czy mialyscie chwile zwatpienia?

30.12.06, 14:46
Czesc Dziewczyny,
Urodzilam 6 grudnia w szpitalu naklaniali mnie i przekonywali o karmieniu
piersia. Bylam nastawiona pozytywnie i gotowa. Rzeczywistosc okazala sie
brutala a i dziecko jest strasznie niecierpliwe i nie wykazywalo checi
wspolpracy w dodatku mialam nadmiar pokarmu, dziecko niepotrafilo sie
przyssac, nie mialam pompki itp. Ppotem przerabialismy ssie tylko 1 piers
potem calkowita odmowa no i zrzedzenie tesciowej o tym ze moje mleko jest
chude i dziecko jest stale glodne i ze trzeba biedne dopajac itp. sprawily ze
mam dosyc tego wszystkiego. Dziecko pije teraz 120 ml z butli i czy to jest
nmormalne?
    • mika_p Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 30.12.06, 15:02
      Chwile? Jasne :) Był czas, ze każdego wieczoru postanawiałam, że rano ide kupić
      butelkę i sztuczne mleko, bo mam dość. Po czym rano się budziłam, stwierdzałam,
      ze wieczorem musiało mi coś na głowę paść, karmienie jest fajne i żadna butelka
      nie jest mi potrzebna :) Po czym wieczorem znów miałam dość.
      Wyłącznie piersią karmiłam owo dziecko prawie 4 miesiące, pod koniec 4.
      wprowadziłam jabłko i inne takie (zalecenie pediatry... ufałam jej wtedy).
      W ogóle karmiłam ponad 10.

      Przy drugim było łatwiej.
      • nadii19 Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 30.12.06, 15:50
        Ja też miałam chwlę zwątpienia i teraz karmię więcej butelką niż piersią.Miałam
        cesarke i pielęgniarki po porodzie podały Małemu butelkę, potem miałam problemy
        z brodawkami itp. Na 3 dobe po porodzie miałam zastój pokarmu, to była tragedia
        musiałam jechać do szpitala po ampułkę oksytocyny żeby mleko spłynęło bo miałam
        już stan podgorączkowy i w każdej chwili mogłam straćić pokarm, na drugi dzień
        było lepiej i tak już z dnia na dzień, ale popełniłam wielki błąd wolałam
        podaać mu butelkę bo było mi wygodnie i teraz czasami przystawiam go do piersi
        i bardzo chciałabym podawać mu wyłącznie pierś ( zwłaszcza dlatego że jest
        alergikiem) ale jest to trudne bo on tk przyzwyczaił się do butli i tak pozatym
        cały czas płacze podczas jedzenia ssie i płacze, już nie wiem co robić, wiedz o
        tym że nie jesteś sama :(
    • nadii19 Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 30.12.06, 15:52
      A ja urodziłam 10 listopada i ja daję mojemu prawie 2 miesięcznemu dziecku
      120ml i uważam że ty podajesz za dużo ja wcześniej go przekarmiałam bo też
      dawałam tyle jak miał miesiąc ale dostałam opieprz od lekarza i teraz daje mu
      120ml.
    • anaj75 Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 30.12.06, 15:53
      Oj, przy pierwszym dziecku bywały chwile, że zazdrościłam karmiącym butelką
      braku uwiązania, tego, że ich karmienie nie boli (miałam nadwrażliwość
      brodawek) itp. Na szczęście jednak powtarzałam sobie, że to, co robię, w końcu
      zacznie procentować, przypominałam sobie zalety karmienia (przeciwciała,
      zapobieganie nadwadze u dziecka, alergii, różnym poważnym chorobom itp) i
      wytrwałam. Karmienie zaczęło byc fajne po ok. 10-12 tygodniach. Synka karmiłam
      2;5 roku. Za drugim razem faktycznie było lepiej i już bez wątpliwości.
      Może poszukaj doradcy laktacyjnego, pomoże ewentualnie poprawić technikę
      karmienia, rozwieje wątpliwości. Ile się da karm wyłącznie naturalnie. Jeśli
      nie dajesz rady, to chociaż w sposób mieszany.
      Trzymaj się.
      J.
    • fergie1975 Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 31.12.06, 00:23
      a co pije w tej butli?
      ilosc zalezy od dziecka, teraz sie karmi na zadanie ile chce i kiedy chce.
      Na poczatku jest bardzo ciezko i chyba kazdy ma chwile zwatpienia i po koleji
      sie przerabia kolejne problemy dokladnie tak jak to opisalas.
      Ja sobie tlumaczylam, ze sa to takie szczegolne i jedyne chwile w moim zyciu
      (pomijam wszystkie inne dobroczynne dzialania mleka) ze warto sie pomeczyc dla
      nich. To jest taki czas ze jak sie go przegapi to sie juz nie wroci (tzn
      dziecko teraz ssie piers, a pozniej juz nie). po jakims czasie te problemy z
      karmieniem znikaja, naprawde po 1 miesiacu jest coraz lepiej.
      A tesciowa skad wie ze Twoje mleko jest chude? Rentgen w oczach?, pogon
      kobiete!. jak bedziesz dopajac dziecko to bedzie napelnione i nie dziwne ze nie
      chce piersi jak mozna latwo i szybko z butelki.
    • mrowka75 Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 31.12.06, 02:20
      Miąłam chwilę zwątpienia
      przy pierwszym synku, kiedy uważalam że mój 3-tygodniowy synek nic a nic z tej
      piersi nie sciąga po zwazeniu u pediatry (przed i po karmieniu) okazałao się że
      ściągnął 120g - czyli nawet az nadto dla 3-tyg. dziecka. To sa wszystko tylko
      nasze lęki,że nie zdołamy wykarmić dziecka, ze za mało mleka etc. pediatra
      przekonała mnie że napraw2e najzdrowiej dla synka będzie jak będę karmić nadal,
      zwłaszcza że załapał infekcję dróg moczowych, łagodnie - bez nacisków
      przekonywała mnie,że sobie poradzę - no i faktycznie - udało się - karmiłam
      syna rok, teraz córkę - bez żadnych chwil zwątpień karmię już 14 miesiąc i
      zamierzam nadal.
      Trzymam kciuki, odpowiednia motywacja, i jeśli potrzeba - przy problemach
      pomoc poradni laktacyjnej - uda Ci sie karmienie. Podobno tylko 1 na 50 kobiet
      nie moze wykarmić swojego dziecka ze względów anatomicznych, dlaczego masz nią
      być Ty? To mało prawdopodbne.
      Pozdrawiam
    • gocha752 Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 31.12.06, 12:00
      Przez pierwsze dwa miesiące przyrzekałam sobie ze karmie do 3 miesiąca i
      przechodze na butle - teraz moja córcia ma 7 miesięcy i karmie ja piersia w
      dalszym ciągu. Miałam jak wy wszystkie chwile zwatpienia - najpierw wydawalo mi
      sie ze nie mam pokarmu, potem miałam tak poranione brodawki, że płakałam a
      raczej wyłam z bólu i karmiłam. Po ok 2 miesiącach brodawki się zagoiły i
      karmienie stało się naprawdę przyjemnością.

      Mi bardzo pomogła wizyta w poradni laktacyjnej w Rzeszowie bez pomocy babki z
      tej poradni chyba bym się poddała.
      • oda100 Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 01.01.07, 14:18
        Raczej nie. Oprocz kilku tygodni wrazliwosci brodawek, nic mi w karmieniu nie
        przeszakdzalo. Pare razy w nocy bylam tak zmeczona, ze kiedys pomyslalam ze
        skoncze karmienie za pare tygodni i wreszcie sie wyspie. W ogole na poczatku
        nie wiedzialam nic o karmieniu i moze dlatego nie zadawalam sobie zbyt wielu
        pytan i uniknelam stresu. Przystawialam na 20 minut, co 2,5 godziny, bo tak mi
        ktos w szpitalu powiedzial.
        Watpilam tylko, ze maly szybko od piersi nie da sie odstawic:) i mialam racje,
        ssie 17 m-cy.
    • elizach520 Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 01.01.07, 17:40
      120ml rety.teściowa to może takie bzdury o twoim mleku opowiadać wszystkim
      tylko nie tobie.razem z dzieckiem otrzymałaś instynkt i tylko ty wiesz co
      najlepsze dla twojego dziecka a o rade zapytaj pediatrę.zaufaj sobie i wyczuj
      dziecko być może dziecko się niecierpliwi bo wyczuwa niepewność matki a
      teściowej uwagi włóż miedzy bajki.
    • agaiwiki Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 01.01.07, 17:59
      na poczatku piersi okropnie bola,ja mam 5 miesieczna coreczke i jak tylko sutki
      przestaly bolec zaziebilam piersi,parzyly jak by ktos podpalal mi je
      ogniem.Tesciowa sie nie przejmuj masz pocieche i ona jest najwazniejsza.A
      czasem zdarza sie ze dzidzius nie chce pic z piersi.
      • nowakjoanna Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 01.01.07, 19:21
        pewnie, chyba ze trzy razy , juz juz myslalam ze koniec karmienia ale jakos
        nadal karmie, a mały juz 9 miesiecy skonczyl ;)
    • zaisa Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 02.01.07, 17:21
      Hej!
      Wychodząc ze szpitala po ~2tyg. karmiłam jedną piersią, z drugiej ściągałam. Na
      jednej piersi Mały ładnie przybierał, drugą powoli oswajaliśmy (na samym
      początku, tzn. po butli na patologii noworodka, nauczył się ssać z obu, choć
      jedna była trudniejsza. Po nawale pokarmu dał się przekonać tylko do jednej.)
      Teraz - 2,5 mieś. ssie obie, czasem wolał tą "trudniejszą", bo się z niej nie
      zachłystywał.
      Moja mama od początku co jakiś czas wymyśla nowy powód dla którego powinnam
      dokarmiać lub dopajać synka. Na szczęście puszczam to mimo uszu.
      Jeżeli teściowa widziała odciągnięte pierwsze mleko i na tej podstawie wydała
      werdykt - to ono właśnie jest rzadsze i mniej tłuste a słodsze, bo służy do
      picia, nie do jedzenia. I co innego dopajać a co innego dokarmiać.
      Bardzo polecam poradnie/doradcę laktacyjnego. Pomogą znalezc pozycję, w której
      dziecko nie będzie się krztusić. Gdyby nie p. Magda pełniąca tą funkcję na
      Karowej w W-wie, pewnie bysmy piersią teraz nie karmili.
      A synek na samej piersi - dość długo na jednej tylko, zaraz po skońćzeniu dwóch
      miesięcy podwoił wagę urodzeniową.
      • zaisa Ps. 02.01.07, 17:31
        Oczywiście, że było zwątpienie. Ale najważniejszą prawdą jest to, że dziecko ma
        być najedzone. O sposób mniejsza.
        U nas do karmienia potrzeba było i bywa wciąż potrzebne dużo samozaparcia i
        naprawdę dogłębnego przekonania, że tego chcę. Z tą "trudniejszą" piersią mam co
        jakiś czas kłopoty i nieraz z bólu przy zassysaniu prawie, że odlatuję pod
        sufit. Pewnie gdyby obie piersi były takie "lewe" to nie karmilibyśmy się nimi:(
        Ale na szczęście jest jedna dobrej jakości;)
    • aga_sama Re: czy mialyscie chwile zwatpienia? 02.01.07, 20:41
      Pewnie, że miałam chwile zwątpienia. Chwile? Godziny! Dziecko dostałam dobę po
      cc. Syn nie chciał ssać, ja miałam wklęśnięte brodawki. Każda położna mówiła co
      innego, szarpały mnie, wiązały dziecko... Dokarmiałam butelką, swoim i
      sztucznym, ze szpitala wyszłam w depresji i wielkiej przyjaźni z laktatorem.
      Przez pierwszy miesiąc ściągałam co 3 godz. Byłam zombie, w nocy bywało, że
      spałam półtorej godziny, potem następne półtorej zajmowało mi ściąganie,
      przewijanie, karmienie młodego, wyparzanie laktatora itd..
      Któregoś ranka Antek sam przyssał się do piersi. I zaczął się hardcore. Nawał,
      zastój, poranione brodawki, zapalenie. Antybiotyki, ściąganie ręczne, nauka
      prawidłowego ssania, presja na dokarmianie...
      Wizyty w poradni laktacyjnej niewiele dały. Po 2 tygodniach znowu to samo. Przed
      zapaleniem uchroniły mnie krople R1 oraz rady p. Moniki.
      Za jej namową kupiłam ziołowe tabletki uspokajające. Mnie pomogły, ale nadal
      wątpiłam. Tak mniej więcej do 3. miesiąca. Potem uwierzyłam, że będzie dobrze,
      trafiłam też na dobrą pediatrzycę, której nie przeraża zdrowe dziecko poniżej
      3.go centyla.
      A przed samymi Świętami znowu miałam zator. Tyle, że już ze spokojem przyjęłam
      ból i 40 stopni gorączki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja