod słońcem... Dostaję radę: mieszać mleko modyfikowane z moim. Stosuję... Dziecko je, płacze i dostaje okropnej kolki... Pokarmu coraz mniej i mniej w końcu prawie go nie mam. Pediatra doradza przestawić dziecko całkiem na modyfikowane. I stał się cud. Gabunia jadła i nie płakała. Skończyła się kolka. Mała stała się radosna i zaczęła się uśmiechać. Mleko zanikło całkiem. Ja zaczynałam odzyskiwać spokój, ale i tak czułam się podle. Zwłaszcza czytając we wszystkich gazetach i na stronach internetowych o zaletach karmienia piersią i o szkodliwości mleka modyfikowanego. Nadal trochę mnie to boli, ale jak każda rana, tak i ta powoli się goi. Gabunia ma teraz 5 miesięcy. Rośnie, jest zdrowa i silna. I szczęśliwa. A ja razem z nią.Przepraszam za to, że się tak rozpisałam, ale jak zaczęłam to nie mogłam skończyć. Taka "spowiedź" przyniosła mi nieopisaną ulgę. Dziękuję, że i ja mogłam się wyżalić. I jeszcze raz przepraszam za to, że tyle napisałam. W końcu to nie ja rozpoczęłam ten wątek.Pozdrawiam wszystkie Mamusie, zwłaszcza te, które również musiały karmić butlą :) :hello:Kasia i Gabrysia
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 05.03.03, 22:31
          Kiedy czytam te wszystkie posty o wielkich checiach karmienia piersia i oczywiscie wielkich przeciwnosciach losu, to zaczynam sie porzadnie wkurzac. Sa sytuacje, w ktorych matka nie moze a nawet nie powinna karmic dziecka piersia, ale... nie jest ich znow tak wiele!Wkurza mnie wyglaszanie teorii, typu: "karmisz, bo masz duzo pokarmu", albo" masz genetycznie duzo pokarmu"... czy podobne brednie. Zbyt czesto mam wrazenie, ze tym, ktore odpuscily sobie karmienie naturalne wydaje sie, ze reszta po prostu przystawia dziecko do piersi i wio! Matki, ktore karmia sztucznie obwiniaja lekarzy, poradnie laktacyjne, rodzine.... bo zle poradzili. Wiec zapytam, czy jesli lekarz, lub polozna kazaliby dawac dziecku sama wode to tez przyjelyby to bez sprzeciwu? Czy naprawde malo jest gazet, miejsc w sieci, zeby sie doinformowac ???Moja corka urodzila sie w zamartwicy, od razu trafila do inkubatora i niestety 1 posilek zjadla sztuczny, niestety nie bylam w stanie zareagowac, bo moj stan byl ciezki i nie bardzo wiedzialam co sie dzieje. Jednak kiedy zlapalam kontakt z otoczeniem kategorycznie zakazalam dokarmiania. W 3 dobie dziecku wyskoczyla bardzo wysoka bilirubina ca 20- wiec calodobowe naswietlania i wnioski poloznych, ze z takimi malymi sutkami nie wykarmie dziecka...Na szczescie ciagle wila mi sie po glowie, logiczna moim zdaniem mysl, ze przeciez wszystkie kobiety zanim wymyslono sztuczne pokarmy jakos dawaly sobie z laktacja rade, wiec i ja dam. Nie ominely mnie ani wielokrotne zapalenia piersi, ani rozkrwawione brodawki... a jednak karmilam. Z prostej przyczyny BO TAK CHCIALAM i tak postanowilam. Nie mam za zle kobietom, ktore karmia sztucznie swoje dzieci, tylko niech nie dorabiaja filozofii tam, gdzie nie trzeba...
          • Gość edziecko: madzia22 Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 05.03.03, 22:46
            Twoje oburzenie jest olbrzymie, Eureko, a ja zupełnie nie wiem czemu. Jak widzisz, większość z dziewczyn, które odezwały się w tym wątku bardzo chciało karmić swoje dzieci, przeczytaj choćby pierwszy, tytułowy post...A co do faktu, że kobiety przez wieki karmiły dzieci, bo musiały. Mylisz się, bardzo często nie karmiły - miały mamki lub też hodowały krowę, która służyła tylko i wyłącznie do dawania mleka dzieciom.PozdrawiamMadzia magister historii
          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 05.03.03, 22:53
            Eureka ty rzeczywiście NIE CZYTAŁAS tego co dziewczyny napisały na ten temat. Jestes kolejna osobą, która z pozycji wszystkowiedzącej mamy karmiącej zarzuca innym - tym "gorszym", że tylko ich wrodzone lenistwo sprowadziło na biedne dzieci nieszczęście w postaci butelki. Jak najbardziej podpisuję się pod "dygresją historyczną" Madzi 22.Staram się nie poddawać emocjom, ale nie lubię jątrzenia i zjadliwości. Bark ci zupełnie dobrej woli w zrozumieniu innych.Gwoli ścisłości - córkę karmiłam piersią 2 lata. Syna ani przez jeden dzień. Nigdy do piersi nie został przystawiony.zdegustowana danka
            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 05.03.03, 23:14
              Wkurzylaś mnie Eureko i Twoją wypowiedź traktuję osobiście.Przeżyłam prawdziwy horror starajac się karmić dziecko naturalnie. Staralam się ze wszystkich sil. Walczylam.I nie chodzilo o to czy mnie coś boli czy nie. Chodzilo o moje dziecko ! Ale co zrobić, kiedy dziecko NIE CHCE, NIE UMIE i nie skutkują wizyty w poradni laktacyjnej ( pod koniec co dwa dni ), a pediatra powoli zaczyna straszyć wizjami chorób i szpitala ...Co byś zrobila ? Naraziłabyś własne dziecko na szpital i kroplówki ? W imię czego ?Moje zwycięstwo bylo polowiczne. Udalo mi się utrzymac laktację przez rok tylko dlatego, że mnie na to stać - finansowo. ( Prywatny pediatra - myślący, poradnie laktacyjne, wreszcie dobry sprzęt - podwójny laktator, wyparzarka... )MSC
              • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 05.03.03, 23:32
                Wkurzylaś mnie Eureko i Twoją wypowiedź traktuję osobiście.a czym konkretnie cie wkurzylam????Przeżyłam prawdziwy horror starajac się karmić dziecko naturalnie. Staralam się ze wszystkich sil. Walczylam.I nie chodzilo o to czy mnie coś boli czy nie. Chodzilo o moje dziecko ! Ale co zrobić, kiedy dziecko NIE CHCE, NIE UMIE i nie skutkują wizyty w poradni laktacyjnej ( pod koniec co dwa dni ), a pediatra powoli zaczyna straszyć wizjami chorób i szpitala ...a czy ja gdzies napisalam, ze takie sytuacje nie moga miec miejsca??? chyba raczej odwrotnie.Co byś zrobila ? Naraziłabyś własne dziecko na szpital i kroplówki ? W imię czego ?nie bardzo wiem co chcesz dowiesc tymi pytaniami, ale ja - podobnie jak ty nie mam sobie nic do zarzucenia.Moje zwycięstwo bylo polowiczne. Udalo mi się utrzymac laktację przez rok tylko dlatego, że mnie na to stać - finansowo. ( Prywatny pediatra - myślący, poradnie laktacyjne, wreszcie dobry sprzęt - podwójny laktator, wyparzarka... )no swietnie, ale co konkretnego w zwiazu z moim postem, poza tym, ze cie wkurzyl chcialas napisac? z ktora jego czescia polemizowac? to tylko wkurzenie, czy cos wiecej?\\\\pozdrawiam
                • Gość edziecko: Kasia_G Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 07.03.03, 21:55
                  Eureko, Przepraszam ale Ty naprawdę nas nie rozumiesz. Kobiety, które miały jakiekolwiek problemy z naturalnym karmieniem czują się temu winne. Każdy tekst który pisze o tym, że matki karmiące sztucznie są leniwe i tylko szukają wymówek, odbierają osobiście. Te teksty nas bolą, bo nikt nie wie jak bardzo się starałyśmy. Nie przeczę, że są matki, które zanim się dziecko urodziło zdecydowały, że nie będą karmić piersią, ale one nie będą się przejmowały i na pewno nie są wśród tych, które się tu wypowiedziały. To bardzo boli Eureko, zwłaszcza, że bardzo zazdrościmy Wam Matkom Karmiącym Bez Problemów. I właśnie przez Was jest nam tak trudno, dlatego nie możemy sobie poradzić i w końcu dlatego wpadamy w depresje. Wiesz dlaczego przez Was? Bo nie znając problemu wypowiadacie się o nim, uważacie, że skoro Wy wykarmiłyście swoje dzici to inne też mogą. Wierz mi niczego innego nie chciałybyśmy...Kasia
            • Gość edziecko: Edyś Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 05.03.03, 23:49
              Chciałam opowiedzieć Wam moja historię nietypową jak na wątek i długaśną. Więc stawiam kawkę z boku i piszę choć bedzie nie tylko o mnie. Jeszcze w ciąży chciałam karmić, spotkania z połozną i ksiązki uświamiły mi, że ja też mogę, że może się uda, że ciotki które mówią, że nie będę mieć mleka mylą się i moje dziecko będzie pić moje mleko. Mała urodziła się szybko, była zdrowiuteńka więc odrazu dostała cycka i zassała zawodowo. W drugiej dobie zaczęły się schody ja gorączka, mała żółtaczka nie chce ssać. ZA moją zgodą dostaje miesszankę, bo przecież ryczy :( a ja z laktarem Awenta na szpitalnym korytarzu wyciskam marne krople. Trzecia doba jest mleko i to ile leje mi się po nogach, ale mała nie chce ssać :( ciamka tylko. Spada z wagi, ja na antybiotyku więc jest dokarmiana mieszanką. Moj mąż mówi, zebym się nie martwiła, że pokolenia dzieci wychowały się na mieszance nie sztucznym mleku, ale modyfikowanym więc z czego robię problem :what: . A ja płaczę i placzę mała ma żółtaczkę naświetlania nie pomagają wlew albumin też więc przechodzimy cyrk z gotowaniem mojego mleka. Gdybym wiedziała co ja sobie wtedy funduje.... :gun: Sciągałam mleko z piersi do ostatniej kropli a potem od nowa dotąd dokąd starczylo mi sił. :sarcastic: Kiedy w lodówce pielęgniarka zobaczyła ile stoi mojego mleka (4 duże butelki avent to się za głowę wzięła i powiedział, że ściągać mam minimalnie :) ). Następnego dnia piersi skała :( i znowu gorączka) mała zareagowała na przegotowane mleko więc mogłyśmy wyjśc do domu. Cały odział mi zazdrocił takiej ilości mleka. W domu Karolinka karmiłam na jedno karmienie z jednej piersi, a druga skała więć znowu gorączka :( i poradnia laktacyjna. Tam pani która mówi : -Typowe dla 1 miesiąca minie przykładać liście kapusty.Po tygodniu wszystko śmierdzi kapuchą mała ma alergię więc jej niewiele a z piersi która zostaje nieoprożniona ściągam mleko, bo inaczej by mnie chyba rozsadziło :(. Nie mam gorączki, czuję sie coraz lepiej i wtedy przyeżdza moja mama i co mówi: - Masz mało mleka. Mamo jakie mało ? - mówię i pokazuję torebki z zamrożonym pokarmem. No to masz chude. U nas w rodzinie nikt nie karmił , ale ja karmię mówię. Mała rośnie ładnie a ja nadal mam nadprodukcję :(. Na spacerze zgaduję się z sąsiadką( jej synek jest miesiąc starszy od mojej córci), ona mówi, że ma mało mleczka, że daje małemu mieszankę esnesem, że byli w poradni laktacyjnej, ale niewiele im pomogli. -Kazali pić zioła na laktację, al one pomagają tak jak mi szałwia ;)No wiec robimy interes. Codziennie przez 3 miesiące mały sąsiad je moje mleczko i rośnie na nim jak na drożdzach a moja mała odnotowuje spadek wagi :(. Pytam pediatry co robić, by dziecko tyło i rosło? Karmić nie podawać jeszcze nic innego ( mała ma 4 miesiące). No więc znowu poradnia a mała spada z wagi po 150 gr na tydzień jedyna rada to karmić przed i po karmieniu i wyluzować się leżć i karmić, bo pewnie piersi mają za mało mleka. Opowiadam swoją historię a pani robi głupią minę i nic nie mówi poza : "leżeć i karmić" . Trafiam do innego pediatry a ona każe podać marchewkę, jabło,pierwszą warzywną. Mała zaczyna pcons/icon7.gif" alt=":)" border=0 align="absmiddle">. Pokarmu ma coraz mniej , ale sąsiadek coraz wiekszy więć czas na inne jedzonko. :)Moja mała ma 10 miesięcy, sąsiadek 11 obydwoje są zdrowi radośni i bardzo się lubią :DJa jeszcze karmię 9 moja mała nie wie, ze mam dwie piersi na jedno karmienie konsumuje jedną :crazy: ) sąsiadka od 7 miesiąca nie wydusiła ani kropli , choć mały nie poznał butli i był dożywiany snesem o którym ktoś już pisał.Przyznaję moja dostała parę mieszankę jak miała grypę żołądkową i antybiotym a zamrożonego mleka już nie miałam , jak szłam z mężem do kina a nie chciało mi się ściągać u moich rodziców. Jakoś uszczerbku na jej zdrowiu nie widzę :)Teraz za nic do ust miesznki nie weżmie. :(Nie traktuję karmienia jako misji, nie dokonałam rzeczy niemożliwej wyznaję zasdę leci to niech leci jest za darmo. :lol:Drażnią mnie wszechwiedzące ciotki i sąsiadki:"nikt u nas nie karmił""musisz poróżniać piersi po karmieniu, bo inaczej mleko zginie"tak samo jak :" każda kobieta może.."tak krótko karmiłaś? moja córcia to 2 lata zdrowe mleko piła"Jak widać życie pisze swoje scenariusze czasem dalekie od naszych wyobrażeń. No kawka wypita więc czas kończyć. Pozdrawiam Was emamy :hello: , oby nasze dzieci były zdrowe i zadowolone z życia a wy radosne i szczęsliwe. :love:
              • Gość edziecko: Zosieńka Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 14:41
                Bardzo mi się podoba to co napisałaś Edyś. Całym sercem przychylam się do zdania, że życie pisze różne scenariusze i trudno porównywać poszczególne przypadki. Moja historia. Byłam od zawsze zdecydowana na karmienie piersią. Po porodzie Moja iskierka całą noc spędziła przy cycu, ja nawet nie zmrużyłam oka. Z piersi sączyły się jedynie kropelki siary, pani położna przychodziła i mówiła "no coś tam leci", a ja się nie przejmowałam dzięki mojej przyjaciółce, która przed porodem powiedziała mi o kilku rzeczach z którymi nie spotkałam się w żadnej książce, a m.in. o tym że bardzo często pokarm pojawia się dopoiero w trzecim dniu po porodzie, a na początku jest tylko odrobina siary ale to wystarczy. Powiedziała mi, że to normalne, że noworodki w pierwszych dniach tracą na masie.Zosia raz dostała butlę mieszanki, bardzo płakała wieczorem i pani położna stwierdziła, że jest głodna, nie pytała mnie o zdanie tylko nakarmiła moje dziecko. Nie mam jej tego za złe, mała najedzona zasnęła.Inna pani położna kazała mi dużo pić, więc piłam mineralną litrami i pomogło, trzeciego dnia miałam nawał pokarmowy. Zosia najedzona spała, a ja odciągałam mleko bo myślałam, że mnie rozsadzi. Były też panie z sąsiednich sal, twierdzące, że z takim małym biustem nie mam szans, wkurzały mnie ale ja wiedziałam lepiej z "Dziecka".Wizyty u tęściów też sama radość, wystarczyło żeby mała zamarudziła a natychmiast przychodził ktoś i mówił, że na pewno jest głodna, bo ja mam za mało pokarmu.A kiedy miała zatwardzenie moja mama stwierdziła, że może mam za tłusty pokarm, z kolei gdy płakała, moje mleko pewnie było za chude. Dzięki Bogu mam wiarę w słowo pisane a i o samej produkcji mleka też nieco wiem (studiuję zootechnikę).Różne ciotki z niedowierzaniem patrzyły na mnie i moje piersi gdy mówiłam, że Zosia jest tylko na cycu. Skąd się biorą te nagonki, przecież rodzina powinna wspierać matkę, a nie dobijać na każdym kroku.Koniec końców karmię do dziś, to jest ponad 15 miesięcy, do piątego miesiąca mała była tylko na cycu.A najbardziej zajadła ciotka patrzy teraz na mojego herubinka i kręcąc głową mówi " i skąd to mleko?".Rozumiem, że nie każda mama może karmić piersią, ale także butelkę można przecież podać z miłością. Znam dzieci które karmione piersią chorują z byle powodu, znam i takie które nigdy cyca nie ssały a są okazami zdrowia.Myślę, że każda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka, a karmienie piersią nie jest jedynym dowodem miłości. Trzeba wierzyć w swoje racje, a wszyscy wokół niech gadają co im się podoba.Przepraszam, że tak długo, ale lepiej mi teraz, gdy się wygadałam.
          • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 06:04
            Wiesz co, Eureka, masz racje, nie napisalas przeciez ze "wszystkie karmily, czy raczej wykarmily", tylko:> Na szczescie ciagle wila mi sie po glowie, logiczna moim zdaniem mysl, ze przeciez wszystkie kobiety zanim wymyslono sztuczne pokarmy jakos dawaly sobie z laktacja rade, wiec i ja dam. Ogrooomna roznica. Zwracam honor.Co do reszty Twojego postu to podpisuje sie pod tym co napisala Danka ( mimo iz zarzucasz wszystkim ze Ciebie nie rozumiemy )- "brak Ci zupelnie dobrej woli w zrozumieniu innych". Ocenilas dziewczyny karmiace butla jako dorabiajace ideologie i obwiniajace wszystkich dookola.Coz, jak sama stwierdzilas i slusznie, masz do tego prawo. Mimo wsyzstko nie zycze Ci zebys znalazla sie kiedys w "ich butach". Moze wtedy zrozumialabys jaka arogancja i brakiem wyczucia wykazalas sie zamieszczajac swoj post akurat w tym watku.Agnieszka
            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 10:00
              Wiesz co, Eureka, masz racje, nie napisalas przeciez ze "wszystkie karmily, czy raczej wykarmily", tylko:> Na szczescie ciagle wila mi sie po glowie, logiczna moim zdaniem mysl, ze przeciez wszystkie kobiety zanim wymyslono sztuczne pokarmy jakos dawaly sobie z laktacja rade, wiec i ja dam. Ogrooomna roznica. Zwracam honor.Roznica ogromna- jesli jej nie widzisz to twoja strata, nie moja.Co do reszty Twojego postu to podpisuje sie pod tym co napisala Danka ( mimo iz zarzucasz wszystkim ze Ciebie nie rozumiemy )- "brak Ci zupelnie dobrej woli w zrozumieniu innych". Bardzo sie ciesze, ze tobie i tobie podobnym dobrej woli az nadto ;) szczegolnie, kiedy oceniacie moje posty :) jak to sie nazywa? no, jak??? takie slowko na "h"...Ocenilas dziewczyny karmiace butla jako dorabiajace ideologie i obwiniajace wszystkich dookola.zalecam cwiczenia w czytaniu ze zrozumieniam tekstu dla klasy II szkoly podstawowej. aha i taka rada- trzeba czytac calosc a nie powyrywane z kontekstu zdania :).Coz, jak sama stwierdzilas i slusznie, masz do tego prawo. O! dziekuje ci za przyznanie mi prawa ;)Mimo wsyzstko nie zycze Ci zebys znalazla sie kiedys w "ich butach".W czyich? Bo jakos sie zaplatalas:a) te, ktore naprawde nie mogaczy:b) te ktore dorabiaja filozofie do tego, ze nie moga ? :)) Moze wtedy zrozumialabys jaka arogancja i brakiem wyczucia wykazalas sie zamieszczajac swoj post akurat w tym watku.Niestety nie sadze, zebys ty kiedykolwiek zrozumiala czym wykazalas sie piszac tego posta, ale z cala pewnoscia tak latwiej zyc :)
          • Gość edziecko: mamaMichałka Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 13:29
            No to i ja się dopiszę bo powoli i ja zaczynam się porządnie wkurzać jak czytam opinie podobne do Twoich Droga Eureko.A jesli już ktoś zarzuca matkom karmiącym butlą,że dorabiają sobie odpowiednią ideologię tłumaczącą swoją porażkę to powiem nawet,że trafia mnie szlag.Oświecę Cię moja droga,ja karmię swojego syna butlą i naprawdę nie żyłam w świadomości,że inne miały lżej,łatwiej czy przyjemniej.Zrezygnowałam(czyt.poddałam się)i już.A jesli chodzi o doinformowanie mnie w kwestii spraw karmienia to oświecę Cię,nie mam żadnych braków edukacyjnych,czytałam mnóstwo gazet i dostep do sieci też posiadam i korzystam.Tłumacz sobie jak chcesz,mnie nie bardzo interesuje czy będziesz nadal wkurzona i zniesmaczona.Piszesz,że nie masz za złe kobietom karmiącym sztucznie a jednak Twój post jest złośliwy i ironiczny a Twoja zaciekłość w wyrażaniu poglądów trochę mnie smuci,bo gdzie tu tolerancja czy zrozumienie?.Skoro jest to forum ogólnodostępne więc każdy ma prawo podobnie jak Ty wyrazić swoją opinię,nie musimy na siebie naskakiwać czy prawić sobie złośliwe aluzje.I wiesz,jak czytam takie opinie,że Ty cierpiałaś a jednak karmiłaś,to nie wiem czy liczysz na medal,pochwałę czy dyplom dla Najlepszej Matki Świata?.Widzisz,dla mnie to całkiem naturalna rzecz karmienie piersią ale nie jestem zdania,że cały świat musi o tym wiedzieć i bić brawo czy składać hołd.I nie będę tu opisywać jak bardzo chciałam a nie wyszło,bo nie powinno to nikogo interesować.Poza tym odnoszę wrażenie,że i tak wiesz lepiej od innych co bywa powodem zmiany sposobu karmienia.Według Ciebie większość tych mam nie karmi piersią bo co?No pewnie nie chciało się prawda?Bo pomyslały sobie,że nie będą się starać bo im się nie chce a i tak zawsze mogą zwalić na lekarzy,poradnię czy rodzinę?Bzdura,bzdura i straszne brednie.Nie znasz powodów dla których którakolwiek z nas podaje dziecku butlę a nie pierś,więc bardzo proszę nie upraszczaj sprawy zarzucając większości z nas dorabianie ideologii i wyobraź sobie,że są matki które mają dużo lub mało pokarmu.Postaraj się zrozumieć,że każda z nas chce być dobrą matką i stara się jak cholera każdego dnia.Czytałam Twój post w całości i nie ominęłam żadnego fragmentu i wyrażam teraz swoje prywatne zdanie.Musisz jeszcze zauwazyć,że skoro znalazło się kilka osób,które zrozumiały opacznie jak twierdzisz Twoją wypowiedź to coś w tym być musi.Pozdrawiam i zyczę więcej dystansu i zrozumienia Monika.
            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. - po co się tłumaczyć? IP: *.* 06.03.03, 13:59
              Podpinam się pod Monikę.>Nie znasz powodów dla których którakolwiek z nas podaje dziecku butlę a nie pierśAno własnie. Ale czy te powody są aż takie ważne? A popatrzcie na to od strony dziecka. Przecież ono jest najważniejsze, czyż nie? I tak się składa, że dziecku wszystko jedno, z jakiego powodu mama go nie karmi piersią. Więc dziewczyny - nie tłumaczcie się przed nikim, bo naprawdę nie musicie :-) Po co dzielić matki na te, które nie mogły z przyczyn obiektywnych (i te wspaniałomyślnie rozgrzeszamy, tak? ;-) a te, które nie karmiły z innych powodów? Po co wyrabiać w sobie poczucie winy? Właśnie przez te tłumaczenia za niepopełnione winy ktoś sobie dorabia ideologię, że Wy sobie dorabiacie ideologię ;-)Pozdrawiam Agnieszka(nie jestem pewna, czy wyraziłam to, co chciałam wyrazić) ;-)
            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 14:00
              No to i ja się dopiszę bo powoli i ja zaczynam się porządnie wkurzać jak czytam opinie podobne do Twoich Droga Eureko.Oczywiscie mozesz sie wkurzac, tak jak i ja sie wkurzam a raczej bardzo dziwie coraz czestszymi problemami laktacyjnymi.A jesli już ktoś zarzuca matkom karmiącym butlą,że dorabiają sobie odpowiednią ideologię tłumaczącą swoją porażkę to powiem nawet,że trafia mnie szlag.Trudno, trafia cie, niech cie trafia- takie jest moje zdanie i go nie zmienie ot tak sobie. To co pisze oparte jest na moich doswiadczeniach, na zyciu- opowiadaniach i obserwacji. I to, ze akurat ty masz inne doswiadczenia zupelnie mnie nie przekonuje, ze nie mam racji.Oświecę Cię moja droga,ja karmię swojego syna butlą i naprawdę nie żyłam w świadomości,że inne miały lżej,łatwiej czy przyjemniej.Zrezygnowałam(czyt.poddałam się)i już.A jesli chodzi o doinformowanie mnie w kwestii spraw karmienia to oświecę Cię,nie mam żadnych braków edukacyjnych,czytałam mnóstwo gazet i dostep do sieci też posiadam i korzystam.Nie musisz mi sie opowiadac- ja tego nie oczekuje i szczerze powiedziawszy srednio mnie to interesuje- nie znam cie, nie jestem w stanie zweryfikowac tego, czy mowisz prawde, czy nie... sorry.Tłumacz sobie jak chcesz,mnie nie bardzo interesuje czy będziesz nadal wkurzona i zniesmaczona.jeszcze raz napisze w tym miejscu, ze naprawde nie interesuje mnie twoja historia i tlumaczyc jej sobie zamiaru nie mam :)Piszesz,że nie masz za złe kobietom karmiącym sztucznie a jednak Twój post jest złośliwy i ironiczny Oczywiscie, ze nia mam za zle kobietom, ktore mowia, ze nie chcialo im sie, ze sie baly o biust, ze nie mogly z jakichs konkretnych medycznych powodow. Zreszta nie musze ci sie tlumaczyc z moich pogladow, bo naprawde nie sadze, zebys byla w stanie je zmienic.a Twoja zaciekłość w wyrażaniu poglądów trochę mnie smuci,bo gdzie tu tolerancja czy zrozumienie?.Skoro jest to forum ogólnodostępne więc każdy ma prawo podobnie jak Ty wyrazić swoją opinię,nie musimy na siebie naskakiwać czy prawić sobie złośliwe aluzje.:lol:no niesamowite?! :) a gdzie twoja tolerancja i zrozumienie? schowalo sie tam, gdzie tolerancja kolezanek i ich zrozumienie, czy moze, zeby je w tych postach wyzwolic potrzebne jakies magiczne zaklecie???? nie lubisz naskakiwania, zlosliwych aluzji... i widzisz je tylko u mnie? naprawde dziwne.I wiesz,jak czytam takie opinie,że Ty cierpiałaś a jednak karmiłaś,to nie wiem czy liczysz na medal,pochwałę czy dyplom dla Najlepszej Matki Świata?.Nigdzie nie zalilam sie, ze cierpialam i nigdzie nie oczekiwalam na zadne pochwaly- przedstawialam fakty- tylko i wylacznie. Dla mojej corki i tak jestem Najlepsza Matka Swiata i to mi wystarczy :) Inne splendory mnie nie interesuja zbytnio... ale jak to bylo... czego ty nie lubisz? zlosliwych aluzji????..........Widzisz,dla mnie to całkiem naturalna rzecz karmienie piersią ale nie jestem zdania,że cały świat musi o tym wiedzieć i bić brawo czy składać hołd.no i raczej z tego powodu nikt ci braw bil nie bedzie.I nie będę tu opisywać jak bardzo chciałam a nie wyszło,bo nie powinno to nikogo interesować.i raczej nie interesuje :)Poza tym odnoszę wrażenie,że i tak wiesz lepiej od innych co bywa powodem zmiany sposobu karmienia.No skoro odnosisz wrazenie, ze ja wiem lepiej, to :lol:Według Ciebie większość tych mam nie karmi piersią bo co?No pewnie nie chciało się prawda?Bo pomyslały sobie,że nie będą się starać bo im się nie chce a i tak zawsze mogą zwalić na lekarzy,poradnię czy rodzinę?Bzdura,bzdura i straszne brednie.Nie znasz powodów dla których którakolwiek z nas podaje dziecku butlę a nie pierś,więc bardzo proszę nie upraszczaj sprawy zarzucając większości z nas dorabianie ideologii i wyobraź sobie,że są matki które mają dużo lub mało pokarmu.A czy ja gdzies napisalam o wiekszosci? ;) Czy to juz twoje wolne wnioski a moze obserwacje, ktorych sama sie boisz? :)Postaraj się zrozumieć,że każda z nas chce być dobrą matką i stara się jak cholera każdego dnia.wierzeCzytałam Twój post w całości i nie ominęłam żadnego fragmentu i wyrażam teraz swoje prywatne zdanie.Musisz jeszcze zauwazyć,że skoro znalazło się kilka osób,które zrozumiały opacznie jak twierdzisz Twoją wypowiedź to coś w tym być musi.owszem jest- owczy ped, dzieki ktoremu zarzucajac komus, ze pisze liczac na splendory i oklaski, samemu wynosi sie swoja walke na oltarze, oraz glupia zacietosc i brak tolerancji, ktory komu zarzuca sie na tym topicu? :) No i oczywiscie ewidentny brak czytania ze zrozumieniem tez jest :)Pozdrawiam i zyczę więcej dystansu i zrozumieniaPozdrawiam i zycze przed dawaniem dobrych rad zaczac testowac je na sobie :)
          • Gość edziecko: electra Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. Do Eureki IP: *.* 06.03.03, 15:10
            Witaj EurekoSorki, ale jak przeczytałam Twój post to ja się wkurzyłam, tyle w nim jakiejś nieuzasadnionej wsciekłości.Oczywiście, zgodzę sie z Tobą że napewno są wśród matek kobiety, które dorabiają ideologie, ale nie wszystkie.Ja po przeczytaniu Twojego postu poczułam się "gorszą matką" i głupią niedouczoną gęsią. Zarówno z pierwszym synem (8 lat obecnie) i z młodszym (10 miesięcy), starałam się karmić piersią - niesty nie wyszło. Możesz wierzyć, lub nie, przy drugim dziecku pokarm w piersiach nawet mi się nie pokazał, w szpitalu przychodziły połóżne i oglądały mnie jak zwierzątko w zoo, albo przybysza z innej planety. Słyszałam nawet opinię, że może nie kocham mojego dziecka i wszystko dlatego (uwierz, że takie sądy bardzo bolą), albo tekst pielęgniarki "... chaciałyście rodzić po ludzku, to karmcie po ludzku ..." itp. Któraś z dziewczyn napisała, że u nas w kraju jak jest na coś moda to "po trupach", i tu się z nią całkowicie zgadzam, odczułam to na mojej własnej skórze. Zabić i ukamienować te co nie karmią naturalnie, - to przecież najprostsza droga.W moim przypadku, lekarz zainteresował się dokładniej przypadkiem i po wielu rozmowach doszedł do wniosku, że przyczyną braku pokarmu MOŻE być stres związany z poprzednim niepowodzeniem w karmieniu (chciałam za wszelką cenę, prawie całą dobę podłączona do elektrycznej "dojareczki", ciągle zapłakana, oskarżana przez pseudo - koleżanki, i piekielnie załamana - przecież wszyscy mówili, że jak ktoś chce to może ! - może jestem ufoludem ?)i po miesiącu, poddałam się. Taka jest moja historia, nie wiem czy uznasz to za "dorobienie ideologii", czy nie. Nie piszę też tego postu zeby Cię zlinczować, piszę bo poprostu zabolały mnie bardzo Twoje słowa.PozdrawiamAga
            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. Do Eureki IP: *.* 06.03.03, 15:49
              >>Sorki, ale jak przeczytałam Twój post to ja się wkurzyłam, tyle w nim jakiejś nieuzasadnionej wsciekłości.Oczywiście, zgodzę sie z Tobą że napewno są wśród matek kobiety, które dorabiają ideologie, ale nie wszystkie.<<Czy naprawde w tym poscie nie widac, ze napisalam, ze znam przypadki kobiet, ktore nie mogly karmic? i ze wiem, ze nie wszystkie dorabiaja filozofie do tego, ze im sie nie chce?>>Ja po przeczytaniu Twojego postu poczułam się "gorszą matką" i głupią niedouczoną gęsią.<< A ja naprawde nie mam wplywu na to jak kto poczuje sie po przeczytaniu mojego postu, chyba troche niepotrzebnie poczulas sie jak sie poczulas. Ale to juz nie moja wina, bo ja nie zapieram sie, ze wszystkie matki moga karmic...>>Zarówno z pierwszym synem (8 lat obecnie) i z młodszym (10 miesięcy), starałam się karmić piersią - niesty nie wyszło. Możesz wierzyć, lub nie, przy drugim dziecku pokarm w piersiach nawet mi się nie pokazał, w szpitalu przychodziły połóżne i oglądały mnie jak zwierzątko w zoo, albo przybysza z innej planety. Słyszałam nawet opinię, że może nie kocham mojego dziecka i wszystko dlatego (uwierz, że takie sądy bardzo bolą), albo tekst pielęgniarki "... chaciałyście rodzić po ludzku, to karmcie po ludzku ..." itp.<< Oczywiscie, ze ci wierze.>>Któraś z dziewczyn napisała, że u nas w kraju jak jest na coś moda to "po trupach", i tu się z nią całkowicie zgadzam, odczułam to na mojej własnej skórze. Zabić i ukamienować te co nie karmią naturalnie, - to przecież najprostsza droga.<<W tym momencie troche jednak chyba przesadzasz z tym pietnowaniem i kamienowaniem. ale wierze, ze spotkalas sie z takim odbiorem wsrod personelu medycznego...>>Nie piszę też tego postu zeby Cię zlinczować, piszę bo poprostu zabolały mnie bardzo Twoje słowa.<<nie czuje sie linczowana i napewno o kobietach takich jak ty nie pomyslalabym, ze nie karmily, bo im sie nie chcialo i dorabiaja filozofie. Wazne jest to, zebys wiedziala, ze zrobilas wszystko a ja nie mam powodu ani checi, zeby ci nie wierzyc, co jednak nie zmienia faktu, ze dalej bede twierdzila, ze czesc karmiacych butelka robi to ze zwyklego niechcenia, nie wiedziec czemu dorabiajac do tego filozofie...pozdrawiam
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 15:45
      No to i na mnie przyszla pora. Droga Eureko jak zauwazylam nie jestes zainteresowana historiami opisywanymi przez inne forumowiczki, wiec wyjasnij mi po co zabierasz glos w tej dyskusji. Powiem szczerze ze mnie rowniez malo interesuje Twoja opowiesc i dlatego komentowac jej nie zamierzam.Jesli chodzi o Twoje cytowanie innych wypowiedzi to sa one dla reszty kompletnie nie zrozumiale.To nie moze byc zbieg okolicznosci ze na tym forum zebraly sie same glupie i nieoczytane a tylko ty jedna jestes inteligentna.Jezeli dla wiekszasci Twoje wypowiedzi sa niezrozumiale i nieczytelne to chyba czas zastanowic sie czy aby blad nie lezy po Twojej stronie.
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 15:55
        >>No to i na mnie przyszla pora. Droga Eureko jak zauwazylam nie jestes zainteresowana historiami opisywanymi przez inne forumowiczki, wiec wyjasnij mi po co zabierasz glos w tej dyskusji.<< Pewnie z takiego samego powodu co ty :)>>Powiem szczerze ze mnie rowniez malo interesuje Twoja opowiesc i dlatego komentowac jej nie zamierzam.<<To po co komentujesz, skoro nie zamierzasz? :)>>Jesli chodzi o Twoje cytowanie innych wypowiedzi to sa one dla reszty kompletnie nie zrozumiale.<<nie tyle niezrozumiale, co niewyszczegolnione :)>>To nie moze byc zbieg okolicznosci ze na tym forum zebraly sie same glupie i nieoczytane a tylko ty jedna jestes inteligentna.<<Moze to takie wlasnie miejsce...>>Jezeli dla wiekszasci Twoje wypowiedzi sa niezrozumiale i nieczytelne to chyba czas zastanowic sie czy aby blad nie lezy po Twojej stronie.<<A czy wiekszosc ma zawsze racje? :)
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 16:31
          Oj Eureko, Eureko. Coś mi się zdaje, że masz ze sobą poważne problemy :) Jażeli nie zdążyłaś się jeszcze zorientować to informuję, że forum służy temu aby wymieniać się radami, spostrzeżeniami na różne tematy, czasem poważne czasem smutne a często też zabawne. Ale zdecydowanie forum nie zostało stworzone po to aby pluć jadem i obrażać wszystkich w koło. Każda może tu wyrazić swoje zdanie, ale można to uczynić bez złośliwości. Pozdrawiam
          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 17:40
            >>Oj Eureko, Eureko. Coś mi się zdaje, że masz ze sobą poważne problemy<<kolejne dzialo przy braku argumentow, po nazwaniu glupcem i poprzekrecaniu wypowiedzi to oczywiscie domorosla psychologia :) klopoty, ze soba, dzieckiem, traumy z dziecinstwa i zly maz... poczekac na reszte? >>Jażeli nie zdążyłaś się jeszcze zorientować to informuję, że forum służy temu aby wymieniać się radami, spostrzeżeniami na różne tematy, czasem poważne czasem smutne a często też zabawne.<<Jesli nastepnym razem bedziesz chciala mnie o czyms poinformowac, to sie doinformuj- polecam wydawnictwa PWN- zawsze sa na czasie. >>Ale zdecydowanie forum nie zostało stworzone po to aby pluć jadem i obrażać wszystkich w koło.<<A wszyscy moga obrazac i pluc jadem? I dlaczego nie staosujesz sie do tej wlasnej definicji uzytecznosci forum? >>Każda może tu wyrazić swoje zdanie, ale można to uczynić bez złośliwości.<<Jak ty to zrobilas "bez zlosliwosci"? czy jeszcze jakos inaczej?
    • Gość edziecko: Ewa21 Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 18:51
      Witam :)A ja sie tak ustawie zeby ani kijem ani pałką nie oberwac:)Eureko moze rzeczywiscie troszeczke wzburzony byl ton twojej pierwszej wypowiedzi i troszke nie tak napisany.Ale...masz sporo racji...Ja tez uwazam ze sa kobiety ktore poprostu nie moga karmic no bo nie ma watpliwosci ze takie sa.Jednak wiele z tych ktore karmia mieszankami rzeczywiscie czesto cala wine zwala na klopoty na zle doradzenie przez lekarza czy jeszcze cos tam mimo iz do tych wszytskich klopotw dochodzi rowniez ten ze zabraklo cierpliwosci i samozaparcia.Ja karmilam synka 3 tygodnie.I nie macie pojecia ile razy pytali sie mnie dlaczego tak krotko.Wiem ze to nienajlepiej o mnie swiadczy ale tez na pierwszym miejscu zaczynajac mowic dlaczego zawsze stawialalam karmienie sztuczne w szpitalu(bylam nieprzytomna dwa dni po porodzie) brak pokarmu to ze kuba nie chcial ze mialam duza anemie itd.Naprawde zadko kiedy powiedzialam tez ze zabraklo mi cierpliwosci ze bylam zla ,ze chcialam sie wyspac....i ogolnie ze mialam dosc walki z czystego egoizmu.I zapewniam Was wszytskie ze wiele mam karmiacych sztucznie tlumaczac dlaczego nie karmia piersia odpowiadalo tak jak ja.I jeszcze jedno powiem tak pocichutku i calkiem szczerze...dzisiaj strach powiedziec ze nie karmilam swojego dziecka piersia bo bylam zmeczona zniecierpiliwiona,ze poprostu nie dlalam rady z egoistycznych powodek.Strach bo nigdy nie wiadomo na kogo sie trafi i jak gestym blotem zostanie sie obrzuconym.Wiec bezpieczniej powiedziec o kloptach jakie wystepowaly,nie wspominajac o wlasnych slabosciach.Ale oczywiscie wiem ze sa mamy ktore z calego serca chcialy karmic ale poprostu nie wyszlo nie dalo sie itd.... i takie historje w tym watku byly opisane.I jest tez duzo mam ktore nie wlozyly calego zaangazowania w karmienie piersia a zwalaja wine na sily natury.I ja jestem wlasnie taka mama ktora miala owszem klopoty z karmieniem ale zdaje sobie sprawe ze gdybym wiecej wysilku wlozyla to byc moze do dzisiaj karmilabym szczesliwie piersia.A tak na marginesie chybajestem pierwsza co sie przyznala bez bicia.!!Oczywiscie to co napisalam nie bylo skierowane do nikogo persolanie.Tak mi sie zebralo czytajac caly dlugi watek.Dlugo wyszlo troche sorry i chyba niezbyt skladnie ale sie staralampozdrawiamEwa21
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 06.03.03, 20:06
          dziewczyny, dajcie juz spokoj.Moze cos z innej beczki.pamietam jak w szpitalu konsultantka od laktacji mowila zeby nie odciagac po karmieniu, bo dziecko samo sobie wszystko ureguluje. na pytanie "a co gdy bede chciala wyjsc?" podawała za przyklad kobiety czarnej Afryki, ktore wszedzie w chustach przez trzy lata nosza dzieci ze soba.Te czarne kobiety i te chusty tkwia mi w pamieci do dzis. A jej rady musialam wlozyc miedzy bajki. Zycie to skorygowalo. Gdybym nie odciagala, to pewnie nie udaloby mi sie karmic mojej Duski jak dotad przez piec miesiecy wylacznie moim mlesiem.pozdrawiam i sorry za brak polskiej czcionki.Agula
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. Wkładam kij w mrowisko? IP: *.* 06.03.03, 19:56
        Ojej, ale się "narobiło".Brałam udział w tej dyskusji na początku i opisałam moją drobną historię, z której wynikało tyle, że czasem trzeba sięgnąć do rad innych ludzi, "nie zrzeszonych" w poradni laktacyjnej, a praktyków - na przykłąd mądrej położnej. Jedni mogą karmić piersią, inni nie mogą. I trzeba się cieszyć, że jest alternatywa w postaci mleka modyfikowanego. Ja szczęśliwie karmię do dziś piersią i czuję się jak triumfator, bo zanosiło się na to, że nie będę. Gdybym nie mogła karmić, byłabym szczęśliwa, że i tak dziecko nie jest głodne, bo ktoś wynalazł butelkę i jej zawartość. Mam wrażenie, że generalnie wszystkie myślimy podobnie (chyba :-) ). Niepokoi mnie coś innego. Zaglądam tu po kilkunastu godzinach i co widzę? Dyskusja się rozkręciła, a raczej skręciła na manowce osobistych wycieczek. I już nie wiadomo, co, kto i kiedy opowiedział. Liczy się wygrana, że kogoś przegadam. OK przegadam, moje będzie na wierzchu. Tylko... w ten sposób zgubiło się najważniejsze. Jak sobie dajemy radę w sytuacji "mlecznego" kryzysu. Kiedy mam problem, szukam tu pewnych wskazówek - czerpię z doświadczenia innych. A tu co? Ktoś udowadnia swoją intelektualną "wyższość", pyta o wykształcenie, debatuje (przepraszam za obcesowość) o krowach... Może umówmy się, że powstanie jeden wątek, na którym odreagujemy nasze frustracje, a pozostałe będą merytoryczne (lub w każdym razie nikt nie będzie nikogo atakował). Pozdrawiam, licząc na wyrozumiałość wszystkich biorących udział w tej gorącej mlecznej dyspucie.PozdrawiamBalbina11
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. Wkładam kij w mrowisko? IP: *.* 07.03.03, 09:38
          Bravo Balbino11!Szkoda cyberprzestrzeni na przepychanki.Moja laktacyjna historia jest podobna do Twojej i też uważam, że należy sie tylko cieszyć, że istnieje taki "wynalazek" jak mleko modyfikowane. Bo o co tak naprawdę chodzi - o to żeby dziecko było zdrowe, czyli m. in. najedzone, a kwestia osobistej satysfakcji matki czy wykarmiła piersią swoje Maleństwo w 100%, powinna po prostu zejść na dalszy plan. Wiadomo, że każda z nas chce dać dziecku to, co najlepsze, ale forum jest najlepszym dowodem na to, że karmienie piersią PO PROSTU czasem dostarcza problemów. Czasem się poddajemy, czasem walczymy do upadłego i nie zależy to od tego, czy jesteśmy dobrymi czy złymi matkami, tylko od tego czy w danym momencie mamy wystarczająco dużo siły, wsparcia i motywacji. A z tym, jak wiadomo, zwłaszcza w połogu bywa różnie.Teraz z 5-miesięcznej perspektywy widzę jak na dłoni wszystkie błędy, które popełniłam. Ale wiem, że wtedy, przy obecnym "stanie ducha" nie dało się inaczej. Ucierpiała moja ambicja, ale nie Gluś. I właśnie z tego po 5 miesiącach jestem najbardziej dumna.Pozdrawiam i życzę wszystkim Mamom rzeki mleka.Beciek z Ludkiem
    • Gość edziecko: mika Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 07.03.03, 12:54
      Dopiero zauważyłam, że dziewczyna, która zapoczątkowała ten temat, ma taki sam nick jak ja.Rany, bardzo proszę nie mylić miki z postu powyżej ze mną czyli mamą Lenki karmionej z wielkim powodzeniem przez 18 miesięcy.Pozdrawiam moją imienniczkę. Przykro mi z powodu twoich problemów.P.S.Może dodasz jakąś literkę do swojego nicka?Wydaje mi się, że byłam pierwsza. Jeśli nie daj znać to ja coś dodam.
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 07.03.03, 14:17
      Balam sie karmienia piersia przed porodem. Tyle sie naslyszlam o zatorach, zapaleniach i problemami z powodu braku pokarmu. Tymczasem jutro moj synek konczy 5 miesiecy. Nie mialam najmniejszych problemow z piersiami, a maly juz na sali porodowej dopadl sie do nich jakby mial z tego doktorat. Szymon wazy ok 8 i pol kg i nosi ubranka na 80 cm. Okaz zdrowia, smieje sie juz na sam widok piersi. Karminie udalo mi sie pogodzic ze szkola i dorywcza praca. Bez problemu udaje mi sie odciagnac pokarm dlonia. Juz niedlugo nadejdzie czas, kiedy maly odklei sie od "cysia":-( Maz zaproponowal, że wtedy postaramy sie o nowe. W sumie to tez jest wyjscie , bo nie ma nic piekniejszego niz usmiech dziecka z "cysiem" w buzi.
    • Gość edziecko: Barba Re: Karmienie piersia - fakty i mity. Moja historia. IP: *.* 07.03.03, 22:02
      Ali prawie nie karmiłam, poddałam się, bolące piersi przeraziły mnie, Ala nie mogla załapać ssania, brodawki były jednym wielkim strupem, stojąca nad głową tesciowa z pytaniem co się dzieje że Ona płacze sprawiły ze ściągałam do butli i w ten sposób radziłysmy sobie, oczywiście oprócz tego mieszanka od ok 3 tyg. Trwało to trzy miesiace potem tylko mieszanka. Alcia prawie od poczatku spała całe noce, miała uregulowane drzemki w ciągu dnia- wszystko jak w zegarku. Na trzy tyg. przed urodzeniem się Zuzki wyprowadziliśmy się od teściów (co też miało znaczenie ;) ).Pomyślałam będę próbowac może tym razem się uda.... I udało się! Ale .... 6 tyg . Zuzia pierwszy antybiotyk- zapalenie gardła - gdzie moje przeciwciała ?????, przynajmniej trzy pobudki w nocy, w ciągu dnia jedzonko przez 30 min, spanie przez 10 min. i tak w kółko, byłam wykończona.. I nie wiem dlaczego ale gdy lekarka po 6 m-cach powiedziała ze Zuzka idealnie przybiera na wadze, jest ogólnie ok i mogę mieć Ją tylko na piersi do 9 m-ca ucieszyłam się, Zuzia dostawała tylko soczki i pierś, potem zaczęło się... do dzis jest niejadkiem choć zdarzy się Jej zjeśc obiadek, do tego alergik na mleku sojowym i diecie bezmlecznej, w tej chwili wprowadzamy leki wziewne przez tubę. Karmiłam Ją przez 22 m-ce (teraz ma 26 m-cy).Trochę mam żal do tych wszystkich teorii o "zabezpieczeniu dziecka" pokarmem matki bo u mnie jest zupełnie na odwrót: dziecko karmione piersią choruje , nie karmionem zdrowe jak ryba do tego mlekopij- ok 0,5 litra dziennie. Poza tym karmienie piersią było cudowne, mam taki motyw nagrany na video kiedy karmię 11-miesięczną Zuńkę, Ona unosi główkę, kropla pokarmu spływa po policzku i jakby nie chciała stracic niczego więcej ssie dalej trzymajac pierś raczkami- ogladam i się wruszam....Pozdrawiam! Beata
    • Gość edziecko: guest Do wszystkich z tego tematu IP: *.* 08.03.03, 11:19
      Proponuję go już zamknąć i nie dopisywać więcej historii, bo ani chybi Eureka przyrosła do klawiatury i będzie nas wszystkie obrażać bez względu na to czy ma rację czy też nie. Jak nie będziemy pisać to może to się skończy. Na pewno będzie jeszcze jeden post od Eureki, bo taka jej uroda, że zawsze ma ostatnie zdanie, ale ja piszędo zobaczenia w innych postach.Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka